Facebook-icon
Hrabia Tytus

Lifestyle naszych prababek (6): Miłość niewydarzona, czyli uczucia z listowników

Sto lat temu istniały książki z zaklęciami zmieniającymi życie na lepsze. Tak przynajmniej twierdzili autorzy listowników dla wszystkich poszukujących posady i partnera życiowego. Dobrze napisany list rzeczywiście czynił czasem cuda, dlatego publikacje tego rodzaju cieszyły się wielką popularnością.

Przepis na udany związek na odległość? Listy pełne uczuć! Na ilustracji pocztówka z lat 1920–1940 (Biblioteka Narodowa, sygn. Poczt.23835)

Czczony niedawno święty Walenty – patron chorych umysłowo i zakochanych, powinien opiekować się także sztuką epistolarną, a przynajmniej pewnym jej szczególnym działem. Westchnienie do właściwego opiekuna w niebiosach w momencie pisania listu miłosnego mogłoby niejedną kobietę uchronić przed kompromitacją, mężczyznę zaś – przed śmiesznością.

Listy miłosne były zawsze najdelikatniejszą i najbardziej narażoną na naruszenie poufności dziedziną epistolografii. Niekiedy strzeżono ich treści bardziej niż tajemnic państwowych, czasem one same były sekretem głowy państwa. Pełne uczuć epistoły pisali (ku zachwytowi i potępieniu postronnych czytelników) zarówno najwięksi tego świata, jak i całkiem maluczcy. Niektórzy przechodzili do historii ze względu na swoje miłosne wyznania, zdania skreślone ręką innych miały znaczenie ze względu na osobę autora lub autorki. Chciałoby się powiedzieć, że odkąd ludzie nauczyli się pisać, najchętniej wypowiadali się w dwóch sprawach – na temat pieniędzy i uczuć.

Także historia polskiej epistolografii miłosnej zaczęła się stosunkowo wcześnie. Najstarszy zachowany list do ukochanej wyszedł spod pióra Marcina z Międzyrzecza, sekretarza biskupa poznańskiego Stanisława Ciołka. W 1429 roku, w drodze na służbę do Poznania, młodzieniec zwracał się do wybranki swego serca słowami „Panno ma najmilejsza” i opisywał swe uczucia do uroczej krajanki, pozostawionej w rodzinnym mieście.

List nadany z Szamotuł nie przynosił dziewczynie samych dobrych wieści. Autor pisał, że spotkał inną kobietę, natychmiast zapewniając jednak, że tylko panienka z Międzyrzecza zajmuje miejsce w jego sercu. Kto chciałby ocenić szczerość tych wyznań na podstawie tekstu, zajrzeć powinien do zasobów Biblioteki Jagiellońskiej, gdzie znajduje się oryginał, lub na stronice „Polskich listów miłosnych…” Wilhelma Bruhnalskiego.

Bez poczucia zawstydzenia można zajrzeć do takiej korespondencji także dzięki listownikom sprzed stu lat. Wydane drukiem porady epistolarne dla zakochanych mają tę ciekawą cechę, że dziś czyta się je jak zbiór bogatych w obyczajowe szczegóły historii miłosnych. Są to jednak opowieści o uczuciach, które nigdy nie zaistniały. Wśród wzorów listów autorzy przemycają wyobrażenie o idealnej relacji sprzed wieku. Z listowników wyczytać można opowieść o uczuciach, jakich życzyliby sobie rodzice, i związkach, które zaakceptowałoby społeczeństwo.

Bilet do lepszego życia

Dziś zakochani piszą do siebie krótkie wiadomości tekstowe, podporządkowane dyktatowi współczesnej techniki. Nie czekają na odpowiedź tygodniami, bo sms wraca do nich natychmiast albo wcale. Listy przestały ćwiczyć zalotników w cnocie cierpliwości, tęsknota stała się niemodna. Niewielu współczesnych nastolatków rozumie, jak kluczową rolę w życiu i karierze młodego człowieka pełniła umiejętność sprawnego korespondowania.

