Legenda Skaczącego Jacka narodziła się we wrześniu 1837 roku. Pewnego wieczoru skromny angielski biznesmen postanowił wrócić do domu na skróty. Nie wiedział jeszcze, że próbując zyskać na czasie, narazi się na spotkanie z oryginałem, o którym wkrótce będzie głośno w całym Londynie.

Skaczący Jack na okładce drugiego numeru poświęconej mu serii powieści groszowych („Penny Dreadful”), 1904 r. (domena publiczna)

Wspomniany skrót wiódł przez Barnes Common na południowym skraju miasta. Była to niebezpieczna okolica, którą po zmroku omijał każdy, kto cenił życie i pieniądze. Gdy przedsiębiorca przechodził obok miejscowego cmentarza, zauważył dziwną postać, która przeskoczyła mur nekropolii i po chwili znalazła się tuż przed nim. Mężczyzna uciekł w panice.

W trakcie składania zeznań opisał policjantom dobrze zbudowanego stwora o szpiczastych uszach, bardzo długim nosie oraz niezwykłych oczach. Jego zdaniem były to czerwono-pomarańczowe, wytrzeszczone i błyskające ślepia. Osobnik miał na sobie obcisły biały kostium. Uwagę poszkodowanego przykuły także ręce straszydła, zakończone czymś na kształt żelaznych pazurów. Postać buchała elektryczno-błękitnym płomieniem.

Narodziny legendy

Dla policji była to zupełna nowość, mimo że podobne wzmianki o niezwykłym typie pojawiły się już 20 lat wcześniej – w 1817 roku. W mglisty sposób rysowały obraz skaczącego dziwadła o niezwykłej sprawności i sile. Jednak dopiero opis podany przez przestraszonego biznesmena utrwalił się w późniejszych relacjach o tajemniczym jegomościu, który bardzo szybko stał się znany jako Skaczący Jack (ang. Spring-heeled Jack, Spring Heeled Jack lub Springheel Jack). Postać, która mogłaby zawstydzić nawet współczesnych skoczków wzwyż, wkrótce dała się Londyńczykom we znaki.

Przykre spotkanie z nim miała niejaka Polly Adams. Nastolatka wracała właśnie do domu, gdy nagle zaskoczył ją Jack i bezceremonialnie porozrywał na niej ubrania. Adams opowiedziała później, że napastnik miał zamiast palców coś, co przypominało metalowe haki. Dziewczyna zapamiętała wysokiego, chudego prześladowcę o bardzo dużej sile. Jej zeznania potwierdziły wkrótce trzy kolejne osoby, które spotkały tę samą postać na swoje drodze. W każdym z tych przypadków dominował jeden szczegół – wyłupiaste, świecące oczy.

Dobrze udokumentowane spotkanie z zatrważającym skoczkiem przydarzyło się Mary Stevens. Doszło do niego w październiku 1837 roku w parku Clapham Common. Mary szła do swoich rodziców, gdy z pobliskiej ciemnej alejki wyskoczył na nią dziwny typ. Uwięził ją w żelaznym uścisku i molestował „zimnymi, obślizgłymi palcami”. W odpowiedzi na krzyki ofiary i jej wołania o pomoc miał się śmiać jak szaleniec. Na hałas zareagowało w końcu kilku przechodniów, ale winowajca zdążył uciec. Niedługo potem Skaczący Jack znów dał o sobie znać. Tym razem wyskoczył przed jadący powóz konny. Zwierzęta spłoszyły się i doszło do wypadku, w którym woźnica doznał poważnych obrażeń. Dowcipniś umknął, głośno się przy tym śmiejąc. Według świadków przeskoczył mur wysoki na 2,7 metra.

Ślady i sprężynowa hipoteza

W niektórych doniesieniach i przedstawieniach Skaczący Jack przypominał raczej humanoidalną bestię niż człowieka (il. domena publiczna)

W czasie jednego ze swoich wygłupów Jack pozostawił wyraźne odciski butów o głębokości 7-8 centymetrów. Rzuciło to nowe światło na znane już i nieludzkie możliwości Jacka. Oględziny śladów jasno wskazywały, że ten, kto je zostawił, musiał być bardzo ciężki lub zeskoczył ze znacznej wysokości. Pojawiła się hipoteza, że osobnik posiadał zamontowany na butach mechanizm sprężynowy, który umożliwiał mu wykonywanie dalekich i wysokich skoków.

