Róg jednorożca był w dawnej Europie czymś niezwykle cennym i pożądanym, gdyż przypisywano mu liczne medyczne właściwości. W swoich zbiorach posiadały go koronowane głowy, przedstawiciele najznamienitszych rodów oraz papieże. Ich właścicielami byli również władcy Rzeczpospolitej.

Oczywiście jednorożce (gr. monoceros, łac. unicornis) są zwierzętami fikcyjnymi, ale ich istnienie przez wiele wieków nie było kwestionowane. Różne kultury Starego Świata wyobrażały je sobie jako istoty czworonożne, niekiedy z cechami jelenia (nogi) i lwa (ogon), czasem również antylopy, osła, kozła lub innego zwierzęcia, a później najczęściej konia (zwłaszcza korpus). Niezależnie od reszty ciała, ich najbardziej charakterystyczną cechą był róg znajdujący się pośrodku czoła. W średniowieczu jednorożec miał zazwyczaj białe umaszczenie, uznawane za najcenniejsze. Białe konie często stanowiły podarunki przekazywane władcom świeckim i papieżom.

Zgodnie z chrześcijańską tradycją jednorożcowi nadawano dwa przeciwstawne znaczenia. Widziano w nim zwierzę dzikie i nieujarzmione, ale jednocześnie reprezentujące cnotę i czystość. Dlatego czasem jego figura oznaczała diabła, choć najczęściej kojarzona była z Chrystusem.

Antyczne początki

Jednorożec z „Bestiariusza z Aberdeen”, ok. 1200 r., folio 15r. (ze zbiorów University of Aberdeen)

Najwcześniejsze wzmianki o jednorożcu pochodzą z Azji i datowane są na tysiące lat przed naszą erą. Na grunt kultury zachodnioeuropejskiej przeniósł mit o tym stworzeniu Ktezjasz (po 440 r. p.n.e. – po 380 r. p.n.e.), grecki historyk i lekarz przebywający przez kilkanaście lat w niewoli jako medyk na dworze perskiego króla Artakserksesa II. Opracowane przez niego dzieło „Indica” opierało się m.in. na informacjach przekazanych mu przez podróżników.

Wśród tych relacji znalazła się opowieść o żyjącym w Indiach dzikim ośle podobnym do konia, który mógł osiągać większe od niego rozmiary. Zwierzę było bardzo zręczne, dlatego nikomu nigdy nie udało się go pochwycić. Wydawało też bardzo głośny, przerażający dźwięk. Miało ono purpurowy łeb, niebieskie oczy i biały korpus. Na jego czole osadzony był róg długości blisko 50 cm – biały u nasady, czarny pośrodku, a czerwony na ostrym końcu. Róg ten miał rzekomo właściwości lecznicze, pomagał w epilepsji i skurczach mięśni. Jednak jego najważniejszą właściwością była neutralizacja działania trucizn.

Kolejnym uczonym, który opisał podobne zwierzę, był Grek Megastenes (IV–III w. p.n.e.), historyk, geograf i przyrodnik, który w latach 300–292 p.n.e. przebywał na dworze indyjskiego króla Ćandragupty jako poseł Seleukosa I – założyciela i pierwszego władcy Imperium Seleucydów. Miała być to bestia kartazoon przypominająca płowego konia z gęstą grzywą, posiadająca pewne cechy jelenia i, co ważne, skręcony róg z czarną końcówką. Jej ogon podobny był do świńskiego, a stopy rozczapierzały się jak u słonia. Charakteryzowało ją również przenikliwe zawodzenie. Informacje te miały najprawdopodobniej swoje źródło w chińskich wierzeniach o istocie zwanej qilin, która mogła mieć od jednego do kilku rogów. Miała się ona objawiać dobrym ludziom i cechował ją piękny, choć monotonny głos.

