fbpx
Facebook-icon
Hrabia Tytus

Wiek niewierności? Romanse dziewiętnastowiecznej arystokracji

Literatura pełna była takich historii: znudzona mężem żona uciekała do kochanka; znużony małżeństwem mąż szukał zapomnienia w ramionach kochanki. Po co jednak sięgać do książek, kiedy dziewiętnastowieczna rzeczywistość sama pisała melodramatyczne scenariusze.

Romanse królowały na łamach prasy i nie tylko w powieściach, ale także w poezji (il. domena publiczna)

Nic tak nie rozpalało umysłów, jak historie zakazanej miłości. To one królowały na kartach czasopism – na przykład w 1830 roku „Wanda. Tygodnik Mód i Nowości” zapowiadał, że jednym z jego celów jest przedstawianie: „Powieści o różnych wypadkach serc czułych i niewinnych”. Wydawcy prasowi mieli jednak silną konkurencję w postaci rzeczywistych bohaterów, do których zaliczali się przedstawiciele najznamienitszych polskich rodów: Czartoryskich, Rzewuskich czy Potockich. W czasie popularności idei miłości romantycznej, która negowała istnienie prawdziwego uczucia w małżeństwie, romanse dla wielu okazywały się być czymś całkowicie naturalnym.

Nieprzyzwoite kroki (poza)małżeńskie

Skąd zdrady wśród dziewiętnastowiecznej arystokracji? Główną przyczyną niewierności były same śluby – aranżowane małżeństwa nierzadko okazywały się całkowicie niedobrane, a jedynym mianownikiem łączącym męża i żonę był interes dynastyczny rodziców. Trudno było też oczekiwać wierności od dzieci, kiedy ich rodzice sami nie byli wzorami cnót.

Czasami jednak powody zdrady były bardziej złożone. Adam Konstanty Czartoryski ożenił się z miłości z Anielą Radziwiłłówną. Było to o tyle trudne, że początkowo wyborowi syna była przeciwna jego matka – księżna Izabela. Szybko jednak przekonała się do potencjalnej synowej, a ojciec Adama Konstantego pisał: „mój syn Konstanty uważa jak spełnienie uszczęśliwienia swego otrzymanie ręki Księżniczki Jejmości Angeli”.

Po ślubie jednak nie było już tak kolorowo. Wątłego zdrowia księżniczka wymagała ciągłej kuracji, Adam Konstanty uciekał zaś od choroby żony, którą niewątpliwie kochał, w drobne miłostki. Trwał jednak przy Anieli do końca i cała historia nie skończyła się tak tragicznie, jak w przypadku Marcelego Lubomirskiego.

W 1848 roku wspomniany książę uciekł z francuską aktorką Elizą Thiebault do Londyny, a następnie do Francji, gdzie mieszkał z nią aż do swojej śmierci w 1865 roku. Wyjeżdżając z Polski, arystokrata zostawił swoją żonę, Jadwigę z Jabłonowskich, która od narodzin ich dziecka w 1839 roku była sparaliżowana na skutek porodowych komplikacji. Nieodwracalna choroba żony oraz zmiany w jej charakterze sprawiły, że początkowo szczęśliwe małżeństwo posypało się jak domek z kart.

Pałac Radziwiłłów w Warszawie był świadkiem wielu romansów, w tym matki Adama Konstantego, Izabeli. Lista jej kochanków jest długa, a znaleźć na niej można m.in. króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, posła rosyjskiego Nikołaja Repnina, czy „duczka lozańskiego”, księcia francuskiego Armanda Louis de Gontaut de Lauzun (na ilustracji obraz Bernarda Bellotta ze zbiorów Zamku Królewskiego w Warszawie, nr inw. ZKW 441 (128655))

Czasami jednak warto było słuchać rodziców. Fryderyk Lubomirski zakochał się we Franciszce z Załuskich. Jego ojciec, książę Józef Lubomirski, nie był przychylny wybrance syna ze względu na wątpliwą reputację jej matki. Do ślubu jednak doszło, a kilka lat później Franciszka wdała się w romans z Antonim Malczewskim.

