fbpx
Facebook-icon
Hrabia Tytus

Zamknięcie Powszechnej Wystawy Krajowej

Cztery i pół miesiąca – od połowy maja do końca września 1929 roku, Poznań żył Pewuką – wystawą przygotowaną na 10-lecie odzyskania niepodległości. Gwar w kawiarniach, rozświetlone ulice pełne gości – jakże inny był to świat od tego, który znano wcześniej, jak i tego, który miał dopiero nadejść.

Uroczyste zamknięcie Pewuki odbyło się 30 września. Świadkowie, zarówno organizatorzy jak i mieszkańcy Poznania, przyznawali, że nagle w mieście zapanował nieopisany smutek. Wystawa, która była symbolem radości, wniosła dużo koloru do życia Poznańczyków. Jeden z nich tak wspominał ten moment:

Na zamknięcie Powszechnej Wystawy Krajowej przybyła, jak można się było tego spodziewać niezliczona ilość mieszkańców Poznania i z pewnością również jego pobliskich okolic. Był to chyba nie tylko dla mnie wzruszający moment. […] Zauważyłem, że niektórzy z pewnością poznaniacy (a ja między nimi) mieli łzy w oczach. Ja sam doznałem coś w rodzaju uczucia żalu, że „to” się  „już” skończyło i pomyślałem wówczas, że na następną taką „Pewukę” z „Wesołym miasteczkiem” przyjdzie nam poczekać dalsze 10 lat.

Karuzela w wesołym miasteczku na ternie Pewuki (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 1-G-1029-2, domena publiczna)

Ostatni dzień

Publiczność, którą liczono w tysiącach, zaczynała zbierać się na terenach wystawowych już od rana. Główne uroczystości rozpoczęto o godzinie 18:00 w oświetlonym i tonącym w kwiatach westybulu reprezentacyjnym. Na podniesieniu siedzieli w półkolu członkowie rządu – premier Świtalski, minister Zalewski, Kwiatkowski, Kühn, Niezabytowski, Matuszewski, Staniewicz i marszałek Senatu Szymański.

Po drugiej stronie zasiedli członkowie Rady Głównej i Zarządu i Dyrekcji PWK. Na krzesłach, naprzeciwko podestu, siedzieli w pierwszych rzędach dostojnicy kościelni oraz przedstawiciele władz cywilnych i wojskowych. Uroczystość zainaugurował na organach Feliks Nowowiejski, grając finale z sonaty nr VI swojego autorstwa i improwizację na temat Bogarodzicy.

Organy w westybulu reprezentacyjnym Pewuki (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 1-G-948-3, domena publiczna)

Podniosłą, wzruszającą i skądinąd całkiem długą mowę pożegnalną wygłosił Naczelny Dyrektor Wystawy Stanisław Wachowiak, który „zdał sprawę z włodarstwa swego”. Przedstawił on swego rodzaju rys historyczny Pewuki. Mówił przede wszystkim o ogromnym wysiłku, dzięki któremu wystawa była piękna i miała „europejskie rozmiary”, gdyż od 1900 roku nie zorganizowano większej na kontynencie. Jej budowa zmobilizowała rzesze Polaków, którzy zjednoczyli się przy wspólnym dziele. Pokrzepiło ono serca i budziło podziw nie tylko mieszkańców Rzeczpospolitej, ale również zagranicznych gości. Mimo strasznej zimy wystawa była gotowa na dzień otwarcia, co oznaczało, że wybudowano ją w rekordowym czasie. Nie powiedział tego wprost, ale z pewnością poczytywał to również za swój sukces, czemu nie należy się dziwić.

Jeden z celów Pewuki, o którym nie mówiono wprost, był Wachowiakowi szczególnie bliski – aby Polskę „gospodarczo zespolić i zunifikować”. Oczywiście nie stało się to za sprawą jednej wystawy, ale mimo wszystko Pewuka „w zaborczych granicach porobiła szczerby i wyłomy”.

