Biało-czerwoną szachownicę lotniczą, czyli naprzemienne białe i czerwone kwadraty z obwódkami malowane na polskich samolotach wojskowych, cechuje elegancja i prostota formy. Wydawałoby się też, że nie ma nic trudnego w jej namalowaniu. A jednak, jej ponad stuletnia historia pełna jest błędów i zmian.

„Już 20 listopada [1918 roku – dop. MD] wzniósł się nad Warszawą pierwszy samolot z polskiemi odznakami” – pisał mjr pil. Marian Romeyko w wydanej w 1933 roku księdze „Ku czci poległych lotników”, gdzie zaprezentowano dotychczasową 15-letnią historię Polskich Skrzydeł. Autor uzupełnił tę historyczną datę informacją, że samolot z narodowymi barwami pilotował ppor. pil. Stanisław Jakubowski.

Porucznik pilot Jerzy Bajan w samolocie Spad 61 z widoczną polską szachownicą na skrzydłach i ogonie. Rajd lotniczy Małej Ententy i Polski, postój na lotnisku w Rakowicach pod Krakowem; wrzesień 1929 (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 3/1/0/5/1272/11, domena publiczna)

Choć dla świeżo wyswobodzonej z niemieckiej okupacji stolicy było to zdarzenie symboliczne, to jednak z biało-czerwonymi oznaczeniami niepodległej Rzeczypospolitej latano już wcześniej. O ile same barwy do oznakowania samolotów były wiadome – białe i czerwone – to już sam symbol był mniej oczywisty. Przez ponad miesiąc istniało dobrych parę koncepcji, dopóki nie okazało się, że prosty i czytelny znak wymyślono wcześniej i to trzykrotnie.

Pierwsze, jakże proste, oznaczenie polskich samolotów stosowane początkowo we Lwowie (il. Mboro, domena publiczna)

Początkowo najważniejsze było to, aby szybko, łatwo i skutecznie zamalować dotychczasowe oznaczenia na zdobytych maszynach, czyli niemieckie lub austriackie czarne krzyże. Każda z grup lotniczych, która zajęła jakieś lotnisko lub zdobyła wrogie samoloty radziła, sobie z tym problemem inaczej.

Jako pierwsi zmierzyli się z tym zadaniem lotnicy w Krakowie, a konkretniej na podkrakowskim wówczas lotnisku w Rakowicach. W czwartek 31 października 1918 roku zostało ono przejęte przez Polską Komisję Likwidacyjną i zabezpieczone przez paru zaledwie polskich lotników i mechaników wspartych piechotą. Dzień później dowodzący bazą kpt Roman Florer nakazał zamalowanie c.k. barw. Czarne austriackie krzyże na białym tle pokryto białą farbą, a na powstałych w ten sposób białych kwadratach wymalowano duże czerwone litery „Z” jak „Zwycięstwo” lub „Zdobycz”.

Lotnisko Lewandówka we Lwowie zostało zajęte 2–3 listopada, a we wtorek 5 listopada 1918 roku – po przygotowaniu i uzbrojeniu maszyny oraz skompletowaniu załogi, przeprowadzono pierwszy lot bojowy polskiego lotnictwa. Samolot został oczywiście oznakowany barwami narodowymi – we Lwowie uznano, że powinny to być białe i czerwone pasy malowane na skrzydłach i ogonie.

Pole Mokotowskie w Warszawie zajęto w piątek 15 listopada. Tam z kolei najpierw pokryto niemieckie znaki czarną farbą, a potem uznano, że polskie barwy najlepiej zaprezentują się na dwa sposoby: na tarczy herbowej na kadłubie oraz w formie narodowej czerwono-białej kokardy. I tak właśnie oznakowany samolot pilotowany przez ppor. Jakubowskiego wzbił się nad Warszawę w środę 20 listopada.