Delfina Potocka zawróciła w głowie wielu mężczyznom. Zygmunt Krasiński był zazdrosny m.in. o jej bliskie kontakty z Fryderykiem Chopinem (portret autorstwa Moritza Michaela Daffingera)

Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku ślubu Aleksandra Chodkiewicza z Karoliną Walewską. Zachował się list matki, w którym kobieta zauważyła, że syn: „porywczo, bez rady jej i przyjaciół, bez zastanowienia najmniejszego w rzecz takiej, która całego życia, szczęścia i spokojności człowieka decyduje, raptownie przyspiesza ożenienie, idąc nieprzyzwoitymi krokami”. Chodkiewicz jednak nie posłuchał matki i Walewską poślubił, a później bardzo tego żałował (o czym będzie jeszcze mowa).

Ciekawy punkt widzenia na swój romans z Delfiną Potocką przyjął Zygmunt Krasiński. Ożeniony z Elizą z Branickich uważał kochankę za istotę nadprzyrodzoną i twierdził, że jego żona powinna żywić podobne uczucia. Józef Ratajczak w pracy „Romantyczni kochankowie” pisał: „W koncepcji poety żona miała wraz z nim rozkochać się w Delfinie, czcić ją i adorować, co pozwoliłoby dopiero Elizie uczestniczyć w tym wielkim uczuciu i wziąć z niego także cząstkę”. Nina Kapuścińska-Kmiecik dodaje:

Męska niewierność rzadko kiedy osadzona była na tak misternie skonstruowanej podbudowie ideologicznej, w większości przypadków cudzołóstwo nie było traktowane w kategorii wyzwania rzuconego krępującym konwenansom, nie sprowadzało się także do wytworzenia mistycznej więzi łączącej kochanków.

Niebezpieczne związki

Zdarzało się, że małżonkowie dawali sobie obopólną zgodę na skoki w bok. Kamila z Czetwertyńskich, która – według przekazów – „z mężczyznami bawiła się zawsze wolno i nieskromnie z nimi rozmawiała” wyszła za mąż za ciotecznego brata, Adama Chołoniewskiego. Ani dla niej, ani dla niego małżeństwo nie było przeszkodą w romansach, a pani Chołoniewska posunęła się nawet do tego, że utrzymywała bliskie stosunki z mężem własnej siostry – Franciszkiem Starzeńskim.

Józef Poniatowski, który słynął z rozrywkowego trybu życia i licznych romansów, nigdy się nie ożenił. Pozostawił po sobie jednak dwóch synów: Józefa Szczęsnego Maurycego Chmielnickiego, którego matką była Zelja Sitańska, oraz Józefa Poniatyckiego, którego urodziła Poniatowskiemu Zofia Czosnowska (na ilustracji portret księcia autorstwa Józefa Kosińskiego)

Najczęściej jednak zdrady wiązały się z cierpieniem jednej ze stron. Smutna historia stoi za małżeństwem Izabeli Mniszchówny z ordynatem na Nieświeżu i Ołyce Dominikiem Hieronimem Radziwiłłem. Najprawdopodobniej poślubił on młodziutką Izabelę, aby zaprzeczyć plotkom o swoim romansie z inną mężatką, Teofilią z Morawskich Starzeńską. Małżeństwo Dominika i Izabeli przetrwało zaledwie dwa tygodnie – trudno się temu dziwić, gdyż zaraz po ślubie Izabela musiała zmierzyć się z informacją, że w zamku, oprócz niej, mieszka również Morawska i to z nią dzieli sypialnię jej małżonek.

Po otrzymaniu rozwodów Radziwiłł i Starzeńska wzięli ślub i wydawać by się mogło, że przynajmniej ich historia kończy się happy endem – w końcu zakochanym udało się być razem. Małżeńska idylla nie trwała jednak długo. Zaledwie cztery lata po ślubie, w 1813 roku, Radziwiłł zginął w bitwie pod Hanau. Syn pary, Aleksander, został pozbawiony praw do spadku do ojcu, ponieważ urodził się jeszcze przed ślubem swoich rodziców. Po śmierci męża Teofilia uciekła w liczne romanse i flirty, tak bardzo rozgrzewając towarzystwo warszawskie, że w 1816 roku sam car zasugerował jej zostanie panią Czernyszew.

