Facebook-icon
Hrabia Tytus

Zapomniani obrońcy Pomorza – Zachodnia Straż Obywatelska

W maju 2018 roku rozpoczął się nabór do 7 Pomorskiej Brygady Wojsk Obrony Terytorialnej. Ta kontrowersyjna formacja ma za zadanie „obronę i wspieranie lokalnych społeczności”. Pomorscy „terytorialsi” wkroczyli tym samym na ścieżki przetarte podczas wojny z bolszewikami przez Zachodnią Straż Obywatelską.

Zachodnie granice Polski w 1919 roku (mapa Wojskowego Instytutu Geograficznego, mapywig.org)

Sytuacja militarna II RP w 1920 roku była opłakana. Polska zaangażowana była w walkę z bolszewikami na wschodzie, od zachodu zaś zagrażali nam Niemcy. Wojsko Polskie było zbyt słabe i nielicznie, by poradzić sobie ze wszystkimi niebezpieczeństwami na raz. Żołnierze potrzebowali pomocy w zabezpieczeniu tyłów. Tę lukę wypełniło ZSO. Ludzi nie brakowało, problemem była dostępność broni palnej, i to tej kwestii poświęcony jest niniejszy artykuł.

Początki Zachodniej Straży Obywatelskiej

Art. 1 Na czas wojny tworzy się w b. dzielnicy pruskiej celem dopomagania władzom bezpieczeństwa publicznego w utrzymaniu ładu i porządku w kraju Zachodnią Straż Obywatelską.

Tak zaczyna się oficjalne rozporządzenie Rady Obrony Państwa z 19 lipca 1920 roku powołujące do życia Zachodnią Straż Obywatelską (ZSO). Moment wydania tego dokumentu nie był przypadkowy. Kilka dni wcześniej padło Wilno, a patrząc na kierunek posuwania się sił bolszewickich, nie trudno było się domyślić ich następnego celu, czyli uderzenia na Pomorze. Ten ruch pozwoliłby na szerokie oskrzydlenie Warszawy oraz przecięcie jedynej linii zaopatrzeniowej pozwalającej na dostarczanie do Polski broni i amunicji z Zachodu.

W skład ZSO mogli wchodzić mężczyźni zamieszkujący na stałe lub czasowo na obszarze byłej dzielnicy pruskiej (woj. poznańskie i pomorskie), w wieku od 16 do 50 lat. Co ważne, musiały być to osoby niepodlegające poborowi, obcokrajowcy zaś byli zwolnieni ze służby. Członkowie ZSO byli powoływani na okresowe ćwiczenia, a w razie potrzeby mogli zostać zmobilizowani i użyci w walce jak każda inna jednostka wojskowa.

Dla mieszkańców byłej dzielnicy pruskiej bolszewicy nie byli jednak jedynym problemem. Miejscowi Niemcy nie mieli zamiaru pogodzić się z tym, że ziemie, które uważali za swoje, przechodzą we władanie Polaków. Ryzyko niemieckiego powstania było wysokie, a nikt nie miał wątpliwości, że taka akcja spotkałaby się z silnym i natychmiastowym wsparciem ze strony Niemiec. Rozkaz nr 1, wydany przez Główną Komendę Zachodniej Straży Obywatelskiej 4 sierpnia 1920 roku, nie pozostawia zresztą wątpliwości, które zagrożenie uznawano za największe:

Rodacy! Na froncie rozgrywa się walka na śmierć i życie z wrogiem, który zgładzić chce nasz naród ze świata. Musimy tedy na tyłach naszej bohaterskiej armji zorganizować się tak silnie, by żołnierz nasz wiedział, że cały kraj stoi za nim i popiera go w jego wysiłkach. Walcząc za zagrożone nasze dobra, za to wszystko, co nam jest najdroższe, żołnierz musi posiadać pewność, że tu – w kraju – rodzina jego jest bezpieczna, że domowi jego nie zagraża żadne niebezpieczeństwo, – że zabezpieczony mieć będzie dopływ posiłków i żywności. Trzeba więc stworzyć jedno jedyne silnie zespolenie obywateli, czuwających nad publicznem bezpieczeństwem i porządkiem w kraju, a tem zespoleniem jest Zachodnia Straż Obywatelska.

Skąd wziąć broń?

