Tytuł może gwarantować szacunek poddanych, bogactwa i wpływy polityczne. Niestety, nie gwarantuje miłości, której koronowanym głowom nierzadko brakowało…

Królewska miłość może kojarzyć się z bajkami Disneya: księżniczka poznaje księcia na białym koniu i żyją razem długo i szczęśliwie w pięknym zamku. Małżeństwa władców rzadko były jednak bajką. Zawierane najczęściej jako wynik dynastycznego sojuszu, nie były efektem płomiennego uczucia, lecz chłodniej kalkulacji. Niestety, tego typu rozgrywki nierzadko kończyły się tragicznie…

Ludgarda i Przemysł II

Ilustracja do tragedii „Ludgarda” Ludwika Kropińskiego, grafika Kajetana Wincentego Kielisińskiego sprzed 1842 r. (Biblioteka Narodowa, sygn. G.8366/I)

„Roku pańskiego 1273 szlachetny panicz Przemysł, syn zmarłego księcia Przemysła, wkroczył do Sławii, ziem księcia Barnima, aby zobaczyć pannę…” – takimi słowami rozpoczyna się w „Roczniku kapituły poznańskiej” informacja o spotkaniu księcia wielkopolskiego i późniejszego króla Polski Przemysła II z jego pierwszą żoną. Wspomnianą przez kronikarza panną była Ludgarda – córka Henryka Meklemburskiego i wnuczka księcia szczecińskiego Barnima I, która wychowała się na dworze swojego dziadka.

Pomimo faktu, że ślub miał być wynikiem antybrandenburskiego sojuszu, Przemysł ponoć nie był przekonany do tego ożenku. Małżeństwo trwało 10 lat i zakończyło się dość niespodziewanie śmiercią młodej księżnej. Autor „Rocznika Kaliskiego” zapisał lakonicznie: „Śmierci jej nikt nie zdołał dociec, jak zaszła”.

W późniejszych przekazach łatwo znaleźć informację, że za nagłą śmiercią zaledwie dwudziestotrzyletniej Ludgardy stał sam Przemysł, zniecierpliwiony brakiem potomstwa. Samej wersji zabójstwa jest wiele: księżna miała zostać uduszona, śmiertelnie raniona nożem, a nawet zgnieciona przez młyńskie głazy. Długosz donosił, że jeszcze wiele lat po tym wydarzeniu lud śpiewał pieśni o niekochanej przez męża Ludgardzie.

Historia tej pary stała się szczególnie popularna w XIX wieku – Franciszek Karpiński napisał wówczas wiersz zatytułowany „Duma Lukierdy”, w którym księżna prosi wiatr o zaniesienie swojej nieszczęśliwej historii do rodzinnej Meklemburgii. Z kolei Ludwik Kropiński napisał „Ludgardę” – tragedię w pięciu aktach, w której bohaterami, oprócz tytułowej księżnej, są także Przemysł (co zrozumiałe), jej ojciec (który w tym czasie już nie żył), a nawet Ryksa, druga żona Przemysła, która w dramacie jest także przyjaciółką księżnej. Współcześnie legenda Ludgardy pojawia się m.in. w książce „Korona Śniegu i Krwi” Elżbiety Cherezińskiej.

Warto jednak zaznaczyć, że współcześnie historycy podważają teorię, według której Ludgarda została zamordowana. O braku winy jej męża może świadczyć fakt, że przekazy źródłowe, które mówiły o zabójstwie, powstały wiele lat po śmierci księżnej, są więc stosunkowo mało wiarygodne. Prawdą są zatem słowa odnotowane przez autora „Rocznika Kaliskiego”: „Śmierci jej nikt nie zdołał dociec, jak zaszła”.

Kazimierz Wielki i Adelajda Heska

Adelajda Heska wg Jana Matejki, 1865 r.

Początkowo drugie małżeństwo Kazimierza Wielkiego nie zapowiadało katastrofy. Po śmierci pierwszej żony, Anny, Kazimierz planował ślub z Małgorzatą Luksemburską. Nim jednak doszło do ożenku, narzeczona zmarła. Niecałe trzy miesiące po jej śmierci niedoszły małżonek stanął na ślubnym kobiercu, a jego wybranką była Adelajda – córka landgrafa heskiego Henryka II Żelaznego. Ślub odbył się w Poznaniu w 1341 roku.