Mężczyzna z sercem w kopercie. Pocztówka z 1933 r. (Biblioteka Narodowa, sygn. DŻS XII 8b/p.54/1)

Zupełnie inaczej sytuacja przedstawiała się za czasów naszych prababek. Wielką popularnością cieszyły się wówczas wszelkiej maści listowniki. Wydawcy przedstawiali zbiory porad redakcyjnych dla różnych stanów jako klucze do lepszego życia. Ten sposób myślenia towarzyszył także autorowi „Podręcznika do pisania listów”. Józef Chociszewski kierował do swoich czytelników następujące „Słówko o ważności listów”:

W naszych czasach piśmienne czynności, a mianowicie listy, wielkiego są znaczenia, tak, że często za ich pomocą unikamy licznych nieprzyjemności, a nawet zdarza się czasem, że od jednego dobrze napisanego listu zawisła cała nasza przyszłość. Starasz się np. o korzystną posadę, wtedy dobrze ułożony list lepiej nieraz za tobą przemówi, aniżeli najlepsze polecenie. Niejeden dlatego, że lichy list napisał, nie uzyskał pomyślnego skutku swej prośby. W razie rozłączenia się drogich osób listy pozostają nieomal jedynym środkiem, aby dalej pielęgnować piękne uczucia rodzinnych związków, przyjaźni, miłości, bez których nie miałoby życie ludzkie żadnego powabu.

Cóż powiedzieć o stosunkach handlowych, bądź przemysłowych. Bez czynności listownej, co się obcym wyrazem korespondencyją zowie, handel i przemysł nigdy nie osiągnęłyby takiego rozszerzenia, jakie dziś posiada. Niejeden młodzieniec tylko dlatego zyskuje w handlu lub w biurze korzystne miejsce, ponieważ umie biegle załatwiać korespondencyę. Umie pisać listy kaligraficznie i dobrym stylem.

Okładka „Najnowszego listownika dla zakochanych”Dalej autor zwracał uwagę także na patriotyczny wymiar nauki pisania listów w języku ojczystym:

Najwięcej przyczyniają się szkoły, aby młodzież nauczyła się pisać dobrze listy. W tym względzie wiadome nasze położenie pod panowaniem pruskiem, mianowicie, gdy język polski usunięto prawie zupełnie ze szkół elementarnych. Trzeba sobie zatem radzić w inny sposób. Człowiek przy dobrych chęciach i usilnej pracy może w każdym kierunku osiągnąć wielką doskonałość. Pisanie listów nie jest przecież tak trudną sprawą, jak się niejednemu zdaje. Jeżeli tylko umiesz pisać i nie masz zagwożdżonej głowy, możesz gorliwą pracą doprowadzić do tego, że listy Twoje będą się podobały i odniosą pożądany skutek. Dzielnym ku temu środkiem są tak zwane listowniki, czyli sekretarze, uczące pisania listów i podające wzory odpowiednich listów. Cena jest tak umiarkowana, że i mniej majętny człowiek może ten podręcznik sobie kupić.

Dla naszych prababek i pradziadków dobrze napisany list bywał zatem nie tylko milowym krokiem w karierze zawodowej, ale i wyrazem patriotyzmu. Równie wielkie znaczenie przykładano także do prowadzenia eleganckiej i kulturalnej korespondencji w sprawach miłosnych. Wprawdzie „Najnowszy listownik dla zakochanych płci obojga” z 1911 roku pouczał we wstępie, że listy miłosne powinny być spontaniczne i z serca płynące, jednak dalej podawał już wzory emocjonalnie nacechowanych „gotowców” dla tych, którym zabrakło uczucia bądź talentu pisarskiego.

