W 1945 roku wyniszczona wojną Polska łatwo mogła stać się krajem dramatycznego kryzysu humanitarnego. Na szczęście jednak kraje koalicji antyhitlerowskiej przewidziały ten czarny scenariusz i zawczasu podjęły działania, by do niego nie dopuścić. Zadanie to powierzono UNRRA.

Po bitwie na łuku kurskim klęska III Rzeszy w II wojnie światowej była już kwestią czasu. Na zdjęciu grób kaprala Heinza Kühla, niemieckiego żołnierza poległego pod Kurskiem (fot. Paul Wolff, Bundesarchiv, Bild 101I-022-2948-19, CC-BY-SA 3.0)

„Nie bądź za cwany, w unrę odziany / To może mieć dla ciebie skutek opłakany” – śpiewał przed laty Stanisław Grzesiuk w jednym ze swych bardziej znanych tang: „Nie masz cwaniaka nad Warszawiaka”. Ową „Unrę” zobaczyć można było jednak nie tylko w Alejach czy na Woli, lecz w niemal każdym zakątku Polski. Wielu innych krajów zresztą też.

UNRRA – jak odbudować zniszczoną Europę

United Nations Relief and Rehabilitation Administration (Administracja Narodów Zjednoczonych do spraw Pomocy i Odbudowy), czyli w skrócie UNRRA, zwana była swojsko „unrą” albo „ciocią Unrą”. Z początku była instytucją niezależną, a następnie włączono ją do ONZ-tu. Jej celem była, jak nazwa wskazuje, pomoc w odbudowie z wojennych zniszczeń. Powstała 9 listopada 1943 roku w Atlantic City, gdzie zebrali się przedstawiciele czterdziestu czterech krajów.

W tym czasie wojska Osi wyparto już z Afryki Północnej, Amerykanie kończyli odbijanie Wysp Salomona, na froncie wschodnim zaś wojska niemieckie bezpowrotnie utraciły inicjatywę strategiczną po klęsce na łuku kurskim. Szala zwycięstwa przechyliła się już na korzyść aliantów oraz Związku Sowieckiego, co pozwoliło na zaczątki optymizmu i założenie, że wygrana jest kwestią czasu. Nikt nie miał jednak wątpliwości, że zwycięstwo nie będzie łatwe i nie da się go osiągnąć bez demolowania Europy. Dlatego też zaczęto się szykować na konsekwencje zniszczeń, między innymi na wspomnianym zjeździe w Atlantic City. Przyjęto wówczas deklarację udzielenia daleko idącej pomocy krajom zrujnowanym przez działania wojenne.

Zarządzana przez Herberta H. Lehmana agencja kierować się miała kilkoma zasadami. Po pierwsze, wsparcie miało być bezpłatne, by uniknąć błędu popełnionego przez Ligę Narodów po Wielkiej Wojnie. Spłacanie kredytowanej pomocy pchnęło wtedy odbudowujące się kraje w spiralę zadłużenia i zdestabilizowało ich gospodarkę. Po drugie, aby skierować zgromadzone środki do najbardziej potrzebujących, wyłączono z grona akceptorów Francję, Belgię, Holandię, Luksemburg i Norwegię, których zasoby finansowe pozwalały na samodzielne podniesienie się ze zniszczeń. Po trzecie, pomoc miała mieć formę doraźną i tymczasową, by nie uzależniać odbiorcy, lecz jedynie dać mu nieco lepszą pozycję startową.

Po czwarte wreszcie, ustalono kolejność zaspokajania potrzeb. Najwyższy priorytet otrzymało dostarczanie artykułów pierwszej potrzeby, jak żywność i lekarstwa. W dalszej kolejności pomagano w relokacjach ludności, powrotach osób wypędzonych lub przymusowo wysiedlonych. Następnie wdrażano programy wsparcia dla krajowych gospodarek, w ramach których przekazywano maszyny i sprzęt potrzebny do uruchomienia zniszczonych lub uszkodzonych przedsiębiorstw i gospodarstw. Czwartym obszarem działalności UNRRA była odbudowa służby zdrowia, piątym zaś – instytucji użyteczności publicznej.

