Facebook-icon
Hrabia Tytus

Historia Koszalina w Kronice Wendlanda

W 1962 roku do Archiwum Państwowego w Koszalinie trafiła Kronika Wendlanda. Choć była znana dużo wcześniej, nigdy nie wydano jej drukiem. W 2006 roku została transkrybowana i częściowo przetłumaczona na polski. Jest znakomitym źródłem do poznania dziejów Koszalina i ciekawostek dotyczących tego miasta.

Kronikarz Johann David Wendland (1691–1756) był prawdopodobnie prawnikiem i teologiem pochodzącym ze starej mieszczańskiej rodziny. Postawił sobie za cel spisanie wszystkiego, czego mógł się dowiedzieć o swoim mieście, jego historii i mieszkańcach. Stworzył w języku niemieckim rodzaj encyklopedii, kompendium na temat Koszalina podzielone na dziesięć tematycznych rozdziałów.

Koszalin na najstarszym widoku miasta z Wielkiej Mapy Księstwa Pomorskiego autorstwa Eilhardusa Lubinusa

Na początku Wendland informował, że jego kronika została oparta o dokumenty, manuskrypty, registratury i akta. Być może do jej powstania przyczynił się pożar, który wybuchł w mieście w 1718 roku. Co prawda Wendland zaczął pisać dopiero w 1737 roku, ale niewykluczone, że na jego decyzję wpłynęła świadomość ulotności dokumentów.

Nazwa, lokacja i ratusz

Wendland zaczyna tymi słowami: „Miasto Koszalin, czy jak dawniej pisano Cusselin, Cussalin, Cußlin, Cosselin miastem książęcym i biskupim będące, położone jest w płaskiej okolicy, otoczone zewsząd wieloma wodami, teraz jednakże w większości już nieobecnymi i porośniętymi”. Wydaje się, że opis geograficzny pozostaje aktualny do dzisiaj. Tereny wokół miasta nazywane są krainą tysiąca jezior, oprócz nich przez okolicę przepływają liczne drobne rzeki i strumienie.

Pieczęć Bogusława II

Pierwsza wzmianka o miejscowości, którą możemy identyfikować z Koszalinem, pochodzi z 1214 roku. Książę Bogusław II nadał wówczas wieś Cossalitz klasztorowi premonstrantów z Białoboków. Badacze twierdzą dziś, że była to zniekształcona, słowiańska nazwa Koszalice lub Koszelice. Odnosić się miała do potomków lub poddanych osoby utrwalonej w nazwie: Koszała, Koszela lub innego mężczyzny o imieniu wywodzącym się od słowa kosz. Wendland zupełnie nie podejmował tego tropu, a za źródłosłów nazwy uznawał słowo küßen czyli całować.

W połowie XIII wieku biskup kamieński Herman von Gleichen zyskał władzę polityczną równą niemal książętom. Jego następcy powiększali podległe sobie terytorium. Społeczne zaplecze dla rządów biskupów zapewniało niemieckie rycerstwo przybyłe na Pomorze Zachodnie, a w polityce gospodarczej opierano się na wzorcach z Rzeszy Niemieckiej. Być może o to chodziło Wendlandowi, gdy pisał: „Rozwój tego miejsca za udziałem niemieckich mieszkańców ponownie wspomożony został”.

Wspomniany biskup lokował wcześniej na prawie niemieckim Kołobrzeg, a 23 maja 1266 roku założył Koszalin jako drugie miasto w swoich dominiach. Była to realizacja planu rozwijania akcji osadniczej na wschodzie biskupstwa kamieńskiego. Akt lokacji został wydany w Bukowie Morskim i ma charakter umowy zawartej z zasadźcami-sołtysami. Wendland znał jego treść i zamieścił jego odpis w swojej Kronice. W polskim tłumaczeniu dokument ten brzmi następująco:

Niechaj zatem wszyscy obecnie i w przyszłości żyjący wiedzą, że miasto zwane Koszalin [Cussalin] nadaliśmy w posiadanie Marquardowi i Hartmannowi w takiej oto formie: samemu miastu przydaliśmy sto łanów, z których to łanów tym właśnie osadźcom i ich spadkobiercom w posiadanie wieczyste w wszelkim prawem i korzyścią przekazaliśmy łanów trzydzieści.  Nadto uznaliśmy za stosowne nadać wspomnianemu miastu dziesięć łanów w lesie, które nazywa się Buczyskami. Poza tym w obrębie gruntów pomienionego Miasta posiadaczom jego młyn pozwoliliśmy zbudować. (…) Chcemy również by wzmiankowane Miasto prawo lubeckie otrzymało.