Było jeszcze wiele różnych figur geometrycznych i znaków heraldycznych, które można by pomalować na dwa kolory, ale sprawę uporządkowano w niedzielę 1 grudnia 1918 roku, gdy ustanowiono nowy, oficjalny wzór znaków rozpoznawczych polskiego lotnictwa – biało-czerwoną szachownicę, czyli:

Kwadrat podzielony na cztery mniejsze

pomalowane naprzemiennie na kolory biały i czerwony. Na rozkazie zaznaczono tylko czerwony – kancelista zabarwił dwa pola kredką. Widać, że naniósł kolor szybkimi ruchami, bo barwa wylewa się poza wskazane miejsca. W niecały tydzień później – w sobotę 7 grudnia – pojawiło się uszczegółowienie, które głosiło, że samoloty mają być oznaczone „znakiem kwadratowym […], dzielącym się na cztery równe pola. Lewe górne i prawe dolne będzie barwy karmazynowej, lewe dolne i prawe górne pole – barwy białej”.

Stefan Stec, porucznik, lotnik, zastępca dowódcy lotnictwa podczas obrony Lwowa (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 3/1/0/1/125/1, domena publiczna)

Za ojca polskiej biało-czerwonej szachownicy uważa się Stefana Steca. W księdze „Ku czci poległych lotników” o rodowodzie polskiej szachownicy napisano dość enigmatycznie:

Mało znana jest historia powstania tego znaku. Jeszcze za czasów austriackich por. pil. Stefan Stec miał na swym samolocie myśliwskim jako własną odznakę szachownicę biało-czerwoną. W czasie listopadowych walk pod Lwowem por. Stec przyleciał do Warszawy. Szachownica spodobała się ppłk. Łossowskiemu, który polecił ją wprowadzić jako państwową odznakę lotnictwa wojskowego.

Prosty, czytelny, widoczny znak w barwach narodowych pojawił się w stolicy dość przypadkowo. W trakcie rozpaczliwych walk w obronie Lwowa pozbawieni łączności z wyzwoloną częścią kraju obrońcy wysyłali kurierów lotniczych, którzy prosili w Krakowie, a potem w Warszawie, o pilną odsiecz. 15 listopada w stolicy wylądował Stefan Stec i złożył raport z sytuacji samemu naczelnikowi państwa i naczelnemu wodzowi Józefowi Piłsudskiemu. Pomoc zorganizował, a jednocześnie na warszawskim lotnisku zaprezentował swoje dawne godło namalowane na samolocie, którym przyleciał. Jednak Stec nie był jedynym, który go używał.

Przyjęty znak szachownicy niewątpliwie ucieszył kpt. pil. Mariana Gawła, który od stycznia 1919 roku był zastępcą ppłk. Łossowskiego. Był to również były lotnik austro-węgierski, pochodzący z Sanoka, który na swoich maszynach też malował biało-czerwone szachownice jako swoje godło. W listopadzie 1918 roku zgłosił się w Krakowie-Rakowicach do tworzącego się lotnictwa polskiego, w którym z uwagi na odniesione wcześniej kontuzje pełnił funkcje sztabowe.

Trzecim lotnikiem, o którym wiadomo, że latał z szachownicą przed 1918 rokiem, był por. pil. Frank Linke-Crawford, urodzony w Krakowie. Ten znakomity lotnik myśliwski był czwartym co do liczby zestrzeleń asem lotniczym Austro-Węgier – zaliczono mu 27 zwycięstw powietrznych. Na jednym ze swoich samolotów umieścił znak szachownicy w kolorach białym i czerwonym, choć potem używał też innych godeł osobistych. Zginął na froncie włoskim w walce powietrznej 30 lipca 1918 roku.

Tu warto dodać, że w czasie I wojny światowej sam Stec nie był wierny szachownicy. Owszem, kazał sobie ją malować na przynajmniej dwóch Albatrosach D. III (Oef), ale w 1918 roku używał innego znaku – położonej poziomo litery „S” w białym kolorze z czarną obwódką, na której środku wymalowano biało-czerwoną różę wiatrów. W lotnictwie polskim latał na najnowszym myśliwcu produkcji niemieckiej, Fokkerze E.V (D. VIII), na którym kazał sobie wymalować oba godła przynoszące mu szczęście w czasie wojny.