Adelajda szybko zyskała szacunek męża i dworzan, a w oficjalnych dokumentach opisywano ją jako „panią naszą najdroższą”. Niestety, podobnie jak w przypadku Przemysła i Ludgardy, brak potomka pogorszył relacje pary. Kazimierz wdawał się w romanse, co niezwykle barwnie opisywał Długosz: „Niepomny bowiem uczciwości małżeńskiej prowadził rozwiązłe życie, gardząc i za nic mając swoją żonę, królową Jadwigę (sic!) inaczej Adelajdę, kobietę urodziwą i zacną”.

Znudzony bezowocnym związkiem Kazimierz odsunął od siebie żonę i umieścił ją pod strażą na zamku w Żarnowcu. Rozpoczął również starania o unieważnienie małżeństwa. W 1356 roku upokorzona Adelajda wróciła do rodzinnego Kassel, a Kazimierz wziął bigamiczny ślub z Krystyną Rokiczaną. Zdradzona żona nie chciała jednak dać za wygraną – o interwencję prosiła zarówno papieża, jak i cesarza Karola IV.

Pięć lat później, gdy Kazimierz starał się o papieską zgodę na ślub z Jadwigą Żagańską, wojna między małżonkami trwała w najlepsze, a Urban V wydał w tej sprawie trzy bulle. W pierwszej, dla samej Adelajdy, zalecił jej „uległość, posłuszeństwo i uszanowanie”, w drugiej (dla Kazimierza) polecił pogodzenie się z księżniczką heską, natomiast w trzeciej (dla Henryka Żelaznego) zalecał odstawienie Adelajdy do Polski i wypłacenie zaległego posagu.

Do powrotu do Polski nigdy nie doszło, a w 1356 roku Kazimierz ożenił się z Jadwigą Żagańską. Jeszcze po śmierci polskiego króla Adelajda upominała się o należne jej prawa, jednak – mimo poparcia papieża – Ludwik Andegaweński nie zamierzał niczego robić w tej sprawie. Sama księżniczka heska zmarła rok po swoim małżonku.

Jadwiga Andegaweńska i Wilhelm Habsburg

Jadwiga wg M. Bacciarellego, 1768–1771 r. (ze zbiorów Zamku Królewskiego w Warszawie, nr inw. ZKW/2712)

Tzw. zaślubiny na przyszłość (sponsalia de futuro) tej pary odbyły się 15 czerwca 1378 roku na mocy uzgodnień poczynionych przez ojców młodych: Ludwika Andegaweńskiego oraz Leopolda III Habsburga. Plany te uległy jednak zmianie po śmieci Ludwika. Kiedy Jadwiga znalazła się w Krakowie, polscy możni rozpoczęli poszukiwania męża dla młodej królowej. Za sfinalizowaniem związku z Habsburgiem optował Władysław Opolczyk, który ponoć pomógł Wilhelmowi dotrzeć do Polski.

W źródłach można znaleźć różne wersje finału tej podróży: od informacji, że Andegawenka spędziła z mężem noc (czyniąc w ten sposób małżeństwo ważnym), po informacje, że jako niewiasta cnotliwa tylko widziała się z nim w podziemiach jednego z kościołów. Wielbicielem tej historii miłosnej był sam Jan Długosz, który wspomina o rozpaczy Jadwigi i próbie wyrąbania drzwi toporem, kiedy zabroniono jej widywać się z Wilhelmem i przeznaczono na jej męża Jagiełłę. Królową (jak na obrazie Matejki) miał zatrzymać Dymitr z Goraja, a Austriaka z Krakowa wypędził Dobiesław Kurozwęcki. Wyobraźnia jednak poniosła Długosza jeszcze dalej, na przykład, aby dodać historii dramatyzmu, błędnie wspomina, że w 1386 roku Wilhelm znów przybył do Polski, by zdobyć Jadwigę.

Ciekawostką pozostaje fakt, że aż do śmierci Andegawenki Habsburg pozostał kawalerem – dopiero w 1401 roku ożenił się z Joanną, późniejszą królową Neapolu. Czy rzeczywiście tak bardzo kochał Jadwigę, że pozostał jej wierny pomimo jej ślubu z Jagiełłą? Rację trzeba jednak przyznać Helenie Kręt, która zauważyła, że Wilhelm „bardziej pokochał perspektywę zostania królem Polski niż piękną narzeczoną”.

