Panzerkampfwagen VIII „Maus” to jeden z najdziwniejszych niemieckich projektów pancernych, zrodzony z ignorancji Führera. Duży, skomplikowany i powolny czołg wywarł większy wpływ na gry komputerowe niż na losy wojny, ale jego osobliwość wciąż przyciąga uwagę zarówno graczy, jak i historyków.

Kiedy powstawał artykuł „Niepotrzebne czołgi II wojny światowej”, założyłem, że Maus jest wozem opisywanym tak często, że poświęcanie fragmentu wspomnianego tekstu na opisanie jej historii mija się z celem. Jak się jednak okazało, niektórzy z Was poczuli się rozczarowani tym pominięciem. Cóż, Vox populi, Vox Dei. Proszę Państwa, oto Mysz.

Czołg Maus (kadłub z wieżą) pomalowany we wzór maskujący przy ścianie dużej hali, ogrodzony łańcuchem na słupkach, ukazany pod kątem.
Maus w Muzeum Czołgów w Kubince (fot. Superewer, domena publiczna)

Niemieckie skłonności do pancernej gigantomanii objawiły się już podczas Wielkiej Wojny. Pragnąc stawić czoła nawale francuskich i brytyjskich czołgów, Niemcy stworzyli K-Wagen (Großkampfwagen)120-tonowego potwora uzbrojonego w cztery działa kal. 77 mm i siedem karabinów maszynowych. Pojazd był tak duży, że w celu transportu koleją trzeba by go rozmontowywać na sześć elementów, a do jego obsługi przewidziano 27-osobową załogę. Żadnego z tych monstrów nie udało się jednak ukończyć przed 11 listopada 1918 roku.

Patrząc na niemieckie siły pancerne ruszające do walki we wrześniu 1939 roku, można było odnieść wrażenie, że Niemcy wyleczyli się do tego czasu ze skłonności do budowy superczołgów. Spod ręki niemieckich inżynierów wyszły co prawda takie pojazdy jak Grosstraktor czy Neubaufahrzeug, jednak były to czołgi nie wykraczające poza pewne standardy okresu międzywojnia. Wszystko zmieniła inwazja Niemiec na ZSRS.

Już pierwsze tygodnie „Barbarossy” dały niemieckim pancerniakom sposobność zapoznania się z sowieckimi czołgami KW. Szczególnie boleśnie odczuła to niemiecka 6 Dywizja Pancerna zmuszona do walki na PzKpfw 35 (t) przeciwko KW-1 i KW-2. Bardzo szybko stało się jasne, że sowieccy czołgiści dysponują sporą liczbą dobrych czołgów ciężkich i średnich, wobec których większość pojazdów użytkowanych przez ówczesną Panzerwaffe była po prostu nieskuteczna. Jak się okazało, ten fakt podziałał niezwykle inspirująco na niemieckich naukowców i projektantów. Żaden z nich nie był jednak tak wielkim zwolennikiem prac nad ciężkimi czołgami, jak sam Adolf Hitler.

KW-1 był w stanie przyjąć wiele ciosów od lżejszych niemieckich czołgów i nadal kontynuować walkę (fot. Bundesarchiv, Bild 169-0441, CC-BY-SA 3.0)

Początek prac

Historia „Myszy” rozpoczęła się 21 marca 1942 roku, kiedy to Führer przyznał firmie Porsche niezależny kontrakt na opracowanie superczołgu o masie 100 ton. Nowy wóz miał być w jego wyobraźni powolną pancerną fortecą wyposażoną w działo 150 mm i zdolną do stawienia czoła nowym sowieckim czołgom ciężkim, których pojawienie się wieszczył Hitler.

Porsche ochoczo przystąpił do pracy. 23 czerwca 1942 r. niemiecki dyktator zatwierdził wstępny projekt nowego czołgu, żądając jednocześnie zwiększenia opancerzenia i stale naciskając na uzbrojenie wozu w działo kalibru 150 lub chociaż 105 mm. W lipcu pojawiła się za to pierwsza nazwa pojazdu: „Mäuschen”. Choć początkowo miał być „Mamutem”, kolos został „Myszką”, a następnie – i finalnie – „Myszą”.

Wielki, pudełkowaty kadłub Mausa porzucony w fabryce (fot. ze zbiorów Imperial War Museum, nr STT 9117, IWM Non Commercial Licence)

Pierwsze przymiarki do stworzenia czołgu według wymagań najwyższego czynnika decyzyjnego III Rzeszy pozostawały w (prawie) całkowitej zgodności z oczekiwaniami. Projektowany Maus przypominał bardziej niewielki domek na gąsienicach niż nowoczesną maszynę bojową. Nie sposób też oprzeć się wrażeniu, że konstruktorzy postanowili pójść tu i ówdzie na skróty. Ot, zaprojektowali jedno pudełko, na nim postawili drugie pudełko, a następnie w to drugie wetknęli duże działo. A żeby być dokładnym: jedno większe i jedno mniejsze.