Niemieckie Albatrosy D. III w 1917 r. (fot. domena publiczna)

Co ciekawe, osobista szachownica Steca miała obwódki, których pozbawione były regulaminowe symbole. Warto też dodać, że tuż po I wojnie światowej namówił on dawnego kolegę z jednostki, por. pil. Franza Petera, do przystąpienia do lotnictwa polskiego. Gdyby ten przybył wcześniej i też zaprezentował swoje wojenne godło osobiste, to być może na znak polskiego lotnictwa wybrano by właśnie jego biało-czerwony znak ying-yang?

Pierwsze problemy z malowaniem

Odpis rozkazu nr 38 Szefa Sztabu Generalnego gen. dyw. Stanisława Szeptyckiego z 1 grudnia 1918 r. (il. Mszept, CC BY-SA 4.0)

Szachownica była prosta i ułatwiała zamalowywanie znaków niemieckich i austriackich, a także kokard francuskich, brytyjskich czy włoskich na maszynach zakupionych za granicą. Zastąpiła wcześniejsze oznaczenia, a w 1921 roku oficjalnie dostała obwódki. Całość sformalizowano aktem prawnym o wysokiej randze – rozporządzeniem Prezydenta RP w sprawie flagi i znaków lotniczych z 13 marca 1930 roku.

Jednak aż do 1937 roku istniały dwie wersje malowania: „prawidłowa” i „nieprawidłowa”. Część szachownic, zwłaszcza na sprzęcie kupowanym we Francji, malowano na odwrót. W zasadzie nie wiadomo, czy było to spowodowane jakimiś błędami w opisie, czy niedbalstwem producentów. Błędne znaki były likwidowane dopiero przy okazji remontów maszyn, które wymagały też malowania. Wcześniej zdarzało się, że były nawet samoloty, które nosiły jednocześnie dwa rodzaje szachownic.

Wydane instrukcje i załączone wzory spowodowały odwrócenie barw. Za „prawidłowy” uznano wzór, w którym kolor czerwony zajmował (z perspektywy patrzącego na znak) lewe górne i prawe dolne pole szachownicy. Zgodnie z regułami heraldyki oznaczało to, że była ona czerwono-biała, nie zaś biało-czerwona.

Zauważono to jeszcze przed wojną – np. w „Małej Encyklopedii Lotniczej”, drukowanej w odcinkach w miesięczniku „Skrzydlata Polska”, pod hasłem „Odznaki państwowe samolotów” napisano: „wojskowe o. p. s. są to figury geometryczne, przeważnie o barwach państwowych, namalowane na obydwóch stronach skrzydeł i na sterze kierunkowym. O. p. polska jest «szachownica» czerwono-biała”.

Wojenna sława szachownicy

Znawca malowania lotniczego Tadeusz Królikowski oceniał:

Zestawienie czterech pól w kolorze na przemian białym i czerwonym, uzupełnionych wkrótce obramowaniem również na przemian białym i czerwonym, stworzyło piękną, jedyną w swoim rodzaju, oryginalną do dziś formę znaku, pozwalającą na stosunkowo łatwą identyfikację samolotu rozpoznawanego, ale jednocześnie mającą dość duże właściwości demaskujące.

Kontrastujące barwy rzeczywiście widać było dość dobrze ze znacznej odległości, co wyróżniało, ale też demaskowało samoloty zarówno w locie, jak i stojące na lotniskach. W czasie walk w 1939 roku, gdy przewaga w powietrzu była po stronie przeciwnika, na części samolotów zamalowywano w części lub całości szachownice na górnych powierzchniach płatów, aby nie rzucały się tak bardzo w oczy.

