Zaratusztrianizm, islam, perskie twierdze i cmentarze – by poczuć się jak w Iranie, Rosjanie wcale nie muszą wyjeżdżać za granicę. Wystarczy im wycieczka do najstarszego miasta Federacji Rosyjskiej – Derbentu.

Położna na wschód od Czeczenii Autonomiczna Republika Dagestanu nie cieszy się dobrą sławą ani wśród Rosjan, ani wśród zagranicznych turystów, którym otwarcie odradza się podróżowanie w tamten rejon. Podróżnicy, którzy nie zniechęcają się rządowymi ostrzeżeniami i decydują się na wyjazd, w trakcie przekraczania granicy autonomii dagestańskiej przechodzą szereg kontroli prowadzonych przez uzbrojonych po zęby rosyjskich żołnierzy.

Dagestan słynie m.in. ze swoich kanionów. Na zdjęciu Kanion Sułacki – najgłębszy kanion w Europie (fot. Аль-Гимравий, CC BY-SA 4.0)

Zastosowanie takich środków ostrożności nie jest bezpodstawne: Dagestan uchodzi za najbiedniejszy region Rosji, zamieszkały przez mieszkańców podatnych na wpływy radykalnego islamu, a zamachy terrorystyczne – przynajmniej do niedawna – nie były tam wcale rzadkością. Lokalne władze oraz mieszkańcy robią jednak wszystko, co w ich mocy, by pozbyć się łatki młodszej siostry Czeczenii i pragną, by ich kraj był kojarzony z bogatą historią oraz zabytkami jednego z ich największych miast – Derbentu. A mogłaby ich pozazdrościć niejedna europejska stolica.

Kulturowy tygiel

Strategiczne położenie Derbentu, ulokowanego dziś w pobliżu granicy rosyjsko-azerskiej, było oczywistością dla lokalnych władców oraz wielkich zdobywców już setki lat przed narodzinami Chrystusa. Zaledwie trzykilometrowy równinny pas rozciągający się między Morzem Kaspijskim a podnóżem gór północnego Kaukazu jest jednym z dwóch – obok Wąwozu Darialskiego – lądowych szlaków łączących Wielki Step Euroazjatycki z Wyżyną Irańską.

Wąwóz Darialski w swoim najwęższym miejscu, jeszcze na terenie Gruzji (blisko granicy z Dagestanem) (fot. Przemysław Polakiewicz, CC BY-SA 4.0)

Choć pierwsze wzmianki o „Kaspijskich Wrotach”, jak nazywano wcześniej wspomniany pas, znaleźć można w pismach żyjącego na przełomie VI i V wieku p.n.e. Hekatajosa z Miletu, to najnowsze odkrycia archeologiczne sugerują, że ślady osadnictwa na jego terenie liczyć mogą przeszło 5000 lat. Pierwsze dwa tysiąclecia jego istnienia nie były jednak łatwe – ciągłe najazdy koczowniczych plemion zamieszkujące pobliskie stepy sprawiały, że Kaspijskie Wrota przechodziły z rąk do rąk, by ostatecznie na dłużej wejść dopiero w skład Albanii Kaukaskiej – królestwa istniejącego od VI wieku p.n.e. i obejmującego, w przybliżeniu, tereny dzisiejszego północnego Azerbejdżanu oraz południowego Dagestanu.

Okres przynależności do Albanii Kaukaskiej, której stolicę – Albanę – niektórzy utożsamiają z Derbentem, zapisał się w dziejach jako czas względnej tolerancji i różnorodności kulturowej. Podobnie jak dziś, tak i wówczas Kaukaz zamieszkiwał szereg grup etnicznych posługujących się odmiennymi językami i wyznających różne religie. Szczególnie uderzać musiała religijna mozaika regionu. Obok wyznawców zaratusztrianizmu poddanymi króla Albanii Kaukaskiej byli także Żydzi górscy, oraz – od pierwszej połowy IV wieku – chrześcijanie. Niewiele osób pamięta, że pierwsi królowie, którzy przyjęli chrześcijaństwo, rządzili nie gdzie indziej a na terenie Kaukazu i byli władcami – kolejno – Armenii, Gruzji i Albanii Kaukaskiej. Żadna ze wspomnianych grup religijnych ani etnicznych nie była jednak na tyle silna, by podporządkować sobie pozostałe, przez co tolerancja była koniecznym warunkiem rozwoju tego regionu.

