„Złoto to rzecz najdoskonalsza, […] kto je posiada, może wszystko zdziałać na świecie, a nawet potrafi dusze do Raju wprowadzać” – pisał Krzysztof Kolumb w sprawozdaniu ze swej czwartej wyprawy. A trzeba powiedzieć, że nie był on najbardziej żądnym tego kruszcu z hiszpańskich odkrywców.

Można zaryzykować stwierdzenie, że to chciwość była siłą napędzającą hiszpańską konkwistę Nowego Świata. Oczywiście istniały inne motywacje do prowadzenia podbojów, jednak chęć wzbogacenia się była najważniejsza. W kronikach i relacjach z kolejnych wypraw autorzy wspominali o szerzeniu wiary katolickiej, podbijaniu nowych ziem dla hiszpańskiej Korony czy po prostu chęci przeżycia przygody, jednak zawsze to złoto budziło największy entuzjazm.

Lądowanie Krzysztofa Kolumba na wyspie San Salvador na Bahamach, 12 października 1492 r. Obraz Johna Vanderlyna, 1847 r.

Często wystarczało, że Indianie wspomnieli tylko coś o złocie i machnęli ręką, wskazując na południe, północ czy jakikolwiek inny kierunek świata, a Hiszpanie natychmiast ruszali w tę stronę, po drodze często przedzierając się przez dżunglę, wspinając się na niedostępne szczyty i ginąc dziesiątkami. Nie znaczy to oczywiście, że konkwistadorzy nie byli gorliwymi katolikami i lojalnymi poddanymi króla. Owszem, byli, ale chciwość często bywała silniejsza.

Łupy na Antylach

Całą historię należałoby zacząć od początku, to znaczy od wypraw Kolumba. Kiedy okazało się, że niedawno napotkany ląd nie obfituje w przyprawy korzenne, a może nawet nie jest spodziewanymi Indiami, podróżnik postanowił w inny sposób udowodnić wartość swojego odkrycia. Rozpoczął poszukiwanie złota, najpierw wypytując Indian, a potem zachęcając ich do przynoszenia kruszcu i wskazywania jego pokładów. Jednak żadna z Wysp Karaibskich nie obfituje ani nie obfitowała w złoto, stąd też szybko zaczęto zmuszać tubylców do przynoszenia jego określonej ilości. Tych, którym nie udawało się wywiązać z zadania, obracano w niewolę i wywożono do Hiszpanii.

Rekonstrukcja wioski Tainów, rdzennych mieszkańców Bahamów i Wielkich Antyli (fot. Michał Zalewski, CC BY-SA 2.5)

System nie sprawdził się wcale, ponieważ Indianie bardzo szybko umierali w niewoli. Mimo to polityka represji była kontynuowana, a krajowcy musieli pracować dla Europejczyków w ramach systemu tzw. encomiendy, która de facto sprowadzała się do niewolnictwa pod pozorem chrystianizacji. Tak czy inaczej, przez pierwsze dwie dekady XVI wieku eksploatacja Nowego Świata przyniosła Hiszpanom zaledwie 14 118 kg złota.

Skarby Azteków

Sytuacja zmieniła się w chwili lądowania Hernána Cortésa i jego żołnierzy na terenach imperium Azteków. Było to 21 kwietnia 1519 roku. Już sam początek ekspedycji zwiastował bogate łupy. Pod koniec kwietnia w obozie Hiszpanów pojawił się Teuhtile – wysłannik, który przywiózł dary od władającego imperium Montecuhzomy. Tak pisał o nich szeregowy uczestnik wyprawy, Bernal Díaz del Castillo:

Pierwsze co dał, było kołem w kształcie słońca z najczystszego złota, wielkości koła od wozu, z wieloma rytowanymi scenami: rzecz zachwycająca, która warta była – według tych, co potem ją ważyli – ponad dziesięć tysięcy pesos; drugie wielkie (koło) srebrne, wyobrażające księżyc, bardzo błyszczące i z licznymi wizerunkami, także o dużej wadze i wielkiej wartości. Przyniósł (Teuhtile) hełm pełen drobnoziarnistego złota, jakie wydobywają w kopalniach, wartości trzech tysięcy pesos. To złoto z hełmu ceniliśmy bardziej, niż gdyby przynieśli nam dwadzieścia tysięcy pesos, gdyż zaświadczało ono, że (w kraju tym) były bogate kopalnie. Przyniósł ponadto dwadzieścia złotych kaczek, doskonałej roboty i bardzo wiernie przedstawionych, kilka niby psów, jak te które oni trzymają, wiele złotych figurek tygrysów, lwów, małp […]”.

