Facebook-icon
Hrabia Tytus

Paradis Judaeorum? – tolerancja i antysemityzm po staropolsku

Dawną Rzeczpospolitą nazywa się „rajem dla Żydów” (Paradis Judaeorum). Faktycznie ziemie polskie zamieszkiwała od XIII wieku duża diaspora żydowska ciesząca się wieloma przywilejami. Antysemityzm nie był jednak obcy naszej kulturze i narastał wraz z kolejnymi kryzysami politycznymi i gospodarczymi.

Początki historii ludności żydowskiej na ziemiach polskich sięgają X wieku. Początkowo Żydzi zjawiali się tu okazjonalnie jako pośrednicy w handlu słowiańskimi niewolnikami. Był to proceder opłacalny zarówno dla Żydów, jak i wielu mieszkańców Europy Środkowo-Wschodniej, stąd też wzdłuż szlaków handlowych kształtować się zaczęły pierwsze osady żydowskie. Na ziemiach polskich istniały w Krakowie, Przemyślu i być może także w Płocku. Były one jednak niewielkie.

Święty Wojciech oskarża Żydów o handel chrześcijańskimi niewolnikami przed księciem Czech Bolesławem II Pobożnym, kwatera z Drzwi Gnieźnieńskich

Żydowscy emigranci zaczęli masowo przybywać do Polski w dwóch falach: od XII do XIII wieku oraz od XIV do końca XV wieku. Za każdym razem bodźcem do emigracji były prześladowania w Europie Zachodniej i Południowej. W pierwszym okresie ich główną przyczyną był szybki wzrost ludności oraz rozpoczęcie wypraw krzyżowych. Wzmożenie religijne na Zachodzie oraz poszukiwanie winnych złej sytuacji ekonomicznej sprawiły, że ostrze społecznej agresji zwróciło się w stronę Żydów. W drugim przypadku na falę prześladowań wpłynęła zaraza czarnej śmierci, a także wojny prowadzone na Starym Kontynencie, które skłaniały władców do poszukiwania gotówki. Mienie żydowskie wydawało się łakomym kąskiem.

Zarówno w okresie rozbicia dzielnicowego, jak i w czasie odbudowy Królestwa Polskiego żydowscy imigranci byli cennymi osadnikami. Stanowili grupę o posiadającą wiele przydatnych umiejętności oraz wysoki kapitał kulturowy, a niekiedy także finansowy, przez co mogli być doskonałym uzupełnieniem dla trwającej wówczas na ziemiach polskich rewolucji feudalnej.

Cenny nabytek władców

Wybity przez żydowskiego dzierżawcę mennicy brakteat Mieszka Starego z napisem zapisanym alfabetem hebrajskim.

W XIV i XV wieku proces osiedlania się Żydów na ziemiach Polskich miał charakter masowy. Prof. Jacek Wijaczka zwraca uwagę, że do początku XVI wieku na Rusi Czerwonej 15 miast posiadało własne gminy żydowskie. Podobny proces nastąpił także na innych terenach Korony. Najliczniejszą grupę starozakonnych stanowili przybysze z Niemiec, zwani Żydami aszkenazyjskimi. Niewielka diaspora przybyła także Hiszpanii zamieszkałej przez tzw. Żydów sefardyjskich. Bardzo szybko uległa ona asymilacji z aszkenazyjczykami, przejmując nie tylko ich kulturę, ale także język jidysz.

Kolejnym władcom zależało na jak największym napływie ludności żydowskiej. Z każdą grupą osadników zyskiwano nie tylko kapitał, ale także ręce do pracy, które na ziemiach polskich były towarem deficytowym. Jednocześnie najbogatsi Żydzi w zamian za możliwość osiedlenia się oferowali atrakcyjne kredyty, które w okresie centralizacji władzy w Polsce były szczególnie cenne. Jednym z najbardziej znanych bankierów królewskich jest Lewko, u którego zapożyczał się Kazimierz Wielki, oraz Wołczek, służący swoją pomocą Władysławowi Jagielle.

