Facebook-icon
Hrabia Tytus

Przedwojenni działkowicze – w walce z alkoholizmem, gruźlicą i głodem

Dziś ogródki działkowe są w krajobrazie polskich miast czymś zupełnie zwyczajnym i nie do końca zdajemy sobie sprawę, że ich istnienie jest wynikiem określonych koncepcji społecznych. Jak zaczęła się ich historia i czemu miały one służyć?

„«Ogródek działkowy – to radość i zdrowie», «Ogródek działkowy zwalcza gruźlicę», «Ogródek działkowy – to najtańsze letnisko». Coraz częściej rozbrzmiewają w całej Polsce te i podobne im hasła, budząc zainteresowanie i chęć dowiedzenia się czegoś bliższego o ogródkach działkowych” – pisano przed wojną w broszurce zachwalającej ogrody działkowe i zarazem ideę ich zakładania.

Ogródki działkowe w Knurowie, 1932 r. (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 1-G-6911-2, domena publiczna)

Jak zaczęła się historia ogródków działkowych, czyli małych terenów zielonych w miastach albo w jego bezpośredniej okolicy, do których mieszkańcy mogli dojechać na przykład kolejką wąskotorową? Pierwotnie były to ogrody robotnicze, a założono je w drugiej połowie XIX wieku w Francji, ale podobne pomysły znane były już wcześniej, bo nawet w XVIII-wiecznej Anglii. W Polsce odwoływano się jednak do tradycji francuskiej.

Zaczęło się od Félicie Hervieu, filantropki i żony fabrykanta z Sedanu, która wpadła na pomysł założenia ogrodów wypoczynkowych dla robotników swojego męża. Idea była prosta: zapewnić ludziom pracującym w trudnych warunkach możliwość odpoczynku na własnym kawałku ziemi. Działki miały być swego rodzaju przełamaniem industrializacji przez powrót do natury i stanowiły jeden z przejawów nowego myślenia o mieście i żyjącym w nim człowieku.

Pierwsze ogródki działkowe w Polsce

XXX lecie ogródków działkowych w Chorzowie. Dzieci w strojach sztygarów i górali na wozie z dekoracją kwiatową przedstawiającą szyb im. Ignacego Mościckiego znajdujący się w Chorzowie, 1935 r. (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 1-G-6906-2, domena publiczna)

Działki rozprzestrzeniły się na całą Europę. Ogrody robotnicze były popularne w Niemczech, Niderlandach, Szwecji, Finlandii i Czechosłowacji. Nic dziwnego, że idea dotarła również na ziemie dawnej Rzeczpospolitej. W 1897 roku doktor Jan Jałkowski wyszedł z inicjatywą założenia pierwszego ogrodu o wiele mówiącej nazwie „Kąpiele słoneczne”.

Ten pierwszy ogród różnił się od tych, które znamy dzisiaj. Stanowił on przestrzeń zieloną znacznie mniej formalną niż park – na jego terenie można było na przykład uprawiać w skąpym stroju gimnastykę – ale nie były to jeszcze osobne działeczki z altankami. Dopiero później, kiedy grudziądzki ogród przeniósł na ulicę Parkową, jego teren podzielono na osobne parcele dla każdego z członków Towarzystwa Naturalnego Sposobu Życia.

Za przykładem Grudziądza poszły inne miasta. W roku 1906 powstał pierwszy ogród działkowy w Poznaniu, a potem kolejne w Gnieźnie, Bydgoszczy, Toruniu i na Śląsku. W 1907 roku Maria Praczkówna założyła na ulicy Odyńca pierwszy ogród w Warszawie. Jak pisano w roku 1909 roku na łamach „Ogrodnika Polskiego”:

W Warszawie urządziła je po raz pierwszy w r. 1907, w liczbie kilkudziesięciu, p. Praczkówna z koleżankami, która wyprosiła na ten cel kilka placów bez użytku leżących. W r. 1908 było już tych działek kilkaset, bo dobroczynnemu temu dziełu zaczęli ludzie sprzyjać, rozumiejąc jego nadzwyczajną doniosłość.