W tamtych czasach nie stosowano jeszcze szeroko pojętego zabezpieczania śladów. Nie wykonano żadnych odlewów, które można by poddać szczegółowej analizie. Pomysł z mechanizmem sprawdzono w praktyce. Zadania podjęło się kilku młodych żołnierzy, którym zamontowano na butach sprężyny. Eksperyment miał dość dramatyczny przebieg i zakończył się poskręcanymi kostkami u nóg.

A Skaczący Jack swoje…

Skaczący Jack na ilustracji z powieści groszowej „Spring-heel’d Jack: The Terror of London”, 1867 r. (ze zbiorów British Library, sygn. HMNTS 12620.h.26., domena publiczna)

Nie bacząc na starania organów ścigania, Skaczący Jack wciąż dbał o swoją reputację i już niedługo znów wiele o nim mówiono. 19 lutego 1838 roku upatrzył sobie osiemnastoletnią Jane Alsop. Dziewczyna była zajęta czytaniem, gdy u drzwi jej domu zjawił się nieznajomy. Przedstawił się jako policjant. Zapewniał, że na ulicy zatrzymano właśnie Skaczącego Jacka i pilnie potrzebne jest dodatkowe źródło światła. Gdy Alsop uchyliła drzwi i podała mężczyźnie świecę – zamarła z przerażenia. Jej oczom ukazała się niezwykle blada, błyszcząca twarz zionąca ku niej błękitnym ogniem.

Napastnik zaczął zdzierać z niej ubranie metalowymi hakami lub pazurami. Ofiara broniła się i uderzyła napastnika w jego niezwykle długi nos. Na chwilę atak Jacka osłabł, dzięki czemu Alsop wyrwała się. Gdy jednak zaczęła uciekać, prześladowca zdążył złapać ją za włosy. Przerażonej dziewczynie pomogły siostry, które usłyszały rwetes i wspólnie udało im się zamknąć drzwi przed natrętem. Z okna na piętrze Jane wezwała policję. Nieproszony gość rzucił się do ucieczki i zgubił pelerynę. W czasie rozmowy ze stróżami prawa młoda kobieta wspomniała, że postać miała na sobie dopasowany kostium oraz hełm. Szczególnie zapadły jej w pamięć zimne, wręcz lodowate ręce napastnika, a także niezwykłe oczy, które opisała jako czerwone kule ognia.

Tydzień później Jack zaskoczył Lucy i Margaret Scales. Wracały one wieczorem do domu z odwiedzin u brata mieszkającego w londyńskim Limehouse. Lucy szła przodem i niecierpliwiła się opieszałością siostry. W końcu odwróciła się w jej kierunku i nagle stanęła oko w oko z nieznajomym, który buchnął w nią błękitnym płomieniem. Straciła równowagę, upadając zaś zaczęła krzyczeć i Margaret ruszyła jej na pomoc. Według relacji sióstr obcy szybko się oddalił. Krzyki Lucy miał usłyszeć jej brat, który wkrótce znalazł się na miejscu zdarzenia. Panny Scales opisały policji wysokiego mężczyznę o wyglądzie dżentelmena ubranego w długi płaszcz. W ręku miał trzymać lampę podobną do tych, których używali policjanci.

Nieodkryta tożsamość

Podobnych wybryków przypisano Skaczącemu Jackowi jeszcze wiele. Większość badaczy uznaje go za nachalnego i nieprzyzwoitego dowcipnisia, ale są i tacy, którzy uważają, że przyczynił się do śmierci człowieka. W 1845 roku śmiertelną ofiarą skocznego typa miała stać się trzynastoletnia Maria Davis – prostytutka w slumsach Jacob’s Island. Jack podobno zaskoczył dziewczynę, po czym zionął płomieniem w jej twarz. Chwilę później wrzucił zszokowaną nastolatkę do kanału ściekowego i oddalił się z głośnym śmiechem. Niedługo potem, w tym samym miejscu, znaleziono martwą Davis. Zdaniem niektórych autorów był to pierwszy, a zarazem jedyny śmiertelny przypadek w karierze Skaczącego Jacka.