Jednorożca opisywali także inni starożytni autorzy: Arystoteles w „Historii naturalnej zwierząt” (poł. IV w. p.n.e.), Pliniusz Starszy w „Historii naturalnej” (I w. n.e.) i Aelian w „O właściwościach zwierząt” (III w. n.e.). Największą rolę w rozpowszechnieniu legendy o tej istocie w świecie chrześcijańskim miały jednak dwa inne źródła: Septuaginta (III–I w. p.n.e.) – tłumaczenie Starego Testamentu na grecki, w którym jednorożec traktowany był jako symbol siły – i „Fizjolog” (II–IV w. n.e.) – wielokrotnie przekształcane anonimowe dzieło o tematyce przyrodniczej wzbogacone o religijną symbolikę. Oto fragment najstarszej wersji tego traktatu dotyczący interesującego nas legendarnego stworzenia:

Detal lewego skrzydła „Ogrodu rozkoszy ziemskich” z ok. 1500 r. autorstwa Hieronima Boscha przedstawiający jednorożca pijącego (być może również oczyszczającego) wodę z akwenu (ze zbiorów Museo del Prado, nr inw, P002823).

Jest to zwierzę małe, podobne do koźlęcia, bardzo groźne. Ze względu na jego ogromną siłę myśliwy nie może się do niego zbliżyć. Jednorożec ma jeden róg pośrodku głowy. Jak więc można go schwytać? Oto wysyłają naprzeciw niemu czystą dziewicę, jednorożec skacze na jej łono, a ona karmi go piersią i prowadzi do króla.

W wizerunkach średniowiecznych wykorzystywano ten zaprezentowany przez „Fizjologa” obraz. W postaci wspomnianej dziewicy widziano Matkę Boską, a jednorożec stanowił wówczas, jak wspomniano, upostaciowanie Chrystusa. Wierzono także, że zwierzę to schwytać mogła jedynie osoba w pełni cnotliwa. Jedna z późniejszych redakcji „Fizjologa” przynosi informację o jeszcze jednej właściwości jednorożca, stanowiącej rozwinięcie wcześniej znanych koncepcji:

W okolicy, którą zamieszkuje, znajduje się duże jezioro. Zbierają się nad nim zwierzęta, aby się napić. Przed ich przyjściem zjawia się tam wąż, który wpuszcza do wody jad. Zwierzęta spostrzegają truciznę i nie mają odwagi pić, lecz czekają na jednorożca. On, przybywszy, od razu wchodzi do jeziora i kreśli znak krzyża swoim rogiem, niszcząc moc trucizny. Gdy jednorożec napije się wody, zaczynają też pić wszystkie pozostałe zwierzęta. […] myśliwi pozyskują róg jednorożca, a jest on skutecznym środkiem przeciwko jadowi węża.

Z „Fizjologa” opisy i wyobrażenia jednorożców powędrowały na karty średniowiecznych bestiariuszy, których był on pierwowzorem, a także do różnych zbiorów religijnych tekstów, jak np. „Kazań gnieźnieńskich” (XV w.), gdzie funkcjonuje jako metafora niepokalanego poczęcia Chrystusa w łonie Dziewicy Marii pod polską nazwą „gednoroszecz”.

Cudowny lek

A zatem róg jednorożca potrafił neutralizować jad węża, ale także np. skorpiona i w ogóle wszelkiego rodzaju trucizny. Co ważne – działał też na odległość. Wystarczyło położyć go pod obrusem, a wszystkie potrawy znajdujące się na stole były oczyszczone. Uznawano go nawet za panaceum, czyli lek na wszystkie choroby (od gr. panákeia). Woda, w której był moczony, pomagała na padaczkę i ból brzucha. Natomiast sproszkowany róg goił rany, a przyjmowany doustnie potrafił wzmocnić serce czy zbić gorączkę. Miał być nawet środkiem na potencję. Wyrabiano z niego również pojemniki do przechowywania medykamentów, aby zwiększyć ich moc.

