Facebook-icon
Hrabia Tytus

Kontrowersje wokół majowych świąt. Przegląd prasy sprzed 100 lat (1–10 maja 1918)

Sprzedaż prasy papierowej spada na łeb na szyję, a czytelnicy uciekają do Internetu. W tej sytuacji szperanie w zmurszałych czasopismach sprzed stu lat może wydawać się zupełnym dziwactwem. Dla miłośników historii stare gazety są jednak prawdziwą kopalnią informacji i ciekawostek.

Technicznie rzecz ujmując, prasowa eskapada w stronę wydarzeń sprzed wieku niewiele się różni od przeglądania najnowszego wydania dowolnego współczesnego tytułu. Korzystanie z zasobów bibliotek cyfrowych nie wymaga ani odległej podróży, ani wąchania starego papieru. W nagrodę otrzymuje się nie tylko informacje pomagające zrozumieć nieco lepiej miniony świat, ale też świadomość, że już wtedy doniesienia mediów uzależnione były w dużej mierze od przekonań właścicieli danego tytułu.

Zasadami pisowni czcij pamięć Konstytucji!

Nie dziwi zatem nikogo, że na pierwszej stronie „Kurjera Poznańskiego” z 3 maja 1918 roku znaleźć można obszerny artykuł poświęcony Konstytucji 3 maja. Początkowo konserwatywne czasopismo, przez jakiś czas znajdujące się w rękach liberalnych ziemian, w 1906 r. stało się organem Narodowej Demokracji.

Kurjer Poznański – winieta z 3 maja 1918 roku

W artykule z pierwszej strony „Kurjera poznańskiego” z 3 maja 1918 r., pobrzmiewa zatem to samo uznanie dla znaczenia ustawy zasadniczej z 1791 r. i ubolewanie nad jej „bezpotomnym zejściem do grobu”, jakie charakterystyczne było dla pism Romana Dmowskiego.

Jeden z humorystów naszych w żartobliwym felietonie kiedyś powiedział, że Trzeci Maj zszedł do grobu bezpotomnie. Jest w tym głęboka prawda. Naród instynktownie odczuwał wartość tej wielkiej daty i rocznica Konstytucji stała się świętem niezapomnianym, ale stronnictwa demokratyczne polskie, uległszy wpływom obcym, nie poszły wskazaną przez swych poprzedników drogą. Skutkiem tego idea niepodległości stopniowo zwyrodniała: największymi bodaj wrogami jej stali się dziś ci, co najgłośniej o niej mówią – bo kto powiada, że chce niepodległej Polski, ale zastrzega się, że musi ona być koniecznie rzecząpospolitą socjalistyczną, lub obraża się na myśl, że Polska mogłaby mieć swych żandarmów, policję, więzienia, że mogłaby się opierać na bagnetach i panować nad kimś, co sobie nie życzy jej panowania, ten sobie drwi z idei niepodległości. Takich, co wolą obce panowanie niż silny rząd własny, jest w Polsce o wiele więcej, niż się może zdawać, i niejeden z tych, co szczerze przeklinają pamięć Targowicy, jest sam w istocie przekonań swoich w połowie przynajmniej targowiczaninem.

Roman Dmowski, „Myśli nowoczesnego Polaka”, 1903

W poznańskiej gazecie czytamy między innymi:

Był czas, że po strasznych zawodach Powstania Listopadowego polska myśl demokratyczna na emigracji, zbolałemi usty rzucała gorzkie słowa potępienia na Trzeci Maj, że w tych żalach cierpkich wytaczała proces tamtym czasom, o niedostateczną postępowość w rozwiązaniu programu społecznego, o powolność wobec przywilejów warstwy szlacheckiej, o tradycyjne błędy, które Polskę miały przywieść do upadku. Gdy jednak uciszyły się fale roznamiętnienia, gdy radykalizm polski, zrywający bezwzględnie z przeszłością szlachecką, począł ustępować miejsca rozważnemu umiarkowaniu, gdy zwyciężać zaczęło przekonanie, że w porządkowaniu stosunków społecznych złą jest metodą burzyć bezwzględnie i na ruinach budować nowe życie, – powoli w dawnej świetności, o dawnym nieprzemijającym blasku stanęły czyny przodków, co dla Polski odradzającej się znakomite ułożyli prawidła w Konstytucji Majowej.