Choć romanse wiązały się z plotkami, zdarzały się osoby, którym nie przeszkadzało to, że są obiektem pogłosek. W pierwszej połowie dziewiętnastego wieku głośno było o Zofii z Potockich, która – już jako pani Czosnowska – wdała się w romans z Józefem Poniatowskim. Jej mąż, który był także rodzonym wujem wiarołomnej małżonki, wystąpił o rozwód. Po śmierci Poniatowskiego kobieta związała się z hrabią Ignacym Morskim, który podarował ukochanej majątek Łąka. Po jego zgonie Zofia – aby ratować reputację – wyszła ponownie za mąż, tym razem za pułkownika Aleksandra Oborskiego.

Pułkownik nie zamierzał przymykać oczu na niestałość małżonki i również wystąpił o rozwód. Zofia jednak nie rozpaczała, znalazła bowiem kolejnego kochanka. Tym razem jej wybór padł na młodego Stefana Tańskiego, któremu znalazła nawet posadę w Łące. Po sprzedaży majątku, aby wciąż mieć kochanka blisko siebie, postanowiła ożenić go ze swoją młodszą córką, Pauliną. Szybko pożałowała tego pomysłu, gdyż tak zaaranżowane małżeństwo okazało się być udane. Według plotek, wzgardzona przez Tańskiego Zofia namówiła wówczas swoją drugą córkę, Różę, do uwiedzenia szwagra.

Wiesz, że Cię kocham inaczej niż inne!

Co mogła zrobić wobec zdrady druga strona związku? Poradniki dla niewiast zalecały trwanie przy wiarołomnym mężu. Doradzano, aby żony stały się bardziej zalotne, zadbały o swój wygląd, okazywały życzliwość i wspaniałomyślność. Małżonka winna zachować w sercu „te szczątki miłości, które masz jeszcze dla niewiernego”. Natomiast nie wolno jej było okazywać smutku, by „nie dozwolić rywalce swojej cieszyć się ze swojego poniżenia”.

Wirydianna z Radolińskich musiała znosić niewierność w obu swoich małżeństwach. W pierwszym z nich – z Antonim Kwileckim – powodem rozstania był romans męża z czternastoletnią chłopką Weroniką, która służyła we dworze. Nielojalny mąż zatrzymał majątek, który wniosła w posagu Wirydianna – Sierniki (na zdjęciu dwór w Siernikach, fot. ze zbiorów Biblioteki Narodowej, sygn. DŻS XII 8b/p.15/2, domena publiczna)

Tyle poradniki. Czy jednak tak wyglądała rzeczywistość? Faktycznie, zdarzały się kobiety, które w ciszy i smutku znosiły niewierność męża. Tak było w przypadku Jadwigi z Sanguszków Sapiehy, która musiała znieść romans małżonka ze swoją własną, piękniejszą siostrą Heleną. Wyrozumiali potrafili być także zdradzani mężowie. Aleksander Chodkiewicz – ten sam, którego matka ostrzegała przed ślubem z Walewską – usilnie starał się namówić swoją żonę do powrotu do domu, aby nie niszczyć dobrego imienia rodziny. Zależało mu także, aby jego rodowe nazwisko nie znalazło się na ustach całego środowiska z powodu romansu żony. Trzeba zauważyć, że musiał wykazać się nie lada wyrozumiałością, bo zdrada ta była dla niego bolesna podwójnie. Franciszek Gajewski pisał o całej sytuacji:

Przed rokiem 1812 miała już pani Chodkiewiczowa rozmaite miłosne intrygi, ale książę Galicyn rozbałamucił ją na dobre, była jego zadeklarowaną faworytką, a w czasie, gdy Chodkiewicz bronił Modlina, oblężonego przez rosyjskie wojsko, jego żona żyła publicznie z nieprzyjacielem ojczyzny […] urodził się syn z tego związku szkaradnego, jeszcze zanim rozwód nastąpił.

