Większości z nas Powstanie Warszawskie kojarzy się przede wszystkim z lewobrzeżnymi dzielnicami naszej stolicy. Walki na Pradze uchodzą najczęściej uwadze badaczy czy dziennikarzy. Szkoda, bo los tej dzielnicy każe zastanowić się nad przebiegiem całości Powstania.

„Pałacyk Michla, Żytnia, Wola” – te słowa zna każdy interesujący się historią Powstania Warszawskiego. Razem z powstańczą „kotwiczką” i fotografiami ostrzeliwanego gmachu Prudentialu dawno już weszły do kanonu wiedzy na ten temat. Przypomina się o nim zawsze przy okazji uroczystości rocznicowych i prawie że już rytualnych kłótni o sens walki zbrojnej, trwającej w przypadku niektórych dzielnic stolicy aż 63 dni. Mało kto jednak potrafi oderwać się od tragicznych zdarzeń mających miejsce na Woli, Mokotowie czy Starym Mieście i skierować swą uwagę na Pragę.

Zdjęcie będące jednym z symboli powstania: gmach Prudentialu trafiony niemieckim pociskiem (fot. Sylwester Braun, domena publiczna)

To, co wydarzyło się tam na początku sierpnia 1944 roku, odbiega znacząco od przyjętych już jako pewnik założeń dotyczących Powstania, więc świadomie lub nie zepchnięto tę dzielnicę na marginesy naszej pamięci o tym wydarzeniu, nie zważając na to, iż w jej losach skupia się jak w soczewce los całej walczącej Warszawy. Jedno różni tylko Pragę od Mokotowa czy Śródmieścia – zakończenie walk na prawobrzeżu było zupełnie inne, a ich konsekwencje dla prażan były krańcowo różne od reszty miasta.

Praga przed powstaniem

Po raz pierwszy Praga pojawia się w źródłach pisanych w 1432 roku, jednak jasnym jest, że istniała już wcześniej. W 1648 roku Praga Biskupia otrzymała przywilej lokacyjny. Kres jej administracyjnej niezależności położył dopiero Sejm Czteroletni, włączając ją w obręb Warszawy. Potem przyszły lata wojen, zaborów i powstań, przez które prawobrzeżna część miasta znacząco podupadła zarówno w zakresie infrastruktury miejskiej, jak i liczby ludności. W XX wiek Praga wkroczyła jako dość zaniedbana dzielnica o charakterze przemysłowo-robotniczym.

Most Kierbedzia i Praga w 1873 r., widok z wieży Zamku Królewskiego (fot. Konrad Brandel, domena publiczna)

Gdy w drugiej połowie lipca 1944 roku zapadła decyzja o rozpoczęciu powstania w Warszawie, ta mało reprezentacyjna dzielnica stała się kluczem do ewentualnego zwycięstwa lub klęski powstańców w ich walce przeciwko Niemcom. To Praga musiała być, siłą rzeczy, pomostem między nacierającą Armią Czerwoną a gęsto zaludnioną i zabudowaną lewobrzeżną Warszawą.

Pierwszym i podstawowym zadaniem VI Obwodu AK było zabezpieczenie mostów od strony wschodniej i zapewnienie nacierającym jednostkom Armii Czerwonej wszelkiego wsparcia w drodze do tychże przepraw, tak aby pomoc dotarła do lewobrzeżnej Warszawy w najkrótszym możliwym terminie. Z tego powodu akcja w tej dzielnicy powinna być perfekcyjnie przygotowana, a polskie oddziały zaopatrzone we wszystko, co niezbędne. Rzeczywistość odbiegała jednak od tych, jakże optymistycznych, teoretycznych założeń.