 

Politycznie zabarwiony okazuje się być również stosunek do pisowni i ortografii. Odezwa w tej sprawie została bezpośrednio połączona na łamach „Kurjera poznańskiego” z materiałem czczącym rocznicę konstytucji majowej, który przedstawia troskę o zasoby języka jako patriotyczny obowiązek.

U nas w zaborze pruskim, Rada Narodowa wraz z towarzystwami naukowemi i oświatowemi wydała wspólną odezwę w sprawie wprowadzenia pisowni polskiej, ustalonej na styczniowym zjeździe krakowskim. Wybrano dzień trzeciego maja, łączący wszystkie ziemie polskie w uroczystym obchodzie wielkiego święta narodowego. W dniu takim piękny dar jednolitej pisowni – to dalszy symbol łączności myśli i serc, ukochania kultury naszej i języka naszego, jednego i nierozdzielnego w całej Polsce.

Równe prawo wyborcze ważniejsze niż ortografia

Z kolei liberalno-ziemiański początkowo „Dziennik poznański”, wydawany w zaraniu swojego istnienia przez Hipolita Cegielskiego, w roku 1918 był już czasopismem konserwatywnym.

Dziennik Poznański – winieta z 3 maja 1918 roku

Nie dziwi zatem fakt, że trudno poszukiwać w nim na pierwszej stronie obszernej pieśni pochwalnej na cześć Konstytucji 3 maja. W konserwatywnej gazecie trudno byłoby spodziewać się oklasków pod adresem konstytucji postrzeganej często przez to środowisko, jako wytwór rąk masońskich, oskarżanej o sprzeczność z interesami szlachty. Najgorsza była jednak domniemana groźba rozpoczęcia przez konstytucję zmian prowadzących do scenariusza podobnego do rewolucji francuskiej, zmniejszenia znaczenia Kościoła katolickiego w życiu społecznym i rozprzestrzenienia się postępowych idei oświecenia.

Wobec tego największe znaczenie przypisano w „Dzienniku” rozważaniom na temat zmiany ordynacji wyborczej w pruskim sejmie.

Rząd pruski stoi niezłomnie na gruncie równego prawa wyborczego. Poza tem jednak gotów jest do obszernych ustępstw, mających rzekomo zabezpieczyć życie państwowe przed nadmierną radykalizacyą. Ustępstwa te idą tak daleko, że wywołują żywy niepokój, a po części  energiczne protesty w obozie lewicy. W każdym razie, wszystko zdaje się przemawiać za tem, że po odrzuceniu równego prawa wyborczego rozpoczną się nowe rokowania pomiędzy rządem a stronnictwami, w których centrum, domagające się , jak wiadomo gwarancyi  dla wyznaniowego charakteru szkoły, odgrywać będzie decydującą rolę. Oczywiście rokowania te jedynie wówczas liczyć mogą na powodzenie, jeśli zachowacy zerwą z swą nieprzejednaną postawą i w zamian za ustępstwa na innem polu, zgodzą się na równe prawo wyborcze.

 

 

Z kolei informacja o odezwie w sprawie polskiej pisowni znalazła się w „Dzienniku poznańskim” na jednej z dalszych stron, usytuowana skromnie w dziale „Wiadomości miejscowe”. Nie brak w niej jednak słów, które podkreślają znaczenie wspólnoty języka dla podkreślenia jedności między rodakami ze wszystkich zaborów.

Uchwale naszego areopagu naukowego poddajemy się bez sporu i sprzeciwu, jak to już uczynili rodacy z innych dzielnic. Z serdeczną radością witamy ten pewnik, że obecnie osiągnęliśmy jednolitość na tak ważnem polu piśmiennego wyobrażania dźwięków naszego pięknego i nad wszystko ukochanego języka. Wzywamy przeto wszystkie redakcje gazet i czasopisma, wszystkie wydawnictwa i drukarnie nasze, zwłaszcza młodzież i osoby nauczające, aby bez wahań lub zmian przyjęły odtąd “Główne zasady pisowni polskiej” i do nich się, tak w druku, jak w piśmie, stosowały.