All you need is love… i dobry rzemieślnik

Ponieważ autorzy starali się pomóc jak najszerszemu gronu potencjalnych czytelników, poradniki epistolarne ukazują obraz społeczeństwa z przełomu wieków XIX i XX. Przedstawiciele różnych stanów i zawodów ubierają tam swe miłosne wyznania nie tylko w czułe słowa, ale i w szereg szczegółów dotyczących realiów życia codziennego. Młody ekonom, pragnący poznać bliżej wiejską dziewczynę, pisze do niej niezwykle romantycznie:

Czyż Pani przypominasz sobie tę piękną uroczystość, którą obchodziło gospodarcze towarzystwo na strzelnicy w E., nie jest mi wiadomem; lecz ja wiem to tylko, że dla mnie ta uroczystość z pamięci nigdy nie zniknie. Oglądałem tam wprawdzie z uwagą owe rozmaite gospodarcze maszyny, wystawione bydło, gdy nagle pojawienie się pewnej osoby z gospodarstwa tak mą uwagę zajęło, że tych wielu i długich przemów, które prawione tamże były, nie zatrzymałem w sobie ani słowa. Lecz któż-że był owem ukazaniem się, nikt inny prócz Pani, wielce łaskawa, ma luba?!

Panna zaś odpowiada młodemu człowiekowi, dając do zrozumienia, że jest nie tylko zaangażowana emocjonalnie, ale i stąpa mocno po ziemi:

Z łaskawego pisma Pańskiego rozpoznałam, że Pan jesteś więcej aniżeli fachowym okonomem. Owa rolnicza uroczystość była nadzywczajną w swoim całym rodzaju i powinna była ściągnąć na siebie całą Pańską uwagę. Lecz Pan zapomniałeś o celu dnia tegoż, nie przysłuchując się przemowom, które poświęcone były na pochwałę gospodarstwa, lecz myśli pańskie i marzenia goniły za dziewczęciem ze wsi. Drogi Panie Zarembo, pomimo, że nie jestem dumną, lecz jednak dumną z tego tylko, że jestem dziewczyną ze wsi i nic więcej sobie nie życzę.

Jeżeli się Panu rzeczywiście podobałam, tak wolno Panu u nas w każdym razie pomówić, chociaż ojciec mój łąki swojej podług nowej metody nie drenuje. Lecz pomimo tego, gospodarstwo ojca mego możem poczytać do tych, które za wzór są wystawione. Przybądź więc Pan do nas, obejrzyj gospodarstwo nasze, a przy tem ujrzysz Pan może znowu i owe dziewczę ze wsi, któremu Pan użyczyłeś tak ognistą pochwałę.

Czuły, ale i pełen życiowego konkretu, jest również poniższy list rzemieślnika do panny:

Marząc o czułym ekonomie… Pocztówka z lat 1910–1940 (Biblioteka Narodowa, sygn. Poczt.22227).

Mam, jak Ci wiadomo, już warsztat własny, nieźle mi się powodzi. Roboty mam coraz więcej i od przyszłego miesiąca jednego więcej czeladnika zajmować będę. Brak mi tylko dobrej gospodyni, któraby mi pomogła przymnożyć fortuny i była mi dobrą przyjaciółka i towarzyszką, z którą bym chętnie dzielił szczęście moje. Zostań więc moją, Kochana Panno Ludwiko, a na niczem nam zbywać nie będzie. Znasz mnie przecież i wiesz, że wódki nie pijam, kart nie gram, religijnie żyję i pracuję chętnie. Mam nadzieję, że mi odpiszesz szczerze i otwarcie: chcę być żoną Twoją!

Kipiący emocjami list młodego kupca do córki pryncypała mógłby urzekać szczerością wyznań, gdyby – jak wyżej cytowane – nie był jedynie szablonem.

Dzień, w którym przyjętym zostałem do interesu Szanownego ojca Pani, był dla mnie dniem najszczęśliwszym, ponieważ w dniu tym po raz pierwszy ujrzałem Cię łaskawa Pani. Dnia tego ujrzałem raj przed sobą, lecz raj to marzeń i snów najpiękniejszych, które to sny Ty jedna umiesz rozwiązać.

Tekst pełen gorących sformułowań ukrywa istotę zabiegów młodzieńca o wdzięcznym imieniu Kalasanty. Za słowami, które stopiłyby zapewne niejedno niewieście serce, czai się najprawdopodobniej żarliwy apel o przyjęcie mężczyzny do interesu – w znacznie poważniejszej już roli zięcia.