Kaukaz południowy w V–VI w. n.e. Granice Albanii Kaukaskiej zaznaczone czerwoną przerywaną linią (rys. Abu Zarr, CC BY-SA 3.0)

Trwałym śladem obecności chrześcijan w Derbencie może okazać się budowla, którą od kilku miesięcy zaklasyfikować próbują pracujący w terenie archeolodzy. Ostatnio ustalono, iż zakopana pod ziemią konstrukcja, której fundamenty oparto na planie krzyża, pochodzi z IV wieku i służyła najpewniej jako miejsce kultu: zaratusztriańskiego lub – co bardziej prawdopodobne – chrześcijańskiego. Jeśli potwierdzą się te przypuszczenia, Derbent zapisze się w encyklopediach jako miasto posiadające jedną z najstarszych zachowanych (przynajmniej w części) kościołów chrześcijańskich na świecie. Wziąwszy jednak pod uwagę historyczny rozwój wydarzeń w regionie, pogodzenie tych dwóch tez nie jest wcale niemożliwe – miejsce to mogło służyć jako świątynia dla wyznawców obu religii.

Perska forteca

Widok na góry Kaukazu z cytadeli Naryn-Kala (fot. Marta Tomczak)

Wieloreligijny charakter Derbentu nie miał się długo utrzymać. Królestwo Albanii Kaukaskiej w III wieku n.e. popadło w zależność od zaratusztriańskiej Persji. Początkowo tolerowała ona wielowyznaniowość nowo podporządkowanych terenów, ale zmieniła tę politykę wraz z ogłoszeniem chrześcijaństwa religią państwową przez Cesarstwo Rzymskie w 380 roku. Obawa przed dążeniami tego imperium do podporządkowania sobie terenów Kaukazu pod pretekstem wspólnoty religijnej sprawiła, że perscy szachowie zażądali od podległych im władców Albanii konwersji na zaratusztrianizm.

Proces ten jedynie pozornie przebiegł bez większych problemów. Bunty w obronie chrześcijaństwa miały sporadycznie wybuchać na tym terenie jeszcze przez jakiś czas. Nie miały one jednak większych szans na powodzenie w związku ze wzmożoną aktywnością szachów, którzy postanowili zrobić z Derbentu twierdzę graniczną swojego imperium. Znaczenie miasta nie wynikało jedynie z dogodnego militarnie położenia, ale także z faktu, że przebiegał tamtędy jeden z głównych szlaków handlowych łączących euroazjatycki step z Bliskim Wschodem.

Nie powinny więc dziwić działania perskich władców z dynastii, którzy – po relokacji miasta w 438 roku – postanowili ufortyfikować je praktycznie od nowa, wykorzystując do tego nie tylko fundamenty postawione przez lokalnych władców jeszcze w VIII wieku p.n.e., ale także naturalne położenie terenu między górami a morzem. Od tej pory miejscowość otoczona miała być równoległymi murami, które z jednej strony spojone były wzniesioną w górach cytadelą Naryn-Kala, a z drugiej otwartym morzem. Tak więc nie bez powodu założone wewnątrz tych obwarowań miasto otrzymało nazwę Derbent, co z perskiego (Darband) można przetłumaczyć jako „zamknięte wrota”.

Kaukaska mekka

Dobrze ufortyfikowane i bogate miasto kusiło wielu władców. Starcia z najeźdźcami, prowadzone ze zmiennym szczęściem, zakończyły się definitywną porażką Persji w połowie VII wieku, gdy do bram Derbentu dotarły plemiona Arabskie niosące na tarczach hasła nowej religii: islamu.

Główne wejście do cytadeli Naryn-Kala (fot. Сулим Кудусов, CC BY-SA 3.0)

Zgodnie z legendą podbój ten nie byłby możliwy, gdyby nie łut szczęścia, który dopisał wojskom arabskim. Twierdza, która skutecznie odpierała ich natarcia, nie zostałaby zdobyta, gdyby nie domniemana zdrada jednego z mieszkańców miasta. Przekupiony obietnicą bogactwa oraz zachowania przy życiu jego rodziny, mężczyzna miał pokazać wojskom arabskim kanały, za pomocą których mieszkańcy Derbentu zaopatrywali się w pitną wodę. Nocą wojska arabskie miały zanieczyścić je krwią tysiąca baranów, zmuszając tym samym obrońców do kapitulacji.

Intensywny proces islamizacji miasta-fortecy był nieuchronnym skutkiem tego podboju, który nie przebiegał jednak gładko. Jego trwałym symbolem jest jeden z najstarszych kaukaskich cmentarzy, na którym znaleźć można groby legendarnych czterdziestu arabskich bojowników, którzy zginęli w Derbencie w walce z niewiernymi. Ciała męczenników szybko stały się przedmiotem kultu na Kaukazie, a cmentarz z ich symbolicznymi grobami do dziś odwiedzany jest przez pielgrzymów.

Cmentarz, na którym pochowano legendarnych 40 męczenników (fot. Marta Tomczak)

Oddziaływanie islamu na Kaukaz nie miałoby zapewne takich efektów, gdyby nie podjęta w VIII wieku decyzja o wzniesieniu meczetu Dżuma. Przebudowany w XV wieku i szczycący się dziś mianem najstarszego meczetu w Rosji, przez wieki stanowił centrum kształcenia islamskich duchownych, którzy diametralnie zmienili religijną mozaikę północnego Kaukazu. Razem ze wspomnianym cmentarzem sprawił, że Derbent zapisał się w dziejach jako centrum szerzenia islamu na północnym Kaukazie.