Poliptyk Zwiastowania z Jednorożcem z ok. 1480 r. – część środkowa retabulum ołtarzowego (ze zbiorów Muzeum Narodowe w Warszawie, nr inw. Śr.124; fot.: Ludwig Schneider, CC BY-SA 3.0)

Sproszkowany róg jednorożca przepisywać mieli swym najbogatszym pacjentom jako lekarstwo w najcięższych przypadkach m.in. Mikołaj Kopernik (1473–1543) – słynny astronom, ale również doktor, którego recepta z tym składnikiem zachowała się do dziś – Wojciech Oczko (1537–1599) – nadworny lekarz Stefana Batorego, a następnie Zygmunta III Wazy – oraz Eustachy Holwell (XVII w.) – kupiec z Gdańska amatorsko zajmujący się medycyną.

Szyld europejskiej apteki w kształcie jednorożca (ze zbiorów Science Museum w Londynie, nr inw. A631343; fot. Wellcome Images, nr. L0058319, CC BY-SA 4.0)

O wykorzystaniu rogu jednorożca w leczeniu, choć drogim, wspominał także w swym dziele „Instrukcyja abo nauka, jak się sprawować czasu moru” (Kraków 1613) wybitny medyk Sebastian Petrycy (ok. 1550–1626), wykładowca Akademii Krakowskiej:

Jest takich lekarstw przeciwko powietrzu [epidemii – przyp. aut.] niemało, od uczonych ludzi wymyślonych jako elektuar z cytwaru, konfekt [syrop – przyp. aut.] z szafranu pieczony z ziółkiem, konfekt ex scordio Fracastorii. Bezoary, rogi jednorożcowe, jelenie, kamienie drogie i inszych niezliczonych wiele, ale nie chcę cię obciążać trudnymi i kosztownymi lekarstwy. Krótko-ć tak radzę, a niżej szerzej powiem w leczeniu.

Jednak nie tylko róg jednorożca był cenny. W dziele przyrodniczym „Physica” św. Hildegarda z Bingen (1098–1179) opisała, że z wielu jego organów można sporządzać leki. Z żółci należało przygotować maść, która pomagała na wykwity skórne, a skóra najlepiej sprawdzała się w czasie morowej zarazy. Wytwarzano z niej amulety. Medyczne właściwości posiadały również kopyta, serce i kamień karbunkułowy, który, według niektórych relacji, znajdować się miał pod jego rogiem.

Nie dziwi więc, że jednorożce stały się częstym emblematem rycerzy wykorzystywanym przez nich w herbach rodowych (np. Bończa), ale i przez aptekarzy w godłach ich placówek.

Skarby Jagiellonów

Choć samych jednorożców nikt oczywiście naprawdę nigdy nie widział, to jednak w różnych miejscach znajdowano – a przynajmniej tak sądzono – ich rogi, np. na północnych wybrzeżach Atlantyku (handlem nimi od XII wieku zajmowali się mieszkańcy Skandynawii). Przedmioty te były niezwykle cennym i pożądanym towarem w średniowiecznej i nowożytnej Europie – mogli sobie na nie pozwolić tylko najbogatsi. Takie znaleziska przechowywano w skarbcach, wunderkamerach i gabinetach natury. Cenione były zwłaszcza przez władców, szczególnie narażonych na różnego rodzaju intrygi, ponieważ wierzono, że sztućce z rękojeściami z rogu i naczynia wykonane z niego stanowiły probierz trucizn – te pierwsze po zetknięciu ze szkodliwą substancją wilgotniały, natomiast wino wlane do kielichów pieniło się niczym piwo.

XVIII-wieczna kopia zaginionego portretu Bernarda Pretwicza z 1541 r.

