Facebook-icon
Hrabia Tytus

Ewenement w skali światowej? Reakcje władz Francji na stan wojenny w Polsce

W grudniu 1981 roku we Francji rządził lewicowy prezydent i lewicowa koalicja parlamentarna, do której należała Francuska Partia Komunistyczna. W rezultacie wprowadzenie stanu wojennego w Polsce wywarło nad Sekwaną konsekwencje nie tylko w polityce zagranicznej, ale również wewnętrznej.

W maju 1981 roku we Francji do władzy doszła lewica. Prezydentem został François Mitterrand reprezentujący Partię Socjalistyczną, co zdarzyło się po raz pierwszy w historii V Republiki. Wkrótce, po dwudziestu latach rządów prawicy, socjaliści wygrali również wybory parlamentarne i weszli do koalicji z komunistami.

François Mitterrand w czasie prezydenckiej kampanii wyborczej w 1981 r. (fot. Jacques Paillette, CC BY-SA 3.0)

Choć mogli rządzić samodzielnie, prezydent podjął decyzję o utworzeniu gabinetu z Pierrem Mauroy na czele, do którego weszli również przedstawiciele Francuskiej Partii Komunistycznej. Takie posunięcie zapewniło Mitterrandowi zgodę całej lewej strony sceny politycznej na planowane działania, a z drugiej strony przyczyniło się do osłabienia komunistów, którym przypadły mniej ważne resorty.

Kryzys

W takim układzie politycznym znajdowała się Francja, gdy 13 grudnia po godzinie piątej rano ambasador Francji w Warszawie wysłał do Paryża radiową depeszę o zajęciu siedziby „Solidarności” przez „służby porządkowe”. Godzinę później wiadomość tę przekazano telefonicznie przebywającemu wówczas w Lille Mauroy. Jego wizyta w Polsce, mająca się odbyć za kilka dni, została w ostatniej chwili odwołana, co francuski premier uznał za nietakt. Powód podany przez polskiego ambasadora wydał mu się nieprawdziwy i dopiero niedzielne informacje tłumaczyły, dlaczego jego przyjazd nie doszedł do skutku. Około siódmej do prezydenta Mitterranda zadzwonił minister spraw zagranicznych Claude Cheysson i poinformował o rozwoju sytuacji. Prawdopodobnie wcześniej depeszę wysłało z Warszawy również biuro France-Presse, ale nie wiadomo, czy dotarła ona do francuskiego rządu.

Pierre Mauroy w 1981 r. (fot. Nationaal Archief i Spaarnestad Photo, CC BY-SA 3.0 NL)

Sprawa polska niewątpliwie interesowała francuskie władze, choćby z tego powodu, że składały się one z reprezentantów ugrupowania, któremu bliskie były sprawy socjalne. Premier Francji spotkał się nawet w delegacją „Solidarności” podczas jej wizyty w Paryżu w październiku 1981 roku. Wydarzenia z 13 grudnia były zaskoczeniem, choć już wcześniej wiedziano, że sytuacja w Polsce jest bardzo napięta. Wiadomość, że działania przeprowadzono przy użyciu polskiego wojska, na pewno uspokoiła wszystkie rządy zachodnie, choć zdawano sobie sprawę z radzieckich nacisków w tej kwestii.

Mitterrand wiedział, że wprowadzenie stanu wojennego zdyskredytowało w pewnym sensie jego komunistycznych koalicjantów, co mogło mu pomóc w spychaniu FPK na polityczny margines. Okazało się jednak, że konieczność skomentowania sytuacji w Polsce nastręczała problemów i przyczyniła się do kryzysu rządowego. Osobnym zagadnieniem było jednak to, jak sytuacja w Polsce wpłynie na postrzeganie obozu rządzącego. Pojawiało się również pytanie o relacje ze Związkiem Radzieckim oraz o zachowanie Francji na arenie międzynarodowej, w szczególności wobec Polski.

