Tradycja polsko-saskiej unii personalnej nie wygasła wraz ze śmiercią Augusta III. Znalazła kontynuację kilkadziesiąt lat później w czasach burzliwej epoki napoleońskiej, gdy władcą polskiego państewka został Fryderyk August z dynastii Wettynów. Czy był dobrym monarchą?

Gdyby za wyznacznik zagadnień rozbudzających zainteresowanie Polaków obrać tytuły, pod którymi uginają się regały księgarni i bibliotek, należałoby stwierdzić, że okres dominacji francuskiej na ziemiach polskich z reguły kojarzy się z wojskami w amarantowych mundurach, szwoleżerami, wielkimi bitwami, księciem Józefem Poniatowskim oraz – co nieuniknione – samym Napoleonem Bonaparte.

Jeśli poświęcić tej dość powierzchownej analizie dłuższą chwilę, można też zauważyć, że podobnie jak wojny epoki napoleońskiej spychają w cień ogrom przeprowadzonych wówczas reform społeczno-prawnych, tak i postaci dowódców wojskowych odsuwają na dalszy plan osoby mniej wyraziste, choć równie istotne dla naszej narodowej historii. Jedną z nich jest niewątpliwie król saski, a poprzez unię personalną książkę warszawski Fryderyk August I Wettyn (1750–1827).

Napoleon w bitwie pod Frydlandem, obraz Horace’a Verneta, 1836 r. (ze zbiorów Pałacu w Wersalu, nr inw. MV 2772; INV 8368; LP 2247)

Polskie koneksje

Urodzony w 1750 roku Fryderyk August mógł pochwalić się drzewem genealogicznym predestynującym go do objęcia nie tylko tronu saskiego, ale i polskiego: wnuk Augusta III Sasa oraz prawnuk Augusta II Mocnego, poprzez matkę spokrewniony był także z samym Janem III Sobieskim. Nic więc dziwnego, że nawet po koronacji Stanisława Augusta Poniatowskiego w 1764 roku wizja powrotu do unii polsko-saskiej traktowana była przez dwór drezdeński całkiem poważnie. Na tyle poważnie, że w planie zajęć młodego Fryderyka Augusta nie zabrakło nigdy czasu na naukę języka polskiego czy polskiej historii.

Ku zaskoczeniu Sasów pierwsza okazja do spełnienia tego marzenia przydarzyć się miała nadspodziewanie szybko. Już w 1771 roku konfederaci barscy złożyli Fryderykowi Augustowi propozycję objęcia polskiego tronu, jednak ostrożny i chłodno kalkulujący Wettyn miał wymówić się stwierdzeniem, że taki dar mógłby przyjąć tylko wówczas, gdyby z prośbą taką zwrócił się do niego cały naród polski.

Fryderyk August krótko po urodzeniu, portret autorstwa Antona Raphaela Mengsa, 1751 r. (ze zbiorów Galerii Obrazów Starych Mistrzów w Dreźnie, nr inw. Gal.-Nr. P 176)

Skąd ta decyzja? Czy górę wzięło przywiązanie do legalizmu, a co za tym idzie niechęć do pozbawienia tronu prawomocnie obranego króla? A może decydujący był strach przed spodziewaną reakcją Rosji, której protegowanego miałby zastąpić Fryderyk August? Nie należy wykluczać także całkiem zrozumiałej obawy przed wzięciem odpowiedzialności za kraj, który przeżywał ogromny kryzys polityczny. Nie bez znaczenia musiał być wreszcie fakt, że w owym czasie sprawy wewnętrzne Saksonii, wyniszczonej niedawną wojną siedmioletnią (1756–1763), wymagały ponadprzeciętnego zaangażowania ze strony jej władcy. Prawdopodobnie jednak wszystkie te czynniki zadziałały jednocześnie.

Fryderyk August w wieku 18 lat, portret autorstwa Antona Graffa z 1768 r. (ze zbiorów Museum Briner und Kern w Winterthur)

Odrzucenie propozycji nie zostało jednak odebrane przez polską szlachtę jako afront. Wręcz przeciwnie. Decyzją Sejmu Wielkiego, która znalazła swe potwierdzenie w Konstytucji 3 maja z 1791 roku, po śmierci Poniatowskiego tron polski miał przejść w dziedziczne władanie Wettynów. Wypełnieniu tego postanowienia przeszkodził ostateczny rozbiór ziem polskich.

