Facebook-icon
Hrabia Tytus

Polska anarchia? Nic z tych rzeczy! Jak szlachta poradziła sobie z pierwszym bezkrólewiem

Z wielką bojaźnią oczekiwano śmierci Zygmunta Augusta. Oznaczała ona bezkrólewie, do którego niewykończony gmach Rzeczpospolitej nie był przygotowany. Wbrew późniejszym stereotypom, szlachta potrafiła się jednak zorganizować i zapobiec anarchii.

Abowiem obywatele krajów naszych, i wielcy ludzie, i mali, zwątpiwszy o potomku królewskim, tak wyglądali i oczekiwali z bojaźnią tego interregnum, jako sądnego dnia zwykli ludzie, złe sumienie mający, wyglądać. Kilka lat przed śmiercią królewską, gdzie jeno zjechało kilka ludzi duchownych, świeckich bądź to senatorów, bądź to szlachty, nawet kupców, nigdy nie chybiło, aby byli nie mieli o przyszłym interregnum mówić, a to z wielką bojaźnią i struchleniem.

Tak pisał o ostatnich latach panowania Zygmunta Augusta Andrzej Lubieniecki w swojej „Poloneutychii”. Choć dzieło to powstało w 1616 roku, jego autor doskonale pamiętał atmosferę, która panowała w państwie polsko-litewskim 44 lata wcześniej. Historyk miał wówczas 22 lata i jako dojrzewający, młody szlachcic był naocznym świadkiem pierwszego bezkrólewia po śmierci Zygmunta Augusta oraz czasu go poprzedzającego.

Śmierć Zygmunta Augusta oznaczała początek bezkrólewia – kryzysu ustrojowego i prawdziwego stanu wyjątkowego (na ilustracji obraz Jana Matejki przedstawiający ostatniego Jagiellona na łożu śmierci)

Gmach niewykończony

Źródła powstałe w tamtym czasie potwierdzają, że relacja Lubienieckiego nie była przesadą. Zarówno korespondencja, jak i dokumenty urzędowe wskazują, że skala niepokoju była ogromna. Miało to trzy przyczyny: niestabilność powstałej zaledwie kilka lat wcześniej Rzeczpospolitej Obojga Narodów, brak regulacji prawnych dotyczących okresu interregnum, a także fakt, iż elita polityczna państwa polsko-litewskiego nie pamiętała już poprzedniego bezkrólewia. Pierwszy z problemów doskonale streścił Stanisław Płaza:

Rzeczpospolita polsko-litewska, przekształcona za ostatnich Jagiellonów w jednolity organizm, stanowiła jeszcze gmach niewykończony, a co gorsza rozdzierany siłami odśrodkowymi: narodowościowymi, religijnymi, antagonizmami społecznymi, wreszcie wciąż żywymi jeszcze partykularyzmami prowincjonalnymi.

W chwili śmierci Zygmunta Augusta Rzeczpospolita Obojga Narodów miała zaledwie trzy lata i obawy o jej jedność nie były nieuzasadnione (na ilustracji akt zawarcia unii lubelskiej na obrazie Marcella Bacciarellego)

Wbrew wyobrażeniom unia polsko-litewska z 1569 roku nie była zjednoczeniem dokonanym w atmosferze wzajemnej zgody i pojednania. Królewskie decyzje dotyczące włączenia części ziem Wielkiego Księstwa Litewskiego do Korony, potraktowane jako forma politycznego szantażu, spowodowały, że elity litewskie stale podważały zasady unii lubelskiej.

Zachwiana została także hierarchia urzędów. Na ostatnich sejmach przed śmiercią władcy toczono zacięte spory o zakres władzy w senacie marszałka wielkiego koronnego i marszałka wielkiego litewskiego. Wyraźne różnice rysowały się też w stopniu ugruntowania reguł republikańskich w różnych częściach nowego państwa. O ile osoba monarchy mogła utrzymywać jedność Rzeczpospolitej dzięki swojemu autorytetowi i posiadanej władzy, o tyle brak króla mógł doprowadzić do destabilizacji.