„Oczywiście nic nie zrobimy”

Stanowisko francuskich władz w tej ostatniej sprawie najlepiej odzwierciedlają słowa Cheyssona, które padły w wywiadzie dla stacji radiowej Europe 1:

Tak jak wszyscy, zostaliśmy bardzo zaskoczeni deklaracją generała Jaruzelskiego i decyzjami, które powziął. Zwracamy uwagę, że jest to polska, wewnętrzna kwestia. Bardzo pragniemy, żeby polskie sprawy zostały rozstrzygnięte między Polakami. Na tę chwilę nie widzimy żadnego zagrożenia interwencją zewnętrzną, z czego bardzo się cieszymy.

Na pytanie, czy rząd francuski powinien w tej sprawie cokolwiek zrobić, minister odpowiedział:

Absolutnie nie. Oczywiście nic nie zrobimy. Będziemy na bieżąco informowani o sytuacji. Jesteśmy w ciągłym kontakcie z naszymi partnerami, a w szczególności z tymi, którzy […] przekazują ważną pomoc dla Polski.

Te słowa wywołały oburzenie niemal całej opinii publicznej, a zdenerwowany prezydent Mitterrand zganił Cheyssona za wypowiedź tyleż prawdziwą, co nieostrożną. Oczywiste było, że Francja, tak jak i inne rządy zachodnie, nie zamierzała zrobić niczego konkretnego, ale stwierdzenie takie było niepotrzebne, mogło bowiem zniechęcać do działań na rzecz Polski oraz osłabiać poparcie polityczne i moralne, jakiego udzielano Solidarności. Aby złagodzić negatywny wydźwięk słów ministra, francuskie MSZ opublikowało w niedzielę po południu komunikat mówiący o tym, że rząd francuski z wielką uwagą śledzi ważne wydarzenia w Polsce i ubolewa z powodu wydarzeń, które doprowadziły do aresztowania przywódców „Solidarności”, mając jednocześnie nadzieję na porozumienie.

Claude Cheysson w 1981 r. (fot. Claude Truong-Ngoc / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0)

W lutym 1982 roku Cheysson przyjął u siebie delegację Komitetu Koordynacyjnego „Solidarności”, który domagał się przede wszystkim unormowania statusu prawnego Polaków we Francji. Spotkanie nie przyniosło jednak wymiernych korzyści, poza tym, że przedłużono Towarzystwu Historyczno-Literackiemu dzierżawę budynku przy Quai d’Orléans do 2030 roku. Trudno oceniać tego rodzaju spotkanie, prawdopodobnie jednak był to po prostu gest dobrej woli ze strony ministra i chęć zrehabilitowania się po niefortunnej, grudniowej wypowiedzi, natomiast nie należało się spodziewać niczego więcej.

Ostrożny ton miała również wypowiedź Mauroy udzielona w niedzielę 13 grudnia wieczorem. Premier podkreślił sympatię, jaką cieszyła się „Solidarność” we Francji i mówił o zaniepokojeniu rządu oraz społeczeństwa stanem wojennym. Stwierdzał też, że rząd nie będzie ingerował w polskie sprawy, ponieważ pozostają one w ramach wewnętrznej suwerenności Polski. Na końcu mówił o związkach obu krajów, kształtujących się w ramach wspólnej walki o wolność już od wielkiej rewolucji francuskiej.

Jak podkreśla Konstanty Gebert i inni autorzy, rządy zachodnie były przerażone wizją powtórki 1968 roku, kiedy wojska radzieckie weszły do Czechosłowacji. Doniesieniom z polskich ulic towarzyszyła więc ulga, że wszystko rozegrało się wewnątrz kraju, a nie z pomocą „wschodnich przyjaciół”. Efektem wcześniejszych obaw była więc wypowiedź Cheyssona i ostrożne deklaracje rządu, który i tak znajdował się w szczególnym położeniu ze względu na obecność w nim komunistów.