Praskie przygotowania do godziny „W”

Powstanie Warszawskie na mapie. 1. Państwowa Wytwórnia Papierów Wartościowych; 2. Zakłady Fiata; 3. Fort Traugutta; 4 Magazyny wojskowe na Stawkach; 5. Więzienie na Gęsiej; 6. Zamek Królewski; 7. Rejon PASTY; 8. Elektrownia; 9. Poczta Główna; 10. Komenda Policji; 11. Cytadela (rys. Pedros.lol, CC BY-SA 3.0)

W przeciwieństwie do dzielnic lewobrzeżnych, latem 1944 roku Praga wraz z okolicami znajdowała się w strefie tyłowej niemieckiego frontu. Oznaczało to, że zagęszczenie nieprzyjacielskich jednostek regularnych, wyposażonych w broń ciężką i wsparcie pancerne, było o wiele większe niż po drugiej stronie Wisły. Powstańcy musieli więc liczyć się już od pierwszych minut walki z możliwością wejścia w kontakt bojowy z jednostkami zmechanizowanymi czy pancernymi, dysponującymi znaczną siłą ognia i przywykłymi do ciężkich walk frontowych. Szczególnie niebezpieczne mogły być kontrataki wyprowadzane przez niemieckie improwizowane grupy bojowe.

VI Obwód liczył sobie ok. 8820 żołnierzy, co czyniło go najliczniejszym, po Śródmieściu, obwodem miejskim. Na taką liczbę ludzi dysponowano jednak zaledwie 6 ckm, 9 rkm, 272 karabinami i kilkudziesięcioma pistoletami maszynowymi. Na stanie było również kilkaset pistoletów i 2 tysiące granatów ręcznych, w większości produkcji konspiracyjnej. Jak barwnie przedstawiono to w książce „Warszawskie Termopile”: „Ilość broni, która przypadła na Obwód, nie pokrywała w żaden sposób najskromniejszego zapotrzebowania, była zastraszająco niska. I choć z tej liczby ochotników można było sformować cztery pułki piechoty, to w istocie broni wystarczało na jeden batalion Obrony Narodowej i to nie pierwszej linii”.

Stan przydzielonego uzbrojenia również pozostawiał niekiedy wiele do życzenia. Broń mająca za sobą długie leżakowanie w niesprzyjających warunkach (zakopy z września 1939 roku) wymagała długich napraw, niegwarantujących jednak osiągnięcia przyzwoitego stanu technicznego. Broń maszynowa stawała się bardzo podatna na zacięcia, a skorodowane lufy ckm-ów, rkm-ów i karabinów nie gwarantowały należytej celności. Jedyna pewna broń pochodziła ze zrzutów lub była nabywana ją (bądź zdobywana) od Niemców. Amunicja pochodząca z tych samych wrześniowych źródeł również mogła sprawiać problemy. Co gorsza, także konspiracyjne granaty ustępowały swym wojskowym odpowiednikom pod względem niezawodności, siły eksplozji i pola rozrzutu odłamków.

Obecność silnego nieprzyjaciela i niski stan własnego (nieraz niepewnego technicznie) uzbrojenia nie wyczerpywał jednak listy problemów, z którymi musiał się zmierzyć dowódca VI Obwodu, ppłk Antoni Żurowski. Praga, w odróżnieniu od Śródmieścia czy Starego Miasta, była dość luźno zabudowana, a jej teren przecinały linie kolejowe biegnące na nasypach. Jeśli prawobrzeżna Warszawa miała być opanowana przez AK, mosty utrzymane, a drogi komunikacyjne oczyszczone dla nacierającej (jak zakładano) Armii Czerwonej, powstańcy musieli uderzać z całą mocą.

Kamień upamiętniający 1. Zgrupowanie Batalionu Saperów Praskich „Chwacki” w parku Skaryszewskim w Warszawie na Pradze (fot. Adrian Grycuk, CC BY-SA 3.0 PL)

Wybuch powstania

Jak w całym mieście, także i tu rozpoczęcie walk zaplanowano na godzinę 17.00 1 sierpnia. Z powodu pospiesznej mobilizacji udało się zgromadzić jedynie ok. 4900 ludzi, z czego bezpośrednio do walki przystąpiło 3000–3500. To na ich barki spadło zadanie zaatakowania ok. 50 obiektów bronionych przez nieprzyjaciela dysponującego miażdżącą przewagą w każdej kategorii uzbrojenia, jak również spodziewającego się polskiego ataku dzięki informacjom wywiadu i przedwczesnemu rozpoczęciu walk po drugiej stronie Wisły (na Żoliborzu wybuchły już o 14:00).

