Facebook-icon
Hrabia Tytus

Dyplomaci, kupcy, uczeni. Polscy Ormianie na szlakach świata

Ormianie są związani z Polską od wieków i wnieśli istotny wkład w jej rozwój gospodarczy i kulturowy. W historii Rzeczypospolitej zapisało się wielu uczonych, duchownych, żołnierzy, kupców i dyplomatów z tego narodu. Wśród nich jest także dwóch podróżników: Sefera Muratowicza i Symeona z Zamościa.

Sefer Muratowicz, autor nieznany, początek XVII w. (ze zbiorów Archidiecezjalnego Muzeum Ormiańskiego we Lwowie, obecnie we Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki)

Ormianie znaleźli się w większej liczbie na terenie Polski po wcieleniu do niej Rusi Czerwonej w połowie XIV wieku. Kazimierz Wielki nadał im przywilej, dzięki któremu zyskali własny samorząd sądowniczy i zachowali odrębność religijną. W XVI i XVII wieku osadnictwo Ormian w Rzeczypospolitej wzrastało na skutek migracji, koncentrując się głównie w jej południowo-wschodniej części, m.in. we Lwowie, Kamieńcu Podolskim i Zamościu.

Przez lata następowała stopniowa asymilacja Ormian z mieszkańcami nowej ojczyzny (głównie z Polakami). Mimo to wielu z nich podtrzymywało kontakty – zwłaszcza handlowe i religijne – z Bliskim Wschodem, wliczając w to ziemie ojczyste (Wyżyna Armeńska) i inne duże skupiska ich rodaków. Między innymi z tego powodu niektórzy z Ormian wykorzystywani byli przez władców Rzeczypospolitej w mniej lub bardziej oficjalnych poselstwach do Imperium Osmańskiego i Persji. Należał do nich pierwszy bohater tego artykułu – Sefer Muratowicz.

W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości

Niestety niewiele wiemy o jego młodości. Prawdopodobnie urodził się w drugiej połowie XVI wieku w mieście Karahisar (zapewne dzisiejsze Şebinkarahisar w Turcji) jako poddany tureckiego sułtana. Znał więc zapewne język turecki, miał również porozumiewać się w języku perskim. Pod koniec tamtego stulecia osiadł we Lwowie, dokąd przybył z Kaffy na Krymie. W 1598 roku jako przedstawiciel Ormian lwowskich powrócił na jakiś czas w celach handlowych do Imperium Osmańskiego. Dwa lata później znów udał się do tego kraju, towarzysząc wracającym z Rzeczypospolitej posłom tureckim.

Kolejną podróż, tym razem do Persji, Muratowicz odbył jako wysłannik króla Zygmunta III Wazy. Oficjalnym powodem wyprawy był zakup dla Zamku Królewskiego w Warszawie namiotów, chust, szabel, piżma i kobierców, które miały być wykonane w mieście Kaszan według wzoru przywiezionego ze stolicy Polski. Ormianin miał ponadto spróbować nakłonić perskie władze do nawiązania korespondencji z Zygmuntem III.

Na początku 1601 roku kupiec wyruszył z Warszawy. Przez Lwów i Wołoszczyznę dotarł do tureckiego miasta Mangalia (obecnie w Rumunii) nad Morzem Czarnym. W kwietniu wypłynął stamtąd do Trapezuntu (Trabzon), dokąd przybył w kolejnym miesiącu, a następnie udał się drogą lądową, przez ziemie osmańskie i gruzińskie, do perskiego Kazwinu. W końcu osiągnął cel swojej podróży, miasto Kaszan, gdzie dokonał zamówienia dla polskiego króla.

