fbpx
Facebook-icon
Hrabia Tytus

„Król-dobroczyńca”. Dlaczego Lotaryńczycy pokochali Stanisława Leszczyńskiego?

Wieczny tułacz, który dwukrotnie przegrał walkę o polski tron. Nieznany władca reprezentujący interesy obcego mocarstwa. Leszczyński mógł zostać w Lotaryngii wrogiem publicznym numer jeden. A jednak do dziś wspominany jest z olbrzymią wdzięcznością. Dlaczego?

Życie Stanisława Leszczyńskiego to na przemian niezwykłe uśmiechy losu i porażki. Przegrawszy walkę o polską koronę, którą zdobył z łaski króla Szwecji, tułał się po Europie, aż trafił do Alzacji. Tam niespodziewanie został teściem króla Francji. Z poparciem zięcia, Ludwika XV, w 1733 roku wygrał w Polsce kolejną elekcję.

Elekcja Stanisława Leszczyńskiego w 1733 r. (rycina z holenderskiego starodruku, zapewne 1734 r.)

Grupka elektorów poparła jednak Augusta III Wettina, a w obronie jego interesów do Rzeczpospolitej wkroczyły wojska rosyjskie. Choć Francja zaangażowała się w „wojnę o sukcesję polską”, na Polsce zależało jej najmniej. Solą w oku wersalskiej dyplomacji było niezależne księstwo Lotaryngii i Baru, spora enklawa wewnątrz terytorium mocarstwa.

Wreszcie doszło do niezwykłej transakcji. W zamian za gwarancje odziedziczenia imperium Habsburgów oraz Toskanii rdzenna lotaryńska dynastia zgodziła się opuścić swój kraj. Z kolei przegrany Leszczyński miał abdykować i w nagrodę otrzymać władzę nad księstwem Lotaryngii i Baru, które po jego śmierci miało zostać wcielone do Francji jako coś na kształt spóźnionego posagu jego córki.

Zdrajca na starcie

Stanisław Leszczyński jako pielgrzym (portret autorstwa Jeana-Baptiste’a Oudry’ego z 1730 r.)

Leszczyński jeszcze zanim na dobre rozpoczął rządy w Lotaryngii, już się ich zrzekł! Tajna deklaracja, jaką podpisał we wrześniu 1736 roku w Meudon, oznaczała de facto oddanie Francji całej władzy. Niedoszły król Polski zgodził się być maszynką do podpisywania ustaw. W zamian za stałą pensję zrezygnował z prawa do czerpania zysków z podatków.

Sprawy finansowe, policję i wymiar sprawiedliwości zostawił w kompetencji mianowanego przez Wersal kanclerza Martina Chaumonta de La Galaiziere, który przeprowadzał stopniową inkorporację kraju. Wojska francuskie otrzymały niemal nieograniczone prawo przebywania na terenie księstwa.

Próbując zrozumieć tę decyzję, trzeba pamiętać, że Leszczyński był całkowicie zależny od Francji, trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nawet nie próbował bronić niezależności politycznej swoich księstw. Podległość Francji uznał bowiem za gwarancję dostatku i spokoju na swojej „monarszej emeryturze”.

Stanisław harmonijnie współpracował z La Galaiziere’em, nie sprzeciwiał się jego nadużyciom ani podwyższaniu podatków. Podczas konfliktów organów lokalnych z interesami Wersalu, książę wprawdzie występował w roli arbitra, ale zawsze bardziej sprzyjającego stronie francuskiej…

Trudne początki

Nie dziwi więc, że Lotaryńczycy nie pałali entuzjazmem do nowego władcy. Wyjazd księżnej wdowy Elżbiety Charlotty zamienił się w wielką deklarację przywiązania do rodzimej dynastii. Z powodu szlochającego tłumu kobieta ujechała w pięć godzin ledwie milę. Na odjezdne stwierdziła: „Wolałabym przebywać w klasztorze w Paryżu, niż zostać zmuszona do złożenia hołdu Stanisławowi, (…) nic (…) nie zmusi mnie, bym zgodziła się być posłuszna komuś takiemu jak on”.