Wbrew polskim nadziejom i modlitwom, cudu nie było. Z nielicznymi zaledwie wyjątkami, powstańcy ponosili porażkę za porażką, tracąc przy tym kilkuset ludzi. O opanowaniu przyczółków mostowych nie było mowy. Skromne zapasy amunicji szybko się wyczerpały, a wobec braku znacznych zdobyczy na wrogu praska AK wkrótce została praktycznie bezbronna i niezdolna do obrony opanowanych przez siebie budynków.

Most Kierbedzia widziany z Pragi. Widok w stronę Zamku Królewskiego i płonącej Starówki (fot. Josef Gutermann, Bundesarchiv, Bild 101I-695-0412-01, CC-BY-SA 3.0)

Bardzo zwięzły opis wycinka walk na Pradze znajdziemy we wspomnieniach Sabiny Sebyłowej. Pod datą 1 sierpnia znajdują się tam m.in. te słowa:

Nasz dom jest objęty akcją powstańczą. Prowadzą ją Akowcy. Mają biało-czerwone opaski na rękawach. Naznosili butelek. Z kolei zwrócili się do lokatorów o naftę. Posiadają bowiem mniej nafty i benzyny, niż wynosi pojemność zgromadzonych butelek.

Dzień później autorka notuje:

Broni krótkiej dramatycznie mało. Naboje powystrzelali. Pozostały rewolwery bez naboi oraz naboje nieodpowiednie do posiadanych rewolwerów. Zdjęli biało-czerwone opaski. Nad ranem odeszli. Butelki pozostawili. Puste.

„Oddziały mają się ukryć”

Ranek 2 sierpnia 1944 roku był niezwykle gorzkim dla wszystkich dowódców powstańczych na terenie Warszawy. Zyski terenowe były skromne, a straty wysokie. Nie opanowano większości celów ani nie zabezpieczono mostów. Oddziały uległy przemieszaniu, łączność szwankowała, a struktura dowodzenia uległa zakłóceniu. Nie udało się także opanować dużego i zwartego fragmentu miasta, osiągnięto jedynie miejscowe sukcesy. Część sił powstańczych (ok. 5000 ludzi) już pierwszej nocy walk wyszła poza teren miasta. Mówiąc wprost, atak na Niemców zakończył się bolesną porażką, a rzeczywistość w brutalnie krwawy sposób zweryfikowała marzenia o powtórce z 1918 roku.

Niemieckie obwieszczenie wzywające ludność Pragi do opuszczenia miasta, by uniknęła cierpień spowodowanych przez „szalonych bandytów” (ze zbiorów Biblioteki Narodowej, sygn. DŻS IA 7 Cim.)

W obliczu klęski sił VI Obwodu ppłk Żurowski podjął odważną i odpowiedzialną decyzję, umykającą uwadze większości dzisiejszych historyków czy publicystów. Ten doświadczony oficer (w służbie nieprzerwanie od 1918 roku), patrząc na stan podległych mu oddziałów i będąc pozbawionym łączności z dowództwem, 4 sierpnia 1944 roku przerwał powstanie na Pradze, polecając jednocześnie przygotowanie uzbrojonych oddziałów chętnych do przeprawy na drugą stronę Wisły.

Zasadnicza część jego rozkazu brzmiała następująco:

Do chwili otrzymania dalszych rozkazów wyjaśniam i zarządzam:

  • Okres „W” trwa nadal, gdyż nie został odwołany – musimy czuwać w pogotowiu, bo nie wiemy o zamiarach wroga.
  • Każdy żołnierz musi trwać na stanowisku, jakie wyznaczył mu dowódca.
  • Wobec przerwania walk w Obwodzie, oddziały mają się ukryć, zakonspirować, nie rozrywając tych związków organizacyjnych, w jakich wystąpiły w chwili rozpoczęcia okresu „W”.
  • Polecam wzmocnić i doprowadzić do perfekcji łączność pomiędzy poszczególnymi oddziałami.
  • Polecam organizować grupy ochotników (z bronią) do przerzutów poza teren Pragi.
  • Zapewnić wyżywienie dla wszystkich żołnierzy.