Najdawniejszym poświadczonym właścicielem rogu jednorożca w państwie polsko-litewskim był król Kazimierz Jagiellończyk (1427–1492). Potwierdza to inwentarz skarbca koronnego na Wawelu z 1475 roku, gdzie artefakt ten przechowywany był razem z regaliami, a także takimi przedmiotami wykrywającymi i dezaktywującymi trucizny jak jaspisowa łyżka oprawiona w srebro, smocze języki (w rzeczywistości były to zęby kopalnych rekinów) i gałązki koralowca.

Analogiczny spis z 1510 roku, gdy na tronie zasiadał Zygmunt I Stary (1467–1548), pokazuje, że kolekcja ta powiększyła się do dwóch, a w 1532 roku do trzech rogów jednorożca. Pierwszy z nich, jak podaje tekst inwentarza, był biały, drugi czarny, ostatni zaś odznaczał się niezwykłą grubością. Trzeci z eksponatów miał pochodzić z polowania śląskiego szlachcica w służbie króla Polski, rotmistrza obrony potocznej Bernarda Pretwicza (ok. 1500–1563). Pogromca Tatarów, jak go zwano, który strzegł południowych granic Rzeczypospolitej, przesłał władcy róg ok. 1530 roku. Zdobył ponoć ów przedmiot podczas pogoni za wrogiem – niestety nie znamy żadnych szczegółów tego zdarzenia.

Wiadomo, że róg przekazany przez Pretwicza król Zygmunt Stary podarował w 1540 roku cesarzowi Ferdynandowi I Habsburgowi. Ten ostatni kazał dorobić swemu nowemu eksponatowi ozdobną rękojeść, dzięki której mógł służyć jako berło. Róg stał się jednym z cenniejszych rodowych skarbów Habsburgów, który nigdy nie został sprzedany, skradziony ani zniszczony. Znajduje się do dziś w Muzeum Historii Sztuki w Wiedniu.

Pozostałe dwa jagiellońskie rogi przeszły na własność syna władcy, Zygmunta II Augusta (1520–1572), który zapisał je, podobnie jak wszystkie dynastyczne dobra ziemskie i majątek ruchomy, w testamencie z 1571 roku swoim trzem siostrom: Annie, Katarzynie i Zofii, księżnej brunszwickiej.

Także i jednorożce dwa, jeden jest miedzy listy osobno w skrzyni, tamże gdzie klenoty, a drugi przy kredensu w Tykocinie [znajdowały się tam wówczas arsenał, skarbiec i królewska biblioteka – przyp. aut.], Ich Mciam wszystkim trzem aby beły oddane, aby sie imi albo podzieliły, albo jako raczą, o nie pogodziły.

„Róg jednorożca” podarowany przez Zygmunta Starego Ferdynandowi I Habsburgowi (ze zbiorów Kunsthistorisches Museum w Wiedniu; fot.: Gryffindor, domena publiczna)

Ostatnia wola króla nie została jednak w pełni uszanowana przez polskich możnowładców i wiele z zapisanego Jagiellonkom majątku – m.in. część przechowywaną w Tykocinie, gdzie miał znajdować się jeden z rogów – odebrano. Ze sprzedaży tych ruchomości chciano sfinansować pogrzeb Zygmunta Augusta i koronację nowego władcy, Henryka Walezego. Jeden z zygmuntowskich rogów – być może właśnie ten z Tykocina – miał wykupić ok. 1576 roku za 30 tys. florenów, najprawdopodobniej w Gdańsku, Stefan Batory (1533–1586), książę Siedmiogrodu i kolejny król Polski. Ten z kolei zapisał go w testamencie w imieniu Siedmiogrodu Turkom na znak pokoju i przyjaźni, zastrzegł jednak Polakom prawo jego wcześniejszego wykupu, jeśli taka byłaby ich wola.

Warto dodać, że rzekome szczątki jednorożców posiadała także pierwsza polska dynastia panująca. Według inwentarza z 1494 roku w skarbcu Piastów mazowieckich w Ciechanowie należącym do książąt Konrada III Rudego i Janusza II, znajdowały się trzy części rogu tego zwierzęcia.