14 maja 1943 roku pokazano Hitlerowi drewniany model pojazdu. Oddajmy głos świadkowi tego wydarzenia, Heinzowi Guderianowi:

fuehrerowi pokazano drewniany model „Myszki” – czołgu profesora Porschego i firmy „Krupp”, który miano uzbroić 150 mm armatą. Czołg ten miał ważyć 175 ton, z góry jednak można było przewidzieć, że po typowych dla Hitlera dodatkowych zmianach waga jego osiągnie 200 ton. […] Doszło do bardzo gwałtownych sporów, poza mną bowiem wszyscy uznali, że „Myszka” jest bardzo piękna: zapowiadała się właśnie „gigantycznie”.

Czołg Maus – czarno-biały rysunek przedstawiający rzut z boku i pojazdu. Widoczne wnętrze kadłuba.
Maus – rzut z boku (rys. „Intelligence Bulletin”, march 1946, domena publiczna)

Zbudowanie tak wielkiego pojazdu okazało się jednak zadaniem trudniejszym niż zakładano. Napotykano problemy z napędem, układem transmisyjnym, zawieszeniem i całą masą innych podzespołów. Zespół konstrukcyjny działał również pod olbrzymią presją czasu, gradem alianckich bomb i walcząc z rosnącymi niedoborami surowcowymi.

Z racji skomplikowania projektu zdecydowano się na rozdzielenie zadań pomiędzy kilka firm. Krupp wziął na siebie produkcję surowych kadłubów i wież, Daimler-Benz dostarczał silniki, Siemens-Schuckert odpowiadał za elektrykę, a zawieszeniem zajęła się Skoda. Wszystko to łączono w całość w firmie Alkett.

Wielotorowość i symultaniczność prac nad poszczególnymi częściami czołgu przyspieszała prace konstrukcyjne, jednak w razie wdrożenia pojazdu do masowej produkcji transport poszczególnych komponentów na miejsce montażu byłby zapewne bardzo kłopotliwy.

Czołg Maus  – rzut z góry. Czarno-biały rysunek przedstawiający wnętrze kadłuba.
Maus – rzut z góry (rys. „Intelligence Bulletin”, march 1946, domena publiczna)

Prototypy

7 lipca 1943 roku ukończono w zakładach Kruppa spawanie pierwszego kadłuba, oznaczonego jako Fahrzeug 205/1. „Wannę” wysłano następnie do firmy Alkett, która do 22 grudnia 1943 roku przeprowadziła niezbędne prace wykończeniowe. Dwa dni później odbyła się pierwsza, nieoficjalna jeszcze, przejażdżka nowym pojazdem. Niestety, wieża nadal nie była gotowa, więc próby terenowe trzeba było prowadzić z zamontowanym w jej miejscu Ersatzgewicht, czyli obciążnikiem symulującym masę wieży.

Nie był to zresztą jedyny brakujący element. Daimler-Benz nie dostarczył na czas właściwego silnika, więc pierwszy prototyp napędzał zmodyfikowany silnik lotniczy DB 603, oznaczony jako MB 509. Nie stanowiło to jednak większego problemu, jako że „Mysz” posiadała napęd silnikowo-elektryczny, charakterystyczny dla wielu projektów Porsche. Silnik spalinowy pełnił tu wyłącznie rolę generatora, a właściwym wprowadzaniem pojazdu w ruch zajmowały się dwa silniki elektryczne.

Czołg Maus – biały kadłub z wieżą (armata niewidoczna) na leśnej polanie (?). W pobliżu stoi grupka mężczyzn, a na kadłubie kilkoro żołnierzy.
Maus w czasie testów poligonowych (fot. ze zbiorów Imperial War Museum, nr STT 9485, IWM Non Commercial Licence)

Pierwsze próby poligonowe, przeprowadzone na początku 1944 roku w Böblingen, wypadły bardzo obiecująco. Mimo swej masy i wymiarów, pojazd przyzwoicie sprawował się w terenie i nie był zbyt ospały w czasie manewrowania. Trudno było jednak kompleksowo oceniać czołg bez zainstalowanej wieży i uzbrojenia.