Lekki bombowiec PZL-23 „Karaś” na lotnisku; 1936 r. (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 3/1/0/7/1554/1, domena publiczna)

Znaki na dolnych powierzchniach zostawiono, aby własna artyleria przeciwlotnicza mogła rozpoznać polską maszynę. Niestety, większość artylerzystów nie znała sylwetek samolotów i strzelała do wszystkiego, co latało, nie zważając w ogóle na znaki rozpoznawcze. Spora część strat polskiego lotnictwa w 1939 r. wynikała z własnego ognia.

Biało-czerwone szachownice były wykorzystywane przez cały okres II wojny światowej, choć w lotnictwie sprzymierzonych główne oznakowania na samolotach stanowiły francuskie i brytyjskie kokardy lub radzieckie gwiazdy, a szachownice były jedynie niewielkim elementem umieszczonym w pobliżu kabiny pilota. Wyjątkiem była krótka kampania francuska, podczas której w polskich jednostkach malowano duże szachownice na kadłubach. W dodatku według „nieprawidłowego” wzoru.

Tuż po wojnie w ludowym lotnictwie polskim zaadoptowano szachownicę w wersji przedwojennej, która zastąpiła czerwone radzieckie gwiazdy. Zdefiniowano ją w dekrecie o Znakach Sił Zbrojnych z 9 listopada 1955 r., gdzie powtórzono dawny opis, precyzując tylko, że jest to „kwadrat o barwach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej”. Załączono też stosowny wzór w formie wydrukowanego rysunku. I tak wyglądała szachownica przez prawie cztery dziesięciolecia. A potem ją zmieniono.

PZL P-11 – podstawowy polski myśliwiec w czasie kampanii polskiej 1939 r. (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 3/1/0/7/1833/1, domena publiczna)

90 stopni różnicy

Bynajmniej nie z powodów dekomunizacji, choć owszem, Ministerstwo Obrony Narodowej zajęło się sprawą wiosną 1990 roku, gdy rozpoczęło prace nad przywróceniem w wojsku symboliki z czasów II Rzeczypospolitej. Omawiano wówczas wzory nowych orłów wojskowych, sztandarów oraz znaków marynarki i lotnictwa, aby były zgodne ze sztuką heraldyczną i z tradycją wojskową.

Karolina Borchardt (z domu Iwaszkiewicz), pierwsza polska pilotka, przy śmigle samolotu DKD-IV; lata 30. XX w. (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 3/1/0/14/1098/1, domena publiczna)

I właśnie w przypadku szachownicy nastąpiło zderzenie heraldyki i tradycji. Okazało się bowiem, że należy ją zmienić z czerwono-białej na biało-czerwoną, aby była zgodna z kolejnością barw narodowych. Przy okazji okazało się, że szachownica była od początku dobrze opisana, tylko źle zinterpretowano ten zapis i w konsekwencji źle pokolorowano wzór.

Zgodnie z zasadami heraldyki ważniejszy kolor (biały) został umieszczony u góry z prawej strony, chodziło jednak o prawą stronę rycerza trzymającego i prezentującego tarczę z herbem. Zdaniem uczonych należało zatem malować szachownicę odwróconą w stosunku do dotychczasowej o 90 stopni, czyli tak, jak robiono to w sposób „nieprawidłowy” przed wojną, „sfuszerowany” przez Francuzów lub przypadkowo pomylony przez mechaników, którzy nie popatrzyli do wzornika.

Choć dla laików sprawa może wydawać się błaha, to nie obyło się bez protestów. Zaprotestowała – w imię tradycji – część środowisk lotniczych. Słusznie podnoszono, że ta źle malowana szachownica towarzyszyła polskim lotnikom przez ponad 70 lat, w tym w wojnie 1920 roku i II wojnie światowej. Wygrały jednak argumenty heraldyków i 19 lutego 1993 roku ułożenie kolorów uległo zmianie.

Nie ma winnych…

Co ciekawe, nie udało się wyjaśnić, dlaczego 80 lat wcześniej popełniono pomyłkę. Być może był temu winny sam Stefan Stec. Jego osobiste szachownice miały lustrzane odbicie i różniły się układem pól zależnie od burty – na lewej miał biało-czerwoną, a na prawej czerwono-białą. Być może osoba, która miała pokolorować wzornik, zapamiętała tę z niewłaściwego boku?