Gdańsk – stolica jednorożców

Posiadaczem rogu jednorożca miał być również Zygmunt III Waza (1566–1632). Pisał on w 1611 roku do rady Gdańska z prośbą o pomoc w poszukiwaniach tego mitycznego przedmiotu i ostatecznie w tym mieście go nabył. Wzmiankę o tym zamieścił w swej rozprawie „De unicornu observationes” z 1645 roku duński lekarz Tomas Bartholin, odkrywca piersiowego układu limfatycznego u ludzi.

Gdańsk, cieszące się licznymi przywilejami ogromne miasto portowe, w którym mieszkało wielu naukowców obcego pochodzenia, musiał mieć lepszy dostęp do takich artefaktów od większości znajdujących się w dawnej Rzeczypospolitej miejscowości. Dowodem na to jest również transakcja Wolfa Fuldera, gdańskiego handlarza, który w 1531 roku sprzedał braciom Pawłowi i Wolffowi Dhurom z Norymbergi kawałek rogu jednorożca. Wiadomo ponadto, jak to już było wspomniane, że w formie sproszkowanej przepisywał go swym pacjentom gdańszczanin Eustachy Holwell.

Prawda o rogach

Stopniowo uzyskiwano coraz więcej informacji na temat prawdziwego pochodzenia rogów jednorożca. W latach 70. XVI wieku angielski żeglarz Martin Frobisher (ok. 1535–1594), który dowodził kolejno trzema wyprawami arktycznymi, narysował narwala i powiązał go z tym fantastycznym stworzeniem. Narwal (Monodon monoceros) jest to ssak morski z rzędu waleni żyjący w wodach wokół Grenlandii i archipelagu Nowej Ziemi. Podstawą szkicu była obserwacja wyrzuconego na brzeg martwego przedstawiciela tego gatunku, z którego pyska wyrastał okazały, spiralnie skręcony górny lewy kieł (u samców może on dochodzić do 3 metrów długości i ważyć nawet 10 kg). Po powrocie z jednej z ekspedycji do Anglii w 1577 roku Frobisher ofiarował taki ząb królowej Elżbiecie I, a ta rozkazała dołączyć go do klejnotów koronnych.

Pierwsza wzmianka o narwalu w europejskich źródłach pojawia się już trochę wcześniej – w komentarzu do mapy Skandynawii i okalających ją wód – Carta marina – autorstwa szwedzkiego duchownego, który przez jakiś czas mieszkał w Gdańsku, Olausa Magnusa (1490–1557). Co ciekawe, autor umieścił też zwierzę z jednym rogiem na czole wśród innych, często fikcyjnych, morskich stworzeń na swoim dziele.

Prawdziwą opowieść o jednorożcach próbował przedstawić duński lekarz, badacz natury i kolekcjoner Ole Worm (1588–1654), który prowadził jeden z wcześniejszych gabinetów historii naturalnej. W 1638 roku wskazał, że odnajdowany na brzegach wód arktycznych róg jednorożca to w rzeczywistości właśnie kieł narwala.

Jednorożec morski na „Carta Marina” Olausa Magnusa, 1539 r. (ze zbiorów James Ford Bell Library, University of Minnesota)

Powyższe informacje nie wyparły jednak przekonania o istnieniu jednorożców i świat naukowy przynajmniej w części wciąż utrzymywał, że są one jednym z rzeczywistkopalnych gatunków fauny. Świadectwem tego może być opisanie ich w kilkutomowej encyklopedii historii naturalnej (Frankfurt 1650–1653) urodzonego w Szamotułach Jana Jonstona (1603–1675), humanisty-przyrodnika szkockiego pochodzenia.