Osadnictwo żydowskie w Polsce spotykało się zatem nie tylko z aprobatą władców, ale także ich formalnym wsparciem. Naprzeciw przybyszom wychodziło odpowiednie ustawodawstwo, które brało starozakonnych pod bezpośrednią opiekę księcia lub króla. Na ziemiach polskich wzorem takiego prawa był status kaliski wydany przez Bolesława Pobożnego w 1264 roku. Kazimierz Wielki w 1367 roku postanowił rozszerzyć jego zapisy na całą ludność żydowską, stając się jej powiernikiem i opiekunem.

Co ważne, przywileje kazimierzowe zawierały nie tylko prawa regulujące wolność religijną czy gospodarczą, ale nadawały też szerokie prawa obywatelskie, w tym możliwość posiadania własnego samorządu oraz ochronę życia. Zabójstwo Żyda traktowane było na równi z zabójstwem szlachcica. Zeznania żydowskich świadków przed sądem uważano za równie wiarygodne co zeznania chrześcijan. Dla ustawodawstwa europejskiego nie była to rzecz oczywista.

Wojciech Gerson, „Żydzi tułający się proszą Kazimierza Wielkiego o przytułek w Polsce”

Ilu Żydów mieszkało w Polsce?

Historycy szacują, że na ziemiach państwa polsko-litewskiego w okresie wczesnonowożytnym zamieszkiwać mogło nawet 70% ogólnej liczby europejskich wyznawców judaizmu. Podróżnik Wiliam Coxe pisał w XVIII wieku:

Jeśli poprosisz o tłumacza, przyprowadzą ci Żyda, jeśli zajrzysz do gospody, właścicielem jest Żyd, jeśli chcesz mieć konie pocztowe, Żyd ci się o nie postara i Żyd nimi powozi, jeśli chcesz coś kupić – Żyd jest twoim pośrednikiem.

Liczba starozakonnych była na ziemiach Rzeczpospolitej w istocie imponująca. Dokładnie jej ustalenie jest o tyle trudne, że rejestry pogłównego – podatku płaconego teoretycznie od głowy mieszkańca – mogły być niepełne. Wiadomo, że z opodatkowania zwalniano ubogich i noworodki i nie ma pewności, czy daninę płacono zgodnie z uniwersałami od głowy. Być może regulowano należności za całe rodziny lub gospodarstwa.

Liczebność ludności żydowskiej w poszczególnych województwach Rzeczpospolitej w 1764 roku (rys. Maciej Szczepańczyk i Poznaniak, CC BY-SA 3.0)

Wątpliwości co do sposobu płacenia pogłównego powodują liczne rozbieżności w szacunkach dotyczących liczebności Żydów. Dla XVI wieku pisze się, że mogło ich mieszkać w Rzeczpospolitej od 30 do aż 300 tys., większość historyków mówi jednak o około 100 tys. W XVII i XVIII wieku liczba ta miała wzrosnąć, aby pod koniec istnienia Rzeczpospolitej sięgnąć około 300–400 tys.

Naród uprzywilejowany

Dane demograficzne i przywileje nadawane przez królów i książąt mogą więc wskazywać, że nie ma wielkiej przesady w nazywaniu ziem polsko-litewskich rajem dla Żydów. Wyznawcy judaizmu posiadali własne organy samorządowe zwaną kahałami. Grupa kahałów składała się na ziemstwa. W Koronie istniały cztery: Wielkopolski, Małopolski, Wołynia i Rusi. W poszczególnych ziemstwach zbierały się sejmiki żydowskie, które podejmowały decyzje ważne dla wspólnoty.