Joanna Szalona i Filip Piękny

Podobnie jak w przypadku poprzednich par, małżeństwo to miało być wynikiem sojuszu dynastycznego – tym razem między Habsburgami a Izabelą Kastylijską i Ferdynandem Aragońskim. Jeszcze przed wyruszeniem do Flandrii Joanna otrzymała od Filipa niezwykle miły list, w którym nazywał ją „ukochaną małżonką” i żałował, że są od siebie tak daleko. Ślub pary odbył się w październiku 1496 roku w Lier, a dla samej Joanny małżeństwo to wiązało się z opuszczeniem ukochanej Hiszpanii. Szybko jednak uległa urokowi księcia, który nie bez powodu otrzymał przydomek „Piękny”.

Filip Piękny i Joanna Szalona w ogrodach zamku w Brukseli, boczne skrzydła Tryptyku z Zierikzee, 1495–1506 r. (obrazy ze zbiorów Królewskich Muzeów Sztuk Pięknych w Brukseli)

Małżeńska idylla nie trwała długo. Na hiszpański dwór docierały niepokojące wieści, jakoby książę trzymał Joannę w odosobnieniu, stosował wobec niej przemoc i zdradzał ją z innymi kobietami. Lekarstwem na kryzys w małżeństwie okazała się śmierć synka siostry Joanny, który był następcą tronu w Kastylii i w Aragonii. Filip chłodno kalkulował, że dzięki małżeństwu może sięgnąć po hiszpańską koronę, musiał zatem zaskarbić sobie ponownie miłość żony. Udało mu się to, bo hiszpańska księżniczka niczego nie pragnęła tak bardzo, jak uwagi i akceptacji ze strony swojego przystojnego męża. Para wyruszyła więc do Hiszpanii jako zgodne małżeństwo. Kiedy jednak Filip postanowił samemu wrócić do Flandrii, Joanna wpadła w depresję. Lekarze przekazali jej matce, królowej Izabeli: „Samopoczucie księżniczki pani jest takie, że musi napawać olbrzymim smutkiem nie tylko osobę bardzo kochaną, ale każdego, nawet obcego […] źle śpi, niewiele je, a niekiedy wcale […] jej choroba bardzo postępuje. Chce tylko do męża, pogrążona w rozpaczy, posępna”.

Niestety, powrót do męża nie poprawił stanu Joanny – we Flandrii dowiedziała się o nowej kochance Filipa. Upokorzona księżniczka odwiedziła rywalkę osobiście – ponoć pobiła ją i kazała obciąć jej włosy.

Joanna i Filip powrócili na półwysep Iberyjski już po śmierci królowej Izabeli. Książę robił wszystko, aby przedstawić żonę jako osobę obłąkaną, niezdolną do decydowania o sobie samej, a co dopiero mówić o rządzeniu krajem. Niespodziewana choroba i śmierć nie pozwoliły Filipowi objąć kastylijskiego tronu. Ojciec załamanej po śmierci ukochanego męża Joanny zamknął ją pod pretekstem choroby psychicznej w klasztorze w Tordesillas, gdzie przebywała do końca życia. Warto jednak pamiętać, że dziś coraz więcej historyków skłania się ku teorii, wg której problemy psychiczne Joanny były przykrywką dla męskich ambicji – najpierw męża, a następnie ojca. Na koniec historia zadrwiła z Filipa – dziś spoczywa w grobowcu w katedrze w Grenadzie obok nielubianych teściów i niekochanej żony.

Eliza Radziwiłłówna i Wilhelm I

Eliza Radziwiłłówna na portrecie autorstwa Friedricha Juliusa Ludwiga Sebbersa, 1835 r. (litografia na podstawie akwareli)

Ona był córką namiestnika Wielkiego Księstwa Poznańskiego i księżnej Luizy Radziwiłłowej, kuzynki pruskiego króla. On był następcą tronu. Nic zatem dziwnego, że romans ten poruszył całą Europę. Przeciwny związkowi był Fryderyk Wilhelm III – w rozmowach z synem jako przeszkodę dla małżeństwa z Radziwiłłówną wymieniał nierówność urodzenia. Młodzi jednak wierzyli, że uda im się być razem. Podczas podróży po Włoszech, która związana była z udziałem w kongresie Świętego Przymierza, Wilhelm posłał Elizie gałązkę bluszczu, który otulał symboliczny grób Romea i Julii w Weronie.