Wnętrze ormiańskiej katedry św. Zbawiciela w Isfahanie. Wybudowali ją ormiańscy uchodźcy z Imperium Osmańskiego osiedleni w mieście przez szacha Abbasa w trakcie wojny z lat 1603–1618. W czasie pobytu Muratowicza w Isfahanie jeszcze nie istniała (fot. Antoine Taveneaux, CC BY-SA 4.0)

Na dworze szacha

Dzięki wsparciu lokalnej społeczności Ormian, która miała pewien wpływ na perskie władze, Muratowicz został przetransportowany do Isfahanu, ówczesnej stolicy kraju. Tam przyjął go bardzo gościnnie we własnym pałacu wezyr Tahmas Beg, również Ormianin. Lwowski kupiec podzielił się z nim handlowym i politycznym celem swej podróży do Persji. Z rozmowy wynikło ponadto, że Persowie wysłali w 1599 roku własne poselstwo do Rzeczypospolitej, które jednak nie dotarło do celu. Wezyr przekazał zebrane informacje szachowi Abbasowi I Wielkiemu, który zapragnął spotkać się z Muratowiczem.

Nazajutrz przysłano po mnie od Króla, kosztownie od złota i drogich kamieni przybranego konia, i kazano, abym na nim do pałacu królewskiego jechał, com zaraz uczynił. Przywiedziono mię na kosztowną salę, gdzie tylko sześć Panów Radnych było, którzy przed Królem stali w kosztownych złotogłowach, szable kosztowne mając. Sam Szach siedział na stołku srebrnym pozłocistym, pod którym kobierzec z kosztownego złotogłowu był rozesłany, na sobie miał biały atłasowy żupan, i delią podszytą sobolami. Przyszedłszy, jako zwyczaj, ukłon mu czołobitny oddałem, i nazad cofnąwszy się, stanąłem. Kazał mi dać Król srebrną ławkę, i siedzieć kazał, alem żadną miarą usieść nie chciał, widząc, że Radni Panowie stali. Pytał mię o zdrowiu Króla Jmci, jak się ma, jak mu się powodzi? Odpowiedziałem, że z łaski Bożej dobrze zdrowego, wesołego i strasznego nieprzyjaciołom swoim zostawiłem; od którego radbym Waszej Królewskiej Mości pozdrowienia uczynił, lecz nie mam tego zlecenia, gdyż nie jestem posłem, ale Kupcem.

Szach Abbas I Wielki i jego dwór (fot. Ninara, CC BY-SA 2.0)

Po zakończeniu spotkania Muratowicz dowiedział się jeszcze od wezyra, że według rosyjskiego posła, który właśnie przebywał na dworze szacha, król polski miał być trybutariuszem cara Borysa Godunowa. Tahmas Beg przekazał także kupcowi zaproszenie na audiencję u szacha, która miała odbyć się następnego dnia z udziałem posłów z Rosji, Anglii i Wenecji. Podczas niej okazało się, że perski wysłannik został zawrócony z drogi do Rzeczypospolitej przez moskiewskiego cara, który przekonał go, że bez znajomości języka polskiego nie uda mu się nic w tym kraju osiągnąć. Z kolei brat posła angielskiego, któremu wspomniany dyplomata przekazał korespondencję i dary dla polskiego króla, by ten wręczył je monarsze w drodze do Europy Zachodniej, został wtrącony przez Rosjan do więzienia na trzy miesiące (wypuszczono go dopiero, gdy obiecał, że podczas swej podróży ominie Polskę).

Poselstwo z Persji w czasie wjazdu do Krakowa na ślub i wesele Zygmunta III z Konstancją Habsburżanką (fragment tzw. Rolki Sztokholmskiej)

Na spotkaniu z szachem ormiański kupiec zaprzeczył, jakoby car był władcą całej Rusi, jak się oficjalnie tytułował, ponieważ znaczna część jej obszaru znajdowała się we władaniu polskiego króla. Muratowicz przedstawił perskiemu władcy także potęgę Rzeczypospolitej na przykładach jej sukcesów militarnych z ostatnich lat.

Zygmunt III był zadowolony z efektów misji Sefera Muratowicza (portret przypisywany Pieterowi Soutmanowi, ok. 1620 r., ze zbiorów Starej Pinakoteki w Monachium, nr inw. 4576)

Abbas I, będący pod wrażeniem postawy nieformalnego przedstawiciela Zygmunta III, podarował Ormianinowi nowe odzienie i szablę. Na kolejnym spotkaniu z szachem, które miało miejsce pod stolicą 10 dni później, Muratowicz, według własnej relacji, dowiedzieć się miał od władcy perskiego, że ten potajemnie przyjął chrześcijaństwo, udając przed własnymi poddanymi muzułmanina, jako iż większość z nich wyznawała islam (monarcha obiecać miał nawet próbę ich nawrócenia). Mowę Abbasa, o ile faktycznie miała miejsce, tłumaczyć można faktem, że szach chciał w ten sposób pozyskać polskiego króla do walki z Imperium Osmańskim. Kupiec otrzymał ponadto od niego list adresowany do Zygmunta III.