Skaczący Jack w czasie ucieczki, ilustracja z powieści groszowej „Spring-heel’d Jack: The Terror of London”, 1867 r. (ze zbiorów British Library, sygn. HMNTS 12620.h.26., domena publiczna)

Historykom i badaczom miejskich legend nie udało się ustalić jego tożsamości. Przede wszystkim dlatego, że londyńskie straszydło pojawiało się jeszcze długo po śmierci Marii Davis. W 1879 roku Jack miał nastraszyć pewnego furmana, gdy niespodziewanie wskoczył na grzbiet konia. Zwierzę zaczęło uciekać, a właściciel powozu zdrowo się napracował zanim opanował sytuację. Skoczek uciekł, dziko się śmiejąc.

Znacznie później widziano Jacka w pobliżu zbiornika wodnego nieopodal Liverpoolu, gdzie miał oddać olbrzymi skok. W 1888 roku pokazał się na jednej z wież kościelnych w Evertonie, dzielnicy Liverpoolu. Zdaniem Thomasa Slemena, autora książki „The Giant Book of Strange but True”, Skaczący Jack po raz ostatni pokazał się publicznie w 1920 roku w Warrington. Skoczył tam z chodnika na dach, a w czasie ucieczki przed pościgiem miał przeskoczyć dwa budynki dworca kolejowego. W tym czasie prasa wspominała również o tajemniczym człowieku, który bez trudu pokonał szeroki strumień w Manmouth. Nie wiadomo jednak, czy opis dotyczył londyńskiego skoczka.

Podejrzany arystokrata

Markiz Waterford, portret autorstwa Roberta Thorburna, 1840 r. (ze zbiorów Victoria and Albert Museum, nr inw. P.35-1987, domena publiczna)

Przyglądając się datom, trudno uwierzyć, że jeden człowiek mógłby kontynuować karierę Skaczącego Jacka. Według zapisów pierwszy i ostatni jego figiel dzieli niemal 100 lat. Nasuwa to oczywiste przypuszczenie, że miał co najmniej kilku naśladowców. Dla badaczy tej historii jednym z głównych podejrzanych stał się Henry de la Poer Beresford, markiz Waterford.

W dokumentach związanych ze sprawą Jane Alsop natrafiono na ciekawą notatkę. Według niej kilka dni po ataku na dom Alsopów Jack miał zjawić się na Turner Street. Przy jednym z domów prosił młodego mężczyznę o otwarcie drzwi i wypytywał o właściciela posesji. Gdy młodzieniec przychylił się do jego prośby, w świetle lampy zauważył twarz rozmówcy. W pierwszej chwili sparaliżował go strach, jednak szybko oprzytomniał i zaczął krzyczeć. Wówczas Jack uderzył go w twarz i zniknął, przemykając nad dachami pobliskich budynków. Mimo przerażenia służący zapamiętał obcego, a pod jego peleryną dostrzegł wyszyty deseń, który przypominał herb. Zauważył także literę „W” wyhaftowaną złotą nicią.

Informacja ta niczego nie przesądzała, jednak trop mógł wskazywać na cieszącego się niezbyt dobrą sławą markiza Waterford. Był znanym kawalarzem, którego dowcipy uchodziły za niedojrzałe, a nierzadko okrutne i sadystyczne. W Eton i w Oxfordzie uważano go z kolei za znakomitego wioślarza i pięściarza. Kilku badaczy wysnuło hipotezę, że Beresford byłby w stanie sprostać kilku wybrykom Skaczącego Jacka. Co więcej, pojawiła się sugestia, że kariera bokserska markiza mogła skutkować urazem mózgu, co wyjaśniałoby dziwne, wręcz ekscentryczne zachowania. Tym bardziej, że arystokrata uwielbiał straszyć podróżnych, wyskakując na nich bez ostrzeżenia.