Na pruskim dworze powoływano komisje, które miały orzec, czy takie małżeństwo może dojść do skutku. Opinie wydali m.in. historycy prawa, którzy ustalili, że Radziwiłłowie w XVI wieku zostali podniesieni do godności książąt Rzeszy. Nie było zatem przeciwskazań, aby książę pruski zawarł małżeństwo z księżniczką z domu Radziwiłł. Niestety, komisja złożona z ministrów stanowczo sprzeciwiła się takiemu mariażowi. Szukano innego rozwiązania – pojawił się nawet pomysł adopcji Elizy przez Aleksandra I. Ten jednak – pomimo sympatii dla zakochanych – odciął się od sprawy. Upadła także propozycja adopcji Elizy przez brata jej matki, księcia pruskiego Augusta, oraz inicjatywa nadania ojcu Elizy tytułu księcia Wolnego Miasta Krakowa.

Małżeństwo Wilhelma miało służyć krajowi, a nie jemu samemu. 24 czerwca 1826 roku przesłał on pożegnalny list na ręce matki Elizy, która przekazała córce bolesne wiadomości dopiero miesiąc później. Na odpowiedź dla ukochanego dziewczyna zdobyła się dopiero po pewnym czasie:

Tylko niewiele słów, jak nad brzegiem grobu – grobu naszej miłości […] Dziękuję za Twoją wierną, uszczęśliwiającą mnie miłość, za pożegnanie w Twoim drogim liście […]. Proszę, proszę poddaj się woli Naszego miłosiernego Boga, którego codziennie i co godzinę proszę o jego błogosławieństwo. Bądź zdrów.

Eliza nigdy nie wyszła za mąż. Zmarła w wieku trzydziestu jeden lat we Freinwalde – miejscu, w którym narodziła się jej miłość do Wilhelma. Hohenzollern, który w 1830 roku poślubił Augustę Sachsen-Weimar, do końca życia trzymał portret Elizy w swoim gabinecie na zamku Babelsberg.

Rudolf Habsburg i Stefania Koburg

Rudolf Habsburg i Stefania Koburg, fotografia zaręczynowa

Do ślubu dwudziestodwuletniego Rudolfa – następcy tronu austriackiego – oraz córki króla belgijskiego, Stefanii, doszło w maju 1881 roku. Zarówno cesarz Franciszek Józef, jak i cesarzowa Elżbieta, liczyli, że małżeństwo ukróci miłosne wybryki ich syna, o których plotkowano w całym Wiedniu. Niestety, przeliczyli się, a Stefania po nocy poślubnej odnotowała w swoim pamiętniku: „Co za cierpienie! Co za straszliwe rozczarowanie! Chciałam umrzeć z rozpaczy”.

Choć Stefania została wybrana przez samego cesarza, nie została ciepło przyjęta na wiedeńskim dworze. Nie zyskała także sympatii cesarzowej, która nazywała ją ponoć „belgijską niezdarą”. Wsparcia nie zapewnił jej także Rudolf, któremu dość szybko znudziło się małżeńskie pożycie. Na jednym z balów poznał Marię Vetserę, z którą połączył go romans. Ponieważ historia wydawała się być podobna do poprzednich miłostek Rudolfa, nikt szczególnie nie przeszkadzał młodym w schadzkach.

Wiedeń tonął w plotkach o nowym romansie arcyksięcia – mówiono, że zakochany książę wystąpił do papieża Leona XIII z prośbą o unieważnienie małżeństwa ze Stefanią. Na takie rozwiązanie nie mógł jednak pozwolić cesarz Franciszek Józef. 26 stycznia 1889 roku doszło do skandalu towarzyskiego: na balu w ambasadzie niemieckiej Vetsera upokorzyła Stefanię, gdyż jako jedyna z obecnych nie złożyła Belgijce obowiązkowego ukłonu.