Krótko po lokacji miasta zaczęto je otaczać murami. Historycy podają, że przygotowania do ich budowy rozpoczęto w 1284 roku, Wendland natomiast pisze, że zaczęto je faktycznie wznosić w 1292 roku. Kronikarz jest niezwykle precyzyjny: informuje, że mury miały mieć 46 czatowni z cegieł wypalanych w siedmiu szopach ceglarnianych. Dalej autor stwierdza, że klasztor żeński został objęty murami, ale nie uczestniczył w pracach budowlanych. W 1310 roku rada miejska porozumiała się w tej sprawie z cysterkami i zobowiązały się one do opłacania jednej straży na murach, co również potwierdza stosowny dokument.

Pozostałości murów miejskich Koszalina (fot. Sven Rosborn, CC BY-SA 3.0)

Wendland podaje nazwy niektórych bram i baszt, jak Więzienna, Prochowa, Wysoka, Młyńska i Nowa. Niektóre miały istnieć jeszcze XVIII wieku, historycy potwierdzają zaś, że w średniowieczu zbudowano na pewno dwie ostatnie. Uczeni często odnoszą się do planu miasta z 1740 roku, który ukazuje Koszalin jako nieregularne koło o średnicy 500 m i powierzchni 15 ha, z prostokątnym rynkiem po środku, z którego wybiegały ulice krzyżując się pod kątem prostym.

Wendland zamieścił w swej kronice spis ulic podzielonych na cztery kwartały. Wymienia m.in. Bednarską, Młyńską, Rolników, Rzeźników, Rycerską, Łaziebną, Klechów, Zamkową, Przymurną, Podgórną, Junkierską, Św. Ducha, Wysokobramską. Badacze zgadzają się co do nazw ulic i tłumaczą, skąd podział na kwartały. Wynikał on z taktyki działania na wypadek pożaru, która zakładała, że ludność danego kwartału miała uczestniczyć w prowadzonej tam akcji ratunkowej.

Najstarsza pieczęć Koszalina

Na rynku znalazły się budynki użyteczności publicznej: ratusz, plac targowy i waga miejska. Siedzibę władz wzniesiono w 1308 roku, spaliła się jednak wraz z dużą częścią miasta w 1504 roku. Kronikarz dodaje, że pod ratuszem znajdowała się winiarnia, obok niej zaś duża bursa (budynek sądu do 1591 roku) i kwatera gwardii.

Nowy ratusz, wybudowany już w epoce nowożytnej, spłonął w wielkim pożarze, który nawiedził miasto w 1718 roku. Przy okazji porządkowania tego, co po nim zostało, odnaleziono najstarszy tłok pieczętny miasta. Pieczęć przedstawiała bramę miejską, pod którą znajdowała się postać biskupa w szatach pontyfikalnych. W lewej ręce trzymał on pastorał, prawą zaś miał uniesioną do góry w geście błogosławieństwa. Po prawej stronie bramy widniała tarcza herbowa z gryfem, a po lewej tarcza z lwem. W otoku znajdował się napis: SIGILLUM CIVITATIS CUSSALIN. Gryf nawiązywał do herbu książąt pomorskich z dynastii Gryfitów. Postać biskupa miała oznaczać, że do niego należy miasto.

