Przez stulecia o węgierski tron toczyły się ciągłe wojny – zwykłe i domowe. Nie wystarczyło jednak pokonać przeciwników i opanować kraj. Królem mógł zostać tylko ten, kto złapał odpowiedniego arcybiskupa, zabrał go do właściwego miasta i kazał sobie włożyć na głowę tę jedną jedyną Świętą Koronę.

Wacław II – twórca wielkiego imperium, który trząsł się ze strachu na widok kota, a przed burzą chował się w skrzyni. Przed trzydziestką jego skronie ozdobiły dwie korony. A choć jego panowanie budzi w Polsce złe skojarzenia, popchnął naszą historię na zupełnie nowe tory.