Przed powrotem do Polski Muratowicz miał jeszcze przez kilka kolejnych dni podróżować razem z władcą Persji i jego dworem. Jakiś czas po wizycie Ormianina Abbas I ponownie wysłał swojego posła do Rzeczypospolitej – można więc uznać, że tajna misja kupca ze Lwowa zakończyła się sukcesem.

Zadowolony król

W sierpniu 1602 roku Muratowicz zdał relację z podróży na dworze królewskim w Krakowie. Poza pokryciem wydatków, które wynieść miały 1200 talarów, Ormianin otrzymał od Zygmunta III sowitą nagrodę: przywilej na import towarów ze Wschodu, immunitet sądowy oraz tytuł królewskiego dostawcy i sługi. Wiadomo, że jakiś czas później lwowski kupiec przeniósł się do Warszawy. Zmarł po 1610 roku.

Spisane wspomnienia z podróży Muratowicza do Persji, choć objętościowo niewielkie, uznawane są za cenne źródło historyczne. Niestety, nie zachowały się one w rękopisie. Po raz pierwszy opublikował je Kazimierz Niesiołowski w 1745 roku pt. „Relacja Sefera Muratowicza Ormianina posłanego od Króla JMći do Persji, z którą wróciwszy się stamtąd podał na piśmie w te słowa”, jako część większego dzieła „Otia domestica”.

Pierwsze samodzielne wydanie, dużo popularniejsze, ale i z pewnymi błędami w tekście, o tytule „Relacja Sefera Muratowicza obywatela warszawskiego, od Zygmunta III, króla polskiego…”, ukazało się w 1777 roku w Warszawie (z niego właśnie pochodzi powyższy cytat). W późniejszych latach relację tę wydawano jeszcze parokrotnie.

Pielgrzymka do Włoch i Ziemi Świętej

Poza kupcami wśród polskich Ormian dawnych epok odnaleźć można również wielu pisarzy i uczonych. Zaliczał się do nich nasz drugi bohater – urodzony ok. 1584 roku w Zamościu Symeon, w ormiańskiej literaturze zwany Lehacym (czyli Polakiem).

Symeon pochodził z biednej rodziny, która przybyła do Rzeczypospolitej, podobnie jak Muratowicz, z Kaffy. Po wczesnej śmierci rodziców, Mardyrosa i Dowlat-chatun, opiekę nad nim przejęła jego starsza siostra, Dżuhar (zm. w 1612 r. lub wcześniej). Wiadomo, że został oddany do szkoły, a następnie wyświęcony na dypira (czwarty, najniższy stopień ormiańskiej hierarchii kościelnej) i zajął się pracą kopisty. W 1605 roku we Lwowie przepisał swój pierwszy rękopis ormiański, a dwa lata później w tymże mieście zakończył przepisywanie kazań wardapeta (tytuł naukowy nadawany duchownym w Kościołach Ormiańskich) Wartana.

Lwów na początku XVII wieku (grafika z dzieła Georga Brauna i Fransa Hogenberga „Civitates orbis terrarum”)

Konstantynopol, Rzym, Eufrat

W lutym 1608 roku rozpoczął swą długą podróż po Europie Południowej i Bliskim Wschodzie. Wyjechał wówczas ze Lwowa wraz z kupcami ormiańskimi i dotarł po 10 dniach do mołdawskiej Suczawy (obecnie w Rumunii), gdzie spędził 3,5 miesiąca. Następnie z kolejną grupą kupców tej samej narodowości, która przewoziła daninę dla tureckiego sułtana z Mołdawii i Wołoszczyzny, udał się do Jass, gdzie przebywał kolejny miesiąc, aż wreszcie we wrześniu przybył do Konstantynopola. Tam zajmował się przepisywaniem ksiąg biblijnych. Przez pół roku gościł w rezydencji ormiańskiego patriarchy Konstantynopola, Grigora Kesaracego (Grzegorza z Cezarei), który zrobił na nim wrażenie człowieka religijnego, dobrego i mądrego.