Marzę o błogich godzinach, które Ty mi zgotować umiesz, o szczęśliwych chwilach, które za Twojem pozwoleniem przy boku Twojem prześnić mi będzie wolno. Lecz o Boże, wszystko o czem marzę, toć to sen tylko, z którego szorstka rzeczywistość boleśnie zbudzić mnie może! Błagam Cię o Droga Pani, o czarodziejskie słóweczko, które może sny moje zamienić w prawdziwą, rajską rzeczywistość. Zechciej przychylną odpowiedzią uczynić mnie szczęśliwym, który w Twojej tylko miłości widzi szczęście swoje, wysłuchaj mnie o Pani i nie odpychaj od Siebie.

W listownikach znaleźć można było porady dla przedstawicieli wszelkich stanów. Pełen troski o uszanowanie godności wybranki list do ubogiej panienki czy słowa, w których młody gospodarz oświadcza się córce gospodarskiej, wskazywały, jakie sprawy miały znaczenie, co mogłoby być niedelikatnością, czym należało się pochwalić, by wypaść dobrze na emocjonalnym rynku.

Zaloty z podręcznika

Wzorcowi zalotnicy wyzierający z kart poradników z poszanowaniem zwracają się do łaskawości swej wybranki. Idealne córki pokazują korespondencję mamie i tacie. Szacowne matki przyzwalają uprzejmie na – ze wszech miar przyzwoite – znajomości.

Dziewczyna z listem – wyidealizowana, jak miłość z listownika, pocztówka z lat 1900–1930 (Biblioteka Narodowa, sygn. Poczt.21884)

„Listownik miłosny, czyli najdokładniejszy poradnik do pisania listów dla zakochanych i narzeczonych” E. Zaleskiego podaje wzory przykładnej korespondencji między zainteresowanymi sobą młodymi ludźmi. Dzięki nim dowiadujemy się, że prosząc o zawarcie znajomości, mężczyzna powinien się odwoływać do słów wielkich i wzniosłych, sięgać po oręż w postaci uwielbienia i podkreślać niepospolitą szlachetność wybranki.

Łaskawa Panno Jadwigo! Przepraszając jak najmocniej, że narzucam się listem niniejszym, łączę zatem pokorną prośbę o łaskawe go przyjęcie i uwzględnienie. Przepełniony uwielbieniem dla łaskawej Pani z powodu jej szlachetności i dobroci, szukałem od dawna sposobności do wynurzenia Jej tego, oraz zapewnienia o mej wysokiej dla Niej czci i głębokiego szacunku, co więcej, do wynurzenia Jej tego, coś dawno w sercu mem zrodziła.

Otóż tak, miłość wielka i prawdziwa zniewala mnie do wystosowania do Ciebie, Droga Pani, słów niniejszych i gorącej prośby, abyś pozwolić chciała, że Ci się wkrótce przedstawię, albo – jeśli przyjemniej lub dogodniej – abyś chciała korespondować ze mną. Proszę mi wierzyć, że wysłuchanie prośby mej powyższej napełni mię szczęściem i radością nieopisaną i dlatego ufam, że raczysz Droga Panno Jadwigo, być mi przychylną i zaszczycisz niebawem upragnioną, życzliwą odpowiedzią

Podobnie wzniosłe i pełne uniżenia słowa, stworzone na potrzeby poradnika, ukochany kieruje do wyimaginowanej Panny Elwiry, oświadczając jej przy tym swoją miłość:

Dotychczasowe grzeczne i łaskawe Twe odpowiedzi na moje ukłony upewniają mię, że zechcesz wysłuchać mię i pozwolisz, że bliżej się poznamy. Jestem zaś przekonany, że po bliższem mię poznaniu zezwolić mi raczysz, Łaskawa Pani, na złożenie zacnym Jej rodzicom osobiście mojego uszanowania i poproszenia o rączkę ich tak godnej córeczki.

Niektóre z proponowanych wzorów brzmią nad wyraz nabożnie:

Panno Maryo! Zadziwi Panią z pewnością, że ja obcy Jej dotąd, pozwalam sobie zbliżyć się listem niniejszym. Proszę uprzejmie o wybaczenie mi natręctwa tego, a gdy słowa niniejsze choć odrobinę znajdą życzliwości, natenczas proszę i błagam o łaskawą odpowiedź. Miałem szczęście poznania Łaskawej Pani […]; postać i przymioty jej podbiły mnie zupełnie i nie byłoby człowieka szczęśliwszego ode mnie, gdybyś Droga Panno Maryo zezwolić mi zechciała na częstsze z sobą obcowanie i pogawędzenie w Twem miłem towarzystwie.

