Wiele księżniczek trafiało na fatalnych mężów. Ale trzeba było mieć wyjątkowego pecha, by większość życia spędzić zamkniętą przez małżonka w wieży. Ta kobieta powinna była zostać angielską królową, nigdy jednak nie zobaczyła Wysp Brytyjskich. Jej życie skończyło się, zanim na dobre się zaczęło.

Zofia Dorota von Braunschweig-Celle była dzieckiem zrodzonym z miłości. Jej ojciec, książę Lüneburga Jerzy Wilhelm, związał się z Eleonorą Marią d’Elmier d’Olbreuse, mimo że była tylko szlachcianką. Zofia Dorota była ich jedynym dzieckiem. Urodziła się w 1666 roku, kiedy para była zaledwie kochankami. Jerzy Wilhelm poślubił Eleonorę dopiero, gdy jedynaczka miała dziesięć lat. Uzyskał też błogosławieństwo cesarza oraz uznanie ich córki za pełnoprawnie ślubną. Dzięki temu panna – zamiast książęcym bękartem – stała się jedyną dziedziczką majątku ojca.

Książę Brunszwiku-Lüneburga Jerzy Wilhelm; obraz anonimowego autorstwa, ok. 1690 r. (ze zbiorów Residenzmuseum im Celler Schloss, nr inw. LN 105)

Mimo swojego pochodzenia Zofia Dorota była więc świetną partią. Co więcej, księżniczka wyrosła na śliczną, dowcipną, pełną życia i inteligentną pannę. O jej rękę ubiegali się nawet królowie. Daleko posunięte były negocjacje małżeńskie z dziedzicem brunszwickiego Wolfenbüttel Augustem Fryderykiem, ale chłopak zginął na polu walki. A wtedy na scenę wkroczył kolejny kandydat…

Narzeczony nad wyraz niedobrany

Chrapkę na dziedziczkę miał młodszy brat Jerzego Wilhelma – Ernest August. Stryj chciał jej nie dla siebie – miał już żonę, palatynównę reńską Zofię, bliską krewną dynastii Stuartów. Zofia Dorota miała zostać jego synową – żoną najstarszego syna, Jerzego Ludwika. Chłopak nie imponował ani wyglądem, ani charakterem, ani inteligencją. Nie cierpiała go nawet własna matka, która pisała o nim, że „ma mózg ukryty w tak grubej czaszce, że wątpię, by jakikolwiek mężczyzna bądź jakakolwiek kobieta kiedykolwiek odkryli, co się pod nią kryje”.

Na wieść o planowanym związku z niezbyt pociągającym kuzynem Zofia Dorota cisnęła o ścianę pierwszym otrzymanym od niego podarkiem – przedstawiającą go diamentową miniaturką. Otwarcie mówiła o nim jako o „świńskim ryju”. Ojciec był jednak nieubłagany. Wstępując w listopadzie 1682 roku w związek małżeński z 22-letnim Jerzym Ludwikiem 16-letnia księżniczka nawet nie wiedziała, że podpisuje na siebie wyrok.

Pozorna sielanka przemieniona w horror

Tuż przed ślubem z Zofią Dorotą książę nawiązał swój pierwszy znany romans i spłodził dziecko. Mimo to rok po ślubie małżonkowie przywitali na świecie swe pierwsze dziecko, syna i dziedzica, Jerzego Augusta. Ojciec specjalnie przybył na jego narodziny z wyprawy wojennej.

Zofia Dorota nie czuła się jednak dobrze w Hanowerze. Niewychowana na księżniczkę, raziła teściów brakami w etykiecie. Choć początkowo Jerzy Ludwik doceniał jej urodę – piękną twarz, kremową cerę, ciemne i gęste loki – z czasem zaczął ją ignorować. Niedojrzała do swej roli nastolatka cierpiała, osamotniona i niezrozumiana.

Zofia Dorota; portret anonimowego autorstwa, XVII w. (ze zbiorów Muzeum Pałac Herrenhausen)

Z czasem było tylko gorzej. Gdy była w drugiej ciąży, mąż dalej taktował ją jak powietrze. Kiedy poprosiła go, by dał jej wytyczne, jak ma odzyskać jego uwagę, ten pobił ją w napadzie wściekłości. Omal nie zabił i nienarodzonego dziecka, i żony. Jerzy Ludwik odwiedził cierpiącą Zofię Dorotę dopiero zmuszony przez matkę, ale związek i tak de facto się zakończył. Kobieta urodziła zdrową córeczkę, która otrzymała jej imiona i w przyszłości została królową Prus.