Tego samego dnia przerwano wszelkie powstańcze akcje zaczepne w Warszawie, z wyjątkiem ataków na szczególnie ważne obiekty. Brakowało broni i amunicji.

Z powodu przerw w łączności wiadomość o podjętej decyzji dotarła do płk Chruściela dopiero 6 sierpnia, a cztery dni później Komenda Główna zatwierdziła decyzję dowódcy VI Obwodu. Choć na terenie Pragi i okolic dochodziło jeszcze do sporadycznych starć, walki zbrojne na tym obszarze uznano za zakończone. Tym samym Warszawa została otoczona przez wroga również od strony rzeki.

Żołnierze I Armii Wojska Polskiego podczas walk ulicznych na Pradze 13 września 1944 r. (fot. domena publiczna)

Powstańcze reakcje i wspomnienia

Zakończenie walk na Pradze nadeszło tak szybko, że nawet w czasach nam współczesnych niektórzy członkowie i członkinie AK będący w tym czasie na Pradze twierdzą wprost, zapewne myśląc o późniejszych zmaganiach Śródmieścia i Starego Miasta, że żadnych walk na prawobrzeżu nie było. „Na Pradze nie było akcji”, „Na Pradze nic się nie działo, bo tam za mało było powstańców”, „Nie, nie było żadnych strzałów. Nie przypominam sobie, żeby strzelanie jakieś było”, „Na Pradze to po prostu nic [się nie działo]”, „Nie, tu na Pradze nie było przecież Powstania”.

Prasa powstańcza tego okresu również nie pozwalała na wyrobienie sobie stanowczego i jednoznacznego poglądu na wydarzenia na Pradze. „Biuletyn Informacyjny” z 2 sierpnia pisał o odcięciu Pragi od Warszawy i związanym z tym brakiem wiadomości, choć dzień później „Robotnik” podawał, iż „dzielnica praska znajduje się całkowicie w ręku Armii Krajowej”. 5 sierpnia sam „Biuletyn” poinformował czytelników, że „Na Pradze położenie dobre”.

Dopiero 14 sierpnia „Dzień Warszawy” napisał: „Na Pradze panują Niemcy. Oddziały A.K. przedarły się poza miasto lub ukrywają się”. Następnego dnia potwierdził to „Biuletyn” i inne czasopisma. Mimo przerwania działań w tej dzielnicy Praga nadal gościła na łamach wielu gazet, choć bardziej w kontekście sytuacji ludności cywilnej czy też zbliżania się Armii Czerwonej.

Dlaczego Praga pozostała wyjątkiem?

W 2005 roku napisano te oto słowa: „Praga to dzielnica wyjątkowa. Jest śladem ciągłości dziejów polskiej stolicy, autentycznym zapisem dawnego oblicza miasta, które tragicznie zginęło w 1944 roku i nigdy nie zostało obudowane. Udało się je ocalić tylko na Pradze”. Żadna część Warszawy nie wyszła z Powstania bez uszczerbków, jednak jej prawobrzeżna część została zniszczona zaledwie w ok. 10%, wliczając to zniszczenia po szturmie Armii Czerwonej i Wojska Polskiego we wrześniu 1944 roku. To tam w pierwszym powojennym okresie instalowały się najważniejsze urzędy.