Czy wolno by mi było przedstawić się czcigodnym Jej rodzicom? Gdy zbliżenie to i bliższe poznanie mnie zjedna mi względy tak drogiej mi Pani, jako też i Jej Rodziców, natenczas czułbym się szczęśliwy, gdybym wynurzyć mógł to, czego dzisiaj wypowiedzieć jeszcze nie śmiem, a czego urzeczywistnienie napełniłoby mnie dumą i szczęściem na życie całe.

Kolejny list stawia wybrankę na równi z aniołami, wskazując jednocześnie, jak wielkie znaczenie dla wzbudzenia uczuć nadawcy miało jej religijne zaangażowanie:

Ta Pani już wie, że słowa jej ukochanego pochodzą z listownika… Pocztówka z lat 1900–1920 (Biblioteka Narodowa, sygn. Poczt.21698)

Łaskawa Panno Kazimiro! Było to w święto matki Boskiej Anielskiej, kiedym ujrzał Panią po raz pierwszy w Poznaniu w kościele św. Marcina. Klęczałaś Pani przed ołtarzem św. Antoniego. Zatopiona w gorącej modlitwie, w której duszę i serce wznosiłaś przed tron Boży, nie przypuszczałaś, że w pobliżu stałem, przepełniony podziwem nad rozmodleniem się Twojem i – oczarowany! Obraz ten nie opuszcza wyobraźni mej ani na chwilę!

Gdy zaś później los łaskawie zrządził, że poznać Cię Droga Pani mogłem bliżej i swobodniej z Tobą rozmawiać, szlachetność Twa i ujmująca łagodność postawiła Cię w oczach moich na równi z aniołem. Ot tak, aniołem stałaś się moim, za którym tęsknię i o którym marzę wiecznie. Czuję aż nadto dobrze, że życie moje bez anioła tego byłoby czczem i pustem; z nim zaś i jego wzajemnością zakwitnie i kwitnąc będzie szczęściem i radością. Zatem zechciej mię upewnić, czy liczyć mogę na wzajemność Twoją, czy stać się zechcesz ziemskim mym aniołem? Proszę o odpowiedź, od której zawiśnie los i szczęście moje.

Autorzy listowników uważali również za ze wszech miar stosowne sięganie w sprawach miłosnych po pomoc osób trzecich i oddawanie swych uczuć pod protektorat starszej siostry wybranki:

Z osobliwą prośbą poważam się dzisiaj zwrócić do Łaskawej Pani w przekonaniu, że znajdę życzliwe i przychylne przyjęcie, tem więcej, że od dawna mam honor posiadania przyjaźni łaskawej Pani. Jak Łaskawej Pani wiadomo, miałem w domu Państwa N. szczęście poznania siostry Pani, Panny Róży. Wyznaję niniejszem szczerze, że Panna Róża wielkie na mnie zrobiła wrażenie i podbiła od razu serce moje.

Daję jednak niniejszem słowo honoru, że nie zdradziłem tego uczucia przed siostrzyczką Łaskawej Pani i że ani się ona tego domyśla. Chciałbym zatem uprosić sobie łaskawą Panią , by raczyła wpierw być moja pośredniczką u siostrzyczki swej i przychylnie mnie u niej polecić. Widząc, jak wielki wpływa ma Łaskawa Pani u Panny Róży, tuszę, że potem i moje starania się o jej względy upragnionym uwieńczone będą skutkiem.

Co powie tata?

