Królowanie nie było łatwym zajęciem. Załatwianie spraw urzędowych nieraz kończyło się późno w nocy, a dzień zaczynał się nawet o czwartej rano. Bywało i tak, że król miesiącami przebywał w obozie wojennym. Jeśli jednak chciał, miał dość czasu na rozwijanie pasji i zainteresowań.

Kościół przestrzegał przed tymi diabelskimi przybytkami, karczmy przyciągały jednak z nieodpartą siłą. Zaglądali do nich chłopi, rzemieślnicy i szlachcice. Nie dziwił widok plebana ogrywającego w kości zgraję studentów. Mieszanka stanów, rozgrzane piwem głowy i wiszące u pasa miecze rodziły przemoc.