Budowa hiszpańskiego imperium w Nowym Świecie była przedsięwzięciem bez precedensu. W krótkim czasie udało się podbić i zagospodarować ogromne terytoria rozciągające się od Meksyku aż po Chile. Nie byłoby to możliwe bez przymusowej pracy tysięcy Indian. Jak działał ten okrutny system – encomienda?

Historia encomiendy zaczyna się już na odkrytej przez Kolumba Hispanioli (obecnie Haiti). Krótko po rozpoczęciu kolonizacji wyspy okazało się, że osadnicy nie garną się do pracy fizycznej. Stanowiło to problem, ponieważ w tym czasie transporty z Hiszpanii przybywały rzadko, nieregularnie lub wcale, a więc ktoś musiał produkować żywność. Rozwiązaniem okazało się zmuszenie do pracy żyjących na wyspie Tainów, początkowo tylko na dwa lata. Jak za chwilę zobaczymy, te dwa lata sporo się przeciągnęły.

Nicolás de Ovando, portret anonimowego autorstwa

Jednocześnie hiszpańska korona szybko podjęła działania mające na celu ochronę Indian. Nicolás de Ovando, mianowany w 1502 roku na gubernatora Indii Zachodnich, wiózł już ze sobą instrukcje od królowej Izabeli. Wedle jej życzeń rdzenni mieszkańcy nowo odkrytych ziem mieli być dobrze traktowani, a Hiszpanie, którzy wyrządzali im krzywdę, mieli ponosić karę. Kobiety porwane i przetrzymywane przez Europejczyków powinny wrócić do swoich wiosek. Praca w kopalniach złota była dozwolona, jednak tylko jeśli było to konieczne, a ponadto przysługiwało za nią wynagrodzenie.

W praktyce konieczność istniała zawsze, bo Indianie byli potrzebni do wykonywania właściwie każdej pracy fizycznej. To przyzwolenie na zmuszanie rdzennych Amerykanów do robót na rzecz korony dało początek systemowi repartimiento, który został potem zastąpiony przez encomiendę. Polecenia Izabeli Katolickiej zawierały jeszcze jeden bardzo interesujący punkt, mianowicie Indianie nie mogli nosić broni, co wskazuje, że już w tym czasie żywe były obawy przed możliwym buntem nowych poddanych hiszpańskiej korony.

Na czym polegała encomienda? Można ją opisać jako system zwierzchności niektórych Hiszpanów (nazywanych encomenderos) nad przydzielonymi im Indianami, którzy musieli płacić im trybut. Mógł on przyjmować formę pieniędzy, metali, rozmaitych dóbr lub po prostu pracy. W zamian za to Hiszpanie byli zobowiązani do obrony swoich trybutariuszy, nauczania ich zasad wiary katolickiej i płacenia podatków na rzecz korony.

Czym zatem różniła się encomienda od zwyczajnego niewolnictwa? Przede wszystkim Indianie nie byli własnością encomenderos, ale przez cały czas pozostawali poddanymi korony, zobowiązanymi jedynie do wspomnianego trybutu. Na marginesie trzeba jeszcze wspomnieć, że Hiszpanie posiadali czasem także „tradycyjnych” indiańskich niewolników, ale dotyczyło to np. członków plemion, które już po konkwiście zbuntowały się przeciwko nowym władcom.

To wszystko jednak tylko teoria, praktyka wyglądała zdecydowanie gorzej. W nowej kolonii brakowało kobiet, więc normą było porywanie Indianek i handel nimi. Wedle źródeł cena niewolnicy wynosiła około 100 castellanos, czyli niemało – podobny koszt stanowił zakup całego gospodarstwa. Standardem było także porywanie mieszkańców Małych Antyli, zamieszkiwanych przez bardziej wojownicze plemiona, i obracanie ich w niewolników. Tego rodzaju praktyki oraz choroby zakaźne przywiezione przez Europejczyków powodowały dramatyczny spadek populacji Indian.

Hiszpanie zabijają „królową” Tainów Anacaonę i jej poddanych. Grafika Joosa van Winghego z „Krótkiej relacji o wyniszczeniu Indian” Bartolomego de las Casasa, 1598 r. (ze zbiorów John Carter Brown Library na Rhode Island, sygn. 0683)

Prawa z Burgos

Perspektywa utraty tak wielu poddanych, a częściowo także względy humanitarne spowodowały wydanie w 1512 roku praw z Burgos (las leyes de Burgos). Był to pierwszy akt prawny odnoszący się do sytuacji mieszkańców Nowego Świata, ponieważ wcześniej można mówić tylko o instrukcjach i zaleceniach. Co zatem przewidywały te prawa? Po pierwsze ochronę Indian w dość znacznym zakresie. Celem lepszego nauczania prawd wiary mieli się oni przenieść bliżej hiszpańskich osiedli, a obowiązkiem encomenderos było wybudowanie dla nich domów, a także kościoła lub kaplicy.