Niechciana łaska

W 1807 roku, w chwili podpisywania przez Napoleona traktatu powołującego do życia Księstwo Warszawskie, nastroje polskiej szlachty względem potencjalnego sojuszu z Saksonią były już zgoła inne. Poszukując kandydata do objęcia polskiego tronu, lokalni decydenci nie zwracali wcale oczu w stronę zachodniego sąsiada, lecz w kierunku samego Napoleona, ewentualnie kogoś z członków jego rodziny lub jednego z francuskich dygnitarzy.

Nie było to podyktowane wyłącznie podszeptami narodowego ego, które chciało widzieć na polskim tronie pogromcę państw zaborczych. Pragnienie takie było przede wszystkim zgodne z ówczesną racją stanu. Tylko Cesarstwo Francuskie mogło dać Księstwu Warszawskiemu realną ochronę przed zakusami państw ościennych, a także nadzieję na rychłe wskrzeszenie polskiej państwowości w przedrozbiorowych granicach. Trudno wyobrazić sobie lepszą gwarancję spełnienia tych ambicji niż posiadanie zasłużonego Francuza na tronie.

Polska racja stanu niekoniecznie pokrywała się jednak z francuską. Zbyt ścisłe związanie Paryża z Warszawą mogło być postrzegane przez państwa zaborcze jako preludium do dalszej ekspansji wojsk napoleońskich w regionie, co w ówczesnej sytuacji nie było na rękę ani Francji, ani lokalnym monarchiom absolutnym. W rezultacie, pod pretekstem respektowania woli szlachty wyrażonej w konstytucji 1791 roku, polska korona wręczona została sprzymierzeńcowi Napoleona: Fryderykowi Augustowi.

Z francuskiego punktu widzenia była to decyzja najlepsza z możliwych. Saksonia była sojuszniczą napoleońskiej Francji, przez co dawała rękojmię utrzymania francuskich wpływów na ziemiach polskich. Dodatkowo powiązanie Księstwa Warszawskiego z osłabionym i pozbawionym mocarstwowych ambicji państwem, miało stanowić dla mocarstw zaborczych jasny sygnał, że Napoleon nie planuje naruszenia statusu quo panującego w regionie. Jednak z perspektywy Polski i Saksonii decyzja ta nastręczała więcej problemów niż korzyści.

Księstwo Warszawskie w latach 1807–1809 (rys. Maciej Szczepańczyk i kgberger, CC BY 3.0)

Nam potrzeba króla na koniu!

Choć w oficjalnej korespondencji Fryderyk August nie krył wdzięczności za przywrócenie dynastii Wettynów na polski tron, nie mógł pozostać ślepy na szereg problemów i obowiązków, które bezpośrednio wynikały z tej nieoczekiwanej łaski. Poza permanentnym zagrożeniem ze strony państw zaborczych, na których celowniku od tej pory znaleźć miała znajdować się odtąd jego rodzima Saksonia, Księstwo przejść miało ogrom reform prawno-administracyjnych w duchu francuskim. Dopilnowanie, by weszły one jak najszybciej w życie, było obowiązkiem księcia, którego uprawnienia zarówno w zakresie władzy wykonawczej, jak i ustawodawczej, były bardzo rozległe.

Nadanie Konstytucji Księstwu Warszawskiemu przez Napoleona (ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie, nr inw. MP 2950 MNW)

Fryderyk August stał się także w pewnym sensie gwarantem polskiej ciągłości finansowej i odpowiadał za negocjowanie wszelkich zagranicznych pożyczek, których zdobycie ze względu na niestabilną pozycję państwa przysparzało wiele problemów. Ostatecznie, w trakcie wcale nie tak rzadkich sytuacji kryzysowych, Fryderyk August bez zbędnych wymówek spłacał długi swoich nowych poddanych. Rezygnował przy tym nie tylko z przysługujących mu z tytułu sprawowania władzy w Księstwie należności, ale także uszczuplał zasoby prywatnego skarbca, wystawiając się niejednokrotnie na krytykę saskiej administracji.