Piękny hrabia i patykowata hrabianka

Wkrótce po tych wydarzeniach, w 1688 roku, na hanowerskim dworze pojawił się szwedzki wojskowy, hrabia Filip von Königsmarck. Starszy o rok od Zofii Doroty mężczyzna szybko awansował na oficera i został przyjacielem jej męża. Młody, przystojny i czarujący człowiek o reputacji dandysa i hulaki często bywał w pobliżu księżnej. Nic dziwnego, że flirtował z nią i zaczął pisywać do niej miłosne listy, na które kobieta początkowo nie odpowiadała.

Tymczasem niewierność Jerzego Ludwika weszła na nowy poziom, gdy w 1690 roku w charakterze dwórki Zofii Doroty pojawiła się w Hanowerze młodziutka hrabianka Ermengarda Meluzyna von der Schulenburg. Wyższa od księcia o głowę i niezwykle szczupła panna zupełnie zawróciła mężczyźnie w głowie i już w 1691 roku została jego oficjalną metresą. Choć razem stanowili osobliwy widok, pokazywał się z nią, jakby była jego żoną.

Z Meluzyną łączyły Jerzego Ludwika wspólne pasje i chyba prawdziwa miłość. Książę był wciąż albo z kochanką, albo na wojnie, żonę zaś ignorował lub okazywał jej wrogość. Zaniedbana Zofia Dorota nie tolerowała takiego traktowania i skarżyła się rodzicom i teściom, ci jednak nie mieli zrozumienia – rolą kobiety było przecież stać potulnie u boku męża, nie protestując z żadnego powodu.

Im bardziej Jerzy Ludwik afiszował się z metresą, tym chętniej spoglądała na Filipa znudzona i samotna Zofia Dorota. Księżna coraz bardziej przekonywała się, że dziarski pułkownik jest też wyrafinowany i ma poetycką duszę, co stanowiło miły kontrast w stosunku do jej małżonka.

Romans rozkwita

Filip von Königsmarck obraz anonimowego autorstwa, XVII w. (ze zbiorów Residenzmuseum im Celler Schloss)

Zakochana Zofia Dorota zaczęła wreszcie odpisywać Filipowi, a jej wiadomości potajemnie przekazywały mu zaufane służące. Königsmarck poczynał sobie coraz śmielej i w kwietniu 1691 roku pisał już: „ściskam twe kolana”. Być może zresztą robił to też osobiście. W każdym razie nie ma wątpliwości, że już w 1692 roku byli kochankami. Spolegliwa dwórka wprowadzała hrabiego do sypialni księżnej tajnymi schodami – znakiem była umówiona melodia nucona przez Filipa.

Gdy kochankowie dłużej się nie widzieli, pisywali do siebie szyfrem, za to w tonie niezwykle śmiałym. Filip pragnął całować małe miejsce, które dało mu tyle przyjemności, wspominał wspólną „jazdę konną” i pisał „Boże! Cóż za noc spędziłem! Oddałbym połowę krwi, by cię mieć w swoich ramionach”.

Romans szybko stał się tajemnicą poliszynela. Zbyt wielu dworzan pomagało zakochanym, zbyt śmiało na siebie patrzyli, zbyt otwarcie ze sobą rozmawiali. Próbowano ich rozdzielić, ale nawet wysłanie Filipa na wojnę, a następnie na saską służbę, nie pomogło. Pułkownik wciąż słał Zofii Dorocie liściki, czasem podpisywane własną krwią.

Jerzy Ludwik zarzucił wreszcie żonie cudzołóstwo, uważając zgodnie z mentalnością swych czasów, że tylko on ma prawo do zdrady małżeńskiej. Rozgniewana księżna zażądała rozwodu. Podczas kłótni mąż omal jej nie udusił. Kazał żonie nie pokazywać mu się więcej na oczy.

Ucieczka słabo zaplanowana

Zofia Dorota postanowiła więc uciec z kochankiem. Okazało się jednak, że zgodnie z umową małżeńską nie miała żadnych własnych pieniędzy, a Filip – roztrwoniwszy majątek na drobnostki – był po uszy zadłużony. Księżna wyjechała do rodziców, ale ci pozwolili jej zostać u nich tylko parę miesięcy.