Płomienności i poetyczności męskich wyznań zawartych w listownikach życzyłyby sobie zapewne nasze prababki, ich mamy zaś byłyby zachwycone odpowiedziami, jakich adresatki udzielały zakochanym na papierze młodzieńcom. Panna Jadwiga na propozycję bliższego poznania się odpisywała, co następuje:

Wymowę listu wzmocnić mogło dołączenie kwiatów. Pocztówka z lat 1910–1930 (Biblioteka Narodowa, sygn. Poczt.21762)

Pochlebny list Pański pokazałam rodzicom, którzy pozwolili odpisać Panu podług mego własnego zapatrywania. Znając pana, chociaż dotąd nie osobiście, miło nam będzie, gdy nas Pan zechcesz odwiedzić; nadmienić jednak muszę, że od młodości przyzwyczajona jestem do stosowania się we wszystkich moich postanowieniach i czynach do woli i sądu moich ukochanych rodziców. Przyjaciel ich stanie się równocześnie przyjacielem mego serca.

Również narzeczeni, czytając listowniki, mogli spać spokojnie. Przykładna panienka z troszczyła się nie tylko o posłuszeństwo rodzicom:

Na list, którym mnie Pan zaszczycasz, muszę niestety odmownie odpowiedzieć. Przez wybór rodziców mych zawiązałam stosunek, który mi nie zezwala na obcowanie z Panem. Szacunek jednak, który mam dla Pana, będzie mi bodźcem, aby Mu wszędzie stać się przychylną, proszę zatem odmowną odpowiedź niniejszą nie uważać jako niechęć z mej strony.

Stosownym także było, by w imieniu przyzwoitej dziewczyny na list mężczyzny odpowiedziała matka wybranki.

Córka moja, która żadnych przede mną nie ma tajemnic, przeciwnie, wszelkie sprawy mego serca przede mną wyjawia, oddała mi szanowny list Pana z prośbą, abym Panu nań odpowiedziała.Tak szczerze, jak się Pan zapytywał, tak szczerą odbierasz Pan odpowiedź.

Moja córka cieszy się z przybycia do nas Pana i z sposobności, poznania go bliżej; wyznała mi także, że zawsze chętnie widziała, gdy się jej Pan tak uprzejmie kłaniał, życzy jednak ona sobie, aby zapoznanie stało się w mej obecności, z moją wiedzą i z moim upoważnieniem. Jeśli się Pan na to zgadza, natenczas miło nam będzie powitać Pana u nas w domu jutro wieczorem, w którym to czasie będę z córką sama w domu. Obopólne zapoznanie się będzie w ten sposób najodpowiedniejsze.

Nawet, gdy panna odpowiadała na list samodzielnie i z niekłamanym zachwytem wobec otrzymanych wyznań, obowiązkowym elementem było wspomnienie o rodzicielskim nadzorze nad miłosną korespondencją.

Niechaj Pan poczyta za dobry omen, że natychmiast odpowiadam na szanowny list Pana, bo przyznaję otwarcie, żywiłam od dawna w mem sercu uczucie, które przez list Pana ma się urzeczywistnić. Rodzice moi, którym  ma się rozumieć, zaraz list Pański pokazałam, przesyłają Panu przeze mnie serdeczne pozdrowienie i cieszą się na Pańskie przybycie, najwięcej zaś prawdziwie przychylna N.N.

Zdecydowana odpowiedź brata na niewczesne zaloty („Przewodnik do pisania listów miłosnych, tyczących się ożenienia i zamążpójścia”, Bytom 1900)

Niekiedy listowniki dopuszczały pewien stopień emocjonalnej dwuznaczności, wyzierający spod grzecznie napisanego liściku z odmową.

Łaskawy Panie! Tak wysoko jak szanuję charakter i szczerość Pana, tak niestety nie mogę sprostać prośbie Pana. Proszę nie brać mi tego za złe, bo nie czynię tego dla osoby lub stanowiska Pana, że odmowną daję odpowiedź, tylko dlatego, że już ktoś inny posiada słowo i serce moje. Pewne okoliczności zniewalają mnie, że milczę dotąd o mojem się już zaręczeniu, dlatego i Pana proszę uprzejmie o dyskrecję. W końcu proszę przyjąć zapewnienie o mojem dla Pana szacunku, wyrażając życzenie, aby przyjazny stosunek, który nas dotąd łączył, był i trwał nadal.