Papież Paweł V przyjął Symeona Lehacego na audiencji (portret autorstwa Caravaggia,1605 r., ze zbiorów Galerii Borghese)

Od sierpnia 1609 roku Symeon w charakterze sekretarza wardapeta Mygyrdicza z Charberdu (Harputu) wizytował razem z nim skupiska ludności ormiańskiej na zachodnich krańcach Azji Mniejszej, w: Efezie, Manisie, Smyrnie (Izmir), Gallipoli, Nicei i Nikomedii. W maju 1611 roku powrócił do Konstantynopola, skąd dwa miesiące później wyruszył z karawaną ormiańskich kupców zmierzającą z Ankary do Rzymu. Podróżując m.in. przez Edirne (Adrianopol) dotarł do należącego do Republiki Wenecji Splitu, gdzie został poddany przymusowej, czterdziestodniowej kwarantannie w lazarecie. Następnie w październiku udał się do Wenecji i zatrzymał się tam na dwa i pół miesiąca w ormiańskim hospicjum przy Kościele Świętego Krzyża. Wreszcie przez Ankonę i Loreto dotarł do Rzymu i tam zamieszkał w ormiańskim hospicjum przy Kościele Świętej Marii Egipcjanki.

W swej relacji z podróży Symeon Lehacy opisał, jak w Wiecznym Mieście razem z wardapetem Zakarią (Zachariaszem) z Wanu, z którym podróżował przez część drogi z Konstantynopola do Rzymu, został przyjęty na audiencji przez papieża Pawła V:

Kiedy weszliśmy do pałacu, dowiedzieliśmy się, że musimy przejść przez siedem drzwi. Komnaty – za każdymi drzwiami – były obite innymi tkaninami. […] siódma – w której siedział papież – była ozdobiona złotogłowiem. Siedział on na złotym tronie, a na palcu miał pierścień z diamentem pobłyskującym bardziej niż ogień. Sufit wyłożono lapis-lazuri [lapis lazuli, inaczej lazuryt] i czystym złotem, z czego uformowano różnorodne kwiaty.

Kopista z Zamościa był później także specjalnym gościem podczas celebracji liturgii Bożego Narodzenia w Bazylice Świętego Piotra, a następnie został zaproszony do pałacu papieskiego na obiad dla dwunastu pielgrzymów. W Rzymie Ormianin obecny był także podczas obrzędów Wielkiego Tygodnia w kwietniu 1612 roku. W kolejnym miesiącu udał się drogą morską do Wenecji, gdzie kupił towary przeznaczone na handel na Bliskim Wschodzie. Tam też popłynął w następnej kolejności: przez Smyrnę dotarł do Tire i tam sprzedał nabyte wcześniej dobra.

Po pięciomiesięcznej chorobie Muratowicz pojechał do Bursy, skąd wyruszył śladami kolejnych miejsc związanych z Ormianami na Bliskim Wschodzie (m.in.: Merzifon, Amasya, Tokat, Sivas, Malatya, Charberd, Palu, Muş, Hazar, Ergani i Amida). Według własnej relacji miał w tym okresie aż trzykrotnie przekroczyć Eufrat. Z uwagi na grasujących w tamtym regionie rozbójników starał się przemieszczać z dużymi karawanami. Następnie powrócił do Konstantynopola, gdzie przez rok przepisywał księgi dla księży, zakonników i osób świeckich w celu zdobycia środków na pielgrzymkę do Jerozolimy.

Konstantynopol w XVII wieku (grafika autorstwa Matthäusa Meriana starszego, I poł. XVII w.)