Idzie tu bowiem o to, żeby robotnikowi dać możność cieszenia się nie tylko świeżym powietrzem, ale też i uczuciem, że i on coś na własność posiada; dodać zdrowia jemu i rodzinie, ułatwić wychowanie dzieci nie w ciasnej dusznej izbie lub na podwórzu w niechlujnem domu, gdzie jest najczęściej szkoła występku, ale w lepszych warunkach. Na koniec jest to na widoku, żeby praca […] robotnika […] i jego rodziny, mogły być zużyte na wyżywienie całej familii.

Ogródki działkowe istniały we wszystkich województwach II Rzeczpospolitej i w praktycznie każdym dużym mieście: Katowicach, Toruniu, Chorzowie czy Krakowie, a nawet w Pleszewie, gdzie dbał o nie lokalny proboszcz, starający się pomóc potrzebującym parafianom. Łącznie w roku 1937 istniało w Polsce 421 ogrodów liczących łącznie ponad 48 tysięcy działek. Działali też specjalni instruktorzy, którzy pomagali w planowym rozwoju ogrodów i najpełniejszej realizacji stojącej za nimi idei.

Miasta-ogrody

No właśnie warto się zastanowić, po co w ogóle zaistniały ogródki działkowe, jaka była ich idea? Ciekawy głos w tej sprawie wyraził jezuita Władysław Kubik w odczycie „Ogrody Robotnicze”:

W walce z klęską alkoholizmu ogrody robotnicze stały się środkiem bardzo pomocnym i rzeczywiście oddają w tym względzie usługi nieocenione. Pierwszym czynnikiem niezmiernie ważnym, przywiązującym alkoholików do ogródka, jest piękność całego otoczenia, czystość i potęga przyrody, które stawiają alkoholikowi przed oczy obraz przeciwny temu, co jest w karczmie.

Woń unosząca się w ogrodzie wzbudzi zwolna odrazę do zabijających wyziewów szynku, a to wszystko co w ogrodzie działa, wprowadza w duszę alkoholika jakąś pokorę wobec wszechświata i stwórcy, uczy poznawać rzeczy wielkie, zaciekawia i zastanawia nad życiem i jego przyjemnościami. Ażeby uleczyć alkoholika przy pomocy pracy w ogrodzie, trzeba uderzyć w strunę tęsknoty za przyrodą i jej pięknem, trzeba wywołać entuzjazm dla jej potęgi, trzeba zająć go i przywiązać do życia.

V Wszechpolski Kongres Delegatów Towarzystw Ogródków Działkowych w Warszawie w 1937 r. Napis na transparencie głosi: „Ogrody działkowe dobrodziejstwem dla mieszkańców miast przemysłowych” (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 1-G-6903-3, domena publiczna)

Ogrody były realizacją idei miasta-ogrodu, koncepcji niezwykle wręcz popularnej od końca XIX wieku. Po epoce gwałtownej industrializacji, kiedy miasta stały się wydajne pod względem przemysłowym, lecz zarazem oferowały coraz trudniejsze warunki życia, zapragnięto uczynić je bardziej przyjaznymi mieszkańcom. Realizując tę ideę, stworzono wiele miejscowości willowych, jak Milanówek czy Komorów.

Ogródki były próbą załagodzenia jednego ze skutków industrializacji, czyli rozpowszechnienia chorób płuc. Mieszkania robotników były małe, ciasne, często zagrzybione, praktycznie zawsze pozbawione kanalizacji, do tego przepełnione. Po pracy większość pracowników fabryk kisiła się w pokoikach, w których żyło po kilka, a czasem nawet kilkanaście osób. Ogródek działkowy wydawał się idealnym sposobem, aby przynajmniej trochę pomóc ludziom w zwalczeniu negatywnych skutków tej sytuacji.

Wystawa ogródków działkowych w Poznaniu, 1935 r. (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 1-G-1129-2, domena publiczna)

Ogródki sposobem na umoralnienie

Idea ogródków działkowych pochodzi z czasów, kiedy wierzono w zbawienny wpływ odpowiedniego zagospodarowania czasu. Uważano więc, że możliwe jest ucywilizowanie przez pracę w ogródku. Jak przekonywał Władysław Kubik:

Gdy ogrody robotnicze staną się ukochanem miejscem robotników, to z tą chwilą dźwignie się niesłychanie moralność. Każdy człowiek musi mieć rozrywkę, przyjemność, a brak tanich rozrywek staje się powodem szukania ich w karczmach, skąd wychodzi cała demoralizacja, a trudno z nią walczyć, skoro nie mamy na razie takiego środka który by większe masy robotnicze, całe rodziny zajął i zabawił, połączył piękne z pożytecznemu. Ogród robotniczy przynajmniej w części, od wczesnej wiosny do późnej jesieni, spieszy z pomocą.