Oficjalne przekazanie władzy Leszczyńskiemu odbyło się w atmosferze biernego zobojętnienia. Pospólstwo patrzyło na Polaka jak na uzurpatora. Stanisław nie martwił się jednak przywiązaniem ludu do swojej dynastii. „Podobają mi się te uczucia – są one dowodem, że będę panował nad wdzięcznym narodem, który za wyświadczone dobro odpłaci mi się miłością” powiedział proroczo. A choć obejmował władzę w niemłodym wieku 60 lat, miał jeszcze trzy dekady, by sobie na takie uczucie zasłużyć.

Wirtuoz przypałacowych ogrodów

Mając stałe dochody, nowy władca postanowił realizować w Lotaryngii swoje architektoniczne ambicje. Zaczął od własnych posiadłości. Ozdobił pałace ambitnymi założeniami ogrodowymi, łącząc z roślinnością wodne labirynty, sztuczne formy terenu i oryginalne pawilony. Przede wszystkim wyremontował wnętrza pałacu Luneville, swej głównej rezydencji, i stworzył przy nim jedną z najbardziej egzotycznych koncepcji parkowych epoki.

Pawilon Kaskady na osiemnastowiecznej grafice

Wśród pawilonów ogrodowych wyróżniał się Kiosk Chiński – budynek łączący styl klasyczny i turecki z elementami chińskiej pagody. Kolejna budowla na trójlistnym planie z dachem w kształcie chińskiego kapelusza zyskała miano Koniczynki. Pawilon Kaskady otrzymała nazwę od prowadzących do niego barokowych schodów przetykanych czterema wodospadami, a na jego dachu znajdował się ogólnodostępny taras widokowy. Na lunewilskiej Skale, czyli murze podtrzymującym taras, król postawił wioskę idealną, gdzie prawie setka drewnianych postaci naturalnej wielkości poruszanych wodnym mechanizmem wykonywała codzienne prace wiejskie.

Leszczyński nie zaniedbywał też innych posiadłości. Wybudował chociażby palarnię Tabagie przy pałacu Einville-au-Jard i wzniósł zamek w Chanteheux, zwany lotaryńskim Trianon, „prawdziwy pałac czarodziejski”, jak zapisał pewien podróżnik. Co ważne, król zatrudniał do realizacji swoich koncepcji miejscowych architektów i artystów.

Pałac w Lunéville, główna siedziba Stanisława Leszczyńskiego w Lotaryngii (fot. PierreSelim, CC BY 3.0)

Kawałek orientu w lotaryńskich świątyniach

Stanisław nie poprzestawał na budowlach służących jego własnej wygodzie. Zasłynął też jako fundator kościołów. Jego barokowe budowle sakralne nie przypominały niczego znanego Europie Zachodniej, łącząc elementy typowo polskie z motywami orientalnymi.

O kościółku Malgragne prezydent Henault wypowiedział się wręcz: „Nie jest to budowa zgodna z naszą modą, przestraszyłem się, że znalazłem się w Turcji. Uspokoiłem się jednak, gdy zamiast posągu Mahometa zobaczyłem figurę świętego Franciszka”. W Luneville za Leszczyńskiego ukończono budowę opactwa św. Remigiusza, a ostatnie szlify nadały świątyni polski charakter.

Arcydziełem orientalnego baroku określa się kościół Notre-Dame-de-Bon-Secours z cebulastą kopułą dzwonnicy. To ta świątynia stała się mauzoleum dynastii Leszczyńskich, gdzie spoczęli Stanisław, jego żona Katarzyna z Opalińskich oraz serce ich córki, królowej Francji Marii Leszczyńskiej.

Kościół Notre-Dame-de-Bonsecours w Nancy (fot. Alexandre Prévot, CC BY-SA 2.0)

Symbol zależności… symbolem niezależności?