Boże Narodzenie w Ziemi Świętej

W sierpniu 1616 roku przez Gallipoli i Rodos Symeon udał się statkiem do Aleksandrii, a stamtąd do Kairu, gdzie spędził dwa miesiące. Wreszcie wraz z konwojem wiozącym podatki dla sułtana wyruszył do Jerozolimy, dokąd dotarł w listopadzie. Zwiedził tam m.in. Bazylikę Grobu Świętego i ormiański klasztor Świętego Jakuba. W dzień Bożego Narodzenia według kalendarza ormiańskiego (czyli w styczniu 1617 roku według kalendarza gregoriańskiego) odwiedził Betlejem i okoliczne miejsca święte.

W dzień Narodzenia [Jezusa] patriarcha [ormiański w Jerozolimie] zaprowadził nas do kościoła Bożego Narodzenia w Betlejem […]. Z zewnątrz kryty był [on] cyną, a wewnątrz znajdowały się marmurowe kolumny. Pieczara, w której urodził się Chrystus, znajdowała się w rękach Franków [katolików]. Na naszą prośbę otwarto [ją] i zaproszono do [wnętrza]. Weszliśmy, pomodliliśmy się, odprawiliśmy mszę, poprosiliśmy o odpuszczenie grzechów naszych i naszych rodziców oraz daliśmy na kościół tyle, cośmy mogli.

Miejsce narodzenia Chrystusa w Bazylice Narodzenia Pańskiego (fot. Darko Tepert Donatus, CC BY-SA 2.5)

Odrzucenie w rodzinnym mieście

W maju 1617 roku Symeon ostatecznie opuścił Święte Miasto; przez Damaszek, Aleppo, Ankarę i Cezareę dotarł do Smyrny, skąd drogą morską udał się do Konstantynopola. Po dwóch miesiącach oczekiwania na karawanę wyruszył z nią przez Mołdawię do Lwowa. Podróż zakończył prawdopodobnie na początku 1618 roku.

Przyjechawszy do Mołdawii zobaczyłem kraj zniszczony i wyludniony. Dokładnie takie samo zniszczenie i gruzy uczynione przez Tatarów ujrzałem wjeżdżając do Polski. Wiele miast, wsi, osiedli i twierdz było wyludnionych, i nie [od] wczoraj czy przedwczoraj, gdyż niecni Tatarzy kolejno dwa-trzy razy w roku, nie lękając się nikogo, przychodzili i odchodzili paląc, mordując, grabiąc i uprowadzając wielu do niewoli w swoim kraju.

Symeon zajmował się we Lwowie kopiowaniem na zamówienie kilku rękopisów. Ponadto zaręczył się i wziął ślub (sierpień 1620) z tamtejszą Ormianką, Anastazją Kieworowiczówną. Następnie powrócił z nią do Zamościa, gdzie został wrogo przyjęty przez własną rodzinę i społeczność ormiańską: oskarżono go o porzucenie ojczyzny i majątku, nie chciano go wybrać na kapłana, grożono mu wygnaniem, a nawet śmiercią.

Potyczka z Tatarami, obraz Maksymiliana Gierymskiego, 1867 r. (ze zbiorów Muzeum Sztuki w Łodzi)

Na ratunek lwowianom

Jego sytuacja polepszyła się w 1623 roku, kiedy to z powodu epidemii dżumy i pożaru we Lwowie przyjechali do Zamościa tamtejsi Ormianie, których Symeon przyjął do swojego domu. W podzięce za ten czyn, po powrocie grupy do Lwowa tamtejsza Rada Starszych zaproponowała kopiście kierownictwo szkoły przy katedrze ormiańskiej, oddając mu na mieszkanie kamienicę obok szpitala ormiańskiego i przyznając mu wynagrodzenie w wysokości 300 zł rocznie, a także dodatkowe 10 zł na sprowadzenie do miasta swej rodziny. W 1624 roku Symeon sprzedał dom w Zamościu i we wrześniu wyjechał z żoną do Lwowa.