Syn Chodkiewiczowej i Golicyna, Włodzimierz Golicyn, znalazł się w podobnym położeniu jak Aleksander Radziwiłł. Jak wspominał Gajewski: „nie mógł ulegitymować prawego pochodzenia, jako spłodzony w czasie małżeństwa matki z pułkownikiem Chodkiewiczem”.

Chodkiewiczowa nie była jedyną Polką, która wdała się w niepatriotyczny romans z Rosjaninem. Z przelotnych związków z Polkami słynął Aleksander I – uwiódł m.in. Teresę z Lubomirskich Jabłonowską czy Helenę Weronikę z Dzierżanowskich. Jednak jego największą miłością była Maria z Czetweryńskich Naryszkina. O ich romansie wiedział cały świat – Naryszkina towarzyszyła carowi podczas obrad kongresu wiedeńskiego (na ilustracji portret Naryszkiny autorstwa Salvatorego Tonciego)

Niesamowitą cierpliwością wykazała się również Wirydianna z Radolińskich, która musiała zmierzyć się z mężowskimi zdradami zarówno w swoim pierwszym, jak i drugim małżeństwie. Szczególnie bolesne okazało się to drugie, ze Stanisławem Fiszerem, który swoje wybryki usprawiedliwiał słowami: „Wiesz, że Cię kocham inaczej niż tamte!”.

Miarka się przebrała, kiedy wdał się w romans ze służącą. „Ten wybór zaszczytu mi nie przynosił, czułam się upokorzona i wstydziłam się za niego” – opisywała Wirydianna. Upokorzona czuła się także Teofila z Pawlikowskich, kiedy jej mąż, Kazimierz Starzeński, wybudował dla swojej kochanki dworek nieopodal rodzinnego pałacu. Pod jego nieobecność zazwyczaj spokojna Teofila podpaliła domek i wykurzyła rywalkę z mężowskich dóbr.

Nie tylko zdradzane żony dawały się ponieść negatywnym emocjom. Teodor Kumanowski, mąż Anieli z Potockich, zginął we własnym łóżku zamordowany przez włościan ze swojego majątku, którzy przyszli pomścić zbrukanie ich córek i żon. Ponoć zakradli się do dworu i wykręcili mu genitalia jako nauczkę, że kto mieczem wojuje, od miecza ginie. Żona, przyzwyczajona do nietypowych odgłosów dochodzących z alkowy męża, nie zaniepokoiła się i nie wezwała służby, która mogłaby pomóc panu.

Bałamuctwo, pijaństwo, hazard

Mimo iż rozwód był traktowany jak ujma na rodowym honorze, czasami małżonkom nie pozostawało żadne inne wyjście, jak tylko złożenie pozwu. Cała procedura bywała jednak problematyczna. Tekla z Kłopockich oskarżyła swojego męża, Franciszka Zaborowskiego, o bałamuctwo, pijaństwo i hazard, podczas gdy wezwani przez niego świadkowie twierdzili, iż był on przykładnym mężem i to zachowanie Tekli, która „zwykła się bawić częstymi wizytami” budziło zastrzeżenia.

Jednym z ciekawszych wydarzeń tego typu był rozwód Aleksandra Chodkiewicza i Karoliny z Walewskich. Postępowanie to było szczególne dlatego, że zraniony małżonek starał się przeprowadzić je jak najbardziej dyskretnie. Jeszcze w październiku 1821 roku upokorzony Chodkiewicz zwrócił się do Konsystorza Generalnego Duchownego Rzymsko-Katolickiego z doniesieniem o odejściu żony i prośbą, by „raczył skłonić zbawiennymi uwagami, iżby do domu męża swego wróciła”.