Róg jednorożca posiadał w swojej kolekcji i przechowywał w warszawskim skarbcu Jan III Sobieski (1629–1696). Król chyba był już świadom prawdziwego pochodzenia eksponatu, skoro spis kontrolny przeprowadzony tuż po śmierci tego władcy przedstawiał go również jako „rybią kość”. Trochę wcześniej, bo w 1671 roku, z ciosów narwala i kłów morsów wykonano dla królów Danii słynny „tron jednorożców”.

Kły narwali były drogie i nie wszędzie dostępne, dlatego szukano ich zamienników. W aptekarstwie rozróżniano rogi jednorożców „prawdziwych” oraz kopalnych, które były tańsze. Ich mianem określano szczątki ceratytów – morskich głowonogów żyjących w triasie środkowym (od 247,2 do 237 mln lat temu). Skamieniałe pozostałości tych zwierząt miały kształt zbliżony do skręconych rogów baranich. Poza tym za rogi jednorożców kopalnych brano znajdowane w ziemi ciosy mamutów i inne kości będące częścią zdekompletowanych szkieletów prehistorycznych zwierząt.

Jednorożec kopalny (stworzony w XVII w. przez Otto von Guerickego ze skamieniałych kości nosorożca włochatego, mamuta i kła narwala), jednorożec morski (narwal) i jednorożec fikcyjny (najbardziej znany – zbliżony do konia), rys. Michele Bernardo Valentini, 1704 r.

Jako lecznicze surowce sprzedawano też rogi łosi, jeleni, a nawet krów. Konrad Gessner (1515–1565), znany szwajcarski lekarz i przyrodnik, autor popularnej encyklopedii zwierząt, podał, że za sproszkowany róg jednorożca uchodziła często zmieszana z mydłem krzemionka, do której dodawano jeszcze wapno i szlachetne kamienie. Aby sprawdzić autentyczność lekarstwa, mieszano je z arszenikiem i podawano gołębiom. Jeśli ptaki przeżyły – róg był prawdziwy, ponieważ zneutralizował działanie trucizny. Za proszek z rogów jednorożca uchodziła także zmielona kora drzewa chinowego.

Późniejsze lata

Jeszcze na początku XVIII wieku proszek z rogu jednorożca stosowano jako remedium podczas epidemii dżumy w Toruniu i w Gdańsku. Popularny wariant tego lekarstwa określano mianem „proszku Sennerta” od nazwiska ówczesnego lekarza. Była to mieszanina dwunastu składników mineralnych i zwierzęcych, w tym także zmielonego rogu mitycznego stworzenia. Nawet w połowie tego wieku Benedykt Chmielowski w swej słynnej staropolskiej encyklopedii „Nowe Ateny” (t. 1, Lwów 1745) poświęcił jedno z haseł właśnie jednorożcom, przedstawiając powtarzane w starszych dziełach informacje na ich temat (w tym różne wątpliwości związane z ich istnieniem). Podał też przykłady zachowanych rogów tych zwierząt:

Wiele jest po innych Pańskich Skarbach y Aptekach tych rogow Jednorożcowych, z ktorych oczywista zdaie się wynikać prawda o Jednorożcach, że są na Swiecie, ale ich bardzo mało, y odległych, bo w Indyiskich, y Etyopskich Kraiach.

Trzeba jednak dodać, że autor nie tyle był przekonany o istnieniu tych mitycznych istot, co innych zwierząt z jednym rogiem, jak np. znany mu nosorożec. Jego opinia na ten temat była dość niejednoznaczna.

Grupa narwali (fot. Kristin Laidre, ze zbiorów NOAA Photolib Library, domena publiczna)

W kolejnych latach prawda o omawianych tu fantastycznych stworzeniach stopniowo zaczęła wypierać legendę. Od połowy XVIII do połowy XIX wieku sporadycznie pojawiały się jeszcze relacje osób, które miały rzekomo widzieć jednorożce w różnych częściach świata. Zwierzęta te opisywane były z wykorzystaniem znanych już schematów.