Majowe święto w kolorze czerwonym

Pierwsza strona Naprzodu z 1 maja 1918 roku. Główny artykuł dnia to „1 maja 1918 – Święty proletaryatu”

Proletariacki „Naprzód” z majowych świąt wybierał pierwszy dzień tego miesiąca. Czcił go pieśnią i obrazem, zachęcał do czynu, poświęcając robotniczemu świętu nie tylko pierwszą stronę, ale niemal cały numer, nie szczędząc przy tym czerwonej farby drukarskiej w nagłówku i tytułach artykułów, co nie było jego praktyką codzienną.

O znaczeniu 1 maja pisał „Naprzód” w płomiennych słowach:

Nigdy jeszcze nie święcił zorganizowany robotnik polski dnia 1 Maja, jak tego roku. Nie można wprost wyrazić i jasno określić tego, co czują dziś miliony ludzi w Polsce. Nie można ani z przeszłości najbliższej wyciągnąć wniosków pewnych, na których by myśl ludzka oparła się jak na pewnej podstawie, ani zajrzeć w przyszłość bliższą, że przyniesie ona upragnione rozwiązanie tragicznego pytania, które szarpie dziś sercami milionów!

Ale zorganizowany robotnik polski nie jest i nie będzie igraszką nastrojów; poniósł on zbyt wielkie ofiary, dążenia jego w daleką przeszłość zbyt są jasne i określone, żeby oddawał się ponurej i bezwolnej rozpaczy. Uświadomiona wola wskazuje mu, gdzie powinien szukać wyjścia z położenia choćby najstraszniejszego, w jakich warunkach wyjście to będzie możliwe i zwycięskie!

Wolność ważniejsza niż oświecenie

Czas zajrzeć do gazety Polskiego Stronnictwa Ludowego. Drukowane co siedem dni „Wyzwolenie” nie pominęło ważkiego tematu rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja, poświęcając jej całą pierwszą stronę.

Wyzwolenie – winieta z 5 maja 1918 roku

Refleksja nad znaczeniem Konstytucji z 1791 roku nie ograniczyła się tam jednak tylko do sentymentalnego patriotyzmu, z jakim wspominać można było w 1918 roku wydarzenia sprzed niemal stu trzydziestu lat, nie obawiając się już kłopotów lub ostrej reakcji ze strony policji. Autor artykułu zwracał uwagę na konieczność podjęcia odpowiedzialnych i konsekwentnych działań prawodawczych.

Dobrze to pogwarzyć o jasnych dniach z przeszłości naszej, ale to nie dosyć. Jesteśmy w momencie, kiedy nowe prawo krajowe stanowić sobie mamy. Wszak dopominamy się o zwołanie jaknajrychlejsze sejmu. Pora więc tak myśl swoją przygotować, byśmy zdolni z sejmu onego mieć taki plon, jaki przyniósł Narodowi naszemu sejm, na którym ową Konstytucję 3-go Maja uchwalono.

W artykule podkreślano przy tym znaczenie przygotowania posłów do spraw i obowiązków czekających ich podczas obrad sejmu. Powołano się przy tym na doświadczenie wspominanych przy okazji rocznicy twórców Konstytucji 3 maja, nadając szczególne znaczenie słowom Stanisława Staszica zawartym w jego „Przestrodze dla Polski”:

Lubośmy mieli najlepszych królów, nie mieliśmy dotąd dobrego prawodawcy, któryby wszystkich ludzi zrobił uczestnikami wolności i jej obrońcami. Dlatego też straty państw naszych nigdy odzyskane być nie mogły, bo miliony utraconych obywatelów składały się z niewolników, którzy w odmianie panowania nie znaleźli odmiany losów swoich

Stanisław Staszic, drzeworyt autorstwa Józefa Holewińskiego

W artykule wyeksponowana została przede wszystkim ta myśl Staszica, że „niewola najstraszniejszą jest plagą ojczyzny”. Ponadto przypominano jego walkę z tymi reformatorami życia społecznego, którzy twierdzili, że „najpierw trzeba oświecić pospólstwo, a później dopiero powrócić mu wolność”.

