Wincenty Kadłubek i jego „Kronika polska” nie mają dobrej prasy. Jedni nabijają się z fantastycznych, bajkowych historii, innych odstrasza nadmiernie kwiecisty styl. Wielu oskarża kronikarza o zapoczątkowanie mitu Wielkiej Lechii. Ale to nie powody, by lekceważyć jego przesłanie.

Wincenty Kadłubek (mnich pątnik) na obrazie Aleksandra Lessera, poł. XIX w. (ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie, nr inw. MP 2237 MNW)

Jak stwierdziła kiedyś Brygida Kürbis, autorka opracowania i przekładu „Kroniki polskiej” Mistrza Wincentego zw. Kadłubkiem, nie jest ona zbyt dobrze wykorzystywana przez historyków, ponieważ wielu badaczy nie może sobie poradzić z jej literacką złożonością. Jest w tym wiele prawdy – dzieło to odstręcza nagromadzeniem nawiązań do antyku, popisami erudycyjnymi, neologizmami i grami słownymi niezrozumiałymi w polskim przekładzie. W dodatku Wincenty Kadłubek często przerywał narrację na rzecz przydługich dygresji i powracał do głównego wątku dopiero wiele akapitów później.

Polska mitologia stworzona przez dziejopisa, zamykająca tysiąclecie dziejów w kilku pokoleniach, brzmi w większości przypadków całkowicie nieprawdopodobnie. Lestek I wojujący z Aleksandrem Wielkim, Lestek III z Juliuszem Cezarem… Spróbujmy jednak spojrzeć na tę kronikę jako na zbiór pewnych idei. Co wtedy dostrzeżemy?

Powróćmy do dawnej potęgi!

Mistrz Wincenty w „baśniowej” części kroniki przedstawia wizję dawnej chwały praojców. Utożsamiając Polaków z podkręconymi dziejami Słowiańszczyzny, twierdził, że Lechici podzielili się panowaniem nad światem po równo z Gallami. Jak sam to opisywał, „Gallom więc przypadła cała Grecja, naszym zaś przybyły [ziemie] ciągnące się z jednej strony do kraju Partów, z drugiej aż do Bułgarii, z trzeciej do granic Karyntii”. Ta potęga przetrwała upadek Gallów i radziła sobie z Rzymem.

Do dokładnych opisów geograficznych Kadłubek powrócił dopiero przy Bolesławie Chrobrym. Dzięki tak powstałej luce autor zamaskował nagłe terytorialne skurczenie się państwa niezwyciężonych Lechitów, z poziomu całej Słowiańszczyzny przechodząc do stricte polskich losów. Chrobremu przypisał kronikarz wielkie podboje: Selencji, Pomorza, Prus, Rusi, Moraw oraz Czech z Pragą jako drugą stolicą, Węgrów, Chorwatów, Mardów… Tym samym kronikarz pokazywał kolejnym władcom, że ich kraj był już kiedyś wielki i warto dążyć do odbudowy tej potęgi.

Mapa polityczna obrazująca zmiany granic władztwa Bolesława Chrobrego.
Bolesław Chrobry prowadził wprawdzie liczne podboje, ale daleko mu było do rozmachu i sukcesów przypisywanych mu przez Kadłubka (rys. Poznaniak, CC BY-SA 3.0)

Księga moralnych wskazówek

Jak zauważył już w latach 30. XV wieku przyszły rektor Akademii Krakowskiej Jan z Dąbrówki, „Kronika” Mistrza Wincentego zawiera w sobie pokłady umoralniających treści. W związku z tym uczony uważał za konieczne posługiwanie się tym dziełem w edukacji i przygotował odpowiedni komentarz dotyczący takich spraw jak m.in. wizerunek władcy, wojskowość czy wychowanie młodzieży. Opracowanie Dąbrówki faktycznie znalazło się w programie nauczania i w ten sposób odcisnęło swoje piętno również na kronice Jana Długosza.

Wincenty Kadłubek, fragment obrazu z kościoła cystersów w Jędrzejowie, XVIII w.

Choć dzieło Mistrza Wincentego miało mieć bardziej charakter historyczny niż moralizatorski, trudno odmówić Dąbrówce racji. Kadłubek wielokrotnie podkreślał, że najwyższą wartością powinno dobro ojczyzny, a obowiązkiem obywateli – jej obrona. Kronikarz przekazał też wiele wskazówek dla osób doradzających władcom, by byli sprawiedliwi i bez gniewu ani zbędnego pośpiechu pomagali monarsze odróżnić dobro od zła.