Rok później to Chodkiewiczowa złożyła do Trybunału Cywilnego Województwa Mazowieckiego „skargę o rozwód”. Jako powód podawała naciski rodziny na ślub z Chodkiewiczem, którego ona sama nie chciała. Wskazywała także, że jej mąż trwonił majątek i wniosła do sądu o zabezpieczenie finansów.

Chodkiewicz jednak odbił piłeczkę i oświadczył, że to jego żona przyczyniła się w największym stopniu do zubożenia rodziny. Twierdził także, że chociaż sam żył skromnie, zaspokajał wszelkie kaprysy Karoliny i przestał ją dofinansowywać w obawie, że pieniądze trafiają również do jej kochanka. Pod koniec listopada 1822 roku sąd orzekł rozwód. Zarówno Karolina, jak i Aleksander ponownie zawarli związki małżeńskie – ona z Golicynem, a on z Ksaweryną ze Szczeniowskich.

Wenus z Amorkiem: Józio Ponitycki z matką Zofią z Potockich kasztelanową Oborską na tle ogrodów na Solcu 1o v. Aleksandrową Oborską 2o v. Wincentową Czosnowską, 1800 r. (ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie, nr inw. Min.789 MNW)

Bez happy endu

Trudno nie zauważyć, że – jak w rasowym melodramacie – życie raczej nie dopisywało do dziewiętnastowiecznych romansów happy endów. Ślub z uwielbianym mężczyzną nie przyniósł szczęścia Karolinie z Walewskich – książę roztrwonił cały majątek i opuścił żonę w 1831 roku. Podobno rozdźwięk między małżonkami spowodował też fakt, że podczas powstania listopadowego kobieta opowiedziała się po stronie Polaków. Sama Karolina zmarła w biedzie i samotności w 1846 roku, a jej mąż ożenił się po raz drugi – ponownie z Polką, Eleonorą Zarzycką.

Zofia Oborska – ta sama, która wydała własną córkę za swojego kochanka – w 1832 roku musiała poradzić sobie z samobójczą śmiercią swego syna, Janusza Czosnowskiego. Targnął się on na życie na wiadomość o niewierności własnej żony. Z kolei pani Czernyszew, czyli Teofilia z Morawskich, zmarła w wieku 40 lat na syfilis.

Warto jednak pamiętać, że obok wiarołomnych żon i niewiernych mężów zdarzały się także małżeństwa udane, zgodne i co najważniejsze – lojalne wobec siebie.

Bibliografia

  • Nina Kapuścińska-Kmiecik, Zdrada małżeńska w dziewiętnastowiecznych pałacach i dworkach ziemiańskich, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2013.
  • Piotr Z. Pomianowski, Rozwód w XIX wieku na centralnych ziemiach polskich. Praktyka stosowania Kodeksu Napoleona w latach 1808–1852, wyd. Campidoglio, Warszawa 2018.
  • Zbigniew Sudolski, W błękitnym kręgu. Opowieść o Elizie z Branickich Krasińskiej i jej środowisku, Wyższa Szkoła Humanistyczna im. A. Gieysztora w Pułtusku, Pułtusk 2004.
  • Małgorzata Stawiak-Ososińska, Ponętna, uległa, akuratna… Ideał i wizerunek kobiety polskiej pierwszej połowy XIX wieku (w świetle ówczesnych poradników), wyd. Impuls, Kraków 2009.
  • Małgorzata Chachaj, Poufne instrukcje dla adwokatów Aleksandra Chodkiewicza w sprawie rozwodowej z Karoliną z Walewskich, [w:] Zbrodnie, sensacje i katastrofy w prasie polskiej do 1914 roku, red. Monika Gabyś, Krzysztof Stępnik, Wydawnictwo Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Administracji, Lublin 2010.
Udostępnij

Agata Łysakowska-Trzoss

Doktorantka na Wydziale Historycznym Uniwersytetu im. A. Mickiewicza, gdzie przygotowuje pracę doktorską poświęconą działalności dobroczynnej w dziewiętnastowiecznym Poznaniu. Bada historię życia codziennego, rozwój miast oraz historię filmu. Od 2013 roku współpracuje z portalem popularnonaukowym Histmag.org.