Karta z akt Sejmu Czterech Ziem

W II połowie XVI wieku uformował się Sejm Czterech Ziem (hebr. Waad Arba Aracot), będący najwyższym przedstawicielstwem mniejszości żydowskiej w Polsce. Jego głównym zadaniem było oczywiście ustanawianie podatków i rozdzielenie kwot pomiędzy gminy. Organ ten uzyskał szczególne znaczenie w okresie panowania Stefana Batorego, kiedy Sejm Walny ustanawiał jedynie ogólną sumę do zapłaty przez ludność Żydowską, Waad miał zaś podjąć decyzje co do zobowiązań szczegółowych. Oprócz tego sejm żydowski zajmował się bieżącymi sprawami administracyjnymi mniejszości. Tym samym starozakonni uzyskali w ramach Rzeczpospolitej swoistą autonomię, na jaką nie mogli liczyć w innych krajach Europy.

W państwie polsko-litewskim bez skrępowania rozwijała się także myśl filozoficzna wypływająca z judaizmu, funkcjonowały szkoły rabiniczne, drukowano księgi, umożliwiano rozwój kultu. Żydowskie życie intelektualne i religijne kwitło, co sprzyjało powstawaniu nowych prądów myślowych, jak chociażby chasydyzm.

Mity antysemickie

Życie mniejszości żydowskiej nie było jednak wyłącznie usłane różami. Już na przełomie XIV i XV wieku dochodziło do pojedynczych wystąpień antyżydowskich. Najgłośniejsze miały miejsce w 1407 w Krakowie i były następstwem oskarżenia rzuconego przez ks. Budka, kanonika wiślickiego, jakoby Żydzi mieli porwać chrześcijańskie dziecko. Dodatkowo duchowny zaświadczał, że kiedy szedł z wiatykiem do chorego, Żydzi rzucali w niego kamieniami i obrażali go.

Obraz Karola de Prevot z katedry w Sandomierzu przedstawiający rzekomy mord rytualny (XVIII w.)

Mieszczanie krakowscy postanowili zemścić się na starozakonnych. Żydów mordowano, bito i przymuszano do chrztu. Jak pisze Długosz, plądrowano również domy wynosząc wiele kosztowności. Prześladowani próbowali się ratować, zamykając się w wieży kościoła św. Anny. tą jednak podpalono. Tumult spotkał się z ostrą reakcją władcy, który nakazał zwrócić zrabowane dobra, a winnych ukarać. Niestety, brak jest dokumentów, które mogłyby potwierdzić, czy tak się rzeczywiście stało.

Tak jak w przypadku krakowskiego pogromu za wieloma wystąpieniami antyżydowskimi stała szeptana propaganda uprawiana w katolickich świątyniach. Publicystyka kościelna pełna jest zresztą antysemickich odniesień. Starozakonni byli oskarżani o upadek moralny, szerzenie niewiary i okultyzm. Stosunek Kościoła do Żydów był jednak dość schizofreniczny. W jego oficjalnych dokumentach pojawiały się apele o nierozpowszechnianie mitów i powstrzymanie się od oskarżeń o mordy rytualne.

Już Paweł III wydał w 1541 roku bullę protekcyjną zakazującą rzucania pomówień o mordy rytualne. Za nim powtarzali to kolejni papieże, za każdym razem zwracając uwagę, że pogromy na Żydach są grzechem, podobnie jak dawanie fałszywego świadectwa na temat rzekomych występków. Zdarzały się także przypadki chwalebne. W czasie pogromu w Stopnicy w 1656 roku miejscowych Żydów uratował przed masakrą gwardian zakonu reformatów.

Kościół Bożego Ciała w Poznaniu ufundowany przez Władysława Jagiełłę w miejscu, w którym odnaleziono według legendy sprofanowane przez Żydów hostie (fot. Roweromaniak, CC BY-SA 2.5 PL)

Mimo to właśnie kościoły bywały najczęściej miejscem rozpowszechniania mitów antysemickich i powtarzania plotek o mordach rytualnych. Na ziemiach polskich szczególną sławę zyskały pogłoski o porywaniu dzieci i wykorzystywaniu ich krwi do produkcji macy. Niektórzy dodawali także, że Żydzi chętnie pożerają ciała nieletnich, w szczególności delektując się sercem. Mówiono także o ukrzyżowaniach małoletnich chrześcijan, głównie w okresie Wielkiego Tygodnia, co miało być drwiną z wiary chrześcijańskiej.