Państwo bez głowy

Od czasu koronacji Zygmunta Augusta za życia jego ojca wiadomo było, że w przypadku kolejnego władcy elekcja będzie mogła się odbyć dopiero po śmierci syna Zygmunta Starego. Uchwały elekcyjne z roku 1530 i 1538 miały charakter ogólny i nie mówiły nic więcej ponad to, że prawo do wyboru mają wszyscy szlachetnie urodzeni i prawdopodobnie przedstawiciele niektórych miast królewskich. Nie regulowano natomiast szczegółowego postępowania przed elekcją ani nie definiowano ram ustrojowych, w jakich funkcjonować miała Rzeczpospolita bez osoby monarchy.

Śmierć króla tworzyła poważną wyrwę w systemie politycznym państwa. Na ogół uważa się, że polski władca posiadał niewielkie uprawnienia, dodatkowo uszczuplane konsekwentnie przez parlament. Nic bardziej mylnego. Oczywiście proces ograniczania władzy królewskiej na korzyść sejmu faktycznie miał miejsce, nie oznacza to jednak, że brak panującego był niezauważalny.

Król był niewątpliwie najważniejszym elementem systemu polityczno-prawnego, co dawało mu silną i niezachwianą pozycję. Był najwyższym sędzią i strażnikiem przestrzegania prawa. W jego imieniu ogłaszano wyroki sądowe, a sądy królewskie pełniły funkcje sądów apelacyjnych.

Władca pełnił też ważne zadania w procesie prawodawczym. Do niego należało zwoływanie sejmów, ustalanie problematyki obrad oraz ich konkluzja. Kształtował również politykę zagraniczną i zapewniał bezpieczeństwo zewnętrze i wewnętrzne państwa, zwołując po konsultacjach z sejmem pospolite ruszenie czy opłacając wojsko zaciężne. Prowadził też politykę kadrową, obsadzając urzędy oraz oddając w dzierżawę dobra domeny królewskiej. Wszystkie te funkcje i uprawnienia czyniły z osoby monarchy fundament Rzeczpospolitej Obojga Narodów i sprawiały, że był on najwyższym gwarantem praw i swobód szlacheckich.

Choć przyjęło się uważać, że władza królewska w Rzeczpospolitej była niewielka, w rzeczywistości pozostawał on najważniejszym i niezbędnym elementem całego systemu polityczno-prawnego (fot. Gryffindor, CC BY-SA 3.0)

Ustawodawstwo elekcyjne z lat 30. XVI wieku pomijało kwestię wypełnienia tych uprawnień po śmierci króla. Zawierało jedynie enigmatyczne postanowienie, że o zgonie władcy winien informować senat, który miał następnie przejąć rolę koordynatora przygotowań do elekcji. Szczegóły miały być ustalone w przyszłości. Sejmy rzeczywiście próbowały wracać do tego problemu, ale rozchodziły się bez wiążących ustaleń. Zakładano, że okres bezkrólewia potrwa na tyle krótko, że ścisłe określanie reguł nie jest niezbędne. Przy okazji pominięto również regulacje dotyczące sposobu wybierania władcy, co miało w przyszłości daleko idące konsekwencje.

Pustka prawna

Pustka prawna była o tyle kłopotliwa, że pokolenie tworzące elitę władzy w latach 70. XVI wieku urodziło się już po poprzednim bezkrólewiu. Główni aktorzy wydarzeń z lat 1572–1574 przyszli na świat około 14 lat po koronacji Zygmunta Starego. Dodatkowo wcześniejsze okresy interregnum trwały na ogół dość krótko dzięki elekcji wewnątrz rodu Jagiellonów. Brak męskiego potomka Zygmunta Augusta wszystko skomplikował. W okresie staropolskim istniejące luki w prawie stanowionym wypełniało prawo zwyczajowe i istniejące precedensy, ale w przypadku bezkrólewia takich obyczajów nie było. W interregnum wchodzono zatem z niepewnością, bojąc się w szczególności rozpadu młodego państwa.