Sieć kolejowa w 1930 roku. Różnice między ziemiami należącymi dawniej do poszczególnych zaborów są łatwe do dostrzeżenia (domena publiczna, źródło ilustracji)

Następnie w krótkich, żołnierskich słowach przemówił prezydent Poznania Cyryl Ratajski, który przede wszystkim dziękował: wystawcom, twórcom, obywatelom, a nawet Józefowi Piłsudskiemu, który co prawda przyglądał się poczynaniom Poznania życzliwym okiem wielkiego protektora, ale nie pojawił się w nim w tym czasie ani razu. Pięknych podziękowań doczekał się też Stanisław Wachowiak, który na początku września zwrócił niezwykle szczerze uwagę prezydentowi, że przy różnych okazjach nie wspominał w ogóle o jego pracy. Ten mały incydent nie zaważył jednak na ich dozgonnej przyjaźni.

Rządowy Komisarz wystawy, minister Bertoni, zrobił natomiast podsumowanie tego, co pokazał polski rząd. Było to zarazem streszczenie pracy, jaką wykonały poszczególne ministerstwa od 1918 roku, borykając się przy tym z ogromnymi problemami. Zanim zakończył, stwierdził jeszcze: „Wystawa była wielkim sukcesem, była zwycięstwem, lecz pamiętajmy, że czeka nas dalsza praca”.

Defilada na zamknięcie Powszechnej Wystawy Krajowej w Poznaniu (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 1-G-1041, domena publiczna)

O wysiłku związanym z organizacją Pewuki, a przede wszystkim o pracy, którą wykonano w ciągu 10 lat niepodległości, mówił również Eugeniusz Kwiatkowski – minister przemysłu i handlu. Ostatni przemawiał premier Świtalski:

Mam zamknąć Wystawę. W wyrazie zamykam jest coś ze smutku. Jeszcze dziś jarzą się tu światła […]. Od jutra zacznie się rozbiórka. Pawilony zostaną ogołocone i sterczeć będą jak szkielety, czekając na zrównanie ich z ziemią.

Ale dla premiera Świtalskiego dzień ten nie był smutny. 16 maja, gdy otwierano wystawę, wszyscy przeżywali tremę, a w dniu zamknięcia wiedzieli, że wykonali dobrą pracę dla czterech milionów ludzi, którzy chcieli zwiedzić Pewukę.

Rozbiórka pawilonów Powszechnej Wystawy Krajowej (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 1-G-1043-3, domena publiczna)

Chwilę przed godziną 20. premier ogłosił, że zamyka wystawę. Po chwili rozległ się fragment chorału „Bolesław Śmiały” Feliksa Nowowiejskiego, po nim zagrano hymn narodowy, nad Placem Marka rozbłysły sztuczne ognie, których wybuchy mieszały się z dźwiękami poloneza as-dur Fryderyka Chopina.

Organizatorzy wystawy oraz zaproszeni goście przeszli do Dworu Huggera, na uroczysty bankiet na 500 osób, gdzie zostali powitani głosami „wszystkich syren parowozowych dworca poznańskiego”. Publiczność natomiast udała się do Parku Wilsona i na teren wesołego miasteczka, gdzie bawiono się jeszcze do późnych godzin nocnych.

Kolejka górska w wesołym miasteczku na terenie Pewuki (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 1-G-1029-1, domena publiczna)

Odznaczenia i nagrody

Niemożliwym było, aby uroczyste zamknięcie ograniczyło się do dwóch godzin przemówień. Dzień wcześniej 7 tys. osób oglądało sztuczne ognie nad areną obok dancingu i wesołego miasteczka. W dniu zamknięcia, o godz. 10 w westybulu reprezentacyjnym wręczono wystawcom nagrody, przyznane przez Sąd Wystawy i Ministerstwo Przemysłu i Handlu.

Cyryl Ratajski wyjaśnił, że kierowano się opinią niezależnych ekspertów, a ponieważ poziom okazał się bardzo wysoki, przyznano dość sporo – bo 1914 – nagród, w tym 322 złotych medali, 487 srebrnych, 255 brązowych, 181 listów pochwalnych, 391 dyplomów zasługi i 305 dyplomów uznania.