Jak widać, dary były bogate i rodziły nadzieje na jeszcze więcej. W tym miejscu warto zrobić chwilę przerwy i wyjaśnić, ile to było jedno peso. Podstawową miarą wagi srebra była marka, która wynosiła 230 gramów. Z jednej marki bito 8 peso, zatem 1 peso ważyło 28,75 g srebra o czystości 931 części na 1000. Peso dzieliło się na 8 reali, ten zaś na 34 mariavedi. Jednostką miary złota było castellano, czyli 1/50 marki, a więc 4,6 g czystego kruszcu.

Aztecki kolczyk noszony w dolnej wardze, wykonany ze stopu złota, srebra i miedzi (ze zbiorów Metropolitan Museum of Art, nr inw. 2016.64, CC0 1.0)

Zachęceni tak bogatym łupem Hiszpanie wyruszyli w kierunku stolicy imperium Tenochtitlán, budząc tym samym przerażenie Motecuhzomy. Aby zatrzymać tajemniczych przybyszów, wielokrotnie wysyłał rozmaite dary, a w końcu zadeklarował, że będzie dostarczał coroczny trybut – obejmujący określoną przez Cortésa ilość złota, srebra i szlachetnych kamieni – byle tylko konkwistadorzy zawrócili na wybrzeże. Jak nietrudno się domyślić, propozycja odniosła skutek przeciwny do zamierzonego.

Chciwość nie popłaca

Hiszpanie uciekają z Tenochtitlán w czasie tzw. La Noche Triste (Smutna noc). Reprodukcja rysunku J.H. Robinson (domena publiczna)

Po przybyciu do Tenochtitlán Cortés rozpoczął planową eksploatację imperium Azteków, zarówno poprzez rabowanie zgromadzonych w mieście skarbów, jak i wysyłanie żołnierzy w poszukiwaniu złóż szlachetnych metali. Jednak Hiszpanie nie mieli szansy nacieszyć się zdobytymi łupami. W czerwcu 1520 roku Aztekowie wzniecili powstanie i zamknęli konkwistadorów w oblężeniu w jednym z pałaców na terenie miasta. Jedyną opcją pozostawała ucieczka.

Przystąpiono do podziału złota, srebra i szlachetnych kamieni. Skarb był duży, a możliwości transportu niewielkie, więc każdy mógł wziąć, ile chciał. Jeszcze przed tym podziałem, odliczono tzw. kwintę królewską, czyli 1/5 łupu należną królowi. Co nieco zaskakujące, w historii podboju Nowego Świata kwinta królewska była, na ogół, odliczana skrupulatnie i rzetelnie, nawet w niesprzyjających okolicznościach.

Następnie konkwistadorzy ruszyli przez groblę łączącą wyspę, na której leżało Tenochtitlán, ze stałym lądem, cały czas będąc atakowanymi przez Indian. Wielu żołnierzy zginęło przez swoją chciwość, ponieważ obciążeni złotem tonęli w jeziorze Texcoco. Wspomniany wcześniej Bernal Díaz del Castillo postąpił rozsądniej, biorąc ze sobą tylko kilka szlachetnych kamieni.

Oczywiście Hiszpanom udało się po tej porażce przegrupować, wrócić do sojuszniczego Tlaxcallan i w końcu podjąć ofensywę, która 13 sierpnia 1521 roku doprowadziła do upadku Tenochtitlán. Wartość złota, które padło łupem konkwistadorów wynosiła około 380 tysięcy pesos. Aby dokonać podziału, konieczne było przetopienie niemal całego zdobytego kruszcu, co spowodowało zniszczenie wielu bezcennych dzieł sztuki. O ile dla dowódcy cała wyprawa okazała się dość opłacalna, to dla szeregowych żołnierzy niekoniecznie. Jeźdźcy otrzymali pomiędzy 80 a 100 pesos, piesi żołnierze jeszcze mniej.

Niezależnie od rzeczywistych korzyści dla uczestników wyprawy, skarb zdobyty w Meksyku wzbudził ogromne poruszenie zarówno w Nowym, jak i Starym Świecie. Wkrótce jednak Hiszpanie podbili znacznie bogatszy kraj: Peru.

Długa droga do Peru

Napotykane przez Hiszpanów wyroby ze złota świadczyły o tym, że kraj leżący dalej na południe wart jest zainteresowania. Na zdjęciu inkaska figurka ze złota (ze zbiorów Yale University Art Gallery, nr 2002.15.3, fot. domena publiczna)

Historia podboju Peru rozpoczyna się w 1512 roku. Jedynym hiszpańskim osiedlem na stałym lądzie było wówczas Santa María la Antigua del Darién położone na terenie dzisiejszej Kolumbii. Mieszkającym tam Hiszpanom przewodził Vasco Núñez de Balboa, człowiek obdarzony niewątpliwym talentem dyplomatycznym. Dzięki temu uzyskał od lokalnego kacyka, nazywanego Comagre, informację o istnieniu bogatego królestwa położonego nad morzem po drugiej stronie Przesmyku Panamskiego. Jak pisał Bartolomé de Las Casas w swojej kronice, Hiszpanie: „doznali bezgranicznej radości, a zapewne płakali ze szczęścia, jak to nieraz czynią ludzie, którzy bardzo pragną jakiejś rzeczy, gdy ją widzą lub mają nadzieję wkrótce ją ujrzeć”.