Encomendero bije Indianina, ilustracja XIX-wiecznej kopii XVI-wiecznego rękopisu Codex Tepetlaoztoc (Codex Kingsborough) (ze zbiorów British Museum, nr inw. Am2006,Drg.13964)

Wiele przepisów dotyczyło właśnie ewangelizacji, jednak bardziej istotne były te odnoszące się do kwestii ekonomicznych. Indianie mieli pracować przez pięć miesięcy, po czym przysługiwało im 40 dni wolnych, by mogli zebrać plony. W trakcie pracy powinni być odpowiednio żywieni, a w niedzielę mieli spożywać mięso. Kobiety będące w ciąży i opiekujące się małymi dziećmi mogły wykonywać tylko lekkie zajęcia, takie jak gotowanie czy przędzenie. Zabroniona była praca dzieci młodszych niż 14 lat. Indianie mieli także otrzymywać jedno złote peso rocznie na zakup ubrań. W prawach z Burgos przewidziano także powołanie inspektorów, którzy mieli nadzorować przestrzeganie nowych regulacji.

Jak widać intencje były dobre, jednak trudno było je wyegzekwować. Szacuje się, że w 1514 roku indiańska populacja Hispanioli liczyła zaledwie 26 000 osób, co oznaczało prawdopodobnie ponad dziesięciokrotny spadek w stosunku do 1492 roku. Trudno sobie nawet wyobrazić skalę tej katastrofy demograficznej.

Hiszpanie podbijają Meksyk

Kolejnym kolonialnym nabytkiem Hiszpanów był Meksyk, nazwany przez nich Nową Hiszpanią. Aztecka stolica Tenochtitlán poddała się w 1521 roku, a potem przez jakiś trwały mniejsze ekspedycje mające na celu podporządkowanie bardziej odległych regionów. Tak czy inaczej Cortés stanął przed decyzją, jak wynagrodzić około 1500 swoich żołnierzy. Konkwistadorzy zdobyli mniej złota niż się spodziewali, co gorsza 1/5 musieli oddać koronie, a sporą część zagarnęli dla siebie dowódcy. Jednak szeregowi żołnierze w większości mieli za sobą epizod pobytu na Antylach i wiedzieli, że zostanie encomendero to prosta droga może nie do bogactwa, ale na pewno zamożności i dobrobytu. Poza tym ktoś musiał odbudować zniszczone w trakcie oblężenia Tenochtitlán, a jak już wspominano wyżej, Hiszpanie nie chcieli pracować fizycznie.

Karol V dość szybko zareagował na samowolę swoich poddanych. W korespondencji do Cortésa zakazywał tworzenia nowych encomiend i likwidację już istniejących, co stawiało zdobywcę Meksyku w wyjątkowo trudnym położeniu. Rozwiązaniem okazało się zastosowanie formuły obedezco pero no cumplo (słucham, ale nie wypełniam). To podejście stało się później powszechne w hiszpańskiej Ameryce. Mieszkający na miejscu Hiszpanie, często uważali prawa wydawane przez metropolię za nieżyciowe i niedostosowane do realiów, a metropolia miała za mało środków, żeby ściślej kontrolować swoje ogromne posiadłości kolonialne.

Trzeba też powiedzieć, że z punktu interesów korony Cortés miał trochę racji. Konkwista była czymś w rodzaju partnerstwa publiczno-prywatnego, tzn. jej organizator musiał ponieść koszty i ryzyko, jednak działał na rzecz króla i w razie sukcesu liczył na nagrodę. Podobnie myśleli zwykli żołnierze. Jeśli encomiendy miały zostać im odebrane, to po co walczyli i ryzykowali życie? Pracę kupca czy rzemieślnika uznawali za uwłaczającą i mogli zdecydować się na powrót do Europy lub na Antyle. W takiej sytuacji w razie ewentualnego powstania Indian Hiszpania musiałaby się liczyć z utratą nowej posiadłości.

Hiszpańscy konkwistadorzy i ich indiańscy sojusznicy w drodze na Tenochtitlán. Ilustracja z azteckiego rękopisu Codex Azcatítlan, 2. poł. XVI w. (ze zbiorów Bibliothèque nationale de France, Département des Manuscrits, Mexicain 59-64, s. 23)

Cortés wydał instrukcje mające na celu złagodzenie wyzysku Indian idące nawet dalej niż prawa z Burgos. Jednak jego zdaniem sytuację tubylców miało poprawić nadawanie encomiend na okres „dwóch żyć”, tzn. życia konkwistadora i jego bezpośredniego spadkobiercy. Miało to sprzyjać dobremu traktowaniu Indian, ponieważ encomendero nie wyzyskiwałby swoich pracowników, wiedząc, że przejmie ich jego syn. To z kolei nie podobało się koronie, ponieważ zmniejszało jej władzę.