Po wydarzeniu tym cesarz postanowił przeprowadzić poważną rozmowę z synem, która – na pierwszy rzut oka – przyniosła efekty. Rudolf obiecał skończyć z romansami i skupić się na naprawie małżeństwa. Zgodził się także pojawić na rodzinnym obiedzie u cesarza razem ze Stefanią. Były to jednak tylko pozory – cztery dni po balu w ambasadzie Rudolfa i Marię Vetserę znaleziono martwych w myśliwskim domku Mayerling. Najprawdopodobniej książę – cierpiący na ciężką nerwicę, odziedziczoną po Wittelsbachach – zastrzelił najpierw Marię, a następnie siebie.

Nieszczęśliwa w małżeństwie Stefania nie zamierzała odgrywać roli cierpiącej żony. Podobno już po śmierci męża miała powiedzieć: „Maria Vetsera? Kim była Maria Vetsera? Jedną z wielu”. Twierdziła także, że przed swoją śmiercią w Mayerlingu Rudolf spędził noc ze znaną wiedeńską prostytutką Mitzi Caspar. Stefania dość szybko uciekła z habsburskiego dworu, a w 1900 roku powtórnie wyszła za mąż – za węgierskiego hrabiego Eleméra Lónyaia. Zmarła w 1945 roku.

Edward VIII i Wallis Simpson

Edward VIII i Wallis Simpson na wakacjach w Jugosławii, 1936 r. (National Science and Media Museum, domena publiczna)

Na koniec historia, w której miłość wygrywa z koroną. Po śmierci króla Wielkiej Brytanii Jerzego V na tron wstąpił jego syn, Edward VIII. Do jego koronacji jednak nigdy nie doszło – zaledwie kilka miesięcy po objęciu tronu monarcha abdykował. Powód? Brak zgody parlamentu na jego ślub z Wallis Simpson – Amerykanką, a co gorsza – podwójną rozwódką.

Nie zaakceptowano również pomysłu Edwarda, jakim było małżeństwo morganatyczne (czyli takie, po którym jego małżonka nie zostałaby księżną, a jej dzieci nie miałyby prawa do tronu). Propozycja ta nie spodobała się brytyjskiemu rządowi, ani nie zyskała poparcia wśród państw Korony Brytyjskiej – stanowczo sprzeciwili się temu związkowi premierzy Kanady, Południowej Afryki oraz Australii (choć Edward powiedział ponoć, że w Australii nie ma zbyt wielu ludzi, w związku z czym nie mają oni nic do powiedzenia w tej kwestii).

„Uwierzcie mi, gdy mówię do was, że uznałem za niemożliwe dźwiganie wielkiego ciężaru odpowiedzialności bez pomocy i wsparcia kobiety, którą kocham” – powiedział Edward podczas przemówienia w radiu. Po abdykacji w grudniu 1936 roku udał się – o ironio! – do Australii, a w czerwcu 1937 roku we Francji został trzecim mężem Wallis Simpson. Chciał zaprosić na swój ślub rodzinę, jednak Jerzy VI stanowczo sprzeciwił się udziałowi w uroczystości kogokolwiek z brytyjskiej monarchii.

Przez kolejne lata swojego życia Edward tułał się po świecie – został mianowany m.in. gubernatorem Bahamów, mieszkał w Nowym Jorku, Hiszpanii i Francji. Czy jednak był rzeczywiście szczęśliwy, do końca życia pozostając na brytyjskim dworze persona non grata?

Bibliografia

  • Johan Brouver, Joanna Szalona. Tragiczne życie w niespokojnym czasie, wyd. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1991.
  • Stanisław Grodziski, Franciszek Józef I, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1990.
  • Brygida Kürbis, O Ludgardzie, pierwszej żonie Przemysła II, raz jeszcze, [w:] Przemysł II. Odnowienie Królestwa Polskiego, red. Jadwiga Krzyżaniakowa, Instytut Historii UAM, Poznań 1997.
  • Jarosław Nikodem, Jadwiga król Polski, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Warszawa 2009.
  • Marek Teler, Kobiety króla Kazimierza III Wielkiego, wyd. PROMOHISTORIA Michał Świgoń, Warszawa 2018.
  • Lech Trzeciakowski, „Życie w miłości i cierpieniu” (Ein Leben in Liebe und Leid), „Kronika Miasta Poznania”, r. 2011, nr 1.