A może zadecydowała nieznajomości heraldyki? Osoba sporządzająca opis miała w pamięci, że sformułowaniami prawo-lewo posługiwano się „na odwrót”, tzn. od strony trzymającego tarczę, a nie patrzącego na nią, o czym niekoniecznie musiała wiedzieć osoba, która dostała do ręki czerwoną kredkę i polecenie zaznaczenia pól. Sam Stefan Stec też nie wypowiedział się w tej sprawie – zginął śmiercią lotnika 11 maja 1921 roku.

Symboliczny grób polskich lotników na Cmentarzu Obrońców Lwowa (fot. Stako, CC BY-SA 3.0)

W III Rzeczypospolitej, podobnie jak niegdyś w II Rzeczypospolitej, szachownicę usankcjonowano aktem wysokiej rangi – ustawą sejmową z 19 lutego 2009 roku o znakach Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej. W artykule 22 zapisano, że „znakiem wojskowych statków powietrznych jest biało-czerwona szachownica lotnicza o barwach Rzeczypospolitej Polskiej, podzielona na cztery równe pola ze skrajami o naprzemiennych barwach. Stosunek szerokości skraju do długości krawędzi pola szachownicy lotniczej wynosi 1:5”. I na wszelki wypadek dodano załącznik, który stanowi wzór.

4 maja 2009 roku Ministerstwo Obrony Narodowej dało jeszcze możliwość zastosowania w szachownicy szarej kreski, gdyby białe skraje szachownicy znalazły się na białym tle, a czerwone – na czerwonym. Znalazło to zastosowanie m.in. na rządowych samolotach pasażerskich i dyspozycyjnych. Nowa szachownica przyjęła się, ale

reakcjoniści pozostali, a pojawiły się też inne problemy

Nie wszyscy pogodzili się ze zmianą kolorów. W 2017 roku grupa trzech prawicowych posłów pytała o możliwość przywrócenia poprzedniego wzoru szachownicy. Stwierdzili, że „nowy wzór znaku zupełnie ignoruje tradycję, przedkładając nad nią rzekomą poprawność heraldyczną”, a nawet zauważyli, że obecna wersja to „oznaczenie stosowane od 1885 roku do dziś w państwowej kolei francuskiej SNCF jako tabliczka zakazująca wjazdu”.

Ministerstwo Obrony Narodowej odpowiedziało, że choć tradycje są ważne, to nie może obecnie określić swojego stanowiska z uwagi na złożoność sprawy, która to wymaga „szczegółowych analiz” i konsultacji. Sprawa bliźniaczego niemal podobieństwa z sygnalizacją na torowiskach Francji nie została poruszona. Widać Ministerstwo słusznie uznało, że żaden francuski pociąg nie będzie gwałtownie hamował na widok polskiego śmigłowca lub samolotu.

Jednak to nadal nie koniec kłopotów z szachownicą. Zgodnie z obecnymi trendami w maskowaniu samolotów i śmigłowców w wielu krajach stosuje się znak rozpoznawczy w tzw. wariancie low-vis, czyli o pomniejszonej widzialności, aby utrudnić celowanie, zwłaszcza do nisko przelatujących, startujących lub lądujących maszyn. Najczęściej oznacza to malowanie znaków farbą, która nie kontrastuje mocno z kamuflażem, czyli w praktyce najczęściej zmiana kolorów na szarości. Jednak nawet gdyby chciano taką formę zastosować, to władze wojskowe nie mogą podjąć tej decyzji same bez zgody parlamentu.

Decyzja w tej sprawie musiałaby zapaść w sejmie, a następnie zostać zatwierdzona przez senat i podpisana przez prezydenta. I choć obecnie sporo mówi się o zmianach w heraldyce państwowej, np. pozłoceniu nóg orła w herbie oraz zmianie kształtu jego korony, to jednak o modyfikacjach biało-czerwonej szachownicy lotniczej nikt nie wspomina. Wygląda więc na to, że na razie nie grozi jej, że będzie poszarzała.