Powszechne były też legendy o bezczeszczeniu hostii lub świętokradztwie. Przykładem tego mitu jest chociażby poznańska legenda o trzech skradzionych hostiach. Swoje tryumfy święciła dwukrotnie – najpierw w XV wieku, kiedy skrzętnie opisał ją Jan Długosz, by następnie powrócić dopiero w początkach XVII wieku. Ostatnią grupą oskarżeń było zarzucanie Żydom zmuszania chrześcijan do konwersji na judaizm.

Pogromy i procesy

Już w XVI wieku sytuacji konfliktowych musiało być na tyle dużo, że lokalna społeczność żydowska zaczęła zwracać się zarówno do króla jak i papiestwa z prośbą o ochronę. W 1531 roku Zygmunt Stary zakazał rzucania oskarżeń o mordy rytualne w Wielkopolsce, a następnie rozszerzył to prawo na inne regiony.

Jedną z najsłynniejszych ofiar rzekomych mordów rytualnych miał być niespełna trzyletni Szymon z Trydentu. Na ilustracji grafika przedstawiająca to wydarzenia z kroniki Hartmanna Schedela z 1493 r.

Zygmunt August nakazał, aby rozprawy w sprawie oskarżeń kierowanych pod adresem Żydów odbywały się wyłącznie przed sądami królewskimi. Starano się również wprowadzić zasadę, aby w tego typu procesach musiało występować przynajmniej trzech świadków żydowskich. Za fałszywe oskarżenia miano natomiast karać na gardle. Praktyka odbiegała jednak od założeń prawnych. Często sprawy dotyczące Żydów rozstrzygane były przez zwyczajne sądy grodzkie lub dominialne.

Historycy szacują, że do upadku I Rzeczpospolitej w Polsce i na Litwie odbyć się miało około 90 procesów o mordy rytualne. Najwięcej z nich miało miejsce w XVII (37) i XVIII wieku (35). Większość zakończyła się wyrokami uniewinniającymi, ale Janusz Tazbir szacuje, że na śmierć skazano nawet 300 Żydów.

Z akt wielu umorzonych spraw można wyczytać, jak bałamutne bywały oskarżenia wobec starozakonnych. W 1774 roku toczyła się sprawa mordu rytualnego we wsi Grabie w województwie mazowieckim. Miejscowi Żydzi oskarżeni zostali o zabójstwo trzyletniej Marianny. W czasie procesu okazało się, że dziecko nie miało śladów ukłuć, a Pascha, z powodu której Żydzi mieli dokonać zbrodni, odbyła się kilka tygodni przez zaginięciem dziecka. Ostatecznie oskarżonych uniewinniono. Z dużym prawdopodobieństwem podejrzenie zostało rzucone, aby zakamuflować zbrodnię dokonaną przez kogoś z rodziny dziewczynki.

Podobnie było w Jampolu w 1756 roku, kiedy o mord oskarżono piętnastu Żydów. Problem w tym, że na ciele denata nie tylko nie odnaleziono śladów morderstwa, ale dowiedziono, że nieliczne rany zadano mu już po jego śmierci.

Masakry

Liczba 300 osób skazanych na śmierć w procesach o mordy rytualne jest jednak niewielka przy stratach, jakie ludność żydowska poniosła w czasie wojen XVII wieku, a zwłaszcza w czasie powstania Chmielnickiego. Historycy szacują, że w czasie rzezi organizowanych przez Kozaków zginąć mogło nawet ponad 100 tys. Żydów. Nie tylko ginęli w masakrach, ale także umierali z powodu chorób i wycieczenia. Około 10 tys. starozakonnych mogło udać się na emigrację.