Ruiny zniszczonego w 65% Ciechanowca (fot. domena publiczna)

Logistyczna ekwilibrystyka

Tak ustalone zadania wraz z ograniczeniami terytorialnymi poskutkowały przeniesieniem ciężaru aktywności UNRRA na teren Europy Wschodniej oraz Azji, w Europie Zachodniej skupiono się głównie na pomocy osobom wysiedlanym. Na froncie zachodnim pracownicy organizacji działali we współpracy z wojskiem, na wschodnim zaś podążali za oddziałami Armii Czerwonej. Instytucje centralne agencji współpracowały z rządami krajów objętych pomocą, ustalając z nimi rodzaj i wielkość potrzebnego wsparcia.

Linia kolejowa w pobliżu Warszawy zniszczona przez wycofujących się Niemców (fot. domena publiczna)

Inicjatywę powitano bardzo gorąco, choć już na początku natrafiła ona na pewne trudności. Do momentu zakończenia działań wojennych pierwszeństwo miały dostawy wojskowe, pomocy humanitarnej nie było więc po prostu jak dowieźć do celu. Problem w największym stopniu dotyczył Europy Wschodniej, gdzie infrastruktura była w najgorszym stanie i nawet po zwolnieniu kolumn transportowych przekazywanie pomocy związane było z licznymi trudnościami.

Prowadziło to do takiej logistycznej ekwilibrystyki, jak w wypadku Polski, która na samym początku odbierała zaopatrzenie z UNRRA przez port w rumuńskiej Konstancy. Było to koniecznością, gdyż pierwszy statek z pomocą humanitarną skierowano do Polski jeszcze przed zakończeniem działań wojennych i nawiązaniem formalnej współpracy między agencją a Warszawą. Zawinął on do Konstancy 6 kwietnia 1945 roku, podczas gdy umowę z UNRRA podpisano 14 września 1945 roku. Tego samego dnia misja w Polsce zaczęła oficjalną działalność i objęła siedzibę przy ulicy Hożej 35 w Warszawie.

Duży budżet, większe potrzeby

Jak można się domyślić, praca UNRRA musiała być trudna. O kłopotach logistycznych już wspomniano. Rychło okazało się także, że wcale nie wszyscy „dipisi” (ang. displaced persons, „osoby przemieszczone”) palili się do powrotu do swych znajdujących się pod sowiecką okupacją ojczyzn. Było to dla agencji bardzo kłopotliwe, z jednej strony nie mogła ona bowiem zajmować się tymi osobami przez dłuższy czas, z drugiej zaś nie istniała wtedy jeszcze kategoria azylanta politycznego uciekającego z bloku wschodniego. Trzecim wreszcie problemem była szczupłość środków. Jakkolwiek UNRRA dysponowała potężnym budżetem, zapotrzebowanie przekroczyło najczarniejsze prognozy.

Pierwszą dezyderatę Warszawa wysłała do centrali UNRRA w sierpniu 1945 roku. Opiewała ona na kwotę niemal 695 mln dolarów w różnych formach pomocy materialnej. Zaznaczyć przy tym należy, że sumę tę trudno uznać za wygórowaną, biorąc pod uwagę ogólną wycenę zniszczeń poniesionych przez Polskę dokonaną przez Biuro Odszkodowań Wojennych, a sięgającą 50 mld dolarów. Agencja obcięła tę pierwszą kwotę do 377 mln dolarów, gdyż po zebraniu wszystkich zgłoszonych zapotrzebowań okazało się, że dwukrotnie przekraczają one budżet organizacji. Nie była to jednak decyzja ostateczna, w trakcie kolejnych spotkań negocjowano wartość pomocy, modyfikowano też cele, na jakie przeznaczone miały być przekazywane środki.

Dzień matki w prowadzonym przez UNRRA obozie dla dipisów w Niemczech (fot. Abraham Pisarek, ze zbiorów Deutsche Fotothek, CC BY-SA 3.0 DE)

Rychło okazało się, że po uwzględnieniu stopnia zniszczeń największym beneficjentem działalności UNRRA w Europie okazała się Polska, dla której przeznaczono 477 mln dolarów. Wyprzedziły ją tylko Chiny, którym przyznano 518 mln dolarów. Pewną ciekawostką jest, że trzecim w kolejności odbiorcą pomocy były Włochy, dla których wyasygnowano 418 mln dolarów, a dopiero następne w kolejce znalazły się kraje walczące z Osią: Jugosławia, Grecja i Czechosłowacja (odpowiednio 416 mln, 347 mln i 261 mln dolarów). Z sygnatariuszy paktu antykominternowskiego tylko Niemiec oraz Japonii nie objęto żadnym programem UNRRA.

