Facebook-icon
Hrabia Tytus

Business as usual, czyli jak Wielkopolanie handlowali z Krzyżakami

Kto jak kto, ale to nie Polacy powinni nienawidzić Krzyżaków, tylko Prusowie. To im teutońscy rycerze zgotowali los podobny do tego, co spotkało amerykańskich Indian. Nam z kolei sąsiedztwo z Krzyżakami przyniosło więcej zysków niż strat. Szczególnie gdy mowa o handlu i biznesie.

Państwo zakonu krzyżackiego w 1260 roku (rys. S. Bollmann, CC BY-SA 3.0)

Prusowie byli dla Piastów solą w oku już od czasów Bolesława Chrobrego. Z dekady na dekadę, obserwując, jak zmienia się ich otoczenie, stawali się coraz groźniejsi. W XII wieku zaczęli formować pierwsze federacje plemienne. Silni i rozochoceni, upodobali sobie organizowanie łupieżczych wypraw na sąsiednie ziemie, np. Mazowsze. W XIII wieku stali się w efekcie ogromnym problemem dla Konrada Mazowieckiego, któremu marzył się krakowski tron. Potrzebował pomocy. W 1226 roku zaprosił więc Krzyżaków, nadał im ziemię chełmińską i zrzekł się wszelkich praw do krzyżackich podbojów w Prusach.

Nikt nie spodziewał się jednak, że zakonni rycerze to nie tylko wojownicy, ale także świetnie zorganizowani biznesmeni, którzy wręcz natychmiastowo przystąpili do budowy struktur politycznych, a zwłaszcza gospodarczych swojego nowego państwa. Nie zrobili tego sami. W pierwszych latach podboju w latach 30. i 40. XIII wieku pomogli im książęta wielkopolscy. Pieniądze zawsze były bowiem największą motywacją i siłą.

Produkt najwyższego pożądania

Państwo zakonne, a wraz z nim i całe podbijane Prusy, weszło pod koniec XIII wieku w okres stuletniej ekspansji i gospodarczego rozkwitu. Jak pokazują źródła, w drugiej połowie tego stulecia wpływy kupców krzyżackich sięgały już górnych Węgier, Rusi Halickiej, Nowogrodu Wielkiego, Rugii, Stralsundu i Norwegii. Z rzadka docierali oni także do Niderlandów i Anglii. Ich udział w handlu uzależniony był jednak od ścisłych kontaktów z bezpośrednimi sąsiadami czyli z ziemiami polskimi m.in. z Mazowszem, Kujawami czy Wielkopolską. Zakon musiał zatem podjąć starania o uzyskanie korzystnych warunków dla swoich kupców podróżujących przez ziemie polskie.

Udało się to dzięki układom handlowym, zawartym w I połowie XIII wieku z władcami Wielkopolski. W 1238 roku zakon uzyskał od księcia wielkopolskiego Władysława Odonica przywilej zwalniający od części opłat celnych lub nadający spore „rabaty” dla kupców oraz pielgrzymów podróżujących szlakiem handlowym łączącym Prusy z Rzeszą. W 1243 roku Przemysł I oraz jego brat Bolesław Pobożny wystawili rozszerzoną wersję tego dokumentu. Dzięki tym układom kupcy krzyżaccy przemierzający wielkopolskie ziemie przewozili i mogli sprzedawać sól, śledzie i sukno robocze, a jako płacidła używali także pieprzu. W 1243 roku zakon zaczął sprowadzać wielkopolskim szlakiem również wino z ziem niemieckich oraz sukna flandryjskie.

Władysław Odonic wg Jana Matejki (reprodukcja z pocztówki z 1939 r.)