Niemiecki plakat z 1919 roku protestujący przeciwko utworzeniu tzw. polskiego korytarza (domena publiczna)

Artykuł 14 wspomnianego rozporządzenia stwierdza: „W razie potrzeby Zachodnia Straż Obywatelska może być zaopatrzona w broń”. Przeszkodą był jednak brak odpowiedniej broni palnej, czyli wojskowych karabinów, najbardziej odpowiednich dla formacji mającej pełnić zadania bojowe. Tego deficytu nie próbowano zresztą ukryć, o czym świadczy choćby fragment jednego z poznańskich afiszy namawiających do wstępowania do ZSO:

Należy koniecznie przeprowadzić, aby całe baony w własnym ekwipunku stanęły, t.j. bluza, spodnie (…) każda broń i każda amunicja, gdyż ekwipunku nowego w kraju nie ma, a na dostawy z zagranicy obecnie liczyć nie można.

Polska produkcja karabinów ruszyła dopiero w połowie 1922 roku i bazowała na przewiezionym do Warszawy wyposażeniu niemieckiej fabryki karabinów w Gdańsku. Do tego czasu podstawą wyposażenia polskich jednostek zbrojnych był sprzęt zdobyczny i dostawy zza granicy, a te kierowano w pierwszej kolejności do regularnych jednostek frontowych. W skali lokalnej pozostawała jeszcze możliwość pozyskania broni dzięki rekwizycjom, zakupom czy przemytowi.

Mając świadomość skali problemu, władze podejmowały pewne kroki mające na celu ujęcie poszukiwań broni przez członków ZSO w pewne ramy prawne. Samodzielne rekwizycje zostały zabronione, nakazywano zakupy wyłącznie karabinów nowszych modeli, jak również zalecano rozpoczęcie „sprężystej agitacji” w celu uzyskania nowoczesnej broni za „odpowiednią opłatą”. Jednostkom ZSO przesłano w październiku 1920 roku oficjalny cennik. Karabin wz. 88 wraz z zapasem 200 naboi wart był, zdaniem Intendentury Głównej Komendy Zachodniej Straży Obywatelskiej, 400 marek polskich, a wz. 98 (również z 200 nabojami) wyceniono na 1200 marek polskich. Zakazano przy tym kupowania broni bez amunicji, uznając takową za bezwartościową. Pojedynczy nabój karabinowy wyceniono na 50 fenigów, rewolwerowy wart był natomiast 30-40 fenigów.

Głód broni był tak dotkliwy, że podejmowano nawet próby zakupienia jej od Niemców, choć bez większych rezultatów. Warto tu również wspomnieć, że w październiku 1920 roku pojawiła się ciekawa propozycja nabycia w Gdańsku „każdej ilości” karabinów wz.98 po 255 marek niemieckich za karabin i 85 fenigów za nabój. Główna Komenda ZSO odrzuciła jednak tę ofertę, argumentując, że dostała już inną, wycenioną znacznie bardziej korzystnie: 175 marek za karabin i 50 fenigów za nabój. Dalszych szczegółów niestety brak.

Jako uzupełnienie wątku samodzielnych poszukiwań broni przez ZSO warto przytoczyć fragment artykułu z gazety „Nasza Chodzież” z 15 sierpnia 1936 roku:

Trzeba było nabywać broń drogą nielegalną przez granicę w różny sposób. Przemyt broni i amunicji narażony był nieraz na ryzyko życia, lecz tem się wówczas nie zrażono (…) W krótkim już czasie zaopatrzona była Straż w broń i dostateczną amunicję, a nawet w kulomioty [karabiny maszynowe] i inny sprzęt wojenny. Straż zachodnia czuwała nad bezpieczeństwem wewnętrznem pow. [powiatu]. Niejednokrotnie zmuszona była do czynnej ingerencji, kiedy to w najcięższych chwilach naszego Państwa koloniści niemieccy zbroili się, aby napaść na nasze tyły. Przy takich wypadach, konfiskowano dużo broni i amunicji, znajdującej się wśród ludności niemieckiej.

Oprócz dostaw, rekwizycji, kupna i przemytu ZSO korzystała z jeszcze jednego źródła broni. Były to karabiny zdobyte na bolszewikach, przekazywane nieraz „na gorąco” przez jednostki wojska polskiego w ręce Straży.

