fbpx
Facebook-icon
Hrabia Tytus

Hiszpanka, nowy rząd i Polski Sejm Dzielnicowy. Przegląd prasy sprzed 100 lat (10–20 listopada 1918)

100 lat temu prasa w niemal całej Polsce pisała o powrocie Piłsudskiego do kraju, ustąpieniu Rady Regencyjnej czy kontrowersjach wokół nowego rządu. Poznańskie dzienniki zgodnie donosiły ponadto o innym przełomowym wydarzeniu: zwołaniu Polskiego Sejmu Dzielnicowego.

Tym razem rzut oka na stuletnią prasę rozpoczniemy od Warszawy. Tam dwa codzienne wydania „Kurjera Warszawskiego” zaczęły wzbogacać jednostronicowe dodatki nadzwyczajne. Trzymane w rękach ulicznych gazeciarzy ulotne kartki donosiły o zdarzeniach, które trwale zapisały się na kartach historii.

Przybycie Komendanta

10 listopada tematem numer jeden był w Warszawie powrót Piłsudskiego, którego odezwę „Kurjer Warszawski” wydrukował w wydaniu głównym dwa dni później:

Obywatele i Obywatelki! Od dziś obejmuję naczelną komendę nad siłą zbrojną Polski. Wielki przewrót w Niemczech postawił na straży interesów Narodu Niemieckiego rząd ludowo-socjalistyczny. Okupacje w Polsce przestaną istnieć. Żołnierze niemieccy opuszczają naszą ojczyznę. Rozumiem w pełni rozgoryczenie, jakie we wszystkich kołach obudziły rządy okupantów. Pragnę jednak, abyśmy nie dali porwać się uczuciom gniewu i zemsty. Wyjazd władz i wojsk niemieckich musi się odbyć w najzupełniejszym porządku.

Dodatek nadzwyczajny z 14 listopada informował o ustąpieniu Rady Regencyjnej, która – także na łamach prasy – kierowała do Piłsudskiego poniższe słowa:

Stan przejściowy podziału zwierzchniej władzy państwowej, ustanowiony odezwą z dnia 11 listopada 1917 roku, nie może trwać bez szkody dla powstającego Państwa Polskiego. Władze te powinny być jednolite. Wobec tego, kierując się dobrem Ojczyzny, postanawiamy Radę Regencyjną rozwiązać, a od tej chwili obowiązki nasze i odpowiedzialność względem Narodu Polskiego w Twoje ręce, Panie Naczelny Dowódco, składamy do przekazania Rządowi Narodowemu.

Rządów ci u nas dostatek

Namaszczony przez Radę Regencyjną Piłsudski i tworzony z jego błogosławieństwem rząd nie był jednak jedyną ofertą na politycznym rynku. Tygodnik „Wyzwolenie” w numerze z 13 listopada, drukowanym w środku zwyczajowego cyklu wydawniczego periodyku, pisał z zapałem o powstaniu rządu lubelskiego.

Radosną niesiemy Wam wieść! Oto rzeczywiście stają się nasze najgorętsze pragnienia. Gospodarkę i władzę w wolnej Polsce ujmują w ręce prawi przedstawiciele ludu. Dnia 7 listopada powstał w Lublinie Tymczasowy Rząd Polskiej Republiki ludowej, złożony z przedstawicieli ludu rolnego, ludu roboczego i szczerze oddanej ludowi inteligencji z Królestwa i z Galicji. Przy tymczasowym rządzie Polskiej Republiki ludowej skupi się cały naród, cała nasza bratnia gromada ludowa, cała siła polskiego plemienia, całe odzyskane dziedzictwo piastowe […] Tak nam dopomóż Bóg!

Entuzjazm bijący ze stron „Wyzwolenia” studziły zapewne wieści płynące z Warszawy, które przekazywały tytuły w całej Polsce. 11 listopada krakowski „Czas” pisał o konieczności stworzenia rządu narodowego. Powoływał się na doniesienia warszawskich gazet i relacjonował ustalenia sygnowane przez Koło Międzypartyjne, Związek Budowy Państwa, Narodowy Związek Robotniczy, Polskie Zjednoczenie Ludowe i Ligę Państwowości Polskiej.

Niżej podpisane stronnictwa, zgromadzone w osobach swoich przedstawicieli w d. 8 listopada rb., w celu naradzenia się nad obecnem położeniem politycznem, zakładają stanowczy protest przeciwko próbom narzucenia narodowi polskiemu dyktatury rządów partyjnych lub lokalnych (na przykład w Lublinie)i stwierdzają konieczność bezzwłocznego stworzenia Rządu Narodowego, posiadającego pełnię władzy, złożonego z reprezentantów wszystkich kierunków politycznych, stojących na gruncie państwowym polskim, z przewagą przedstawicieli stronnictw ludowych i robotniczych.