Rządy państw zachodnich obawiały się przede wszystkim radzieckiej interwencji zbrojnej w Polsce. Na zdjęciu polskie czołgi T-55A w Zbąszyniu w czasie stanu wojennego (fot. J. Żołnierkiewicz, domena publiczna)

Komuniści podzieleni

Dla samej partii komunistycznej był to okres dosyć szczególny. Następnego dnia po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego wypowiedzi w jej organie prasowym „L’Humanité” były bardzo nieprzychylne „Solidarności” i wywołały falę komentarzy w mediach. 14 grudnia jeden z czterech przedstawicieli partii w rządzie, Charles Fiterman, przekazał premierowi swoje poparcie dla oficjalnego stanowiska rządu. W tym samym czasie kierownictwo FPK obarczało odpowiedzialnością za stan wojenny „Solidarność” i uważało, że jest to sprawa wewnętrzna Polaków, w którą nie należy ingerować. Komuniści twierdzili poza tym, że „Solidarność” doprowadziła do chaosu gospodarczego, w związku z czym nie można było przeprowadzić reform.

Opinia publiczna oczekiwała w tym czasie oficjalnej i zdecydowanej wypowiedzi Mitterranda. Publicyści sugerowali mu nawet, aby usunął komunistycznych ministrów. Dopiero 16 grudnia prezydent stwierdził na posiedzeniu rady ministrów, że stan rzeczy istniejący w Polsce:

był skutkiem zewnętrznej presji i wewnętrznych kłopotów, a utrata swobód publicznych, związkowych i osobistych jest z całą pewnością godna potępienia i powinna być […] wyraźnie, żywo i stale piętnowana. […] Jest również konieczne, aby naród polski znalazł w stanowisku Francji dodatkową motywację do wiary w swoją zdolność przezwyciężenia zła, które go otacza.

Charles fiterman w 2015 r. (fot. Rue43120, CC BY-SA 4.0)

Mitterrand dodał także, iż zgadza się w zupełności z niedzielną deklaracją premiera, który powinien dalej informować kraj o rozwoju wydarzeń w Polsce. Zapewniał, że Francja, w miarę swoich możliwości i środków, jakimi dysponuje, powinna nieść Polsce pomoc moralną i materialną oraz domagać się uwolnienia aresztowanych robotników. Komunistyczni ministrowie poparli prezydenta, tym samym jednak narazili się na krytykę własnego ugrupowania, a prasa zaczęła otwarcie pisać na temat kryzysu w koalicji.

Stanowczy premier

Analiza stanowisk kolejnych osobistości dosyć wyraźnie pokazuje ewolucję oficjalnych wypowiedzi francuskiego rządu, skierowanych w tym okresie do opinii publicznej w ich własnym kraju. Mauroy jest tego znakomitym przykładem. Od dosyć ostrożnych początkowych wystąpień przeszedł do stanowiska bardziej konkretnego, zaprezentowanego podczas jego przemówienia w Zgromadzeniu Narodowym 23 grudnia.

Francuscy przywódcy podkreślali, że sytuacja w Polsce powinna zostać rozwiązana wewnętrznie przez to państwo. Na zdjęciu Posiedzenie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego z 14 grudnia 1981 (fot. Archiwum Dokumentacji Mechanicznej, Wojskowa Agencja Fotograficzna, domena publiczna)

Premier przedstawił najpierw wiadomości, jakie docierały do Francji, a następnie wspomniał o porządku jałtańskim, którego element stanowiła Polska. Stwierdził, iż Związek Radziecki nie widzi możliwości innego traktowania Polski niż dotychczas. Podkreślił związki Polski i Francji, szczególnie te sytuacje, w których ta pierwsza znajdowała się w tragicznym położeniu a druga przychodziła jej z pomocą. Omówił również działania dyplomatyczne, jakie podjęła Francja na rzecz Polski, co przeczyło opiniom o niewystarczających działaniach rządu.

Od 17 grudnia Radio France Internationale poświęcało codziennie 30 minut sprawom polskim. Minister spraw zagranicznych utworzył specjalne biuro koordynujące działania organizacji charytatywnych wspierających Polskę. Poczyniono również odpowiednie kroki w Brukseli, aby Komisja Europejska ułatwiła akcję humanitarną. Odblokowano 10 mln franków z funduszów Unii Europejskiej, a pomoc ta miała być rozprowadzana przez Czerwony Krzyż.