To właśnie sukno stanowiło obiekt największego pożądania Wielkopolan i najważniejszy kapitał niemieckich kupców. Handel nim dominował w państwie krzyżackim od XIII do końca XV wieku. Na początku XIII wieku flandryjskie tkaniny docierały już do Gdańska za sprawą kupców hanzeatyckich, skąd było transportowane wozami w głąb ziem polskich. Już dokument księcia Świętopełka z roku 1227 wystawiony dla kupców z Lubeki wymienia sukna, które mogły pochodzić z Flandrii, dokładnie z Fryzji, a nawet Anglii. Te same typy sukna wymienia m.in. wielkopolski przywilej z 1243 roku.

Sukno flandryjskie mogło docierać w głąb ziem polskich i do państwa krzyżackiego drogą morską, zapewniającą bezpośredni napływ towarów z Lubeki, a także z Gdańska szlakiem wiślanym. Alternatywą była trasa lądowa łączącą Rzeszę z Prusami. Jeszcze w 1238 roku możliwe było wykorzystanie wszystkich tych dróg. W 1243 roku zakon zaczął jednak wojnę z księciem pomorskim Świętpełkiem i tym samym szlak wiślany, i w mniejszym stopniu również morski, został zablokowany. Dostawy sukna musiały odbywać się głównie drogą lądową.

Pewne znaczenie w dostawach sukna drogą lądową mogło mieć wzmiankowane w układach wielkopolskich miasto Gubin. Ośrodek ten stanowił w owym czasie faktorię handlową kupców z Halle, które było ważnym eksporterem soli i sukna właśnie, a w XIII wieku odgrywało rolę głównego pośrednika w handlu suknem flandryjskim na wschodzie Europy. Ziemie wielkopolskie z kolei mogły utrzymywać stosunki z tym miastem już od XI wieku.

Logicznym krokiem ze strony kupców zakonnych było zatem sprowadzanie sukna z ośrodka, które miało już pewne kontakty z ziemiami polskimi w przeszłości. Jako faktoria handlowa najbliżej usytuowany był z kolei Gubin, do którego mogły docierać transporty z Halle, by trafić dalej na Śląsk i do Prus przez Wielkopolskę. Dzięki ustalonym w układach z Krzyżakami taryfom celnym Wielkopolanie nie tylko mieli dostęp do cennego sukna, ale też sami zarabiali na handlu tym towarem.

Święte pieniądze nie śmierdzą

Był jednak jeden haczyk. Wedle dokumentów wszyscy kupcy, osadnicy i bracia zakonni, których podejrzewano, że z przewożonych przez Wielkopolskę dóbr będą ciągnąć prywatne zyski, musieli uiścić normalne opłaty celne. W sytuacjach spornych od zapłaty zwalniała ich przysięga, że wszystko co wiozą, będzie wykorzystane na ich własny użytek. Zakon krzyżacki, mimo swego militarnego charakteru, nadal pozostawał instytucją kościelną, a w świetle teologii handel mający przynosić zyski był zabroniony – Kościół był mu przeciwny. Oczywiście zakony prowadziły handel, odnosząc przy tym znaczne zyski, Krzyżacy dbali jednak o swój wizerunek jako duchownych i stąd w układach handlowych czy przywilejach celnych wydanych dla zakonu często znajdowały się zastrzeżenia, że zwolnienia dotyczą tylko produktów zakupionych na użytek własny.

Podobne sformułowania pojawiają się choćby w przywileju cesarza Fryderyka II znoszącym cła na terenie Palermo i Królestwa Sycylijskiego. Także bulle papieskie z 1253 i 1267 roku zezwalały zakonowi na prowadzenie handlu pod warunkiem, że będzie kupować towary tylko na użytek własny, a sprzedawać tylko nadwyżki, bez uprawiania handlu w celu osiągnięcia zysków. Co ciekawe, oba piastowsko-krzyżackie układy zakładały, że kupcy krzyżaccy mogli być również zwolnieni z opłat za produkty kupione na terenie Wielkopolski. Świadczy to wyraźnie o piastowskich ambicjach, by rozgrywać gospodarcze karty.