Na fali tego entuzjazmu zorganizowano wkrótce wyprawę, która przekroczyła przesmyk, a jej uczestnicy 25 września 1513 roku jako pierwsi Europejczycy zobaczyli Pacyfik. W 1519 roku założono miasto Panama leżące na nowo odkrytym wybrzeżu. Mimo że od tego momentu los państwa Inków wydawał się przesądzony, to jednak początkowo eksploracja zachodniego wybrzeża Ameryki Południowej przebiegała dość opornie. Pierwszą wyprawę podjął Pascual de Andagoya w 1522 roku, jednak dotarł tylko do wybrzeża współczesnej Kolumbii. Potem kolejne starania podjęli Francisco Pizarro i Diego de Almagro.

Ekspedycja pod ich dowództwem wyruszyła w 1524 roku, kolejna zaś w 1526 roku i ta przyniosła już wymierne korzyści w postaci złota o wartości 15 tysięcy castellanos. Prócz tego zyskano pewność, że kraj leżący dalej na południe jest wart zainteresowania. Pizarro odbył podróż do Hiszpanii celem wyjednania sobie u króla przywilejów na terenach, które miał podbić. Najlepszym argumentem były wyroby ze złota, które w kontekście niedawnych sukcesów Cortésa rodziły nadzieję na kolejne zdobycze. W 1529 roku podpisano umowę, w myśl której Pizarro miał otrzymać godność gubernatora zdobytych ziem.

Początek konkwisty

W styczniu 1531 roku około dwustu ludzi na trzech okrętach wyruszyło z Panamy ku dzisiejszemu Peru. Po kilku dniach wyprawa się rozdzieliła – część konkwistadorów miała ruszyć w głąb lądu, a zadaniem tych, którzy pozostali na statkach, była eksploracja wybrzeża. Ci pierwsi dotarli do miejscowości Coaque, gdzie urządzili kilkumiesięczny postój. Udało im się także uzyskać niewielkie ilości złota i szmaragdów. Wśród Hiszpanów krążył jednak mit, że prawdziwy szmaragd jest na tyle twardy, iż przetrwa uderzenie młotkiem czy kamieniem. Nietrudno się domyślić, że duża część klejnotów nie wytrzymała testów.

Spotkanie Atahuallpy i Pizarra w Cajamarce. Rys. kronikarza inkaskiego pochodzenia Felipego Huamana Pomy de Ayali, początek XVII w.

Kolejnym przystankiem było położone na wybrzeżu miasto Tumbes, skąd konkwistadorzy wyruszyli do Cajamarki, gdzie przebywał władca imperium Atahuallpa. W międzyczasie Pizarro zdążył się nieco zorientować w sytuacji panującej w państwie Inków. Dopiero co zakończyła się w nim wojna domowa między wspomnianym Atahuallpą a prawowitym następcą tronu Huascarem. Jasne stało się również, że podbój kraju nie będzie szybki ani łatwy ze względu na jego rozległość i zaludnienie.

Hiszpanie postawili wszystko na jedną kartę i 16 listopada 1532 roku schwytali Atahuallpę, kiedy przybył powitać ich na głównym placu Cajamarki. W zamian za swoje uwolnienie królewski więzień zaproponował tyle złota, ile pomieści sala, w której był przetrzymywany, a ponadto dwa razy tyle srebra. Wymiary sali wynosiły wedle różnych źródeł 8–10 metrów długości i 5–6 metrów szerokości, a także 2 metry wysokości, ponieważ do takiej mniej więcej wysokości sięgnął ręką Atahuallpa, gdy składał propozycję. Daje to około 100 metrów sześciennych, zatem niemało. Oferta została oczywiście przyjęta.

Rozpoczęto gromadzenie skarbów. Część przynosili Indianie na zlecenie swojego władcy, część pozyskali Hiszpanie we własnym zakresie. Wśród pozyskanych bogactw znalazły się złote płyty oderwane ze świątyń w Cuzco. Było ich około 500, a ważyły od 4 do 12 funtów (funt hiszpański to około 460 g).