Jak wskazuje Brygida Kürbis, „Kronika” pełna jest też złotych myśli. Szkoda, że do języka potocznego nie weszły takie bon moty, jak: „sprawiedliwość bez miłosierdzia jest okrucieństwem, miłosierdzie bez sprawiedliwości głupotą”, „ani płód będzie żywotny, ani pomysł przydatny, skoro wyjdzie na jaw przed czasem”, „pociski, które się przewidziało, nie tak ostro uderzają” czy „nie jest synem, kto bez bólu znosi nieszczęścia zbolałej matki”.

Wincenty Kadłubek – prekursor makiawelizmu?

Mimo tej arcymoralnej postawy Kadłubek nie potępia stosowania podstępów, o ile tylko służą wyższemu dobru. Polacy mogli zatem zwyciężać w ten sposób i przynosiło im to chwałę. Za panowania Wandy na ziemie Lechitów przybyli jakoby posłańcy Aleksandra Wielkiego, aby pobrać od nich trybut. Poddani królowej jednak okrutnie zabili posłów i odesłali ich skóry z listem pouczającym macedońskiego władcę, że nie może rozkazywać tym, których nie zwyciężył.

Aleksander wyruszył na północ i podbił nawet ziemię krakowską i śląską, ale Lechici podstępem wciągnęli go w zasadzkę i rozbili jego wojska. Niezwyciężonego dotąd wodza udało się pokonać m.in. dzięki drewnianym hełmom i puklerzom pokrytym w taki sposób, by wydawały się srebrne i złote. Pomysłodawca zasadzki został pierwszym królem Lestkiem (co jakoby znaczyło „przebiegły”).

Księga wskazówek dla władców

Kadłubek miał też wiele dobrych rad dla monarchów. Władca winien być jego zdaniem miły Bogu, odpowiedzialny, szanowany przez podwładnych, straszny dla wrogów, a przy tym nieskazitelnie moralny, skromny, sprawiedliwy, łagodny i miłosierny. Jednocześnie jego obowiązkiem było stać na straży ładu panującego w kraju.

Swoje mądrości przekazywał Mistrz Wincenty za pomocą przykładów. Z jednej strony stanowiły je historie władców posiadających liczne wady, których należało unikać. Należeli do nich okrutny, rozpustny i lubujący się w zbytku Pompiliusz II (Popiel) oraz despotyczny, próżny i chciwy Mieszko III Stary. Do tego grona można też zaliczyć Bolesława II Śmiałego, chwalonego wprawdzie za szczodrość, ale mającego wady takie jak pycha i okrucieństwo, które przekreślały cnoty.

Wincenty Kadłubek wskazywał Kazimierza Odnowiciela jako jeden z przykładów dobrych władców. Na ilustracji obraz Wojciech Gersona „Kazimierz Odnowiciel wracający do Polski”, 1887 r. (ze zbiorów Muzeum Narodowego we Wrocławiu)

Z drugiej strony kronikarz podawał chwalebne wzorce godne naśladowania: począwszy od legendarnego Lestka II, wzoru męstwa, szlachetności i umiaru, przez Kazimierza I Odnowiciela, który zaprowadził nowy ład w państwie, aż po Bolesława III Krzywoustego, pełnego miłości ojczyzny i szlachetnego aż do naiwności. Kadłubek wyznaczał w ten sposób ścieżkę postępowania dla kolejnych władców. Najwięcej pochwał miał oczywiście dla zleceniodawcy kroniki, Kazimierza II Sprawiedliwego, którego doceniał m.in. za umiarkowanie, męstwo, roztropność, pokorę i szczodrobliwość.

U Mistrza Wincentego – w przeciwieństwie do Galla Anonima – postacie pierwszych władców związane były z Grakchowem, czyli Krakowem. Kronikarz podkreślał zatem prymat Małopolski nad innymi dzielnicami, usadawiając na południu państwa polskiego jego stolicę i główny ośrodek z czasów pierwszych dni chwały. W ten sposób uczony uzasadniał, dlaczego w podzielonej na dzielnice Polsce zwierzchność powinni sprawować właśnie książęta krakowscy i zarazem jego protektorzy – Kazimierz Sprawiedliwy i Leszek Biały.