Bolszewickie natarcie na Warszawę. W lewym górnym rogu zaznaczona Brodnica, gdzie żołnierze ZSO wzięli udział w walkach wojskami przeciwnika zagrażającymi Pomorzu (rys. Halibutt, CC BY-SA 3.0)

Co trafiało w ich ręce?

Odpowiedź na pytanie, jakich karabinów używano w ZSO, jest bardzo prosta lecz ogólna. Korzystano po prostu z tego, co było pod ręką. O szczegóły jest niestety dość trudno. O ile dysponujemy dość licznymi raportami związanymi z likwidacją ZSO w 1921 roku i zdawaniem broni przez poszczególne jednostki, to trudno jest ustalić stan wyposażenia tej formacji w newralgicznym latem 1920 roku.

W tym czasie mało kto zawracał sobie głowę prowadzeniem właściwej ewidencji czy pisaniem meldunków. Z tym ostatnim był zresztą problem, jako że brakowało papieru, a wykorzystywanie starych niemieckich formularzy załatwiało problem zaledwie w części. Niemniej to, co mamy, pozwala na wysnucie pewnych wniosków.

Standaryzowany formularz „Raport broni i amunicji” zawiera wyszczególnione rodzaje karabinów, jakie powinny być wykorzystywane przez ZSO. Widnieją tam następujące pozycje: mod.98, mod.88, mod.71/84, sztuc. 98, angiel., francuski, rosyjsk., inne syst. Niektóre z tych skrótów są łatwe do rozszyfrowania, przy innych trzeba trochę pogłówkować.

Strona z polskiej książeczki propagandowej z czasów wojny polsko-bolszewickiej (domena publiczna)

Pod skrótem „mod.98” kryje się nic innego jak słynny Gewehr 98, podstawowa broń niemieckiego żołnierza w obu wojnach światowych, występująca w różnych wersjach i odmianach. Podobnie „mod.88” to Gewehr 88 (1888), wykorzystywany podczas I wojny światowej przez niemieckie jednostki tyłowe. Z kolei pod oznaczeniem „mod. 71/84” kryje się Gewehr 1871/84, pierwszy niemiecki karabin powtarzalny.

Pojawienie się w tym spisie „sztuc.98”, czyli cywilnych sztucerów myśliwskich zbudowanych z wykorzystaniem elementów karabinu Gewehr 98 może być dość zaskakujące, niemniej wykorzystywały one standardową niemiecką wojskową amunicję. Nie była to jednak broń pełnowartościowa, przynajmniej z żołnierskiego punktu widzenia.

Karabiny są modelu 98, dają celny strzał na 450-55 metrów, są jednakże w drzewie bardzo słabe, z powodu iż przerobione zostały na sztucery które mają delikatne szyjko kolbowe, konieczne więc jest bardzo ostrożne obchodzenie się z nimi, nie należy więc ich ostro stawiać na twardą lub zamarzniętą ziemię, ani też kolbą gdziekolwiekbądź uderzyć.

Pozostałe zapisy nie są niestety tak jednoznaczne. Karabiny „angielskie” to prawdopodobnie Enfieldy wz. 14, natomiast w przypadku broni francuskiej czy rosyjskiej możliwych wariantów jest o wiele więcej. Pewną podpowiedzią jest wymienienie w innym dokumencie „karabinów francuskich mod. 1886/93”, czyli Lebel wz. 86/93, jak je określano w Polsce. W jeszcze innym miejscu troskliwy kancelista zanotował tytuł instrukcji przysłanej przez przełożonych: „Karabin Francuskiej piechoty mod. 1908-1915 m.16”, czyli Berthier wz. 16.

Gewehr 98 (fot. Bryan986, domena publiczna)

Pewną próbą podsumowania, a raczej zaznaczenia rozległości tego tematu, może być sporządzony 7 października 1921 roku spis broni zdawanej przez grudziądzką kompanię ZSO. Szanowni Czytelnicy niech wybaczą mi ten rozbudowany cytat, niemniej jest on w moim przekonaniu niezbędny do uświadomienia sobie skali zagadnienia. Na liście, prócz wielu innych rzeczy, mamy:

2040 karab. piech ros. z zamk.
2 karab. piech ros. bez zamk.
3 karab. piech ros. bez zamk. połamane
3 karab. kaw. ros z zamk.
118 karab. piech. austr. z zamk.
1 karab. piech. austr. z zamk. połamany
1 karab. kaw. austr. z zamk.
26 karab. piech. włoskie z zamk.
2 karab. piech. włoskie bez zamka
77 karab. piech. wz. 98 z zamk.
1 karab. piech. wz. 98 z zamk. połamany
1 karab. piech. wz. 98 bez zamka
6 karab. piech. wz. 88 z zamk.
4 karab. piech. wz. 88S z zamk.
1 karab. piech. wz. 88/05 z zamk.
1 karab. piech. wz. 88 z zamk. połamany
1 karab. kaw. wz. 71 z zamk.
1888 karab. franc. piech. z zamk.
1 karab. piech. franc. bez zamka
1 karab. piech. franc. bez zamka połamany
988 karab. piech. ang. z zamk.

Jak widać, rubryka „inne syst.” musiała być czasem dość szczelnie wypełniona. Warto też dodać, że w podobnych spisach dotyczących innych jednostek pojawiają się także karabiny japońskie. Często jednak po wymienieniu głównych typów w raportach znajdują się wpisy: „rozmaite stare karabiny” czy „40 karabinów różnych systemów”, nie pozwalające na bardziej szczegółowe określenie typu broni.

Uzbrojeni po zęby?

Polski wilk chce Twojej ojczyzny! – niemiecki plakat propagandowy z okresu plebiscytu śląskiego (rys. E. Leo Stahl, ze zbiorów Imperial War Museum, domena publiczna)

Patrząc na powyższy spis, można by odnieść wrażenie, że ZSO była formacją co najmniej przyzwoicie uzbrojoną. Stwierdzenie to jest bliskie prawdzie, jednak wyłącznie w odniesieniu do końcowego okresu istnienia tej formacji. Latem 1920 roku głód broni był dość poważny. Dla przykładu, 12 sierpnia 1920 roku (sześć dni przed bitwą pod Brodnicą) I Kompania ZSO powiatu brodnickiego miała na stanie „15 rewolwerów i 1 fuzja z Starostwa i 23 naboji do rewolweru, 466 naboji do ruskich i niemieckich karabinów, 17 ruskich karabinów i 5 niemieckich, 2 fuzji i 6 pałaszy”. Zdarzały się w tym okresie jednostki lepiej uzbrojone, jednak większe dostawy otrzymała ZSO dopiero w związku referendum górnośląskim i obawą przed niemiecką interwencją w tym regionie.

Pewnym podsumowaniem stanu uzbrojenia ZSO na Pomorzu, przynajmniej w kwestii wyposażenia dostarczonego przez czynniki oficjalne, jest spis z 2 listopada 1921 roku dotyczący liczby karabinów zdanych przez tę formację w związku z jej likwidacją. Według raportów z kwietnia 1921 roku Straż otrzymała 10 492 sztuki (3800 francuskich, 5692 rosyjskich i 1000 angielskich), a w listopadzie zdało 10 373 (3693 francuskich, 5443 rosyjskich, 988 angielskich, 249 uszkodzonych i innych modeli).

Rzucającą się w oczy różnicę wyjaśniono tym, że 50 sztuk jeszcze nie przesłano, a 246 karabinów francuskich i 145 rosyjskich wysłano na Górny Śląsk. W tych wyliczeniach zastanawia jednak to, że odejmując w prosty sposób liczbę karabinów zdanych od liczby przysłanych otrzymamy różnicę zaledwie 119 sztuk, co każe powątpiewać w dokładność raportu albo przyjąć, że część wysłanej na Śląsk broni pochodziła z innych źródeł.

Rozbrojenie

Zachodnia Straż Obywatelska przestała istnieć 28 kwietnia 1921 roku. Większość jednostek ZSO nie uczestniczyła w walkach, jednak część strażników wzięła udział m.in. w bitwie pod Brodnicą, gdzie zatrzymano bolszewickie natarcie skierowane na Pomorze. Reszta kompanii zajmowała się przez większość czasu pilnowaniem porządku czy propolskimi akcjami propagandowymi, związanymi przede wszystkim z plebiscytem na Śląsku.

Rozbrojenie ZSO nie przebiegło bez drobnych incydentów. Do naszych czasów przetrwał choćby meldunek z 7 lipca 1921 ze Starogardu (dzisiejszy Starogard Gdański) dotyczący kradzieży trzech karabinów z ubikacji przy ulicy Chojnickiej 25. Przechowywanie broni w tym cokolwiek niecodziennym miejscu musiało być szerzej rozpowszechnione, o czym świadczy inny meldunek z 9 maja 1921 roku z Grudziądza: „Upraszamy Komendę Wojewódzką o odebranie karabinów z powrotem, gdyż ubikacje, w których są przechowywane, były nam pozostawione tylko na krótki czas do dyspozycji”.