Pochód działkowiczów śląskich w Katowicach (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 1-G-6915-2, domena publiczna)

Ratunek przed głodem

Wreszcie ogródki działkowe zapewniały możliwość podreperowania domowego budżetu, co było szczególnie ważne w czasach kryzysu gospodarczego, a wcześniej w okresie pierwszej wojny światowej. Dzisiaj coraz mniej osób sadzi na działkach warzywa takie jak ziemniaki, ale przed wojną taki kawałek ziemi mógł pomóc w wyżywieniu rodziny w czasach głodu. Kiedy szalało bezrobocie, ogródek, na którym można było posadzić sobie rzepę, ziemniaki albo inne warzywa, okazywał się błogosławieństwem.

Kolonia ogródków działkowych im. Adama Skwarczyńskiego dla bezrobotnych pracowników umysłowych w Warszawie, 1936 r. (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 1-C-1175, domena publiczna)

W niektórych miejscach stworzono również tzw. ogrody dla bezrobotnych. Za stosunkowo niewygórowaną cenę sześciu złotych rocznie (czyli za nieco mniej niż tygodniówka służącej) można było tam otrzymać możliwość pracy na własnej działce, a także nasiona, rozsady roślin i narzędzia do uprawy. Trudno ocenić, dla ilu osób taka pomoc okazała się darem od niebios. Pewne pojęcie o tym, ile można było osiągnąć dzięki pracy w takim ogródku, dają wyliczenia Okręgowego Związku Towarzystw Ogródków Działkowych:

Ogródki działkowe zapewniają działkowcom pewne korzyści stałe, nie mają więc charakteru upokarzającej jednorazowej zapomogi. Oczywiście, że wartość wyprodukowanych plonów jest bardzo rozmaita w zależności od rodzaju i kultury ziemi oraz umiejętności uprawiania. Np. na Kresach Wschodnich wartość plonów, na działce prymitywnie uprawianej, nie przekraczała 25 zł, na Śląsku natomiast wynosi 400–500 zł.

***

Artykuł zakończmy słowami hymnu działkowiczów, którego słowa napisała w 1935 roku Zofia Drwęska-Doeringowa:

W radosnych blaskach wiosny rozkwita
Nasza Zielona Rzeczpospolita.
Dobro ludzkości w hymnie swym śpiewa,
Sztandar jej dumnie powiewa.

W swoich szeregach ma ludzi ze stali,
Wierni jej wszyscy są wielcy i mali.
Składa jej każdy daninę ze swej pracy,
Wszyscy poddani dla niej jednacy.

Hołdem działkowców swoich okryta,
Wiwat Zielona Rzeczpospolita.
Hołdem działkowców swoich okryta,
Wiwat Zielona Rzeczpospolita.

Bibliografia

  • Kilka słów o ogródkach działkowych, Okręgowy Związek Towarzystw Ogródków Działkowych, Warszawa 1937.
  • Władysław Kubik, Ogrody robotnicze (streszczenie wykładu), nakładem autora, Lwów 1912.
  • Jadwiga Kosińska, Lwowskie ogrody działkowe, Towarzystwo Ogródków Działkowych we Lwowie, Lwów 1934.
  • Stefan Wilczyński, Ogródki działkowe jako zagadnienia społeczne, nakładem Związku Towarzystw Dobroczynności „Caritas”, Poznań 1927.
  • Władysław Lubawy, Historia ogrodów działkowych w Polsce, Centralny Związek Towarzystw Ogrodów Działkowych i Osiedli Rzeczypospolitej Polskiej w Warszawie, Warszawa 1939.
  • Patryk Zakrzewski, Nie ma jak działka, czyli narodowe hobby Polaków, [w:] Culture.pl, 29 kwietnia 2016 [dostęp: 14 października 2018], <https://culture.pl/pl/artykul/nie-ma-jak-dzialka-czyli-narodowe-hobby-polakow>.

Fot. w miniaturce na stronie głównej: jofwooster, CC BY-SA 3.0).

Udostępnij

Paweł Rzewuski

Filozof i historyk, doktorant w Instytucie Filozofii UW. Interesuje się historią społeczną II RP.