Nowe prawa

Walka pomiędzy encomenderos z jednej strony a koroną z drugiej trwała właściwie przez całą pierwszą połowę XVI wieku. Wydawano kolejne instrukcje i zalecenia, jednak Hiszpanie w koloniach niewiele sobie z nich robili. Wprowadzono także instytucję corregimiento, w której urzędnik nazywany corregidor odpowiadał za zbieranie podatków od ludności, a część zebranych pieniędzy przeznaczał na własne utrzymanie. Była to więc zasadnicza różnica w stosunku do encomiendy, w ramach której encomendero mógł wykorzystywać do prywatnych celów pracę Indian.

Kobieta z ludu Tainów w niewoli, grafika z książki „Vida y viajes de Cristobal Colón”, Madrid 1851 (ze zbiorów Fondo Antiguo de la Biblioteca de la Universidad de Sevilla)

Mimo powtarzających się zakazów kwitł handel indiańskimi niewolnikami. Formalnie zabronione było wykorzystywanie wolnych tubylców do pracy w kopalniach, więc często pod byle pretekstem obracano Indian w niewolę. Przynosiło to ich panom większe zyski niż praca na plantacjach czy trybut w naturze, stąd też popularność całego procederu.

Rzeczywisty koniec instytucji encomiendy spowodowało wydanie w 1542 roku tzw. nowych praw (las leyes nuevas). Po pierwsze zabraniały one posiadania i pozyskiwania nowych niewolników, a także nakazywały uwolnienie tych Indian, którzy przebywali w niewoli. Zakazano ponadto nadawania nowych encomiend, a te już istniejące miały przejść na własność korony po śmierci spadkobierców pierwszych właścicieli. Najważniejszym jednak postanowieniem było wykluczenie pobierania trybutu w formie pracy. Odtąd encomendero mógł jedynie zbierać należny koronie podatek, którego część zatrzymywał dla siebie jako wynagrodzenie, a w zamian za to był zobowiązany do służby wojskowej.

Rebelia w Peru

Reakcje w Meksyku i w Peru były bardzo nieprzychylne nowym prawom. W Peru wybuchł bunt, którego przywódcą został Gonzalo Pizarro, brat Francisca Pizarra, zdobywcy imperium Inków. W październiku 1544 roku rebelianci zajęli Limę, a w lutym 1546 roku pokonali w bitwie pod Iñaquito wicekróla Blasca Núñeza Velę, którego następnie ścięto. Kolejny wicekról, Pedro de la Gasca, wykazał się talentem dyplomatycznym i obiecał darowanie win wszystkim buntownikom, skutkiem czego w bitwie pod Jaquijahuaną większość żołnierzy Pizarra zdezerterowała, on sam dostał się do niewoli, a potem został skazany na śmierć.

W Meksyku obyło się bez tego rodzaju dramatycznych wydarzeń, głównie dlatego, że stosowanie najbardziej dolegliwego dla encomenderos przepisu o dziedziczeniu encomiend zostało uchylone w 1545 roku. Generalnie wiele postanowień dotyczących wyzysku Indian było obchodzonych, ponieważ gospodarka Nowej Hiszpanii i w ogóle kolonii zależała od pracy przymusowej. Problem stanowił też pobór podatków w formie innej niż praca. Indianie nie mieli na ogół pieniędzy i produkowali niewiele dóbr wystarczająco cennych dla korony. Jednak druga połowa XVI wieku to powolny zmierzch encomiendy, stopniowo zastępowanej przez odpłatne zatrudnianie Indian.

Pewnym wyjątkiem było Peru, a to ze względu na wydobycie srebra w kopalniach Potosi, które u szczytu swego powodzenia odpowiadały, wedle niektórych szacunków, nawet za 90% światowej produkcji tego kruszcu. Można sobie łatwo wyobrazić, jak gigantyczne zyski przynosiło to koronie, więc królewscy urzędnicy chętnie przymykali oko na łamanie prawa. Dopiero wraz z wyczerpywaniem się złóż malała również potrzeba korzystania z przymusowej siły roboczej.

Choć historia encomiendy to dość krótki epizod w dziejach hiszpańskiego imperium kolonialnego, to system ten bez wątpienia przyczynił się do śmierci i cierpienia wielu ludzi. Warto pamiętać, że wiele z kolonialnych zabytków miast takich jak Lima, miasto Meksyk czy Santo Domingo zostało zbudowanych dzięki półniewolniczej pracy Indian.

Bibliografia

  • Lesley Byrd Simpson, The Encomienda in New Spain. The Beginning of Spanish Mexico, University of California Press, Berkeley and Los Angeles 1950.
  • Silvio A. Zavala, La encomienda indiana, Centro de Estudios Historicos, Madryt 1935.
  • Donald L. Wiedner, Forced Labor in Colonial Peru, „The Americas”, 1960, № 4, s. 357–383.
  • Timothy J. Yeager, Encomienda or Slavery? The Spanish Crown’s Choice of Labor Organization in Sixteenth-Century Spanish America, „The Journal of Economic History”, 1995 nr 4, s. 842–859.

Dodaj komentarz