Zygmunt Stary został koronowany w styczniu 1507 r. po bezkrólewiu trwającym niespełna pół roku. Po jego śmierci nie było interregnum, gdyż Zygmunta Augusta koronowano jeszcze za życia ojca (na ilustracji portret Zygmunta Starego autorstwa Lucasa Cranacha młodszego)

Początek bezkrólewia pokazał, że nie były to obawy nieuzasadnione. Wpłynął na to przede wszystkim konflikt wewnątrz senatu o pierwszeństwo w izbie, a tym samym o prawo do zwoływania zjazdów senackich. W radzie królewskiej ukształtowały się dwa ośrodki władzy: prymasowski wokół arcybiskupa gnieźnieńskiego Jakuba Uchańskiego (de facto kierowany przez biskupa kujawskiego Stanisława Karnkowskiego) oraz marszałkowski wokół Jana Firleja, marszałka wielkiego koronnego (wspartego silnie przez biskupa krakowskiego Franciszka Krasińskiego). Jednocześnie wyraźne zdystansowani do tego sporu byli Litwini, którzy w obliczu braku władcy zaczęli prowadzić własną, niezależną politykę, włącznie z wysyłaniem poselstw do krajów ościennych, przede wszystkim Moskwy.

Konsekwencją konfliktu w łonie senatu było zwoływanie konkurujących ze sobą zjazdów, które wybrać miały czas i miejsce elekcji. Dyskusyjną stała się legitymacja poszczególnych zjazdów do podejmowania takich decyzji, a tym samym możliwe było kwestionowanie ich postanowienia.

Konfederacje

Spory te mocno odczuła prowincja. Przez dłuższy czas na większości ziem – zwłaszcza południowo-wschodnich Rzeczpospolitej – wieść o śmierci króla roznoszona była jako plotka. Zbiegało się to z potrzebą wypłaty żołdu dla stacjonującego na granicy południowej wojska broniącego państwa przed najazdami tatarskimi. Niepokój wzmagały groźby rychłej napaści ze strony Chanatu Krymskiego. Presja bezpieczeństwa ziem i zachowania stabilności na południowym wschodzie była zatem silną motywacją do działania.

Wobec impotencji senatu i dochodzących na prowincję informacji o braku porozumienia między głównymi graczami sceny politycznej, a także pogłębiającego się kryzysu ustrojowego, wspólnoty szlacheckie postanowiły stworzyć formę tymczasowej organizacji państwa i zapewnienia doraźnego bezpieczeństwa. Rozwiązaniem stała się formuła konfederacji, czyli wzajemnego sprzysiężenia grupy szlacheckiej. Zaprzysiężenie pod aktem konfederacji zobowiązywało wszystkich sygnatariuszy do bacznego przestrzegania jej postanowień.

Formuła konfederacji nie była niczym nowym, lecz stosowano ją jeszcze w czasach średniowiecza. Do Polski dotarła pod koniec XIV wieku z Europy Zachodniej, gdzie konfederacją nazywano związek miast występujący w obronie własnych interesów. Na terenie Korony przybrała ona charakter wolnego związku rycerstwa, a często także innych stanów, którego celem była obrona praw lub wymuszenie na władzy określonego postępowania – przestrzegania prawa czy nadania nowych przywilejów. Juliusz Bardach definiuje konfederacje jako „związki szlachty oparte na osobistym przystąpieniu i zobowiązaniu się do realizacji celów sformułowanych w jej akcie”.

Zagrożenie ze strony Chanatu Krymskiego było dla szlachty jednym z bodźców do samoorganizacji (na ilustracji „Tatarzy w ucieczce” – akwarela Artura Grottgera)

Konfederacje zawiązywano również w okresie bezkrólewia po śmierci Ludwika Węgierskiego, a także w okresie regencji po śmierci Władysława Jagiełły. Miały one przede wszystkim przejąć wszelkie uprawnienia monarsze, bez których państwo nie mogło normalnie funkcjonować. Do tych konfederacji odwoływali się twórcy związków szlacheckich okresu bezkrólewia po śmierci Zygmunta Augusta.

Ku stabilizacji

Wymóg przestrzegania decyzji zawartych w akcie konfederacji powodował, że legalizowała ona te poczynania szlachty, które w okresie panowania należały do obowiązków króla. Zastępowała więc autorytet królewski i była manifestacją zwierzchności prawa na władzą oraz wyrażeniem zasady równości stanu szlacheckiego wobec prawa. Warto jednak wspomnieć, że formuła konfederacji przyjęła się na terenie Korony, na Litwie zaś w zasadzie nie występowała.