Jednak nie wszystkie wyczyny zwinnego śmiałka były w zasięgu możliwości markiza Waterford. Wśród dokumentów można natknąć się na opisy, wg których Jack naraził się żołnierzom i miejscowej ludności. Do tego stopnia, że padły strzały. Kule nie wyrządzały mu jednak żadnej szkody, a strzelający mieli wrażenie, jakby trafiały w metalowy pojemnik lub wiadro.

Niewyjaśniona tajemnica

Bez względu na to kim był Skaczący Jack, na stałe zapisał się w historii Londynu i nie tylko. Próby odkrycia jego tożsamości były czasem niezwykle oryginalne i zaskakujące. Miał pochodzić z planety o dużo większej sile przyciągania, być kimś na kształt Człowieka-Mola z amerykańskiej Wirginii Zachodniej, stworem z baśni, a nawet demonem sprowadzonym do brytyjskiej stolicy przez okultystów. Nie brakowało także krytycznych głosów podających w wątpliwość istnienie niezwykle skocznego zawadiaki.

Co ciekawe, podobne do niego postacie opisywano również w czasie II wojny światowej. Legenda głosi, że jego odpowiednik dał o sobie znać w ówczesnej Czechosłowacji, pod postacią Peraka – Skaczącego Człowieka z Pragi. Perak na długo zadomowił się w tamtejszym folklorze i był nawet bohaterem filmów animowanych, w których walczył z SS.

Typowy atak Skaczącego Jacka, ilustracja z powieści groszowej „Spring-heel’d Jack: The Terror of London”, 1867 r. (ze zbiorów British Library, sygn. HMNTS 12620.h.26., domena publiczna)

Skaczący Jack nadal jest jedną z najciekawszych i najbarwniejszych postaci epoki wiktoriańskiej. Mimo że od 1888 roku pozostawał już w cieniu Kuby Rozpruwacza (ang. Jack The Ripper), pamięć o nim wciąż żyje. Jest bohaterem książek, seriali i programów telewizyjnych. Zyskuje popularność wśród internautów. Jego tajemnica intryguje kolejne pokolenia. Nawet tych, którzy wątpią w jego istnienie.

Bibliografia

  • Charles Berlitz, Charles Berlitz’s World of Strange Phenomena, Fawcett Crest, New York 1989.
  • Lionel Fanthorpe, Patricia Fanthorpe, Najbardziej tajemnicze morderstwa, Wydawnictwo Replika, Zakrzewo 2010.
  • Eric Grundhauser, Meet Spring-Heeled Jack, the Leaping Devil That Terrorized Victorian England, [w:] Atlas Obscura, 6 października 2016 [dostęp: 18 czerwca 2019], <https://www.atlasobscura.com/articles/meet-springheeled-jack-the-leaping-devil-that-terrorized-victorian-england>.
  • Rupert Mann, Spring Heeled Jack, [w:] Oxford Dictionary of National Biography, Oxford University Press, Oxford 2004.
  • Jenny Randles, Strange and Unexplained Mysteries of the 20th Century, Sterling Publishing, New York 1994.
  • Jacqueline Simpson, Spring-Heeled Jack, International Society for Contemporary Legend Research, [b.m.] 2001.
  • Thomas Slemen, Giant Book of Strange but True, Parragon Plus, Bath 2013.
Avatar
Specjalista IT, dziennikarz naukowy, scenarzysta. Ukończył informatykę na Uniwersytecie Łódzkim. Członek Polskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Naukowych „Naukowi.pl”. Publikował m.in. w dwutygodniku dla lekarzy specjalistów Puls Medycyny, portalu Onet.pl oraz w portalach poświęconych nauce, medycynie i nowym technologiom: KopalniaWiedzy.pl, teberia.pl, techManiak.pl, GSMService.pl, Medme.pl czy OpenZone. Pociągają go nauki ścisłe, medyczne, nowe technologie, historia nauki i techniki, a także przekaz niewerbalny, systemy i sztuki walki, muzyka, szkic i rysunek oraz fotografia. 
 W wolnych chwilach dużo czyta, pisze teksty do muzyki i tłumaczy z łaciny wyniki badań lekarskich.