We wrześniu 2013 roku Muzeum Pałacu w Wilanowie zakupiło spiralnie skręcony kieł narwala osadzony w pochodzącej z XIX wieku kamiennej podstawie umieszczonej na drewnianym cokole. Poza tym w polskich zbiorach znajduje się też inny róg jednorożca – w Muzeum Śląska Cieszyńskiego w Cieszynie.

***

Świat dawnej wyobraźni pełen był niezwykłych istot. Wśród nich jednorożec budził bodaj największe kontrowersje – widziano w nim jednocześnie symbol łagodności i czystości, a także obraz dzikości i gniewu. Najważniejszy był jednak jego róg. Do historii przeszedł przede wszystkim jako remedium na wszelkie choroby – mityczne panaceum.

Bibliografia

Źródła

  • Benedykt Chmielowski, Nowe Ateny, t. 1, Societas Iesu, Lwów 1745.
  • Fizjolog, przeł. i oprac. Katarzyna Jażdżewska, Prószyński i S-ka, Warszawa 2003.
  • Sebastian Petrycy, Instructia abo nauka, jak się sprawować czasu moru, drukarnia Mikołaja Loba, Kraków 1613.
  • Testament Zygmunta Augusta, oprac. Antoni Franaszek, Olga Łaszczyńska, Stanisław Edward Nahlik, nakł. Ministerstwa Kultury i Sztuki, Kraków 1975.

Opracowania

Aleksandra Jakóbczyk-Gola
Kulturoznawca, filolog i historyk sztuki; kustosz dyplomowany w zespole kuratorów wystawy stałej Muzeum Historii Polski. Współpracuje z Wydziałem „Artes Liberales” i Instytutem Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego. W 2010 roku uzyskała tytuł doktora nauk humanistycznych w oparciu o rozprawę „Tradycja akatystowa w literaturze i sztuce polskiego średniowiecza”, która stała się podstawą książki „Akt pamięci. Tradycja akatystowa w kontekście form pamięci” opublikowanej w 2014 roku nakładem Wydawnictw Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmuje się historią dawnej kultury polskiej, w szczególności zagadnieniami związanymi z ikonografią, symboliką, historią muzealnictwa oraz relacjami między kulturą religijną polskiego średniowiecza a tradycjami chrześcijańskiego Wschodu. W 2019 roku opublikowała drugą monografię – „Gabinety i ogrody. Polskie nowożytne traktaty architektoniczne wobec kultury kolekcjonowania”. Uczestniczyła w wielu projektach badawczych, a kilka koordynowała. Jest autorką licznych rozpraw i artykułów w tomach zbiorowych. Aktywnie uczestniczy w pracach naukowych warszawskiego środowiska badaczy kultury staropolskiej.
Mateusz Będkowski
Absolwent Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. W 2011 roku obronił pracę magisterską pt. „Wyprawa Stefana Szolc-Rogozińskiego do Kamerunu w latach 1882–1885”, opublikowaną następnie w „Zielonkowskich Zeszytach Historycznych” (nr 2/2015). Interesuje się losami polskich podróżników i odkrywców na przestrzeni dziejów, szczególnie w XIX wieku. Na ich temat publikował artykuły m.in. w czasopismach „Mówią Wieki” i „African Review. Przegląd Afrykanistyczny”, a także w portalu „Histmag.org”. Część z tych tekstów znalazła się w pięciu ebookach autora z serii „Polacy na krańcach świata” wydanych w latach 2015–2019. Trzy pierwsze z nich ukazały się w formie papierowej w jednym zbiorze pt. „Polacy na krańcach świata: XIX wiek” (Warszawa 2018). Jest także autorem książki pt. „Polscy poszukiwacze złota” (Poznań 2019). Obecnie współpracuje z Muzeum Historii Polski przy tworzeniu wystawy stałej.

Skomentuj. Jesteśmy ciekawi Twojej opinii!