Spory w łonie senatorów sprawiły, że szlachta musiała wziąć sprawy w swoje ręce (na ilustracji Stanisław Karnkowski, faktyczny przywódca stronnictwa prymasowskiego, rys. Wojciecha Eljasza-Radzikowskiego, ok. 1840 r.)

W pierwszych miesiącach bezkrólewia na terenie Korony zaczęły się więc odbywać lokalne zjazdy szlacheckie, które przejmowały za pomocą aktu konfederacji główne uprawnienia królewskie. Stopień ich aktywności i samodzielności uzależniony był od dojrzałości politycznej lokalnej szlachty. Część zjazdów potrafiła wypracować wzorce postępowania, które niebawem objęły teren całego kraju, inne zaś jednie biernie odtwarzały posunięcia innych.

Ogromny wpływ na ukształtowanie systemu konfederacji na terenie Korony miał zdominowany przez wybitnych przedstawicieli ruchu egzekucyjnego zjazd szlachty ziemi chełmskiej w Krasnymstawie. Tam właśnie ukształtowała się m.in. instytucja kapturu. Na ogół przyjmuje się, że był on formą doraźnego sądu, w rzeczywistości posiadał głównie uprawnienia policyjne. Zadaniem deputatów do sądów kapturowych było przede wszystkim schwytanie przestępcy, który łamał prawo. Dopiero w praktyce zaczęły kształtować się uprawnienia sądownicze, przy czym wyroki i tak miały być zatwierdzane przez nowo obranego króla.

Łamanie prawa w czasie interregnum uważano za szczególne naruszenie pokoju wewnętrznego. Bezkrólewie traktowano jak okres stanu wyjątkowego, czas destabilizacji państwa. W aktach konfederackich znajdowały się zatem często groźby, że łamiących prawo w dobie interregnum karać należy nie tylko więzieniem, ale wręcz utratą czci, honoru i wyrzuceniem ze stanu szlacheckiego.

Obok kapturów zjazdy szlacheckie próbowały rozwiązywać sprawy związane z opłacaniem wojska. Czyniono to głównie poprzez opodatkowanie lub donacje deklarującego taką wolę możnowładcy. Oczywiście zakładano w takim przypadku, że magnat takowy otrzyma zwrot ze skarbu królewskiego po wyborze nowego monarchy.

W starszej literaturze przedmiotu konfederacjom przypisywano często wymiar antysenatorski. Co prawda wiele spośród zjazdów negatywnie wypowiadało się o aktywności senatorów, ale samo zwoływanie szlacheckich zgromadzeń nie wiązało się z chęcią odebrania władzy radzie królewskiej. Wręcz przeciwnie, wśród szlachty dominowała opinia, że to właśnie senatorowie są odpowiedzialni za zachowanie stabilności w państwie. Konfederacje miały mieć raczej charakter tymczasowych struktur zakładanych w obliczu kryzysu.

Konwokacja i konfederacja warszawska

Siła zjazdów szlacheckich i zakładanych konfederacji była tak duża, że senat nie wyobrażał sobie podejmowania decyzji bez uwzględnienia głosu szlacheckiego. Stąd narodziła się idea zwołania zjazdu konwokacyjnego, który ustanowić miał zasady elekcji oraz porządku państwowego w czasie bezkrólewia. Pierwszy taki zjazd odbył się w styczniu 1573 roku w Warszawie. System obrad konstruowano tak, aby nie przypominał normalnego sejmu. Czyniono tak w obawie, aby do zwyczaju nie przeszło zwoływanie sejmów z pominięciem osoby królewskiej.

Akt konfederacji warszawskiej (Archiwum Główne Akt Dawnych, zbiór Dokumentów Pergaminowych, nr 4467)

Na koniec obrad zjazdu warszawskiego uchwalono akt konfederacji, który przeszedł do historii jako konfederacja generalna lub konfederacja warszawska. Dokument znany jest głównie z punktu dotyczącego tolerancji religijnej, choć był on jedynie częścią większej całości. Konfederacja zawiązana była bowiem z myślą o zagwarantowaniu bezpieczeństwa w okresie bezkrólewia.