Zofia Dorota z dziećmi: przyszłym królem Anglii Jerzym II oraz królową Prus Zofią Dorotą; portret Jacques’a Vaillanta, 1690 r. (ze zbiorów Bomann-Museum Celle, nr inw. BM120)

Co więc pozostało nieszczęśliwej kobiecie? Wróciła do Jerzego Ludwika z myślą, że mimo wszystko ucieknie z kochankiem do wrogiego jej mężowi księcia Wolfenbüttel i rozwiedzie się. Filip przybył do niej incognito, ale tym razem wszystkie kroki pary śledzone były przez nieprzychylne oczy. 1 lipca 1694 roku Königsmarck znalazł liścik od księżnej z zaproszeniem na wspólną noc.

Gdy przybył, Zofia Dorota była zaskoczona, gdyż nic mu nie wysłała. Namiętność przeważyła nad rozsądkiem i mężczyzna u niej został. Gdy nad ranem uchodził z sypialni, umówił się z Zofią, że nazajutrz uciekną. Jednak następnego ranka czekająca na walizkach księżna nie doczekała się Königsmarcka.

Najtajniejsza zbrodnia

Jak Filip szybko się przekonał, list był częścią zasadzki przygotowanej przez kochankę teścia Zofii Doroty, hrabinę Klarę Elżbietę von Platen. Według plotek była ona kiedyś połączona romansem z Königsmarckiem. Czterej ludzie wynajęci przez nią (lub Ernesta Augusta) za horrendalne kwoty czekali już na kochasia na drodze jego odwrotu. Podobno mieli go tylko aresztować, ale sprawy szybko wymknęły się spod kontroli. Mężczyźni zaczęli walczyć, miecz Filipa złamał się, a on sam został śmiertelnie ugodzony. Wykrwawiając się, pułkownik błagał jeszcze, by oszczędzono niewinną księżniczkę. Klara miała go wtedy kopnąć w twarz swym zdobionym brylantami butem.

Nieprzewidziany mord na popularnym oficerze nie był czymś, co dałoby się łatwo wyjaśnić opinii publicznej. Ciało Filipa wrzucono więc do obciążonego kamieniami worka, a ten po cichu utopiono w rzece Leine. Według innej wersji zamurowano jego zwłoki w nieużywanym skrzydle zamku. W każdym razie pułkownik zniknął i poza wąskim gronem osób nikt nie znał jego losu.

Początek nowego życia

Do gotowej do ucieczki Zofii Doroty przyszedł zamiast kochanka urzędnik z nakazem pozostania na miejscu. Znalazła się w areszcie domowym, nie wiedząc, że to dopiero początek jej nieszczęść. Jej komnaty przetrząśnięto i odnaleziono listy obnażające jej niewierność. Rozwód był nie do uniknięcia. Doszło do niego już 28 grudnia 1694 roku, jednak by nie obnażać rogów księcia, oficjalnym powodem była odmowa życia we wspólnocie małżeńskiej ze strony Zofii Doroty. Księżna zgodziła się na to, zapewne wierząc, że Filip żyje i jako wolna kobieta będzie mogła się z nim połączyć.

Zamek w Ahlden (fot. AxelHH, domena publiczna)

Rozwód był dla Zofii Doroty początkiem nowego życia, ale zupełnie nie takiego, jakiego pragnęła. Pozbawiona majątku księżna została uwięziona na zamku w Ahlden. Ponura twierdza otoczona głęboką fosą, rzeką i puszczą stała się całym światem pełnej życia 28-letniej kobiety. Jej mąż, walczący o jak najwyższą pozycję w Rzeszy i mający coraz większe szanse na odziedziczenie angielskiego tronu (jako protestancki prawnuk króla Jakuba Stuarta), nie mógł pozwolić, by była żona znalazła się w rękach jego rywali politycznych. Stała się zakładniczką jego ambicji.

Niemiecka opinia publiczna i arystokracja były zszokowane sposobem, w jaki potraktowano Zofię Dorotę. Nieliczne próby jej oswobodzenia zakończyły się fiaskiem. Skandal z nią związany stał się inspiracją dla Charlesa Perraulta i Charlotte Bronte.