Gdy pieczęć tę zagubiono zaczęto dopiero używać nowej – z wizerunkiem głowy Jana Chrzciciela na misie, który znajdował się również w herbie miasta. W otoku miała ona inny napis: SECRETUM CIVITATIS CUSSLIN. Wendland dotarł do dokumentów, które wspominały, że pieczęć taka miała być używana już w XIV wieku. Jan Chrzciciel był patronem całego biskupstwa kamieńskiego, jego głowa w herbie miasta oznaczała więc, że należy ono do tego biskupstwa.

Trudno powiedzieć, czy historia o odnalezieniu tłoku pieczętnego jest prawdziwa. Ponieważ jednak zachowały się odciski przy średniowiecznych dokumentach, znamy wygląd najstarszej pieczęci miasta i faktycznie pokrywa się on z tym, co podaje kronikarz.

Kościół, zamek i Góra Chełmska

Nie wiadomo dokładnie, kiedy rozpoczęto budowę kościoła parafialnego (dzisiejsza katedra) pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny. Wendland powołuje się na dokument z kwietnia 1331 roku, według którego istnieć już musiały i parafia, i kościół. Dokument fundacyjny klasztoru cysterek z 1278 roku wspomina kościół parafialny, który prawdopodobnie był niewielką, drewnianą świątynią.

Bryła późniejszej katedry widoczna jest na pierwszym widoku Koszalina z 1612 roku. Nie zmieniła się przez kolejne wieki i przypuszczać należy, że w wybudowano ją w takim kształcie, jaki można zobaczyć dzisiaj. Proboszcz kościoła Mariackiego był jednocześnie prowizorem klasztoru cysterek i choć nieopodal, w Bukowie, znajdował się klasztor cystersów, klasztor żeński nie został mu podporządkowany, ale podlegał bezpośrednio biskupowi, stąd w historiografii pojęcie cysterki biskupie. Siostry, poza swoimi codziennymi zadaniami – modlitwą i działalnością charytatywną – pomagały w przygotowywaniu wystroju przyszłej katedry.

Katedra Niepokalanego Poczęcia NMP w Koszalinie (fot. Kapitel, CC BY-SA 3.0 PL)

Kościół Mariacki, wybudowany w stylu gotyckim z czerwonej cegły, posiada trzy nawy, masywną, wtopioną w bryłę kościoła wieżę. Za czasów Wendlanda w świątyni musiały się znajdować: XVI-wieczna ambona, ołtarz z 1708 roku z tryumfującym Chrystusem, tryptyk Andreusa Wentzela z 1512 roku, z rzeźbionymi postaciami Maryi z Dzieciątkiem (później zostały z niego tylko same rzeżby). Z podobnego czasu pochodzą organy, późniejsze natomiast miały być dzwony, o których Wendland ze szczegółami pisał kto, kiedy i za ile je wykonał.

W 1534 roku przyjęto na terenie Koszalina reformację, która oddawała sprawy kościoła świeckim władcom. Książęta pomorscy byli odtąd jednocześnie biskupami. Urzędowali oni w Koszalinie od 1574 roku – gdy przeniesiono tam biskupstwo z Kamienia – do 1622 roku. Ich siedzibą był zamek, który wybudowano w miejscu dawnego klasztoru cysterek. Według kroniki jego budowę rozpoczęto w roku 1568. Budynek spłonął w 1718 roku, a niespełna dwadzieścia lat później został rozebrany. Współcześni historycy i archeolodzy próbowali znaleźć jego pozostałości, kronikarz natomiast musiał przez długi czas oglądać je na własne oczy.

Wraz z zamkiem spłonął również zamkowy kościół, datowany na II połowę XIII wieku, przeznaczony jeszcze dla cysterek (kronika nie podaje wiele informacji o klasztorze, badania natomiast pokazują, że mniszkami zostawały szlachcianki z okolicznych rodzin a sam klasztor odgrywał dużą rolę w życiu religijnym Koszalina). W przeciwieństwie do zamku świątynia została szybko odbudowana. Przechowywano w niej ponoć cenne obrazy, np. obraz Matki Boskiej wyrzucony według legendy przez morze.