Lista zakupów

Do Polski popłynęła szeroka struga niezwykle potrzebnych towarów. W pamięci społecznej najlepiej zapisała się odzież wojskowa i cywilna. Niektórzy zwracają też uwagę, że grający pewną rolę w komedii „Sami swoi” koń również dostarczony został przez UNRRA, ale agencja kojarzona jest głównie z odzieżą, jak u Grzesiuka. Tymczasem największą część pomocy – zarówno pod względem masy, jak i wartości – stanowiła żywność, na którą przeznaczono aż 201 mln dolarów.

Bolesław Dębek z synem Stanisławem prowadzi konia otrzymanego w ramach akcji UNRRA (fot. Bałtycka Biblioteka Cyfrowa)

Wysyłano zboże, puszki, amerykańskie racje żywnościowe, chleb z magazynów III Rzeszy, mięso w chłodniach – słowem wszystko, co tylko dawało się zjeść. Przez porty Konstancy, Szczecina, Gdańska i Gdyni przeszło ponad milion ton żywności, która uratowała zrujnowaną Polskę od groźby klęski głodu, bardzo realnej w 1946 roku, gdy z powodu nieurodzaju plony okazały się mniejsze od spodziewanych.

Kolejną pozycją były artykuły przemysłowe, których dostarczono na sumę ponad 95 mln dolarów. 28% z nich stanowiły towary związane z komunikacją i transportem, jak samochody, ciężarówki i składy kolejowe, a także parki maszynowe czy narzędzia. Osobno przekazywano urządzenia portowe, dźwigi, mosty w częściach, sprzęty górnicze oraz wiele innych, w tym także materiały pędne i smary.

Zdjęcie z obozu dla dipisów z Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Włoch i Jugosławii prowadzonego przez UNRRA w Wiesbaden (fot. United Nations Archives, nr S-1058-0001-01-00071)

Dopiero na trzecim miejscu plasowała się odzież, obuwie i tkaniny, które kosztowały nieco ponad 81 mln dolarów. Szybko okazało się wszakże, że przeszacowano skalę zniszczeń przemysłu tekstylnego, który rozpoczął produkcję już w 1945 roku. Zmieniono wtedy zapotrzebowanie i starano się zapewnić surowce dla fabryk, nie zaś gotowe ubrania.

Wartość sprowadzonej odzieży wyceniono na 19 mln dolarów, co było relatywnie niewielką częścią otrzymanej pomocy, trudno więc powiedzieć, dlaczego właśnie ten aspekt działalności UNRRA tak bardzo utrwalił się w powszechnej świadomości. Najprawdopodobniej zadecydowało to, że autorzy wspomnień i dzienników, w większości wywodzący się ze środowisk miejskich, właśnie z odzieżą i żywnością mieli najczęstszy kontakt, z tych dwóch zaś to ubrania były bardziej charakterystyczne.

Ostatnie dwie pozycje na liście pomocy stanowiły artykuły rolnicze (75 mln dolarów) oraz medykamenty i sprzęt medyczny (25 mln dolarów). Rolnicy otrzymywali głównie inwentarz żywy, zwłaszcza konie i bydło, a w dalszej kolejności maszyny rolnicze, w tym 6500 traktorów. Pierwszy raz zaczęto też stosować w Polsce na szeroką skalę nawozy sztuczne, których sprowadzono ponad 200 tysięcy ton. Wprawdzie już II Rzeczpospolita usiłowała modernizować rolnictwo, wprowadzając do użytku nawozy azotowe, jednak dopiero dramatyczny spadek pogłowia bydła wymusił zaprzestanie korzystania z tradycyjnie używanego obornika.

Jeśli chodzi zaś o ochronę zdrowia, to ta część pomocy przybrała w większości formę sprzętu szpitalnego, w tym 22 kompletnych szpitali przekazanych przez armię amerykańską. Na zakup leków dla Polski przeznaczono ostatecznie niecałe 2 mln dolarów, przy czym w pakiecie znalazły się również odczynniki stanowiące surowce dla odbudowywanego przemysłu farmaceutycznego.