Bibliografia

  • Frank Linke-Crawford, „Lotnictwo Wojskowe”, nr 3, maj–czerwiec 2003.
  • Michał Dworczyk, Odpowiedź na interpelację nr 13462 w sprawie przywrócenia dawnego położenia biało-czerwonej szachownicy lotniczej, [w:] Sejm.gov.pl, 20 grudnia 2017 [dostęp: 10 lutego 2020], <http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=669EEE05>
  • Tomasz J. Kowalski, Godło i barwa w lotnictwie polskim 1918–1939, Wydawnictwa Komunikacji i Łączności, Warszawa 1981.
  • Tadeusz Królikiewicz, Polski samolot i barwa 1918–1939, Wydawnictwo ZP, Piekary Śląskie 2009.
  • Tenże, Robert Gretzyngier, Polski samolot i barwa 1943–2016, Bellona–Instytut Lotnictwa, Warszawa 2016.
  • Ku czci poległych lotników. Księga pamiątkowa, pod redakcją mjr dypl. pil. Mariana Romeyki, nakładem Lucjana Złotnickiego, Warszawa 1933.
  • Hubert Mordawski, Polskie lotnictwo wojskowe 1918–1920. Narodziny i walka, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2009.
  • Mariusz Niestrawski, Gaweł Marian Stanisław (1889–1937), major pilot Wojska Polskiego, [w:] Infolotnicze.pl, 11 maja 2015 [dostęp: 10 lutego 2020], <https://www.infolotnicze.pl/2015/05/11/gawel-marian/>.
  • Martin O’Connor, Air Aces of the Austro-Hungarian Empire 1914–1918, Champlin Fighter Museum Press, Falcon Field, Mesa, Arizona 1986.
  • Andrzej Olejko, Prawdy i półprawdy z okresu narodzin lotnictwa polskiego wojskowego 1918–1920 – polska symbolika lotnicza w świetle najnowszych badań, [w:] Infolotnicze.pl, 7 listopada 2011 [dostęp: 10 lutego 2020], <https://www.infolotnicze.pl/2013/11/07/prawdy-i-polprawdy-z-okresu-narodzin-lotnictwa-polskiego-wojskowego-1918-1920-polska-symbolika-lotnicza-w-swietle-najnowszych-badan/>.
  • Andrzej Przedpełski, Stefan Stanisław Stec, [w:] Internetowy Polski Słownik Biograficzny, [dostęp: 10 lutego 2020], <https://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/stefan-stanislaw-stec>.
  • Tomasz Rzymkowski, Bartosz Józwiak, Paweł Szramka, Interpelacja nr 13462 do ministra obrony narodowej w sprawie przywrócenia dawnego położenia biało-czerwonej szachownicy lotniczej, [w:] Sejm.gov.pl, 14 czerwca 2017 [dostęp: 10 lutego 2020], <http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=79714378>.
  • Sto lat lotnictwa polskiego 1918–2018, pod redakcją naczelną Krzysztofa Radwana i redakcją naukową dr. Krzysztofa Mroczkowskiego, Kraków 2018.
Mateusz Drożdż
Mateusz Drożdż – ekonomista z wykształcenia, urzędnik samorządowy z zawodu, radny jednej z krakowskich dzielnic. Autor dwóch książek, współautor czterech innych, a także sześciu artykułów naukowych oraz kilkuset publikacji prasowych o tematyce historycznej. Współpracował m.in. z „Gazetą Krakowską”, „Dziennikiem Polskim”, miesięcznikiem społeczno-kulturalnym „Kraków”, miesięcznikiem „Nasza Historia” oraz z portalem „Ciekawostki Historyczne”. W opisywane przez siebie podróże w czasie najchętniej udaje się w burzliwe dzieje XX wieku, towarzysząc lotnikom, a także przyglądając się życiu Krakowa i jego mieszkańców w trakcie różnych stuleci.

Leave a Reply