Największym architektonicznym wyczynem króla była rozbudowa stolicy Lotaryngii Nancy. Stanisław połączył Stare i Nowe Miasto za pomocą Placu Królewskiego. Jego plan powstał podczas nocnych posiedzeń z architektami i został zrealizowany w latach 1752–1755 za niemal dwukrotność rocznej pensji króla.

Na pierzei południowej stanął wielki ratusz, od wschodu i zachodu dwupiętrowe kamienice. Na północy znalazło się miejsce na łuk triumfalny i niską zabudowę, którą przeforsował Leszczyński, bo jednocześnie zasłaniała fortyfikacje i odsłaniała widok na wzgórze.

To oryginalne założenie urbanistyczne zintegrowało dwie części miasta, tworząc nowe centrum. Jak napisał Jacques Levron: „Stanisław i jego architekcie wyposażyli stolicę Lotaryngii w najpiękniejszy zespół monumentalny, który XVIII wiek przekazał Francji”. Do dziś podziwiany, stanowił wzór dla projektujących place w Paryżu, Brukseli, Kopenhadze, Lizbonie i Madrycie.

Łuk Triumfalny na Placu Stanisława w Nancy (fot. Clément Bardot, CC BY-SA 3.0)

Pomnik Ludwika XV z podpisem „Miłość teścia ożywia tę statuę”, wzniesiony w centrum Placu Królewskiego, był otwartą deklaracją rzeczywistej podległości księstwa francuskiej władzy i został zniszczony w czasie rewolucji francuskiej. W 1831 roku mieszkańcy Lotaryngii złożyli się, by na wolnym miejscu postawić pomnik Leszczyńskiego. Ta zmiana na cokole zupełnie zmieniła wydźwięk założenia – plac stał się manifestem ostatnich lat odrębności kraju.

Największy dobroczyńca

Stanisław był człowiekiem niezwykle wrażliwym na ludzkie niedole. „Największe szczęście polega na uszczęśliwianiu innych” – napisał kiedyś. A swoimi uczynkami pokazywał, że naprawdę w to wierzy.

Pomnik Stanisława Leszczyńskiego w Nancy (fot. PierreSelim, CC BY 3.0)

Mając ograniczone możliwości finansowe, powołał system niemal 50 fundacji na rzecz najbiedniejszych. W 1746 roku założył Fundację Dzieci Sierot w Nancy, zapewniając mieszkanie, utrzymanie i edukację dla 24 malców. Inną inicjatywą objął ubogich dotkniętych wrodzonymi chorobami, skutkami gradu lub pożaru. W ramach kolejnej biedni i chorzy otrzymywali zupę z kotła, a także bieliznę, pościel i drewno na opał.

Aby pomagać ubogim, Leszczyński rozwijał szpitalnictwo. Powiększył więc dom miłosierdzia w Luneville, który opiekował się ubogimi chorymi. W 1750 roku ufundował jezuickie misje na rzecz ubogich i chorych ze wsi. Sześć lat później powstała „Fundacja na rzecz biednych wstydzących się [żebrać] z miast Lotaryngii i Baru”, w której akcie założycielskim napisał: „Aby obdarzyć błogosławieństwem Bożym kraj, nic nie byłoby milsze Bogu, niż zniesienie żebractwa”.

Jak pomagać, to nie tylko najuboższym

Leszczyński działał na rzecz poprawy losu wszystkich poddanych. Aby uchronić Lotaryngię przed klęskami głodu, utworzył magazyny zbożowe w większych miastach – największą taką sieć w ówczesnej Europie.

W 1749 roku Stanisław stworzył fundusz na zapomogi i pożyczki dla członków zrzeszenia kupców Nancy. Założona siedem lat później fundacja obejmowała mieszkańców stolicy, „którzy z powodu kaprysów fortuny, utraty mienia czy wszelkich innych przypadków znaleźli się w biedzie i potrzebują chwilowej pomocy”. Powołał również bezpłatny punkt doradztwa prawnego dla ubogich.

28 grudnia 1750 roku król podpisał edykt założycielski biblioteki publicznej w Nancy, pierwszej takiej instytucji w Europie, otwartej niemal codziennie i dającej możliwość korzystania na miejscu oraz wypożyczania. Miasto zawdzięczało też Leszczyńskiemu ogród botaniczny oraz teatr.