Królowa bez korony

Król Anglii Jerzy I; portret autorstwa Godfreya Knellera, 1714 r. (ze zbiorów National Portrait Gallery, NPG 544)

W Ahlden Zofia Dorota żyła otoczona przez szpiegów. Kobiecie pozwalano wychodzić na zewnątrz tylko wówczas, gdy zalecił to lekarz, i zawsze w asyście straży. Zabroniono jej też wstępu do większości zamku. Co najgorsze, księżnej nie wolno było widywać się z dziećmi ani rodzicami. Wysyłane do byłego męża listowne prośby, by umożliwić jej kontakt z synem i córką, pozostawały bez odpowiedzi. Jerzy August, który próbował ją kiedyś odwiedzić, nie został wpuszczony przez straże, a Jerzy Ludwik surowo go ukarał, przez co stał się on odtąd zaciekłym wrogiem ojca. Córka księżnej być może z powodu doznanej we wczesnym dzieciństwie krzywdy stała się potworną matką dla swoich licznych dzieci, które biła za byle błahostkę. Jednym z nich był przyszły król Prus Fryderyk II Wielki.

Zofia Dorota wierzyła chyba, że jeśli przyjmie swój los w pokorze, to poprawi swoją sytuację. Wskazuje na to sytuacja, gdy czekała na pozwolenie ochmistrza, by uciec z płonącej komnaty. Chciała dochować zasad nawet za cenę życia.

W dwudziestym roku uwięzienia Zofii Doroty jej małżonek został królem Wielkiej Brytanii jako Jerzy I. Więźniarka powinna zostać królową u jego boku, ale on przybył na Wyspy z Meluzyną. Arystokraci nowego królestwa plotkowali, że „żadnej kobiecie nie przepuścił, jeśli była bardzo chętna i bardzo gruba”, w związku z czym porównywali próbujące przypodobać mu się panie do nadymających się żab.

60-letnia Zofia Dorota zmarła w Ahlden 13 listopada 1726 roku na zawał serca. Spędziła w ponurym zamku ponad połowę życia. Jerzy I, gdy tylko dowiedział się o jej śmierci, poszedł na przedstawienie teatralne ze swymi dwiema kochankami. Zakazał synowi noszenia żałoby po matce. Przez dwa miesiące trzymał w Ahlden niepogrzebane zwłoki Zofii Doroty, po czym kazał pochować je nocą bez jakiejkolwiek ceremonii. Zmarł siedem miesięcy później, ponoć po otworzeniu ostatniego, pełnego oskarżeń listu od żony. Mawiano, że jasnowidz przepowiedział mu, że umrze w przeciągu roku od śmierci poniżanej byłej małżonki. Można więc powiedzieć, że w jakiś sposób Zofia Dorota zemściła się na nim zza grobu.

***

Losy Zofii Doroty miały wpływ nie tylko na historię Wielkiej Brytanii i Prus. Zanim wyszło na jaw, że Filip zginął, na poszukiwania brata ruszyła jego siostra Aurora. W tym celu udała się m.in. do elektora saskiego Fryderyka Augusta (przyszłego króla Polski Augusta II Mocnego). Efektem tego spotkania był kilkuletni romans między obojgiem. Panna Königsmarck urodziła Augustowi w 1696 roku syna, przyszłego wielkiego dowódcę na francuskiej służbie, Maurycego saskiego. Gdyby nie ryzykowny romans i tragiczna śmierć stryja, być może nigdy nie przyszedłby na świat.

Bibliografia:

  • Charles Carlton, Królewskie faworyty w Anglii, Ossolineum, Wrocław 1992.
  • Claudia Gold, The King’s Mistress. The True and Scandalous Story of the Woman Who Stole the Heart of George I, Quercus, London 2012.
  • Eleanor Herman, Królowe i ich kochankowie. 900 lat intryg, namiętności i pasjonującej polityki, Jeden Świat, Warszawa 2007.
  • Iwona Kienzler, Mocarz alkowy. August II Mocny i kobiety, Bellona, Warszawa 2012.
  • Bolesław Lubosz, Opowieści o sławnych kochankach, KAW, Katowice 1987.
  • Roger Powell, Royal Sex. Mistresses & Lovers of the British Royal Family, Amberley 2010.
  • Linda Rodriguez McRobbie, Niegrzeczne księżniczki. Prawdziwe historie – bez bajkowego zakończenia, Znak Horyzont, Kraków 2016.

Skomentuj. Jesteśmy ciekawi Twojej opinii!