10 marca 1944 roku na poligon przybyło drugie podwozie Mausa, oznaczone jako Fahrzeug 205/2. Niestety, poza zawieszeniem, gąsienicami i hamulcem ręcznym nie zdążono zamontować w nim niczego innego, więc pierwszy prototyp (205/1) musiał zostać użyty do holowania młodszego „brata” do miejscowych warsztatów.

Wielkim krokiem naprzód było przybycie 3 maja do Böblingen pierwszego egzemplarza wieży. Podobnie jak sam kadłub 250/2, wymagała jeszcze pewnych prac wykończeniowych i nie była gotowa do użytku. Zdecydowano się więc na osadzenie jej na niewykończonym i czekającym na swą jednostkę napędową drugim kadłubie, a międzyczasie kontynuowano testy terenowe z wykorzystaniem pierwszego prototypu.

Kadłub i wieża Mausa porzucone w fabryce (fot. ze zbiorów Imperial War Museum, nr STT 9117, IWM Non Commercial Licence)

Wieża trafiła na swe miejsce na początku czerwca 1944 roku. Kiedy w październiku tego samego roku zamontowano w końcu uzbrojenie i silnik (tym razem MB 517), pierwszy ukończony prototyp czołgu Maus był gotowy do testów, przeprowadzanych tym razem na poligonie w Kummersdorfie.

Panzerkampfwagen VIII Maus – nazwa dłuższa od kariery

Gotowa „Mysz” różniła się nieco od pierwotnych założeń. Przede wszystkim czołg „lekko” utył. Wszystkie modyfikacje, poprawki i przeróbki sprawiły, iż waga czołgu doszła do zadziwiających 188 ton! Ten kolos był wysoki na 3,6 m, szeroki na 3,7 m i długi na 9 m (10 m z wieżą na pozycji „12”, 12,6 m na pozycji „18”) i osiągał maksymalną prędkość ok. 20 km/h, spełniając przynajmniej w tym zakresie marzenia Hitlera o powolnej pancernej twierdzy na gąsienicach. Zasięg wozu wynosił 160 kilometrów na drodze i jedyne 62 kilometry w terenie.

Na uzbrojenie pojazdu składało się działo kalibru 128 mm (12.8 KwK L/55), wspierane przez mniejsze działo 75 mm (7.5 cm KwK L/36) oraz karabin maszynowy MG-34. Zapas amunicji armatniej wynosił odpowiednio 68 i 200 naboi. W skład załogi wchodziło sześć osób: dowódca, celowniczy, dwóch ładowniczych, kierowca i radiooperator. Chronił ich pancerz o imponującej grubości od 150 do 220 mm.

Zanim można było pomyśleć o produkcji seryjnej, trzeba było wpierw wprowadzić cały szereg modyfikacji dotyczących praktycznie każdego mechanizmu czołgu. Największą bolączką był przedłużający się brak docelowej jednostki napędowej, wymuszający użycie zamienników przy montażu prototypów. Na usunięcie wszystkich wad i usterek trzeba było miesięcy pracy. Nie miało to jednak nigdy nastąpić.

Choć brzmi to kuriozalnie, cały projekt anulowano jeszcze na przełomie lipca i sierpnia 1944 roku. Wobec pogarszającej się sytuacji militarnej i ekonomicznej III Rzeszy uznano, że projekt czołgu „Maus” nie rokuje szans na spełnienie pokładanych w nim nadziei i zamienił się z przyszłej Wunderwaffe w teraźniejsze marnotrawstwo sił i środków.

27 lipca wydano polecenie złomowania przygotowywanych kadłubów (przyszłe 250/3, 4, 5 i 6), a w sierpniu Krupp wycofał z programu wszystkich swoich pracowników. Od tego czasu testy i prace nad 250/1 i 250/2 szły niejako siłą rozpędu, bez nadziei na wejście nowego czołgu do służby.

Koniec

21 kwietnia Armia Czerwona zajęła ośrodek badawczy w Kummersdorfie. Oprócz masy różnego sprzętu i narzędzi zdobywcy znaleźli tam oba prototypy „Myszy”. Wbrew obiegowej opinii, brak jest jakichkolwiek dowodów na udział wozu 250/2 w walkach, a sam pojazd został najprawdopodobniej wysadzony w powietrze przez samych Niemców.

Po zakończeniu działań wojennych Sowieci, być może zafascynowani niecodziennym wyglądem czołgu, podjęli decyzję o stworzeniu hybrydy podwozia 250/1 i wieży z wysadzonego 250/2. Po złożeniu pojazdu całość wysłano do ZSRS w celu przebadania konstrukcji. Na szczęście po zakończeniu testów ta pancerna hybryda nie trafiła na złom, lecz do muzeum, dzięki czemu możemy podziwiać jej bryłę aż do dziś.