Władysław Wygnaniec i jego żona Agnieszka Babenberg, która miała go nakłaniać do walki z przyrodnimi braćmi. Rysunek Aleksandra Lessera, XIX w. (ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie, sygn. DI 31498 MNW)

Rozbicie dzielnicowe to wcale nie taki zły pomysł?

Kadłubek starał się też pokazać, że to nie rozbicie dzielnicowe było problemem piastowskiego państwa. Zdaniem kronikarza należało unikać nie podziałów, tylko niezgody w rodzinie panującej. Władca Lechitów Lestek III miał według dziejopisa pokonać Juliusza Cezara w trzech bitwach i poślubić jego siostrę Julię. Ich syn dostał rzymskie imię Pompiliusz (Popiel) i został głównym dziedzicem ojca. Lestek miał też 20 synów z licznymi nałożnicami, którzy otrzymali swoje działy.

Harmonijne współrządy braci mogły być kontynuowane po śmierci Pompiliusza. Jak to określił sam Kadłubek, „gromada braci jakby prześcigała się w okazywaniu miłości; i odnosili się do niego [Pompiliusza] z tak wielkim uszanowaniem, z tak wielką życzliwością, że nawet obrali [królem] jego młodziutkiego syna, też, jak ojciec, Pompiliusza, nie dając żadnego zgoła posłuchu głosom uwłaczania lub zazdrości”.

Pompiliusz II, jak się zdaje, był wzorowany na Władysławie Wygnańcu. Tak jak syn Bolesława Krzywoustego walczył z przyrodnimi braćmi z poduszczenia okrutnej żony Agnieszki, tak i Pompiliusz II, podburzony przez złą małżonkę, czyhał na życie stryjów. Osłabiająca kraj wojna domowa wynikała z zerwania więzów między krewnymi. Wniosek stąd jeden – harmonijne panowanie nad krajem było możliwe nawet przy rozrodzeniu dynastii, a kłopoty przynosiło dopiero wprowadzanie siłą i podstępem jedynowładztwa.

Niemcy odwiecznym wrogiem Polski

Kadłubek miał też kilka wskazówek w kwestii polityki zagranicznej kraju. A najmocniej zarysowane było u niego przekonanie, że nie należy ufać Niemcom. To on pierwszy opisał legendarną władczynię Wandę, której tron chciał zagarnąć tyran (a)lemański. Cud podczas bitwy i jej zakończenie śmiercią uzurpatora uratowały wówczas lud Wandy. Ta opowieść, później rozwinięta i ubarwiona, wskazywała na to, że wrogiem, który zagrażał istnieniu Lechitów, były Niemcy.

Kolejne Niemki na polskim tronie traktowane były przez kronikarza z nieufnością. Żony króla Mieszka II, Rychezy, nie lubił tak bardzo, że sugerował, jakoby była ona macochą, a nie matką Kazimierza Odnowiciela. Władysław Wygnaniec uległ zaś przewrotnej żonie Agnieszce z Austrii, której dotyczyły słowa: „raczej tysiąckroć ugłaskasz piekielne furie Erebu, niż raz jeden przebłagasz srogość niewieścią”.

Wincenty Kadłubek pierwszy opisał postać Wandy, „co nie chciała Niemca”, ale w jego wersji księżniczka nie rzuciła się do Wisły, lecz pokonała w bitwie (a)lemańskiego najeźdźcę. Na ilustracji obraz Maksymiliana Piotrowskiego przedstawiający śmierć Wandy, 1859 r. (ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie)

Kwestia niezależności względem Rzeszy była dla kronikarza tak istotna, że powrót na Śląsk synów Wygnańca opisał tak, jakby odbył się z nieprzymuszonej woli Bolesława Kędzierzawego. Uczynił to wbrew oczywistemu faktowi, że decyzję tę wymusił cesarz Fryderyk Barbarossa, najeżdżając na nasz kraj.

Polak, Węgier, Rusin – trzy bratanki?