W czasie powstania Bohdana Chmielnickiego zginęło nawet 100 tys. Żydów, w większości zamordowanych przez Kozaków i zbuntowanych chłopów (rycina Wilhelma Hondiusa)

Nie były to jedynie przypadkowe ofiary wojny. Można powiedzieć, w tym przypadku dochodziło wręcz do zorganizowanej i zaplanowanej eksterminacji ludności żydowskiej. Mity antysemickie odegrały tu rolę drugorzędną, dużo istotniejsze były uwarunkowania społeczne. Żydów traktowano jako wspólników szlachty, pożyczkodawców, którzy bezwzględnie egzekwowali należności i beneficjentów systemu feudalnego. Z tych samych przyczyn dochodził do mordów w czasie wystąpień kozackich w XVIII wieku.

Do masakr ludności żydowskiej dochodziło także w czasie wojen z Moskwą. Do wielkiej rzezi starozakonnych doszło w latach 1654–1655 roku w Wilnie, pod Mohylewem i w Lublinie. Wielką rolę w tych wydarzeniach odegrało wówczas duchowieństwo prawosławne. Sposobem na ratunek mogła być przymusowa konwersja na chrześcijaństwo w obrządku wschodnim. Po wyparciu wojsk moskiewskich Jan Kazimierz unieważniał takie konwersje na prośbę ludności żydowskiej.

Do mordów na ludność żydowskiej dochodziło również w czasie potopu szwedzkiego. Starozakonni rzadko ginęli jednak z rąk Szwedów (choć w strachu przed nimi wielu potomków Abrahama uciekło na Śląsk). Przez historiografię żydowską znienawidzony jest za to Stefan Czarniecki, który w czasie swojego rajdu po Wielkopolsce dokonał przynajmniej kilkudziesięciu masakr ludności żydowskiej. Ich ofiarami stały się wspólnoty żydowskie m.in. w Gnieźnie, Kaliszu, Krotoszynie, Międzyrzeczu, Nakle, Pile, Rogoźnie i Śremie. Wstrząsająca jest także historia Żydów z Leszna, którzy wymordowani zostali w trakcie próby ucieczki na Śląsk. Szacuje się, że w wyniku tych zbrodni śmierć mogło ponieść ponad 3000 Żydów.

Fundamenty antysemityzmu

Antysemityzm przybierał też mniej groźne formy. W drukach ulotnych czy publicystyce Żydzi przedstawiani byli jako zabawni i chytrzy. Pisano o ich skąpstwie i szukaniu interesów. Wypominano kiepskie posługiwanie się językiem polskim. Żyd często bywał też przygarbiony i nieporadny.

Historycy dostrzegają, że sytuacja Żydów na ziemiach Rzeczpospolitej w dużej mierze zależała od sytuacji ekonomicznej państwa i tego, na ile lokalna społeczność potrzebowała przybyszów. Gdy miasta zaczęły się bogacić (II połowa XVI wieku), często próbowały wymusić na królach wydanie zakazu osadnictwa żydowskiego na ich terenie. Taki przywilej otrzymała np. Warszawa. Starozakonni stanowili poważną konkurencję dla mieszczan, której nie sposób było wyeliminować innymi sposobami.

Zygmunt Stary, król polski, zakazuje Żydom w Płocku uprawiania handlu detalicznego (dokument ze zbiorów Archiwum Głównego Akt Dawnych, fot. domena publiczna)

Z tego też powodu w XVIII wieku wyraźnie zmniejszyła się liczebność Żydów w Wielkopolsce. Jeszcze w XVI wieku stanowili oni około 26% społeczeństwa regionu, a pod koniec istnienia Rzeczpospolitej tylko 11%. Wrastała natomiast liczba potomków Abrahama na wschodzie kraju, atrakcyjnym dla nich pod względem gospodarczym pomimo zagrożenia wojnami i najazdami.