Edukacja i poprawa jakości życia

Stanisław doceniał znaczenie edukacji. W latach 1749–1751 otworzył trzy szkoły trzyklasowe w Nancy, do których bezpłatnie mogły uczęszczać dzieci z ubogich domów. Później podobne placówki powstały w Luneville, Barze i Commercy.

W 1748 roku kazał przeznaczyć 12 miejsc w kolegium jezuitów w Pont-a-Mousson dla ubogich szlachciców, a kolejny tuzin miejsc ufundował w Kolegium św. Ludwika w Metzu. Nie zapominał też o biednych szlachciankach – 1 lipca 1754 roku objął stypendium 12 panienek, które przy klasztorze benedyktynek w Nancy uczyły się czytania, pisania, liczenia oraz rękodzieła.

Bilioteka publiczna w Nancy założona przez Stanisława Leszczyńskiego (fot. Cin Hop, CC BY-SA 4.0)

Tuż po przybyciu do Lotaryngii Leszczyński utworzył szkołę kadetów w Luneville. 48 szlachciców uczyło się w niej historii, matematyki, języków obcych, przedmiotów wojskowych, tańca i jazdy konnej. Król był bardzo dumny ze swoich kadetów, tworząc z nich kompanię honorową.

W 1752 roku Stanisław powołał w Nancy Królewskie Kolegium Medycyny. Instytucja ta nadzorowała praktyki lekarskie i apteki, prowadziła wykłady z anatomii, botaniki i chemii, a także udzielała cotygodniowych porad najbiedniejszym.

Twórca ośrodka myśli

Leszczyński sprawił, że Luneville stało się miejscem, gdzie każdy myśliciel mógł wygłaszać swobodnie swoje tezy. Leszczyński gościł takie tuzy, jak Woltera, Monteskiusza, ale też polskiego Stanisława Konarskiego. Doceniał pisarzy i filozofów jeszcze stało się to wśród monarchów modne.

Stanisław Leszczyński na portrecie lotaryńskiego malarza Jeana Girardeta, ok. 1750 r.

Ukoronowaniem tej postawy było stworzenie Akademii w Nancy. Podczas jej inauguracji 3 lutego 1751 roku cenzor Thibault de Montbois jako pierwszy użył wobec Wielkopolanina określenia „dobroczyńca”. Jeszcze w tym samym roku instytucja zyskała rangę Królewskiego Towarzystwa Nauk i Literatury Pięknej.

Sam Leszczyński pozostawił po sobie wiele rozpraw filozoficznych, moralizatorskich, politycznych, a nawet utopijną Dumocalę. Wszedł też w polemikę z Rousseau, dowodząc, że natura i kultura wzajemnie się dopełniają.

Specjalista od XVIII-wiecznego pr-u

Nie tylko to, co robił Stanisław, budziło pozytywne emocje. Nie mniej ważne było, jaki traktował ludzi. A trzeba przyznać, że łatwo nawiązywał przyjaźnie. Etykietę ograniczył do minimum, był serdeczny dla każdego, chciał widzieć wokół siebie same uśmiechnięte twarze. Swoim postępowaniem sprawiał, że nikt nie obwiniał go o politykę znienawidzonego Galaiziere’a.

Leszczyński nie poprzestawał na zyskiwaniu sympatii ze strony otoczenia. Chętnie podróżował po kraju w małym otwartym pojeździe, którym sam powoził. Przystawał obok wieśniaków i z zainteresowaniem gawędził z nimi.

Tworząc pozytywny obraz siebie u współczesnych, król nie zapominał o przyszłych pokoleniach. Zadbał o pozostawienie trwałej dokumentacji swojej działalności. Już za jego życia wydawano plany, ryciny i zestawienia wydatków, zwłaszcza dotyczące Placu Królewskiego. Dzięki temu historycy mogą łatwo wymienić jego dokonania.