Warto też zaznaczyć, że Polska nie tylko odbierała pomoc w ramach UNRRA, lecz także ją oferowała, choć oczywiście w dalece mniejszym stopniu. Zrujnowany kraj nie mógł sobie pozwolić na rozdawanie swoich zasobów, mimo to próbował. Ostatecznie przekazano pomoc na kwotę 1 182 000 dolarów. W tym 700 tysięcy stanowił węgiel, który trafił do Jugosławii, a 382 tysięcy dolarów – wpłaty na koszty administracyjne agencji.

Parowóz Tr202 dostarczony Polsce przez UNRRA (fot. Rainerhaufe, CC BY-SA 3.0)

UNRRA – pomocna dłoń czy kropla w morzu?

Działalność UNRRA była właściwie epizodem w historii XX wieku. Już w 1946 roku rząd USA, zapewniający gros dostarczanej w ramach UNRRA pomocy, wycofał się z dalszego udziału w przedsięwzięciu, a 30 czerwca 1947 roku misja agencji w Warszawie zakończyła swoją działalność. Spowodowane to było wzrostem napięć na linii Moskwa–Waszyngton. W obliczu wzrastającej agresywności Związku Sowieckiego i przejmowania przezeń kontroli nad kolejnymi państwami Stany Zjednoczone uznały, że dalsze wspieranie krajów, które w nieodległej perspektywie staną się wobec nich wrogie, jest bezzasadne. Mimo to do Polski wciąż jeszcze napływała zagraniczna pomoc, a ostatnie zachodnie instytucje charytatywne wycofały się z naszego kraju dopiero w 1949 roku.

Efektywność działań UNRRA jest kwestią nieco dyskusyjną. Należy przyznać, iż sama agencja pod względem administracyjnym i organizacyjnym daleka była od ideału i część środków pieniężnych była marnotrawiona, jednocześnie jednak nawet Międzynarodowy Czerwony Krzyż nie zdołał zorganizować pomocy na taką skalę.

Joseph Schleifstein, czteroletni więzień obozu w Buchenwaldzie, na ciężarówce należącej do UNRRA krótko po wyzwoleniu (fot. United States Holocaust Memorial Museum, nr 90250, domena publiczna)

Różna była także przydatność dostarczanych towarów. Przykładowo, przekazywane Polsce amerykańskie ciężarówki wojskowe, choć niezwykle potrzebne z uwagi na brak taboru, miały tak wysokie spalanie, że ich eksploatacja była niemal nieopłacalna. Podobnie sprawa się miała z inwentarzem żywym – zwierzęta nieprzyzwyczajone do panującego w Polsce klimatu były podatne na choroby i wymagały dodatkowej opieki weterynaryjnej lub – jak w wypadku koni – nie były w stanie pracować w potrzebnym rolnikom wymiarze.

Wszelkie tego typu niedociągnięcia spowodowane były specyfiką organizacji UNRRA: rozdysponowywała ona to, co akurat otrzymała w darze, mogła więc reagować na zapotrzebowania tylko w ograniczonym zakresie.

Mimo wymienionych negatywów nie można jednak zapomnieć, że pomoc w każdej formie była desperacko potrzebna, a dostawy od „cioci Unry” w newralgicznym okresie tuż po zakończeniu działań wojennych uratowała wielu ludzi przed nędzą, głodem, chorobami lub nawet śmiercią. Dopiero zaczynano wszak odbudowę przemysłu, a zniszczone uprawy dawały nadzieję na plony dopiero w 1946 roku. W skali całości zniszczeń dostarczona przez UNRRA pomoc była jedynie kroplą w morzu potrzeb, wciąż jednak była to ta jedna kropla, która zapobiegła najgorszemu scenariuszowi.

Bibliografia

  • Agreement for United Nations Relief and Rehabilitation Administration, November 9, 1943, [w:] Pamphlet No. 4, Pillars of Peace, Documents Pertaining To American Interest In stablishing A Lasting World Peace, January 1941–February 1946, Book Department, Army Information School, Carlisle Barracks, Pa. 1946. Dostępne online: Ibiblio.org, [dostęp: 1 lipca 2019], <http://www.ibiblio.org/pha/policy/1943/431109a.html>.
  • Herbert W. Robinson, The Impact of UNRRA on the Polish Economy, UNRRA European Regional Office, London 1947.

Jacek Zygmunt Sawicki, Misja UNRRA w Polsce: raport zamknięcia (1945–1949), Werset, Lublin 2017.