Rozczarowania w związku z przekazaniem warszawskiego tronu Wettynowi nie ukrywało natomiast wielu Polaków. Nie milkły głosy mówiące, że kraj potrzebuje nie króla-myśliciela, lecz króla na koniu. Międzynarodowa sytuacja – dająca nadzieję na szybkie odzyskanie ziem zabranych – sprawiała, że skupiony na reformach wewnętrznych i stroniący od kwestii wojskowych Fryderyk August wydawał się ostatnią osobą, od której powinny zależeć losy Księstwa. Zwolenników nie przysparzało mu także zdecydowane egzekwowanie niepopularnych francuskich reform, które ograniczały dotychczasowe prawa szlachty.

Powściągliwość i drobiazgowość władcy w połączeniu z odległością dzielącą Warszawę od Drezna sprawiły, że proces decyzyjny – nawet w sprawach niecierpiących zwłoki – wielokrotnie pozostawał sparaliżowany. Nic więc dziwnego, że przez cały okres istnienia Księstwa nie zauważano wysiłku wkładanego przez Fryderyka Augusta w reformowanie kraju ani konkretnych kroków poczynionych w celu poprawy jego sytuacji finansowej. Podtrzymywano za to przekonanie, że decyzja o powierzeniu polskiego tronu Sasowi miała charakter jedynie tymczasowy.

Zderzenie dwóch światów

W budowaniu zrozumienia nie pomagały wcale przeciwstawne temperamenty, którymi cechować się miała polska szlachta oraz członkowie saskiego dworu. Mówiło się, że Napoleon postanowił dać Polakom za władcę króla saskiego tylko po to, by sprawdzić, co się stanie, jeśli zespoi się ze sobą narody o dwóch najróżniejszych charakterach. Jeśli polskim elitom tej epoki przypisywano żywiołowość, bezpośredniość i pompatyczność przy jednoczesnym braku zdolności do wytężonej i uważnej pracy, tak król saski powszechnie postrzegany był jako osoba powściągliwa i ascetyczna, spędzająca całe dnie nad roztrząsaniem kolejnych, nawet niezbyt ważkich spraw. Niezręczności wynikające ze spotkania tych sprzecznych żywiołów nie uchodziły uwadze bystrych obserwatorów.

Pomnik Fryderyka Augusta I w Lipsku, ufundowany przez Józefa Aleksandra Jabłonowskiego, odsłonięty w 1780 r. (rys. Carl Benjamin Schwarz)

Za przykład może posłużyć anegdota z okresu pierwszego pobytu dworu saskiego w Księstwie Warszawskim pod koniec 1807 roku. Fryderyk August był zwolennikiem surowej etykiety, która przypominała złośliwym porządki znane sprzed półwiecza. Każda, nawet najbardziej podstawowa czynność wykonywana była w ramach ścisłego ceremoniału i z zachowaniem określonej kolejności, a ich znajomość postrzegana była jako element dobrego wychowania. Nie oznacza to jednak, że Fryderyk August dawał w jakikolwiek sposób odczuć swoim nowym poddanym, że ich maniery nie licują z powagą sytuacji. Niezręczne momenty z reguły starał się obrócić w żart, dbając jednocześnie, by jego adresat nie poczuł się urażony czy zawstydzony.

Fryderyk August, kopia obrazu Antona Graffa (ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie, nr inw. MP 2114 MNW)

Jak opisuje Julian Ursyn Niemcewicz, w trakcie pewnego wieczoru, który para królewska spędzała w towarzystwie polskiej szlachty, jedna z dam miała nieproszona dostawić krzesło obok samej królowej, a następnie bez cienia zażenowania przy niej usiąść. Oczywiście, jako rażące uchybienie etykiecie, nie zostało to niezauważone przez dwór saski. Jednak zamiast strofowania czy udzielania morałów, spytany o tę sytuację król zbył całą sprawę, żartując, że w Polsce najwidoczniej ostało się wiele form republikańskich, puszczając tę niezręczność w niepamięć.