Bajeczny okup

Suma, która została w końcu przeznaczona do podziału, wyniosła 1 326 000 peso. Francisco Pizarro otrzymał z tego 57 220 peso w złocie i 2350 marek srebra. Hernando de Soto, jeden z oficerów, otrzymał 17 740 peso w złocie i 1267 marek srebra, inni oficerowie nieco mniej. Jeźdźcy otrzymywali około 8880 peso w złocie i 362 marek srebra, a piesi żołnierze około połowę tego. Tak ogromne bogactwo wywołało wśród Hiszpanów przebywających w Cajamarce natychmiastową inflację. Para butów kosztowała 30–40 peso, płaszcz 100–120 peso, a koń 2500–4000 peso.

Pogrzeb Atahuallpy, obraz Luisa Montera, 1867 r. (ze zbiorów Museo de Arte de Lima, nr inw. V-2.0-1090)

Mimo wypełnienia warunków umowy przez Atahuallpę Hiszpanie nie zdecydowali się go uwolnić w obawie o swoje bezpieczeństwo. Władca Inków został skazany na śmierć i stracony przez uduszenie pod pretekstem organizowania spisku i popełnienia okrucieństw w trakcie wojny domowej. Nie był to koniec ekonomicznych sukcesów konkwistadorów. Po zajęciu stolicy imperium – Cuzco – również uzyskano znaczny łup i to pomimo tego, że część bogactw miasta przeznaczono wcześniej na okup za Atahuallpę. Ogółem kwota pozyskana w tym miejscu wyniosła 580 200 peso w złocie i 215 marek srebra.

Meksyk i Peru to największe zdobycze Hiszpanów, jeśli chodzi o ilość złota, jednak w wielu miejscach Nowego Świata ich chciwość dawała znać o sobie nawet wówczas, gdy brakowało kruszców, co prowadziło do sytuacji wręcz kuriozalnych. Podczas jednej z wyprawy Alonso de Ojedy na terenach współczesnej Kolumbii obrońcy indiańskiego fortu mieli wyrzucać poza obwarowania złote płytki, by schylający się Hiszpanie byli łatwiejszym celem dla łuczników. Innym przykładem jest śmierć zdobywcy Chile Pedro de Valdivii. Według jednego z przekazów został on schwytany przez Indian, którzy wlali mu do gardła roztopione złoto.

Wybite w Meksyku srebrne peso Filipa V, 1739 r. (fot. Coinman62, domena publiczna)

Prawdziwe bogactwo leży w ziemi

Choć kruszce zdobyte w Meksyku, Peru i innych częściach Nowego Świata wydają się nieprzebranymi skarbami, to eksploatacja prawdziwych bogactw rozpoczęła się wraz z odkryciem i rozpoczęciem eksploatacji złóż srebra w Potosi w Wicekrólestwie Peru. Zastosowanie w 1573 roku rtęci do oczyszczania rudy spowodowało skokowy wzrost produkcji. Już w 1585 roku wydobyto ponad 200 ton tego szlachetnego metalu. Ogółem przez cały XVII wiek kopalnie Potosi odpowiadały za 70–90% ówczesnej światowej produkcji. Znaczące, choć już nie tak bogate złoża srebra eksploatowano również w Zacatecas i Guanajuato w Meksyku, a złoto, choć na znacznie mniejszą skalę, wydobywano w Antioquii w Kolumbii. Ocenia się, że między 1540 a 1700 rokiem w Nowym Świecie wyprodukowano przynajmniej 40 000 ton srebra, a niektóre szacunki sięgają nawet 70 000 ton.

Napływ takich ilości kruszców wywołał w Europie inflację i stał się jedną przyczyn wielkich przemian gospodarczych, to już jednak temat na zupełnie inny artykuł.

Bibliografia

  • Henry Kamen, Imperium Hiszpańskie. Dzieje rozkwitu i upadku, Bellona, Warszawa 2008.
  • Andrzej Tarczyński, Wartości i postawy w obliczu zderzenia systemów kulturowych, hiszpańscy zdobywcy XVI wieku wobec Nowego Świata, Wydawnictwo Uczelniane Akademii Bydgoskiej im. Kazimierza Wielkiego, Bydgoszcz 2001.
  • Tenże, Cajamarka 1532, Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2006.
  • Tenże, Ruchliwość społeczna i geograficzna hiszpańskich konkwistadorów XVI wieku, Wydawnictwo Akademii Bydgoskiej im. Kazimierza Wielkiego, Bydgoszcz 2004.
  • Ryszard Tomicki, Tenochtitlan 1521, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1984.
  • Bernal Díaz del Castillo, The Conquest of New Spain, Penguin Books, London 1963.
  • Harry E. Cross, South American bullion production and export 1550–1750, [w:] Precious metals in the later medieval and early modern worlds, red. Johm F. Richards, Carolina Academic Press, Durham 1983.