Rekonstrukcja kwartnika krzyżackiego. Po lewej awers z tarczą zakonną wielkiego mistrza, po prawej rewers z zakonnym krzyżem równoramiennym (fot.Tomasz Sienicki, CC BY-SA 3.0)

Jak przechytrzyć Krzyżaka?

Wielkopolanie pragnęli krzyżackich towarów, stąd udogodnienia, które miały przyciągać kupców. Z drugiej strony książęta chcieli wyciągnąć od bogatych kupców jak najwięcej pieniędzy. W efekcie nie pozwalali krzyżackim kupcom na samowolkę gospodarczą i nie dawali się wyzyskiwać za bezcen. Wraz z rozwojem handlu krzyżacko-wielkopolskiego rosły też cła i działo się to naprawdę szybko. Między 1238 a 1243 rokiem opłaty wzrosły dwukrotnie. Oprócz typowych ceł funkcjonowało także tzw. butowe, czyli najprawdopodobniej opłata za przejście jednego człowieka przez komorę celną.

Wielkopolanie ścigali też wszystkich, którzy próbowali poruszać się poza ustalonymi szlakami, czyli zarabiać na przemycie. Nie zapomniano więc o tzw. przymusie drogowym, który ustalał karę za zejście z głównej drogi i ominięcie komór celnych. Była ona stosunkowo wysoka, gdyż wynosiła 1 grzywnę srebra – co mogło stanowić 1/3 rocznego dochodu celnika – oraz nakazywała zapłacić pełne cło i myto.

Ratusz w Gubinie – pamiątka dawnej świetności miasta (fot. A.Savin, CC BY-SA 3.0)

Według historyków tego typu przepisy wyraźnie pokazują, że obrót towarowy między Wielkopolską a krzyżakami mógł być na tyle duży i intensywny, że kupcy zaczęli unikać uciążliwych opłat. Samym książętom musiało z kolei zależeć na tym, by maksymalnie wykorzystać kupców przejeżdżających tranzytem przez ziemie wielkopolskie i stąd silne zaznaczenie w dokumentach wagi przymusu drogowego.

Sojusznicy świętej sprawy czy biznesmani?

Niektórzy historycy uważają, że pierwszy z traktatów handlowych mógł mieć swoją genezę w krucjatowych zapędach księcia Władysława Odonica. Na przełomie 1233 i 1234 roku władca wielkopolski brał udział w zorganizowanej przez krzyżaków i książąt polskich krucjacie przeciwko Prusom. W okresie między 1232 a 1238 rokiem dokonał on również kilku hojnych nadań dla innych zakonów rycerskich, m.in. joannitów i templariuszy. Wszystko to łącznie z przywilejem z 1238 roku można by zatem łączyć z działalnością dewocyjną i krucjatową Odonica. Oczywiście wsparcie dla zakonów rycerskich mogło być także motywowane nadzieją, że zakonnicy przeprowadzą kolonizację pustek, umocnią granice jego księstwa oraz przyczynią się do jego rozwoju.

Wraz ze wzrostem władztwa krzyżackiego i kolejnymi lokacjami w ziemi chełmińskiej rozwijać się zaczął szlak komunikacyjny łączący Prusy z Rzeszą, a ciągnący się przez terytorium wielkopolskie. Przebiegał on z Łużyc przez Gubin, Krosno, Sulechów i Zbąszyń do Poznania i Gniezna, a stamtąd do Inowrocławia i dalej już do Prus. Wielkopolscy celnicy mogli nie być przygotowani na wzrost ruchu na owym szlaku. Zaczęło dochodzić do sporów między nimi, a zmierzającymi do Prus kupcami i pielgrzymami. Trzeba było ten chaos opanować, a jeszcze lepiej – zarobić na nim.