Poproszono również pozostałych partnerów europejskich o poparcie inicjatywy wysłania do Polski misji Międzynarodowej Organizacji Pracy. Akcję tę wsparły Włochy, Belgia, Luksemburg, RFN i Holandia, odmówiła natomiast Wielka Brytania. Mauroy skrytykował ją oraz RFN za zbyt ostrożne stanowisko i brak stanowczego potępienia stanu wojennego oraz stwierdził, że Stany Zjednoczone ograniczyły się tylko do symbolicznego wstrzymania pomocy żywnościowej do momentu, kiedy sytuacja powróci do normalności.

Latem 1980 roku udzielono Polsce kredytu w wysokości około 3,5 mld franków na zakup produktów żywnościowych. Część tej sumy miała pokryć Wspólnota Europejska, Otworzono także kredyt na dostawy zbóż. Ponadto Francja podjęła decyzję o przekazaniu Polsce 10 tys. ton mąki, mleka w proszku i lekarstw, które miały być dostarczone przez Czerwony Krzyż.

Po przedstawieniu tych informacji Mauroy zdefiniował znaczenie określenia „nieingerencja” – miało ono oznaczać zgodę na wewnętrzne rozwiązanie problemu przez państwo, respektowanie jego suwerenności narodowej i niepodległości terytorialnej. Nie oznaczało jednak, że inne kraje oraz ich obywatele nie niepokoją się wydarzeniami w Polsce i że mają „nic nie widzieć, nic nie słyszeć, nie myśleć, ani nie mówić”. Ofiarowano pomoc żywnościową, przeznaczoną dla społeczeństwa, nie zaś dla reżimu, co parę dni wcześniej potwierdził François Mitterrand w wywiadzie dla dziennika „Ouest-France”.

Ostrożny prezydent

W orędziu noworocznym prezydent Francji powiedział nawet, że „wszystko, co pozwoli wyjść z Jałty, będzie dobre”, w oczywisty sposób nawiązując do bieżących wydarzeń, ale także do jego osobistego nastawienia do Związku Radzieckiego, Mitterrand krytykował bowiem system komunistyczny i politykę sowiecką. Konstanty Gebert uznał reakcję rządu francuskiego – w porównaniu z dużą ostrożnością innych rządów zachodnich – za ewenement w skali światowej.

Francuscy antykomuści krytykowali stanowisko prezydenta Mitterranda jako zbyt mało stanowcze (fot. James Cavalier, US Military, domena publiczna)

Mimo to Mitterrand stał się obiektem krytyki antykomunistów, a jego stanowisko zostało uznane za nie dość stanowcze. Według Henryka Łakomego francuski prezydent uważał, że nie należało tworzyć iluzji, ponieważ Związek Radziecki nigdy nie zgodziłby się na wyjście Polski z orbity jego wpływów. Polska mogłaby zatem zostać ocalona jedynie w ramach nowego „porządku politycznego i prawnego obejmującego cały kontynent europejski”, co nawiązywało do wizji Mitterranda, w której Francja miała stać na czele Europy.

Z tego stanowiska wynikała rozbieżność polityki Paryża i Waszyngtonu, który zdecydował się na blokadę ekonomiczną. Brak takiej deklaracji ze strony Francji oraz podpisanie umowy handlowej z ZSRR na dostarczenie stacji chłodzenia gazu dla powstającego gazociągu syberyjskiego zostało więc odebrane jako akceptacja mniejszego zła, jakim miał być stan wojenny. Mitterrand rzeczywiście uważał, że Jaruzelski być może ocalił Polskę przed interwencją, jednak bardziej zależało mu raczej na utrzymaniu równowagi między Wschodem a Zachodem. Później tłumaczył swoją dyplomatyczną powściągliwość tym, iż nie chciał składać wzbudzających nadzieję deklaracji, których później nie mógłby spełnić.