Ostatni symbol niezależności

Działalność budowlana, dobroczynna i intelektualna Leszczyńskiego umacniała poczucie kulturalnej niezależności Lotaryngii i sprawiła, że nie został zapamiętany jako francuska marionetka. W ramach swoich skromnych możliwości finansowych Stanisław zostawił kraj bogatszym, niż go zastał, stworzywszy coś na kształt państwa opiekuńczego. Na każdym kroku dbał, by w księstwie nie było ludzi wykluczonych, a jego poddani mieli zapewnione nie tylko jedzenie, ale i opiekę prawną, zdrowotną, a także dostęp do edukacji.

Ludwik XV próbował zniweczyć 30 lat lotaryńskiej aktywności Stanisława. Po śmierci Leszczyńskiego parki zaorano, pałace zniszczono, pomniki sprzedano, a obrazy przewieziono do Wersalu. Tym zachowaniem jednak tylko utwierdził Lotaryńczyków, że Wielkopolanin był ostatnim władcą, jaki o nich dbał. Król Prus Fryderyk II Wielki był pod takim wrażeniem osiągnięć Leszczyńskiego, że napisał:

Wielkie rzeczy jakie, Najjaśniejszy Panie, wykonujesz, dysponując tak niewielkimi środkami w Lotaryngii, powinny w dobrych Polakach wzbudzić żal z powodu utraty księcia, który mógłby ich uszczęśliwić. Wasza Wysokość daje w Lotaryngii wszystkim królom przykład tego, co powinni czynić. Dzięki temu Lotaryńczycy są szczęśliwi, i na tym polega profesja monarchów.

I choć te słowa mogą wywołać żal, że utraciliśmy tak dobrego króla, warto pamiętać, że jego panowanie mogło wydać tak dobre owoce tylko w warunkach pokoju. W szarpanej konfliktami Rzeczpospolitej byłby on zapewne władcą, który pogłębiłby zależność od obcego mocarstwa. Pozostaje chyba tylko żałować, że nie pozostał do końca swych długich dni majętnym magnatem, który ubogacałby swoją działalnością Wielkopolskę.

Bibliografia

  • Edmund Cieślak, Stanisław Leszczyński, Ossolineum, Wrocław 1994.
  • Edmund Cieślak, W obronie tronu króla Stanisława Leszczyńskiego, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1986.
  • Józef Feldman, Stanisław Leszczyński, Universitas, Kraków 2007.
  • Maciej Forycki, Stanisław Leszczyński. Sarmata i Europejczyk. 1677–1766, Wydawnictwo WBPiCAK, Poznań 2006.
  • Jacques Levron, Maria Leszczyńska. Polska królowa Francji, tłum. Krystyna Szeżyńska-Maćkowiak, Świat Książki, Warszawa 2007.
  • Jacques Levron, Stanislas Leszczynski, Roi de Pologne, Duc de Lorraine. In roi philosophe au siecle des Lumieres, Paris 1984.
  • Anne Muratori-Philip, Stanisław Leszczyński. Król-tułacz, tłum. Bella Szwarcman-Czarnota, Świat Książki, Warszawa 2007.
  • Edward Rudzki, Polskie królowe II. Żony królów elekcyjnych, Novum, Warszawa 1990.
  • Piotr Wierzbicki, Stanisław Leszczyński (1677–1766), [w:] Marcin Spórna, Piotr Wierzbicki, Słownik władców Polski i pretendentów do tronu polskiego, Zielona Sowa, Kraków 2004, s. 414–419.
  • Ryszard Zieliński, Polka na francuskim tronie, Czytelnik, Warszawa 1978.
Udostępnij

Agnieszka Wolnicka

Popularyzatorka historii, autorka ponad setki tekstów publikowanych m.in. na portalu Ciekawostki Historyczne. Od pięciu lat serwuje codzienną dawkę opowieści o prywatnym życiu dawnych monarchów na fanpage’u „Ciekawostki z dziejów rodów panujących”. Pasjonuje się genealogią dynastii królewskich i biografiami słynnych kobiet.

Agnieszka Wolnicka