Wyzwolenie Pragi przez wojska polskie i radzieckie we wrześniu 1944 r. (fot. domena publiczna)

Los powstańczej Pragi wart jest przynajmniej chwili zastanowienia i refleksji. Niestety, póki co tasiemcowe dyskusje odbywane przed każdą rocznicą powstania koncentrują się zazwyczaj wokół kwestii zasadności rozpoczęcia powstania, owego „bić się czy nie bić”, rozumianego jako wybór rodem z greckiej tragedii. Jak słusznie zauważył prof. Sowa, ginie tu nawet pytanie „jak się bić”. W tej sytuacji mało kto zadaje sobie pytanie, czy dla Warszawy i AK po niepowodzeniu powstańczych szturmów istniało inne wyjście niż samobójcza walka do końca, powiązana ze śmiercią rzeszy cywili i zagładą dziedzictwa kulturowego stolicy.

Los Pragi każe rozważać tę kwestię wyjątkowo starannie.

Bibliografia

Prasa

  • „Biuletyn informacyjny”, 1 września 1944, Warszawa.
  • „Biuletyn Informacyjny”, 15 sierpnia 1944, Warszawa.
  • „Biuletyn Informacyjny”, 17 sierpnia 1944, Warszawa.
  • „Biuletyn Informacyjny”, 2 sierpnia 1944, Warszawa.
  • „Dzień Warszawy”, 14 sierpnia 1944.
  • „Dzień Warszawy”, 29 sierpnia 1944.
  • „Głos Warszawy’, 29 września 1944.
  • „Głos Warszawy”, 29 września 1944, Warszawa.
  • „Robotnik”, 13 września 1944, Warszawa.
  • „Robotnik”, 16 września 1944, Warszawa.
  • „Robotnik”, 3 sierpnia 1944, Warszawa.

Historia mówiona

Opracowania

  • Lesław M. Bartelski, Praga – warszawskie Termopile 1944. Przewodnik historyczny po miejscach walk i pamięci opracował Juliusz Powałkiewicz, Fundacja „Wystawa Warszawa Walczy 1939–1945”, Warszawa 2000.
  • Władysław Bartoszewski, Powstanie warszawskie, wybór tekstów, oprac., przypisy i aneksy Andrzej Krzysztof Kunert, Świat Książki, Warszawa 2009.
  • Jan M. Ciechanowski, Powstanie warszawskie. zarys podłoża politycznego i dyplomatycznego, Akademia Humanistyczna im. Aleksandra Gieysztora Pułtusk–Warszawa 2009.
  • Kazimierz Kaczmarek, Na płonących brzegach Wisły. Z problematyki powstania warszawskiego, K. Kaczmarek, Warszawa 1996.
  • Jerzy Kirchmayer, Powstanie warszawskie, Książka i Wiedza, Warszawa 1959.
  • Krzysztof Komorowski, Bitwa o Warszawę ’44. militarne aspekty powstania warszawskiego, Oficyna Wydawnicza Rytm, Warszawa 2004.
  • Leksykon militariów powstania warszawskiego, pod red. Michała Komudy, Muzeum Powstania Warszawskiego–Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2012.
  • Bronisław Lubicz-Nycz, Batalion „Kiliński” AK 1940 – 1944, pod red. Tomasza Strzembosza, PWN, Warszawa 1986.
  • Makowiec P., Powstanie warszawskie 1944. Taktyka walki w mieście, Difin, Warszawa 2016.
  • Kazimierz Malinowski, Żołnierze łączności walczącej Warszawy, Pax, Warszawa 1983.
  • Piotr Rozwadowski, Wojsko powstania warszawskiego, Bellona–De Agostini, Warszawa 2014.
  • Andrzej Leon Sowa, Kto wydał wyrok na miasto? Plany operacyjne ZWZ–AK (1940–1940) i sposób ich realizacji, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016.
  • Warszawskiej Pragi dzieje dawne i najnowsze, Wydawnictwo Jeden Świat, Warszawa 2006.
  • Wielka ilustrowana encyklopedia powstania warszawskiego, t. 1, Działania zbrojne, Bellona–Fundacja „Warszawa Walczy 1939–1945”, Warszawa 2005.
  • Janusz Kazimierz Zawodny, Uczestnicy i świadkowie powstania warszawskiego. wywiady, Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2004.
  • Antoni Żurowski, W walce z dwoma wrogami, Oficyna Wydawnicza Rytm, Warszawa 1991.