Pozostałości kaplicy na Górze Chełmskiej (fot. Kapitel, CC0 1.0, domena publiczna)

Mówiąc o kościołach, należy wspomnieć o Górze Chełmskiej, odwiedzanej przez pielgrzymów już w XIV wieku. Wendland podaje, że polecał ją pielgrzymom z Rzymu sam papież Grzegorz, a przed reformacją znajdował się tam mały kościół, na którego wieży rozpalano światło dla podróżujących po morzu i nocą. Koszalińskie cysterki czerpały z tej świątynki znaczne dochody, do czasów kronikarza nie zachowało się jednak po niej nic poza leżącymi w ziemi kawałkami murów. Historycy uważają, że informację o pełnieniu przez nią funkcji latarni morskiej trzeba odłożyć między bajki. Według nich odsłonięte pozostałości mogły należeć nie do małej kaplicy, ale sporych rozmiarów trzynawowego kościoła.

Badania archeologiczne wykazały, że w IX–XII wieku Góra Chełmska była miejscowym ośrodkiem kultu pogańskiego. Istnieją teorie, że Koszalin był osadą usługową mającą za zadanie zabezpieczyć życie i utrzymanie kapłanów.

Mieszkańcy

W dawnym Koszalinie mieszkańcy mieli zajmować się hodowlą i uprawą roli, a ponadto żeglugą i rzemiosłem. Co dziwne, kronikarz nie wspomniał o młynarzach, a przecież już przy lokacji miasto dostało pozwolenie na wybudowanie młyna. Niedługo potem wzniesiono zresztą następny. Koszalin leży w linii prostej około 10 km do Morza Bałtyckiego, zatem mogłoby się wydawać, że żegluga była możliwa. Nic bardziej mylnego. W XIV Koszalin zaczął poszerzać swoje tereny i nabył m.in. ziemie nad Jeziorem Jamno oraz łączący jezioro z morzem gród Unieście (nie ma nic wspólnego z dzisiejszym Unieściem), gdzie Koszalin urządził swój port. Widząc w tym zagrożenie dla własnych interesów, w 1446 roku Kołobrzeg wysłał na Koszalin zbrojną wyprawę, jednak zaatakowane miasto zdążyło przygotować się do odparcia najazdu i wygrało potyczkę stoczoną między Cieszynem a Tatowem. Koszalin zyskał pełne prawo do żeglugi morskiej, a jego patrycjat zaczął działać w Hanzie.

Domek Kata – kamienica z XV wieku (fot. Krygor, CC BY-SA 3.0)

W czasie, kiedy powstawała Kronika, mieszczanie zajmowali się kupiectwem, browarnictwem, a także hodowlą i uprawą oraz innymi profesjami. Jako najprzedniejsze cechy wskazał Wendland sukienników (lub inaczej krojowników sukna), działających na pewno od XV do XVIII wieku, oraz browarników. Badacze potwierdzają ten okres funkcjonowania sukienników, jednak najstarszy był według nich cech rzeźników, gdyż pierwsze wzmianki na jego temat pochodzą z XIV wieku. Poza tym historycy dotarli do informacji o funkcjonujących w XIV i XV wieku piekarzach, kowalach, szewcach, bednarzach, tkaczach i wspomnianych piwowarach. Krojownicy sukna, zajmujący się jego zbytem, doszli nawet do takiej pozycji, że tkacze mogli sprzedawać swój towar tylko im, co doprowadzało do wiecznych sporów między obiema grupami rzemieślników.

Pożary

Na koniec warto wspomnieć o rozdziale VI, który Wendland poświęcił „rozmaitym osobliwościom”. Jest to chronologiczny opis różnych wydarzeń, takich jak klęska poniesiona przez koszalinian w 1295 roku w Gąskach w starciu z wojskami króla polskiego Przemysła I, czy uwięzienie w 1480 roku księcia Bolesława X – mieszkańcy Koszalina myśleli, że mają do czynienia z rozbójnikami z Sianowa.