W tym kontekście akt tolerancji nie wyrażał wyłącznie akceptacji współistnienia różnych wyznań, lecz stanowił jeden z fundamentów ustrojowych. Sankcjonował, że wyznanie nie może być wyznacznikiem obywatelskości, a co za tym idzie – nie może pozbawiać prawa głosu. Jednym słowem, konfederacja warszawska zabezpieczać miała prawa obywatelskie stanu szlacheckiego.

Dokument uchwalony pod koniec stycznia 1573 roku w dużej mierze zatwierdzał ustrój, który ukształtował się w pierwszych miesiącach bezkrólewia. Za fundament bezpieczeństwa uznano konfederacje, utrzymując ich uprawnienia policyjno-sądownicze oraz administracyjne. Bardzo silnie podkreślano przy tym potrzebę zachowania jedności Rzeczpospolitej, co odnosiło się do separatystycznych tendencji w Wielkim Księstwie Litewskim.

***

Bezkrólewie po śmierci Zygmunta Augusta było papierkiem lakmusowym dojrzałości obywatelskiej społeczeństwa szlacheckiego. O ile zawiodła stara forma ustrojowa, jaką był senat, doskonale sprawdziła się samorządność szlachecka. Konfederacje uratowały Rzeczpospolitą przed pogłębieniem chaosu i pozwoliły przetrwać trudny okres interregnum.

Doświadczenia te były później wykorzystywane przy wielu okazjach, np. w XVIII wieku w czasie wojny północnej, kiedy paraliż władz centralnych sprawił, że lokalne związki szlacheckie zaczęły przejmować tymczasową władzę na określonych terytoriach, m.in. pobierając podatki służące bieżącemu administrowaniu. Dalekie jest to od wyobrażeń o zanarchizowanym polskim społeczeństwie.

Bibliografia

  • Ewa Dubas-Urwanowicz, Koronne zjazdy szlacheckie w dwóch pierwszych bezkrólewiach po śmierci Zygmunta Augusta, Wydawnictwo UwB, Białystok 1998.
  • Stefan Gruszecki, Walka o władzę w Rzeczpospolitej po wygaśnięciu dynastii Jagiellonów (1572–1573), PWN, Warszawa 1969.
  • Stanisław Grzybowski, Jan Zamoyski, PIW, Warszawa 1994.
  • Władysław Konopczyński, Konwokacje, [w:] Studia historyczne ku czci Stanisława Kutrzeby, t. 1, Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 1938.
  • Zofia Libiszowska, Ziemia sieradzka i łęczycka w czasie bezkrólewia po śmierci Zygmunta Augusta, „Rocznik Łódzki”, t. 4 (1961).
  • Henryk Lulewicz, Gniewów o unię ciąg dalszy. Stosunki polsko-litewskie w latach 1569–1588, Neriton–Instytut Historii Polskiej Akademii Nauk, Warszawa 2002.
  • Tadeusz Piliński, Bezkrólewie po Zygmuncie Auguście i elekcja króla Henryka, Kraków 1872.
  • Stanisław Płaza, Wielkie bezkrólewia, Krajowa Agencja Wydawnicza, Kraków 1988.
  • Tenże, Próby reform ustrojowych w czasie pierwszego bezkrólewia (1572–1574), nakładem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kraków 1969.
  • Wacław Uruszczak, Ustawy Zygmunta I z lat 1530 i 1538 w sprawie elekcji królewskiej, [w:] Prawo wczoraj i dziś. Studia dedykowane prof. Katarzynie Sójce-Zielińskiej, red. Grażyna Bałtruszajtis, Liber, Warszawa 2000.
  • Anna Sucheni-Grabowska, Sejm w latach 1540–1586, [w:] Historia sejmu, t. 1, Do schyłku szlacheckiej Rzeczypospolitej, red. Jerzy Michalski, PWN, Warszawa 1984.
Udostępnij

Sebastian Adamkiewicz

Doktor nauk humanistycznych, absolwent Uniwersytetu Łódzkiego. Muzealnik, adiunkt w dziale historycznym Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi. Stały współpracownik Dziecięcego Uniwersytetu Ciekawej Historii, uczestnik projektów edukacyjnych i popularyzatorskich. Specjalista z zakresu historii Polski nowożytnej, dziejów kultury politycznej i propagandy. Publicysta portalu historycznego Histmag.org.

Sebastian Adamkiewicz