Rękopis „Notatek podróżnych” Symeona z Zamościa (ze zbiorów Biblioteki Narodowej, sygn. Rps 12673 I)

W mieście tym jednak Symeon nie dogadywał się z ormiańskimi duchownymi, których uważał za niedouczonych. Ponadto jego zarobki okazały się niewystarczające, przez co musiał zajmować się handlem. W kolejnych latach popadł też w spór z tymi rodakami, którzy byli zwolennikami unii kościelnej z Rzymem. Należał do nich Mikołaj Torosowicz, biskup lwowski Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego, który w 1629 roku złożył prywatne wyznanie wiary na ręce metropolity łacińskiego (powtórzył je uroczyście w roku następnym w kościele karmelitów lwowskich, a w 1634 roku przed papieżem w Rzymie). W 1630 roku duchowny ten otrzymał nowoutworzony tytuł arcybiskupa lwowskiego obrządku ormiańskiego.

Wiadomo, że w czerwcu 1635 roku Symeon Lehacy przebywał w Bursie, gdzie kopiował podręcznik o ziołach leczniczych i anatomii człowieka. Przed końcem roku powrócił do Lwowa i kontynuował przepisywanie ksiąg. W 1637 roku opuściła go żona, która zmarła na początku 1639 roku. Nie miał z nią dzieci. Sam żył co najmniej do 1639 roku.

Notatki podróżne

Za najważniejsze dzieło Symeona z Zamościa można uznać napisane w języku ormiańskim, prawdopodobnie nigdy nieukończone „Notatki podróżne”, które opisują jego życie i podróże od 1608 roku. Uczony zawarł w nich także wiele istotnych wydarzeń, które miały miejsce w tamtym okresie na obszarze Rzeczypospolitej i Bliskiego Wschodu, często sympatyzując i utożsamiając się z Polakami.

Interesowały go również m.in. odwiedzane zabytki i współczesne budynki, a ponadto miejscowe wierzenia, obyczaje, kuchnia i rzemiosło. Dzieło to stanowi ważne źródło historyczne, przetłumaczone zostało na kilka języków. Polska, skrócona wersja, ukazała się na podstawie przekładu rosyjskiego, w opracowaniu i tłumaczeniu Zbigniewa Kościowa (Warszawa 1991). Rękopis „Notatek” znajduje się obecnie w Bibliotece Narodowej w Warszawie.

***

Przedstawione powyżej życiorysy dwóch polskich Ormian stanowią zaledwie drobne przykłady, pokazujące wkład tego narodu w rozwój kulturowy i gospodarczy Rzeczypospolitej, która stała się dla wielu jego przedstawicieli nową ojczyzną.

Bibliografia

  • Abrahamowicz Zygmunt, Muratowicz Sefer, „Polski Słownik Biograficzny”, t. 22, Zakład Narodowy im. Ossolińskich–Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, Wrocław 1977, s. 269–271.
  • Lehacy Symeon, Z „Zapisków podróżnych” Symeona Lehacego, wybór i tłum. Zbigniew Kościów, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Warszawa 1991.
  • Muratowicz Sefer, Relacja Sefera Muratowicza obywatela warszawskiego, od Zygmunta III, króla polskiego, dla sprawowania rzeczy wysłanego do Persji w roku 1602. Rzecz z starego rękopisma wybrana, i teraz dopiero do druku podana, w Drukarni J. K. Mci i Rzpltej Mitzlerowskiej, Warszawa 1777.
  • Stopka Krzysztof, Symeon z Zamościa, „Polski Słownik Biograficzny”, t. 46, Wydawnictwo Towarzystwa Naukowego Societas Vistulana, Kraków 2009–2010, s. 231–235.
Udostępnij

Mateusz Będkowski

Absolwent Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. W 2011 roku obronił pracę magisterską pt. „Wyprawa Stefana Szolc-Rogozińskiego do Kamerunu w latach 1882–1885”, która została opublikowana w Zielonkowskich Zeszytach Historycznych (nr 2/2015). Interesuje się losami polskich podróżników i odkrywców na przestrzeni dziejów, szczególnie w XIX wieku. Na ich temat publikował artykuły m.in. w czasopismach „Mówią Wieki” i „African Review. Przegląd Afrykanistyczny”, a także w portalu „Histmag.org”. Część z tych tekstów znalazła się w czterech ebookach autora z serii „Polacy na krańcach świata” wydanych w latach 2015-2017.

Mateusz Będkowski