Na słabo zaludnionym i zagospodarowanym terenie Żydzi byli potrzebni jako siła robocza i źródło dochodu. Służyli także w potężnych latyfundiach jako arendarze czy drobni urzędnicy pobierający cła, myta i podatki. Ich osadnictwo było więc ze wszech miar opłacalne. Tam, gdzie rozwój ekonomiczny był wysoki, zaczynano ich postrzegać jako konkurencję, co z kolei motywowało do wystąpień antyżydowskich i powielania plotek.

Pogromy czy oskarżenia o mordy rytualne pojawiały się także w następstwie rozmaitych nieszczęść, epidemii czy wojen. Wydarzenia takie postrzegano jako karę Bożą, za którą winiono Żydów. Zrzucano też na nich własne winy, chcąc uniknąć kary lub uspokoić własne sumienie. W XVII wieku ubożenie wsi zrodziło także antysemityzm wiejski, którego fundamentem były spory o długi. Żyd zaczął być uważany za wspólnika pana feudalnego oraz zdziercę, co przeradzało się w niechęć, a nawet nienawiść.

***

Choć wystąpienia antysemickie występowały również w raju dla Żydów, to miały jednak charakter incydentalny. Trudno powiedzieć, aby prześladowania starozakonnych w Polsce i na Litwie miały wymiar zorganizowanej polityki. Wręcz przeciwnie, państwo starało się chronić wyznawców religii mojżeszowej. Antysemityzm występował w publicystyce oraz ludowych wierzeniach i uprzedzeniach. Był tym większy, im bardziej sprzyjały mu okoliczności gospodarcze.

Bibliografia

  • Heiko Haumann, Historia Żydów w Europie Środkowej i Wschodniej, Wydawnictwo Adamentan, Warszawa 2000.
  • Paweł Fijałkowski, Dzieje Żydów w Polsce. Wybór tekstów źródłowych XI–XVIII wiek, Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 1993.
  • Jan Drabina, Wierzenia, religie, wspólnoty wyznaniowe w średniowiecznej Polsce i na Litwie i ich koegzystencja, Uniwersytet Jagielloński, Instytut Religioznawstwa, Kraków 1994.
  • Żydzi w dawnej Rzeczypospolitej. Materiały z konferencji „Autonomia Żydów w Rzeczypospolitej szlacheckiej”, pod red. Andrzeja Link-Lenczowskiego i Tomasza Polańskiego, Ossolineum, Wrocław 1991.
  • Żydzi w Małopolsce. Studia z dziejów osadnictwa i życia społecznego, red. Feliks Kiryk, Południowo-Wschodni Instytut Naukowy, Przemyśl 1991.
  • Żydzi w Wielkopolsce na przestrzeni dziejów, red. Jerzy Topolski i Krzysztof Modelski, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1995.
  • Jacek Wijaczka, Zenon Guldon, Procesy o mordy rytualne w Polsce w XVI–XVIII w., DCF, Kielce 1995.
  • Hanna Węgrzynek, „Czarna legenda” Żydów. Procesy o rzekome mordy rytualne w dawnej Polsce, Wydawnictwo Bellona–Wydawnictwo Fundacji Historia Pro Futura, Warszawa 1995.
  • Łukasz Kępski, Posądzenia o mordy rytualne i profanacje hostii w Polsce w XVI–XVIII, [w:] Historicus.umk.pl, 29 października 2006 [dostęp: 18 lipca 2018], <http://historicus.umk.pl/modules/wfsection/article.php?articleid=66>.
Udostępnij

Sebastian Adamkiewicz

Doktor nauk humanistycznych, absolwent Uniwersytetu Łódzkiego. Muzealnik, adiunkt w dziale historycznym Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi. Stały współpracownik Dziecięcego Uniwersytetu Ciekawej Historii, uczestnik projektów edukacyjnych i popularyzatorskich. Specjalista z zakresu historii Polski nowożytnej, dziejów kultury politycznej i propagandy. Publicysta portalu historycznego Histmag.org.

Sebastian Adamkiewicz