Odznaczenie twórców Powszechnej Wystawy Krajowej (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, 1-G-1038, domena publiczna

O godz. 17 w Sali Tronowej na Zamku Cesarskim udekorowano odznaczeniami rządowymi twórców Pewuki. Było to przyczyną wzruszającej ale i zabawnej sytuacji, którą opisuje Stanisław Wachowiak:

Razem z Ratajskim i szeregiem najważniejszych osób z organizacji PWK zaproszony zostałem na zamek poznański. Tam prezes Rady Ministrów, dr Świtalski, w otoczeniu członków rządu i wojewody poznańskiego, […] oznajmił, że rząd jednomyślnie postanowił, a kapituła uchwaliła nadać Ratajskiemu i Wachowiakowi Wielką Wstęgę z Gwiazdą orderu narodowego Polonia Restituta […].

Nie umiem opisać wzruszenia, jakie nas ogarnęło, kiedy Ratajski i ja wygłaszaliśmy na ostatniej uroczystości nasze przemówienia w hali reprezentacyjnej. Okazało się jednak, że obaj mieliśmy nieprawidłowo założone nasze Wielkie Wstęgi, na co nam protokół zwrócił uwagę i było nieco humoru z tego powodu.

Nie było też tajemnicą, że Ratajski przedstawił do odznaczenia całą listę inżynierów, którzy w mieście pracowali nad wystawą. Władze województwa poskreślały jednak pewne nazwiska ze względów politycznych. Wówczas Ratajski wycofał listę. Mieli dostać albo wszyscy, albo nikt.

Epilog

Niezależnie od tego, czy bawiono się w wesołym miasteczku, czy podziwiano przemysł włókienniczy, polską sztukę lub lokomotywy przy pawilonie Ministerstwa Komunikacji, Powszechna Wystawa Krajowa zachwycała. Była wyrazem autentycznej radości z 10 lat rozwoju wolnego kraju i wpływała bardzo pozytywnie na zagraniczne opinie o Polsce, o czym świadczą przesyłane do magistratu listy.

Pewuka przyciągnęła wielu zagranicznych gości. Na zdjęciu dziennikarze ze Szwecji zwiedzający wystawę (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 1-G-1023, domena publiczna)

Szybko jednak nadeszły problemy, na które niewiele można było poradzić. Z kilkumiesięcznym opóźnieniem do Polski dotarł wielki kryzys gospodarczy. Nie ominął on Poznania. Miasto do niedawna głodne robotników, którzy przybywali z innych ośrodków, teraz nie mogło im zaproponować pracy.

Przez długie lata jeszcze Poznań spłacał długi zaciągnięte na potrzeby wystawy. Na terenie „E” (dzisiejszy Park Kasprowicza) w dawnych pawilonach zostali ulokowani bezdomni. wesołe miasteczko nie kojarzyło się już z kolejką górską i Panem Twardowskim nad wejściem, ale było symbolem biedy.

Domy bezrobotnych i bezdomnych, tzw. „wesołe miasteczko” (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 1-U-4932, domena publiczna)

Choć historycy ocenili Pewukę pozytywnie, szczególnie ze względu na inwestycje w budynki, które do dzisiaj służą miastu oraz rozwój Międzynarodowych Targów Poznańskich, o wystawie mało się pamięta. Kryzys, który nastąpił po jej zakończeniu, spowodował, że trudno było ocenić, w jaki sposób wystawa wpłynęła na polską gospodarkę i jakie inwestycje mogłyby zostać poczynione w jej następstwie.

Bibliografia

  • Władysław Czarnecki, To był też mój Poznań, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1987.
  • „Echo Powszechnej Wystawy Krajowej”, r. 3 (1929), nr 16.
  • Tronowicz, Wesołe miasteczko przy Pewuce w 1929 roku w Poznaniu, Biblioteka Raczyńskich, rkps 2525.
  • Stanisław Wachowiak, Czasy, które przeżyłem, Interim, Warszawa 1991.
Udostępnij

Magdalena Heruday-Kiełczewska

Historyczka i archiwistka, doktor historii UAM i Paris IV – La Sorbonne. Pracowała dla Biblioteki Polskiej w Paryżu i była konsultantką zespołu opracowującego zbiory Instytutu Literackiego „Kultura”. Zajmuje się historią Poznania i metodyką archiwalną. Opublikowała książki: „Reakcja Francji na wprowadzenie stanu wojennego w Polsce: grudzień 1981 – styczeń 1982” (Warszawa 2012) oraz „«Solidarność» nad Sekwaną. Działalność Komitetu Koordynacyjnego NSZZ «Solidarność» w Paryżu 1981–1989” (Gdańsk 2016).