Nie zawsze jednak odmawiająca nawiązania bliższej znajomości panienka liczyła się tak bardzo z dobrym samopoczuciem adresata. Pozornie grzeczny list, którego wzór znajduje się poniżej, na tle innych jawi się jako chłodny i obcesowy:

Łaskawy Panie Grabiański! Szanowny list Pana pokazałam także rodzicom, którzy polecili mi wyrazić Panu ubolewanie, że nie mogę przyjąć łaskawej wizyty Pana. Ja zaś mam zamiar udania się niebawem w dalszą podróż, z którego to powodu nie ma widoków zobaczenia się wzajemnego.

Szablonowe historie wielkich uniesień i nietrafnie kierowanych uczuć, zbiór chwytów reklamowych akceptowanych w budowaniu wizerunku potencjalnego pretendenta do ręki, opis pożądanych cech idealnej ukochanej i zestaw listów dla leniwych – listowniki sprzed wieku przynoszą współczesnym czytelnikom znacznie więcej informacji, niż zamierzali przekazać ich autorzy. Czytać je można z wypiekami na twarzy, bez naruszania tajemnicy korespondencji, i zaglądać ukradkiem pod podszewkę świata, w którym nasi pradziadkowie – z podręcznikiem pisania listów w ręce – wielbili nasze prababki.

Bibliografia:

Źródła

  • Józef Chociszewski, Podręcznik do pisania listów, w którym wyłożona jasno i treściwie nauka o pisaniu listów oraz podane liczne wzory tychże, jako też kwity, rewersy, rachunki, przepisy pocztowe, wypisy do imienników itd.: z dodatkiem listownika dla dzieci, Feitzinger, Cieszyn 1905
  • Tenże, Przewodnik do pisania listów miłosnych, tyczących się ożenienia i zamążpójścia, z dodatkiem Wieszczbiarki, Rozmowy kwiatami i znaczkami pocztowymi, Abecadła miłości tudzież wierszy dla kochanków i narzeczonych, „Katolik”, Bytom 1900.
  • A. Rosenduft, Najnowszy listownik dla zakochanych płci obojga, E. Bartels, Weissensee [post 1911]
  • E. Zaleski, Listownik miłosny, czyli najdokładniejszy poradnik do pisania listów dla zakochanych i narzeczonych wraz z dodaniem złotych myśli różnych pisarzy i zdań o miłości, sercu i kobiecie, Księgarnia i Skład Papieru B. Chrzanowskiego, Poznań 1912.

Opracowania

  • Wilhelm Bruhnalski, Polskie listy miłosne: ustęp z historyi kultury polskiej. 1. Listy miłosne średniowiecza polskiego, nakładem autora, Lwów 1907.
Udostępnij

Danuta Podolak

Kobieta z książką na głowie... - dosłownie i w przenośni. Zakochana w sztuce słowa. Legenda głosi, że urodziła się z „Trylogią” pod pachą, mikrofonem w ręce i fragmentami „Pana Tadeusza” na ustach. Tyle w tym prawdy, że lubi Sienkiewiczowskie zdania wielokrotnie złożone, pracowała w kilku stacjach radiowych i jednej telewizji oraz z zapałem interpretuje teksty literackie, nagrywając audiobooki. Aktorka, nieistniejącego już, amatorskiego teatru, którego niezapomnianą Panią Profesor była Krystyna Feldman. Prowadziła zajęcia recytatorskie dla uczniów szkoły podstawowej, reżyserowała spektakle dziecięcego teatru i organizowała warsztaty radiowe dla dzieci i młodzieży. Z radością i dumą występuje w barwach „Tytusa”. Realizuje projekt „Historia pisana głosem”. Humanistka z umysłem ścisłym, historię kocha jako wierną towarzyszkę wszelkich nauk filologicznych. Interesuje ją staropolszczyzna, lubi grzebać w wiekowych papierach. Kocha miejsca, w których to, co nowoczesne, spotyka się z tym, co dawne – na przykład biblioteki cyfrowe. Właśnie z tej miłości szpera w gazetach sprzed stu lat i szuka sposobów prababek na zdrowe, mądre i pełne uroku życie.

Danuta Podolak