Fryderyk August starał się za wszelką cenę podkreślić sympatię oraz poważanie, jakimi darzył polską szlachtę. Zwracając się do niej, starał się używać języka polskiego, a w trakcie oficjalnych wystąpień, takich jak otwarcie Sejmu, przywdziewał polskie stroje. Czynił także zabiegi względem przywrócenia polskich odznaczeń. Choć te drobne gesty zjednywały mu chwilową sympatię, nie sprawiły jednak, że część spośród nowych poddanych przestała postrzegać go zaledwie jako „depozytariusza korony polskiej”, która jak najszybciej powinna zostać przekazana bohaterowi na miarę napoleońskich czasów.

Fryderyk August w cieniu historii

Kampania 1812 roku była początkiem końca nie tylko napoleońskiej Francji i Księstwa Warszawskiego, ale także pozostającego z nimi w ścisłym sojuszu Królestwa Saksonii. W jej trakcie Fryderyk August wykazał się godną podziwu wiernością. Przyszło mu za nią słono zapłacić w trakcie kongresu wiedeńskiego (1814–1815). Na mocy jego postanowień utracił nie tylko wszelkie prawa do ziem polskich, ale także znacznej części Saksonii.

Fryderyk August spędził ostatnie lata życia z dala od wielkiej polityki, skupiając się na poprawie losu swoich poddanych. Jego śmierć w 1827 roku, która przypadła w szóstą rocznicę śmierci Napoleona, przeszła równie niezauważona, jak starania, które włożył w poprawę losu ziem polskich i jego mieszkańców.

Powrót Fryderyka Augusta do Drezna w 1815 r. Grafika z książki Franza Jubojatzky’ego „Sachsens neun denkwürdige Jahre von 1806 bis 1815 während Näpoleons Feldzügen in Deutschland und Russland”, Drezno 1853 r. (ze zbiorów British Library)

Bibliografia

  • Jarosław Czubaty, Księstwo Warszawskie (1807–1815), Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2011.
  • Marceli Handelsman, Dyaryusze sejmów Księstwa Warszawskiego, zeszyt 1, Dziennik posiedzeń izby poselskiej sejmu 1809 r., nakł. Towarzystwa Naukowego Warszawskiego, Warszawa 1913.
  • Tenże, Instrukcje i depesze rezydentów francuskich w Warszawie 1807–1813, t. 1, nakł. Akademii Umiejętności–Towarzystwo Popierania Wydawnictw Akademii Umiejętności, Kraków 1914.
  • Tenże, Nastroje społeczeństwa w 1807 r., [w:] tegoż, Pomiędzy Prusami a Rosją. Studja historyczne, s. 3, E. Wende i Ska, Warszawa 1922.
  • Julian Ursyn Niemcewicz, Pamiętnik Juljana Ursyna Niemcewicza o czasach Księztwa Warszawskiego 1808–1809, z autografu Biblioteki Cesarskiej Publicznej w Petersburgu wydał Alexander Kraushar, Gebethner i Wolff, Warszawa
  • Tenże, Pamiętniki Juljana Ursyna Niemcewicza 1811–1820, t. 1, 1811–1813, nakł. Księgarni J. K. Żupańskiego, Poznań 1871.
  • Friedrich Christian Ludwig Senfft von Pilsach, Memoires du comte de Senfft, Ancien ministre de Saxe. Empire. Erganisation politique de la Suisse, 1806–1813, Veit & Comp., Lepizig 1863.
  • Jacek Staszewski, Wettynowie, Ośrodek Badań Naukowych im. Wojciecha Kętrzyńskiego–Towarzystwo Naukowe im. Wojciecha Kętrzyńskiego, Olsztyn 2005.
  • Juliusz Willaume, Fryderyk August jako książę warszawski (1807–1815), Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauko, Poznań 1939.

1 KOMENTARZ

  1. Gdybyśmy 1610 nie napadli na Rosję to możliwe nie bylo by tej tragedii czyli rozbiorów tak to teraz można gdybać 🙂

Skomentuj. Jesteśmy ciekawi Twojej opinii!