Trzeba też wspomnieć, że lata 30. XIII wieku to także czas wzmożonej działalności Odonica zmierzającej do lokacji Gniezna na prawie niemieckim. Funkcjonujący niezawodnie targ gnieźnieński, na który docierali z pewnością kupcy niemieccy, sprzyjał rozwojowi handlu i rynków finansowych. Wobec tego Odonicowi musiało zależeć na utrzymaniu ruchu na opisanym szlaku handlowym.

Zapewnienie odpowiednich zwolnień dla podróżujących po tej samej trasie osadników również leżało w interesie Krzyżaków i wielkopolskich książąt. Wielu osadników napływających do Prus przez ziemie wielkopolskie pochodziło z Gubina i niemieckiego Halle. Miasta te miały ogromny wpływ na rozwój osadnictwa miejskiego w Poznaniu, gdzie już pod koniec XII wieku zaczęła się rozwijać spora kolonia kupców niemieckich. Przywilej handlowy z 1243 roku mógł być zatem jednym z kroków podjętych w celu przyciągnięcia osadników i obcego kapitału potrzebnych do rozwoju i lokacji Poznania na prawie niemieckim w 1253 roku.

***

Władztwo krzyżackie i Wielkopolska niewątpliwie wiele zyskały na wzajemnych relacjach. Samo księstwo wielkopolskie nie oferowało zakonowi luksusowych towarów, umożliwiało jednak kupcom krzyżackim bezpieczne dotarcie do Prus dzięki systemowi dróg i komór celnych. Z kolei piastowcy książęta i możni w ich państwie czerpali znaczne dochody dzięki aktywności niemieckich kupców. Napływ zachodnich towarów i kapitału przyczyniał się do dalszego rozwoju wielkopolskich miast.

Bibliografia

  • Preussisches Urkundenbuch: politische Abtheilung, t. I/1, wyd. August Robert Seraphim, Königsberg 1909.
  • Udo Arnold, Początki handlu zakonu krzyżackiego, [w:] tegoż, Zakon krzyżacki. Z Ziemi Świętej nad Bałtyk, Uniwersytet Mikołaja Kopernika, Toruń 1996, s. 50–60.
  • Marian Biskup, Gerard Labuda, Dzieje zakonu krzyżackiego w Prusach. Gospodarka – Społeczeństwo – Państwo – Ideologia, Wyd. Morskie, Gdańsk 1986.
  • Roman Czaja, Strefa bałtycka w gospodarce europejskiej w XIII–XV wieku ze szczególnym uwzględnieniem Prus krzyżackich, [w:] Ziemie polskie wobec Zachodu. Studia nad rozwojem średniowiecznej Europy, red. Sławomir Gawlas, DiG, Warszawa 2006, s. 195–246.
  • Marian Dygo, Studia nad początkami władztwa zakonu niemieckiego w Prusach (1226–1259), Uniwersytet Warszawski. Instytut Historyczny, Warszawa 1992.
  • Dzieje Wielkopolski, t. 1, Do roku 1793, red. Jerzy Topolski, Wyd. Poznańskie, Poznań 1969.
  • Karol Maleczyński, Studia nad dyplomami i kancelarią Odonica i Laskonogiego 1202–1939, Towarzystwo Naukowe, Lwów 1928.
  • Państwo zakonu krzyżackiego w Prusach. Władza i społeczeństwo, red. Marian Biskup, Roman Czaja, PWN, Warszawa 2009.
  • Stefan Weymann, Cła i drogi handlowe w Polsce piastowskiej, Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, Poznań 1938.
Udostępnij

Marcin Sałański

Historyk, dziennikarz prasowy i telewizyjny. Współpracował m.in. z portalem „Histmag.org”, serwisem „Historia i Media”, Wydawnictwem Bellona, „Focusem Historia” i Muzeum Niepodległości w Warszawie. Interesuje się historią średniowiecza, dziejami gospodarczymi, popularyzacją historii i szeroko rozumianą popkulturą.