Religia ta pozostała obecna w Dagestanie nawet po osłabieniu się arabskiego kalifatu, w ramach którego Dagestan uzyskał stosunkowo dużą autonomię jako część osobnego emiratu. Okres od IX do XIV wieku był dla miasta czasem silnego rozkwitu i dobrobytu. Jego mieszkańcy wykorzystywali przywilej jednym z najważniejszych ośrodków jedwabnego szlaku, który łączył wschód z zachodem. To wówczas ukształtowała się także średniowieczna tkanka miasta, którą podziwiać można do dziś.

W rękach wielkich zdobywców

Widok na cytadelę z ulic starego miasta (fot. Marta Tomczak)

Derbent z sukcesem bronił swojej niezależności, odpierając przez wieki szturmy obcych wojsk, by ostatecznie w XIV wieku podzielić los pozostałych państw regionu i popaść w zależność od Timura Chromego – władcy imperium rozciągającego się od Kaukazu przez Persję po Azję Centralną. W przeciwieństwie do wielu innych ośrodków Kaspijskie Wrota nie zostały zniszczone przez słynącego z okrucieństwa zdobywcę.

Nauczony doświadczeniem pozostałych państw regionu, władca Derbentu zdecydował się według legendy uprzedzić atak i wyszedł przywitać wojska agresora. By pozyskać jego serce, zamiast armii wziął ze sobą rozmaite dary – między nimi szable, konie, nałożnice – po dziewięć z każdego rodzaju prezentu. Wiedział, że upominki złożone w tej magicznej według lokalnych wierzeń liczbie dobrze usposobią wroga. Jedynie niewolników miał oferować ośmiu, co nie umknęło uwadze poirytowanego wojownika. Na pytanie: „gdzie dziewiąty niewolnik?” władca Derbentu odrzekł: „dziewiąty niewolnik – to ja”. Ta rezolutna odpowiedź, według podań, ocalić miała miasto i jego mieszkańców przed niszczycielskimi zapędami Timura, co pozwoliło na dalszy, praktycznie niezakłócony rozwój Derbentu.

Okres względnego spokoju nie miał jednak trwać długo. Już w XV wieku rywalizacja persko-osmańska przeniosła się na teren Kaukazu, co miało wpływ także na losy Derbentu. Miasto, jak już wielokrotnie w swojej historii, ponownie przechodziło z rąk do rąk, by ostatecznie zostać odebranym Persji w 1813 roku przez nowego gracza – Imperium Rosyjskie.

Ukryta perła Kaukazu

Początkowo Dagestan, oraz wchodzący w jego skład Derbent, nastręczał carom równie wielu kłopotów jak sąsiednia Czeczenia, a przełom XIX i XX wieku naznaczony był licznymi powstaniami w tamtym rejonie. Jednak z czasem miejscowa ludność zaczęła stopniowo zarzucać niepodległościowe aspiracje i adaptować się do nowych okoliczności. Derbent, ze względu na korzystne warunki klimatyczne, stał się jednym z głównych eksporterów egzotycznych owoców, z których region słynie do dziś. Wpływ na szybki rozwój miasta miała także budowa przebiegającej przez nie trasy kolejowej Moskwa–Baku.

Meczet Dżuma (fot. Сулим Кудусов, CC BY-SA 3.0)

Nie bez znaczenia był także fakt, że za czasów sowieckich rozpoczęto proces masowej edukacji ludności oraz wprowadzono zakazu kultu w miejscach takich jak meczet Dżuma. Wszystkie te czynniki przyczyniły się do stopniowego zatarcia wyrazistej wcześniej odrębności regionu. Zatarcia na tyle silnego, że większość jego mieszkańców pod koniec XX wieku nie była gotowa pójść w ślady sąsiadów z Czeczenii. Zatarcia jednak niecałkowitego, wziąwszy pod uwagę istniejące lokalne tradycje, którym wciąż bliżej charakterem do Persji niż Rosji.

Niewątpliwie ważnym momentem w długiej historii miasta było wpisanie jego zabudowań na listę światowego dziedzictwa UNESCO, co stało się w 2003 roku. Od tej pory lokalne władze starają się zerwać z negatywną łatką, jaką przypięto całemu regionowi, i nie szczędzą środków na renowację licznych zabytków.

Cerkiew Zbawiciela w Derbencie (fot. Сулим Кудусов, CC BY-SA 3.0)

Kaukaska perła, mimo że nie jest miejscem masowych wycieczek, zdaje się przyciągać coraz więcej turystów chcących lepiej zrozumieć złożoną historię regionu, której symbolem jest położona w górach cytadela broniąca miasta oraz pamięci o jego przeszłości.

Bibliografia