Bolesław Śmiały zabił św. Stanisława, nie mógł być więc wzorem dobrego władcy, ale Wincenty Kadłubek pochwalał jego politykę zagraniczną. Na ilustracji pocztówka z 1909 roku z reprodukcją obrazu: „Bolesław Śmiały zabija Św. Stanisława” Aleksandra Augustynowicza (ze zbiorów Biblioteki Narodowej, sygn. DŻS XII 8b/p.30/21)

Jak wskazywał już Gall Anonim, naturalną koalicję wrogów Polski stanowiły w czasach piastowskich Niemcy i Czechy. Niemcom zależało na podporządkowaniu sobie naszego kraju i zastopowaniu ekspansji w kierunku pomorskim. Czesi natomiast liczyli na odzyskanie Śląska.

W takiej sytuacji Polska musiała szukać innych sojuszników. Naturalnym sprzymierzeńcem stały się Węgry – państwo niezależne od Niemiec, a z nimi graniczące, ponadto niemające z Polską konfliktów terytorialnych. Stronników można również było znaleźć wśród rozrodzonych książąt ruskich.

Świetny przykład wzorcowej polityki zagranicznej stanowił Bolesław Szczodry, który interweniował na Węgrzech i Rusi, żeby osadzić tam przychylnych sobie władców, z drugiej strony walczył z Czechami i Niemcami. Zajmując się panowaniem Władysława Hermana, Kadłubek ostrzegał przed niebezpieczeństwem rysującego się wtedy sojuszu czesko-węgierskiego przeciwko Polsce.

Krzywousty za to walczył z Pomorzanami, będąc w sojuszu z ruskim księciem, którego córkę poślubił. Bolesław nie omieszkał przy nadarzającej się okazji osadzić w Pradze wybranego przez siebie i węgierskiego króla księcia Świętopełka. Zwyciężył też nad połączonymi siłami niemiecko-czeskimi.

Wincenty Kadłubek i jego geopolityka

„Nie byłyby bowiem cnotami te zalety, które dadzą się zamknąć w więzieniu granic” pisał Kadłubek o Lechitach, dając dowód myślenia w kategoriach geopolitycznych. Jednak jak opuścić to „więzienie granic”?

Kronikarz i na to miał radę: „Godzi się zajmować rzecz niczyją, nie wolno zabierać cudzej własności”. W związku z tym za główny kierunek rozwoju terytorialnego uważał Pomorze i Prusy, ziemie bezpańskie, w dodatku zamieszkałe przez pogan. Wyraźnie też sprzyjał ekspansji w stronę Halicza, w kierunku południowo-wschodnim, który później zdominował polską politykę zagraniczną.

***

Czytając uważnie Kadłubka, można więc odtworzyć pewien ogólny szkic strategii dla Polski. Uczony podkreślił wielkość naszych dawnych przodków i potrzebę podbojów i konieczność strzeżenia się przed niemieckim zagrożeniem, a także wskazał sposoby radzenia sobie z przeważającymi siłami wroga. Dziejopis przedstawił też archetypy dobrego i złego władcy oraz opowiedział się za podziałem państwa między różne linie rodu panującego przy zachowaniu jedności i pokoju wewnętrznego. Wreszcie, Mistrz Wincenty wyznaczył kierunki polityki zagranicznej, które w dużej mierze pozostały aktualne przez kolejne stulecia.

Bibliografia

  • Anonim tzw. Gall, Kronika polska, przekł. Roman Grodecki, oprac. Marian Plezia, Ossolineum, Wrocław 1989.
  • Jacek Banaszkiewicz, Polskie Dzieje Bajeczne Mistrza Wincentego Kadłubka, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 2002.
  • Katarzyna Chmielewska, Rola wątków i motywów antycznych w Kronice polskiej mistrza Wincentego zwanego Kadłubkiem, Wydawnictwo Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Częstochowie, Częstochowa 2003.
  • Komentarz Jana z Dąbrówki do Kroniki biskupa Wincentego, Andrzej Dąbówka, Mikołaj Olszewski, Instytut Badań Literackich PAN Wydawnictwo, Warszawa 2015.
  • Brygida Kürbis, Jak Mistrz Wincenty pisał historię Polski, [w:] Mistrz Wincenty Kadłubek. Człowiek i dzieło, pośmiertny kult i legenda. Materiały sesji naukowej – Kraków 10 marca 2000, Krzysztof R. Prokop, PAU, Kraków 2001.
  • Taż, Myśli i nauka Mistrza Wincentego zwanego Kadłubkiem, PIW, Warszawa 1980.
  • Mistrz Wincenty (tzw. Kadłubek), Kronika polska, przekł. i oprac. Brygida Kürbis, Ossolineum, Wrocław 1996.