Facebook-icon
Hrabia Tytus

Pozdrowienia z Rzeszy! Jak Niemcy zachęcali Polaków do pracy dla Hitlera [galeria]

„Ich bieda się skończyła”, „Korzystaj z możliwości kształcenia”, „Pozdrowienia z Rzeszy” – niemiecka propaganda nie szczędziła starań, by zachęcić Polaków do wyjazdu na roboty do Rzeszy. Na ochotników czekać miały doskonałe warunki pracy i godziwa zapłata. Rzeczywistość wyglądała jednak inaczej.

Kolorowy plakat propagandowy przedstawiający uśmiechniętych robotników przy pracy w fabryce. Napisy obok głoszą: „Korzystaj z możliwości kształcenia się! Jedź do niemieckich fabryk!” „Nauczysz się rzemiosła i powrócisz jako doświadczony fachowiec”Zapewnienie niemieckiej gospodarce siły roboczej było kluczowe dla podtrzymania możliwości prowadzenia wojny przez III Rzeszę. Z tego względu nazistowski reżim podjął wiele starań, by wykorzystać do pracy mieszkańców podbitych terenów. Pierwsze urzędy pracy (arbeitsamty) powstawały na ziemiach polskich już w kilka dni po ich zajęciu przez Wehrmacht.

Od razu przystąpiono też do łapanek i deportacji. Już we wrześniu 1939 roku wywieziono na roboty przymusowe 10 tys. Polaków – nie licząc setek tysięcy skierowanych do pracy jeńców wojennych. Mimo to nowe władze starały się również pozyskać ochotników, m.in. odwołując się do tradycji pracy sezonowej w Niemczech. W tym celu zorganizowano szeroko zakrojoną akcję werbunkową, z wykorzystaniem licznych materiałów propagandowych.

Przekonywano Polaków, że w Rzeszy czekają na nich możliwości podniesienia kwalifikacji, poprawy sytuacji materialnej, obfitość towarów niedostępnych w Generalnym Gubernatorstwie. Płace miały być wysokie, a zwierzchnicy życzliwi.

Rezultaty akcji nie spełniły oczekiwań, po kraju szybko rozeszły się bowiem wieści o fatalnym traktowaniu osób wyjeżdżających na roboty. Wbrew kłamstwom propagandy, Polaków nie dopuszczano do zawodów wymagających wyższych kompetencji, racje żywnościowe wręcz głodowe, a wypłacane wynagrodzenie było niższe niż robotników z innych państw.

„Dekrety polskie” z marca 1940 roku nakazywały Polakom pracującym w Rzeszy noszenie na ubraniu żółtej oznaki z fioletową literą P, a także zabraniały im uczestnictwa w życiu kulturalnym, korzystania z komunikacji publicznej i wychodzenia po zmroku z baraku mieszkalnego, a nawet uczęszczania do kościoła. Jakże inne były to realia od haseł i obrazów z plakatów propagandowych.

Dziś tak jawne kłamstwa propagandy mogą zadziwiać, a nawet wydają się śmieszne, stanowią jednak również świadectwo niezwykłej perfidii nazistowskiego reżimu.

Z okna pociągu spoglądają uśmiechnięte twarze młodych kobiet w chustach na głowie. Napis nad oknem głosi „Jedziemy do Rzeszy”, a u dołu „Polskie kobiety i dziewczęta w drodze na roboty do Rzeszy. Ich radosne oczekiwanie nie dozna rozczarowania”

Poziomy plakat z nagłówkiem „Polki przy pracy rolnej w Rzeszy” i dwunastoma sielankowymi zdjęciami przedstawiającymi kobiety pracujące na wsi.