Przyczyny popularności łazienek jako improwizowanych zbrojowni pozostają na razie nieznane, warto jednak odnotować, że wykorzystywanie WC w tym charakterze było usankcjonowane odgórnie.

Uczestnicy III powstania śląskiego. ZSO wspierała ich nie tylko propagandowo, ale też wysyłając pewną ilość karabinów (fot. Centralne Archiwum Wojskowe, domena publiczna)

Podsumowanie

Przecieramy oczy. Gdzie są formacje powstańców, organizacje Sokole, harcerstwo wielkopolskie, Straż Ludowa, Zachodnia Straż Obywatelska, Drużyny bojowe Sokoła z obczyzny itd. itd. Czyż o nich zapomniano?

Tak zareagował „Dziennik Bydgoski” w 1935 roku na pominięcie wspomnianych formacji w kwestionariuszach przedstawianych wojskowym do wypełnienia w celu określenia wysługi lat. ZSO nie doczekało się także należytego uznania w Księdze Pamiątkowej 10-lecia Pomorza wydanej w 1930 roku.

Działanie i funkcjonowanie Zachodniej Straży Obywatelskiej do dziś pozostaje tematem w większości niezbadanym. Złożyło się na to kilka czynników, a do najważniejszych spośród nich należy z pewnością krótki czas funkcjonowania ZSO i swoiste „przykrycie” tematu przez Bitwę Warszawską. Pozostaje jednak nadzieja, że ZSO doczeka się właściwego upamiętnienia jako jedna z najciekawszych formacji wojskowych w historii II RP.

Bibliografia

Źródła

  • Archiwum Państwowe w Bydgoszczy, Rozkazy, sygn. 171/17.
  • Archiwum Państwowe w Bydgoszczy, Korespondencja z Kom. Pow. Z.S.O. w sprawie broni, sygn. 171/19.
  • Archiwum Państwowe w Bydgoszczy, Raporty pow. Kartuzy, sygn. 171/78.
  • Archiwum Państwowe w Bydgoszczy, Rozkazy, sygn. 171/79.
  • Archiwum Państwowe w Bydgoszczy, Zachodnia Straż Obywatelska, sygn. 171/80.
  • Archiwum Państwowe w Bydgoszczy, Kronika powiatowa ZSO Tczew, sygn. 171/100.
  • Archiwum Państwowe w Poznaniu, Polskie partie polityczne, organizacje stowarzyszenia i związki z lat 1841–1952, sygn. 397.
  • Rozporządzenie Rady Obrony Państwa z dnia 19 lipca 1920 r. w przedmiocie utworzenia na obszarze b. dzielnicy pruskiej Zachodniej Straży Obywatelskiej, Dz. U. 1920, nr 62, poz. 408.
  • Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 28 kwietnia 1921 r. w przedmiocie rozwiązania Zachodniej Straży Obywatelskiej, Dz. U. 1921, nr 39, poz. 237.
  • W 16 rocznicę Cudu nad Wisłą, „Nasza Chodzież. Orędownik Ziemi Nadnoteckiej”, r. 7, nr 189, Chodzież 1936.
  • Zapomniano o Poznańczykach!, „Dziennik Bydgoski”, r. 29, nr 249, Bydgoszcz 1935.
  • Księga Pamiątkowa Dziesięciolecia Pomorza, Toruń 1930.

Opracowania

  • Andrzej Konstankiewicz, Broń strzelecka Wojska Polskiego 1918-39, Wydniawctow MON, Warszawa 1986.
  • Zbigniew Gwóźdź, Piotr Zarzycki, Polskie konstrukcje broni strzeleckiej, Sigma NOT, Warszawa 1993.
  • Wojciech Zawadzki, Pomorze 1920, Bellona, Warszawa 2015.
Udostępnij

Łukasz Męczykowski

Doktor nauk humanistycznych, specjalizacja: historia najnowsza powszechna. W tygodniu nauczyciel historii, w weekendy badacz historii wojskowości i relacji polsko-brytyjskich w okresie wojny.