Czołg Maus (kadłub z wieżą) pomalowany we wzór maskujący przy ścianie dużej hali, ukazany od tyłu pod kątem.
Dwa pudełka Mausa widziane od tyłu, Muzeum Czołgów w Kubince (fot. Alf van Beem, domena publiczna)

Podsumowanie

„To, dlaczego Niemcy spróbowali stworzyć taką potworność jak Maus, jest pytaniem, na które powinni odpowiedzieć eksperci od polityki i propagandy”. W ten zwarty i wyczerpujący sposób podsumowano historię czołgu Maus w amerykańskim czasopiśmie „Intelligence Bulletin” z marca 1946 roku. Przyglądając się z perspektywy lat historii powstania tego wozu, łatwo zauważyć, że nic tak naprawdę nie ma w niej sensu. Projekt stworzono na życzenie człowieka nieposiadającego większej wiedzy w dziedzinie broni pancernej, a sam czołg nie miał w sobie nic technicznie atrakcyjnego czy nowatorskiego.

Trudno znaleźć w nim jakiekolwiek zalety, patrząc nawet na inne niemieckie projekty pancerne tego okresu. PzKpfw VII Löwe był zaprojektowany znacznie bardziej rozsądnie, z naciskiem na obłości i pochyłości racjonalnie skomponowanego pancerza. Projektowane czołgi serii E (Entwicklungsserie), z najcięższym E-100 na czele, również prezentowały się dość atrakcyjnie, choć nie wiadomo, jak wyglądałby finalny efekt prac nad tymi pojazdami.

Maus w wersji anime

Można nawet wspomnieć w tym kontekście o ekstremum w postaci „Szczura”, czyli Landkreuzera P. 1000 Ratte – wozu bojowego uzbrojonego m.in. w dwa działa 280 mm. Jako klasyczny czołg byłby bezużyteczny, a sam projekt był technicznie nierealny, niemniej Ratte mógł znaleźć swą niszę jako ruchoma bateria artylerii nadbrzeżnej. Nawet istniejące tylko na łamach gazety PzKpfw IX i X sprawdziły się jako papierowy oręż graficznej propagandy. PzKpfw VIII był jednak zwykłym pancernym pudełkiem, górującym nad wrogiem jedynie swą niezdarnością.

Jak więc radziłby sobie Maus na polu bitwy? Cóż, najpierw musiałby tam dojechać, co przy jego paliwożerności oraz masie byłoby niezłym osiągnięciem samym w sobie. Nawet pojedyncza „Mysz” byłaby zbyt ciężka dla wielu ówczesnych mostów, a naprawa zerwanej gąsienicy wymagała podniesienia całego wozu za pomocą specjalnych lewarów.

Zawsze można jednak wygodnie założyć, że to nie czołg musi dotrzeć na linię frontu, tylko linia frontu musi dotrzeć do niego, co zresztą było prawdopodobnym scenariuszem podczas walk na przełomie 1944 i 1945 roku. W takiej sytuacji, Maus istotnie mógłby (tak jak Jagdtiger, również wyposażony w działo 128 mm) zadać przeciwnikowi pewne straty. W przeciągu minut stałby się jednak priorytetowym celem dla samolotów szturmowych i artylerii wroga. Maus nie mógł uciec ani szybko zmienić pozycji, musiałby więc trwać i przyjmować kolejne ciosy, aż do tego ostatniego.

Bibliografia

  • Heinz Guderian, Wspomnienia żołnierza, Bellona, Warszawa 1991.
  • Thomas L. Jentz, Hilary Louis Doyle, Panzer Tracts No. 6-3. Schwere Panzerkampfwagen Maus and E 100, Panzer Pacts, Stratford upon Avon 2008.
  • Janusz Ledwoch, Maus, Militaria, Warszawa 2003.
  • Robert Michulec, Rosienie 1941 – Termopile po sowiecku, „Technika Wojskowa Historia”, nr 6/2017.
  • Michael Sawodny, Kai Bracher, Panzerkampfwagen Maus und andere deutsche Panzerprojekte, Podzun-Pallas, Friedberg 1978.
  • The German Mouse. Super-super-super-heavy tank became Hitler’s white elephant, „Intelligence Bulletin”, march 1946.
  • Waldemar Trojca, German secret panzer projects, Model Hobby, Katowice 2005.
  • Tomasz Wachowski, Pz.Kpfw IX i X. Tajne czołgi Panzerwaffe?, „Nowa Technika Wojskowa”, nr 12/2004.