Plakat propagandowy wypełniony w większości tekstem. U góry czerwony nagłówek „Robotnicy i robotnice rolni!” Niżej sielankowe zdjęcia z pracy na roli oraz tekst: „Setki tysięcy niemieckich żołnierzy walczy dziś z czerwoną zarazą bolszewizmu o nowy ład w Europie, w której wszyscy będą mieli chleb i pracę. Tysiące niemieckich robotników rolnych walczy na froncie. Ich miejsca pracy muszą być znowu obsadzone. Wyżywienia dla wszystkich ludzi dobrej woli, gotowych do współpracy przy tworzeniu nowego ładu w Europie, musi być zabezpieczone. Zgłaszajcie się więc natychmiast i bez zwłoki do pracy w niemieckim gospodarstwie rolnym! Wiele tysięcy Waszych braci i sióstr pracuje już w Niemczech. Ich listy i zdjęcia, przysyłane do domu, świadczą o wzorowej organizacji niemieckiego gospodarstwa rolnego. I Wy nauczycie się przytym wiele na przyszłość dla uprawy Waszej roli. Niechaj więc nikt, kto tylko w domu zbędny, nie zwleka dłużej ze swoim zgłoszeniem i wyjazdem. Oprócz odpowiednio wysokiego wynagrodzenia i dostatniego wyżywienia, jakie Wam będą zabezpieczone w Niemczech, Wasi krewni otrzymają na podstawie podania specjalną zapomogę. Zgłaszajcie się tedy natychmiast do pracy w Niemczech w zbornych punktach Urzędów Pracy. Tu otrzymacie również szczegółowe informacje i wskazówki. Kreishhauptman, Urząd Pracy”.

Ulotka lub plakat propagandowy. Na pożółkłym papierze. Dookoła kolorowa ramka z rysowanych kwiatów, a w środku nagłówek: „W Niemczech, mimo wojny można wszystko dostać”. Poniżej cytaty z rzekomych listów polskich robotników do rodziny. Np. „Kochani Rodzice! Ja mam tu swój pokój, swoje łóżko, pierzynę i poduszkę. Jak tylko tu przybyliśmy, gospodyni podała obiad. Ale jaki obiad, jakiego jeszcze w mym życiu nie jadłam. Franciszka Łotysz”; „Wysłałem Wam paczkę w której były: 4 duże kawałki mydła, 2 paczki kawy, 2 paczki tytoniu dla ojca, 10 pudełek zapałek, 2 pudełka pasty do butów i inne drobiazgi. W. Szydłowski”; „Kochani Rodzice! W Polsce nie spotkałam tak dobrych ludzi. Gospodyni powiedziała raz do mnie, żebym napisała list do domu, żeby się o mnie tam nie martwili. Zosia”.

Okładka broszury propagandowej. Na pożółkłym papierze wyblakłe zdjęcia uśmiechniętych robotników wyglądających z okien pociągów i równie uśmiechniętych rodzin na peronie. Dokoła napis „Robotnicy rolni z Generalnego Gubernatorstwa wyjeżdżają do Niemiec”

Ostatnia strona broszury. Nagłówek głosi: „Wskazówki dla robotników i robotnic wyjeżdżających do Rzeszy z Generalnego Gubernatorstwa”. Niżej 10 punktów z informacjami takimi jak: „Robotnicy rolni z Generslnego Gubernatorstwa zatrudniani są w Rzeszy na podstawie stosunku pracy, który zabezpiecza im prawo do płacy i do uregulowanych warunków życia”; „Odpowiednio do unormowanych stosunków niemieckiego gospodarstwa rolnego i jego wielkich zasobów i zbiorów, wyżywienie i pomieszczenie robotników rolnych jest dobre i obfite, o czym szczególnie wspominają listy robotników z Rzeszy i opowiadania urlopników”.

Bibliografia

  • Roger Moorhouse, Stolica Hitlera. Życie i śmierć w wojennym Berlinie, Znak, Kraków 2011.
  • Mark Spoerer, Praca przymusowa pod znakiem swastyki. Cudzoziemscy robotnicy, jeńcy wojenni i więźniowie w Niemczech i okupowanej Europie w latach 1939–1945, Muzeum II Wojny Światowej, Gdańsk 2015.
Udostępnij

Roman Sidorski

Historyk, redaktor i tłumacz, absolwent UAM w Poznaniu. Od kilkunastu lat zajmuje się popularyzacją historii w Internecie, przez wiele lat związany był serwisem „Histmag.org” jako jego współzałożyciel i członek redakcji. Współpracował z oficynami takimi jak Bellona, Replika, Wydawnictwo Poznańskie oraz Wydawnictwo Znak. Poza „Histmagiem”, publikował między innymi w „Uważam Rze Historia”.

Roman Sidorski