O rozstrzygnięciach tej kwestii aktualnych na 20 listopada 1918 roku donosił „Dziennik Poznański”, podając skład utworzonego 17 listopada rządu Moraczewskiego i komentując go w sposób następujący:

Lista jest niekompletną, jednakże już zawarte w niej nazwiska wykazują bardzo wyraźnie fizjognomię nowego gabinetu polskiego, która dla ogółu stanowić będzie niespodziankę, niekoniecznie miłą.

Dziennik, powołując się na swoje wcześniejsze artykuły, opisał rozwój sytuacji od momentu, w którym ustępująca Rada Regencyjna oddała władzę w ręce Piłsudskiego, przez nieudaną próbę stworzenia przez Ignacego Daszyńskiego rządu fachowców, aż po utworzenie wspomnianego wyżej gabinetu Moraczewskiego. Wydarzenia te podsumował słowami:

[…] ogólnie rzecz biorąc, trudno się oprzeć wrażeniu, że nowy rząd Polski, który ma ująć kierownictwo nad losami narodu w chwili, kiedy zbiera się konferencja międzynarodowa, ma charakter nazbyt jednostronny i partyjny. Żałowaliśmy, że w poprzednim gabinecie p. Świeżyńskiego nie było żadnego przedstawiciela warstw ludowych i wykazywaliśmy kilkakrotnie konieczność przekształcenia go w sensie bardziej demokratycznym. Rozumieliśmy, że w takich czasach jak obecne nie może uchodzić za wyłącznie „burżujski”. Z drugiej strony nie można ulegać wątpliwości, że wykluczenie z rządu wszystkich burżujów i zagarnięcie władzy wyłącznie przez przedstawicieli społecznej lewicy ogólnym interesem narodowym odpowiadać nie może. W Niemczech stworzyła taki stan rzeczy rewolucja i socjaliści sami nam przyznają, że dalsza forma rządów nie jest właściwie niczem innem jak ukrytą dyktaturą klasową.

Niebezpieczne prowokacje?

Ważne dla Polski wydarzenia rozgrywały się także w Poznaniu. Rozbieżne zazwyczaj w swych opiniach „Dziennik Poznański i „Kurjer Poznański” zgodnie wzywały do zachowania spokoju i donosiły o zwołaniu Polskiego Sejmu Dzielnicowego. Miał on legitymizować władzę Naczelnej Rady Ludowej, a ponadto zapisał się w dziejach parlamentaryzmu, gdyż po raz pierwszy w polskiej historii kobiety uzyskały wówczas zarówno bierne, jak i czynne prawo wyborcze.

Inne, ważne dla Poznania wydarzenie trafiło natomiast na łamy „Kurjera Poznańskiego” jako przykład szkodliwego „fake newsa”. Zamach na poznański ratusz z 14 listopada 1918 roku został tam przedstawiony jako podła plotka, rozpowszechniana przez środowiska nieprzychylne wielkopolskim dążeniom ku wyzwoleniu.

W wieczornem wydaniu „Berl. Tageblattu” z dn. 15 bm. znajdujemy np. następującą enuncjację tłustym drukiem podaną na miejscu naczelnem: „W nocy na wczoraj zjawili się, jak się dowiadujemy, oficerzy polscy automobilami w Poznaniu. Zażądali od zarządu miasta i komendanta oddania miasta Poznania. Liczyć się trzeba z tem, że legioniści polscy podejmą próbę wkroczenia już w najbliższych dniach do Poznania”. Nie potrzeba dodawać, że w doniesieniu tym nie ma ani słowa prawdy.

 

Poza tym w Poznaniu ciągle jeszcze panował względny spokój… i „hiszpanka”.

 

Udostępnij

Danuta Podolak

Kobieta z książką na głowie... - dosłownie i w przenośni. Zakochana w sztuce słowa. Legenda głosi, że urodziła się z „Trylogią” pod pachą, mikrofonem w ręce i fragmentami „Pana Tadeusza” na ustach. Tyle w tym prawdy, że lubi Sienkiewiczowskie zdania wielokrotnie złożone, pracowała w kilku stacjach radiowych i jednej telewizji oraz z zapałem interpretuje teksty literackie, nagrywając audiobooki. Aktorka, nieistniejącego już, amatorskiego teatru, którego niezapomnianą Panią Profesor była Krystyna Feldman. Prowadziła zajęcia recytatorskie dla uczniów szkoły podstawowej, reżyserowała spektakle dziecięcego teatru i organizowała warsztaty radiowe dla dzieci i młodzieży. Z radością i dumą występuje w barwach „Tytusa”. Realizuje projekt „Historia pisana głosem”. Humanistka z umysłem ścisłym, historię kocha jako wierną towarzyszkę wszelkich nauk filologicznych. Interesuje ją staropolszczyzna, lubi grzebać w wiekowych papierach. Kocha miejsca, w których to, co nowoczesne, spotyka się z tym, co dawne – na przykład biblioteki cyfrowe. Właśnie z tej miłości szpera w gazetach sprzed stu lat i szuka sposobów prababek na zdrowe, mądre i pełne uroku życie.

Danuta Podolak