Tym, co czyni ten fragment relacji Wendlanda wyjątkowym, są zestawienia zniszczeń, jakie przynosiły rozmaite klęski żywiołowe: burze, sztormy i pożary. Ten największy, z 1718 roku, wybuchł 11 października. Wendland musiał widzieć szalejące płomienie, chociaż nie wspomina o tym, czy również on został dotknięty przez tę katastrofę. Kronikarz podaje natomiast szczegółowo, ile domów spaliło się w każdym z kwartałów, ile zostało opuszczonych w całości lub w połowie.

Dawny herb Koszalina z głową Jana Chrzciciela na tacy (rys. z książki Johanna Ernsta Benna „Die Geschichte der Stadt Coeslin”, Koszalin 1840)

Część ciekawostek przekazanych przez Wendlanda można znaleźć w historycznych opracowaniach, ale nie wiadomo, czy nie zostały po prostu powtórzone za wspomnianym autorem, bez dodatkowych badań. Co do samego pożaru, jest to prawdopodobnie najwierniejsza relacja na jego temat.

***

Kronika Johanna Davida Wendlanda powstawała około 20 lat. Zaskakujące jest, jak wiele podaje on dat i faktów, choć niektóre z przywołanych przezeń opowieści wydają się zupełnie fantastyczne. Historyczne opracowania odnoszą się do jego dzieła dość rzadko, często odwołują się za to do późniejszych kronik, których autorzy obficie korzystali z pracy Wendlanda. Choć załączniki w postaci szkiców i transkrypcji dokumentów nie zachowały się do dzisiejszych czasów, kronikarz wielokrotnie się na nie powoływał.

Z manuskryptu Wendlanda korzystał Chrystian Wilhelm Haken, pastor kościoła w Jamnie i założyciel przykościelnej biblioteki. W 1766 roku, czyli w 400-lecie miasta, napisał historię Koszalina (wydaną drukiem rok później), która stała się podstawą dla wielu późniejszych badaczy. Podobnie korzystał z kroniki J.E. Benno, który wydał monografię Koszalina w 1840 roku.

Historycy, szczególnie w II połowie XX wieku, korzystali z tych dwóch publikacji, powielając często informacje zaczerpnięte z dzieła Wendlanda. Bezpośrednio do jego kroniki sięgali uczeni zadziwiająco rzadko, prawdopodobnie ze względu na to, że nie była jeszcze wydana drukiem. Głębsze badania pozwalały jednak czasami na weryfikację ustaleń pierwszego znanego nam kronikarza dziejów Koszalina.

Bibliografia

  • Dzieje Koszalina, t. 1, Do 1945 roku, pod red. Radosława Gazińskiego i Edwarda Włodarczyka, Koszalińska Biblioteka Publiczna im. Joachima Lelewela, Koszalin 2016.
  • Dzieje Koszalina, praca zbiorowa pod red. Bogusława Drewniaka i Henryka Lesińskiego, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1967.
  • Tadeusz Gasztold, Adam Muszyński., Hieronim Rybicki, Zarys dziejów, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1974.
  • Koszalin w średniowieczu, pod red. Adama Wirskiego, Miscellanea, Koszalin 1998.
  • Kronika Wendlanda. Zbiór rzeczy rozmaitych historii Miasta Koszalin dotyczących pióra Johanna Davida Wendlanda, pod red. Joanny Chojeckiej, Wyd. Prosperius, Koszalin 2006.
  • Czesław Piskorski, Pomorze Koszalińskie, Wiedza Powszechna, Warszawa 1961.
Udostępnij

Magdalena Heruday-Kiełczewska

Historyczka i archiwistka, doktor historii UAM i Paris IV – La Sorbonne. Pracowała dla Biblioteki Polskiej w Paryżu i była konsultantką zespołu opracowującego zbiory Instytutu Literackiego „Kultura”. Zajmuje się historią Poznania i metodyką archiwalną. Opublikowała książki: „Reakcja Francji na wprowadzenie stanu wojennego w Polsce: grudzień 1981 – styczeń 1982” (Warszawa 2012) oraz „«Solidarność» nad Sekwaną. Działalność Komitetu Koordynacyjnego NSZZ «Solidarność» w Paryżu 1981–1989” (Gdańsk 2016).