Inną kwestią były stosunki Francji ze Związkiem Radzieckim. W obliczu zagrożenia, jakie stanowił on dla Europy Zachodniej, w 1981 roku oficjalne stosunki między tymi dwoma krajami zostały w praktyce zawieszone. Tego stanu rzeczy nie zmieniła w sposób istotny wspomniana chęć utrzymania równowagi. Umowa gazowa była negocjowana już wcześniej i wydarzenia w Polsce nie wpłynęły na jej zawarcie, mimo że dotycząca planów handlowych wizyta ministra handlu zagranicznego Michela Joberta w Moskwie nie przebiegała ani spokojnie, ani w serdecznej atmosferze. Stosunki między obydwoma państwami były nadal niezwykle napięte. W Paryżu doskonale zdawano sobie sprawę z tego, jakie nastroje panują w kraju w związku ze stanem wojennym oraz z tego, jaką rolę przypisuje Związkowi Radzieckiemu opinia publiczna.

W wypowiedziach francuskiego rządu widać dwa nurty. W pierwszym wyrażano niepokój i potępienie dla działań hamujących przemiany demokratyczne w Polsce, ale ostrożnie mówiono o pochodzących z Moskwy inspiracjach tych działań. W drugim widoczne są zapewnienia o planowanej pomocy materialnej i finansowej dla Polaków, na którą próbowano pozyskać również środki Wspólnoty Europejskiej. Powściągliwość, z jaką odnoszono się do stanowiska Waszyngtonu i relacji z ZSRR, wynikała zapewne z szerszych planów nowej głowy państwa oraz ze specyficznej sytuacji nowego rządu, który mógł zostać łatwo zdyskredytowany z powodu zasiadania w nim przedstawicieli partii komunistycznej.

Bibliografia

  • Serge Bernstein, Pierre Milza, Jean-Louis Bianco, Marc Lazar, Les communistes et le pouvoir socialiste, [w:] François Mitterrand. Les années du changement 1981–1984, Librairie Académique Perrin, Paris 2001.
  • Robert Bielecki, Z czerwoną różą przez Francję, Książka i Wiedza, Warszawa 1988.
  • Andrzej Chwalba, Czasy „Solidarności”. Francuscy związkowcy i NSZZ „Solidarność” 1980–1990, Księgarnia Akademicka, Kraków 1997.
  • Discourd du Premier Ministre à l’Assemblée Nationale (Clôture de la session 23 Décembre 1981), Premier Ministre, Service d’Informatuion et de Diffusion, Décembre 1981.
  • Konstanty Gebert, Magia słów. Polityka francuska wobec Polski po 13 grudnia 1981, Aneks, Londyn 1991.
  • Magdalena Heruday-Kiełczewska, Reakcja Francji na wprowadzenie stanu wojennego w Polsce: grudzień 1981–styczeń 1982, IPN, Warszawa 2012.
  • Gabriel Mérétik, Noc generała, Alfa, Warszawa 1989.
  • Patryk Pleskot, Determinacja, appeasement czy Realpolitik? Polityczne reakcje państw zachodnich wobec fenomenu „Solidarności”, [w:] NSZZ „Solidarność” 1980–1989, t. 7, Wokół „Solidarności, red. Łukasz Kamiński, Grzegorz Waligóra, IPN, Warszawa 2010.
Udostępnij

Magdalena Heruday-Kiełczewska

Historyczka i archiwistka, doktor historii UAM i Paris IV – La Sorbonne. Pracowała dla Biblioteki Polskiej w Paryżu i była konsultantką zespołu opracowującego zbiory Instytutu Literackiego „Kultura”. Zajmuje się historią Poznania i metodyką archiwalną. Opublikowała książki: „Reakcja Francji na wprowadzenie stanu wojennego w Polsce: grudzień 1981 – styczeń 1982” (Warszawa 2012) oraz „«Solidarność» nad Sekwaną. Działalność Komitetu Koordynacyjnego NSZZ «Solidarność» w Paryżu 1981–1989” (Gdańsk 2016).