Wyzwolenie a sprawa kobieca

Nawiasem mówiąc, o znaczeniu wolności i równouprawnienia wszystkich stanów „Wyzwolenie” pisało także na jednej z dalszych stron, w krótkiej notce zawartej w dziale z osobliwościami. Za taką to nacechowaną niezwykłością ciekawostkę uznała redakcja informację o militarnych dokonaniach pewnej angielskiej pani doktor, będącej prekursorką sukcesów kobiet w brytyjskiej służbie wojskowej.

Święto idei

„Kurjer Warszawski”, pismo codzienne mieszczaństwa warszawskiego, na pierwszej stronie informowało o szeregu kwest, spektakli i innych wydarzeń, pełniąc rolę afisza z ogłoszeniami maści wszelakiej.„Kurjer Warszawski” – winieta z 3 maja 1918 rokuO obchodach święta, którego rocznica w sposób szczególny zawładnęła nie tylko wyobraźnią Polaków, ale i tym przeglądem prasy, wspomniano na trzeciej stronie, podkreślając, że 3 maja jest przede wszystkim świętem idei.

Nagłówek „Święto idei”

W idei bowiem tkwi znaczenie konstytucji majowej. Nieurzeczywistniona w swoim czasie i dławiona przez przemoc, nie miała ona nigdy, a tem bardziej nie ma dzisiaj dla nas znaczenia praktycznego. Pozostała jednak po niej ta siła rozpędowa, która myśl polską jeszcze dzisiaj wprawia w ruch i żąda od niej najwyższego wysiłku i najwyższego poświęcenia w imię ojczyzny.

Tak więc Konstytucja 3 maja zostaje tu przedstawiona jako zjawisko pozbawione praktycznego znaczenia, lecz niezwykle inspirujące, które odegrało ważną rolę w budowaniu poczucia tożsamości i obowiązku działań na rzecz ojczyzny.

Wielkopolski pragmatyzm a polityka

Z tej podróży po gazetach dalekich i bliskich warto na zakończenie powrócić na chwilę do Poznania i zwrócić uwagę na przejaw wielkopolskiego pragmatyzmu. Dla Adama Jachimowicza nie miały znaczenia podziały polityczne, lecz jedynie dobry nośnik reklamy. Tym sposobem zarówno w „Kurjerze”, jak i „Dzienniku Poznańskim” znalazło się zaproszenie do zakupu nasion marchwi najwyższej jakości.

Ogłoszenie producenta nasion marchwi wszelakiej zaczerpnięte z „Kurjera Poznańśkiego” – identyczne znaleźć można także w „Dzienniku Poznańśkim”

Komu zaś brakowało środków na marchew z powodu nie dość dobrze płatnej posady, rozważyć mógł skorzystanie z poniższej propozycji pracy. Szczególnie intrygujący wydaje się tutaj charakter zajęć, które przewidywać może oferta skierowana do „dzielnych ekspedientek”. Przedsiębiorca o wdzięcznym nazwisku Zadek musiał być nad wyraz dobrze znany w Poznaniu, skoro nie poczuwał się do objaśnienia, jakaż to branża wymaga od sprzedawczyni niepospolitej dzielności.

Ogłoszenie z „Kurjera Poznańśkiego”, wydanie z 3 maja 1918

Dzielnym ekspedientkom, proletariuszom, konserwatystom, przedstawicielom endecji, a także wszystkim pozostałym rodakom wybierającym się do Poznania, zwracamy na zakończenie uwagę na mikroskopijną i umieszczoną na jednej z ostatnich stron notatkę z „Dziennika poznańskiego”, której pominięcie mogło narazić na kłopoty z prawem, w przypadku niewłaściwego skorzystania ze środków komunikacji miejskiej. Szczególnie panie powinny mieć się na baczności.

Bez szpilek, z zasadami pisowni pod pachą, mając perspektywę dobrej posady w renomowanym sklepie i znacznie ważniejszą myśl o odzyskaniu niepodległości w głowie, świętowali Polacy pierwsze dni maja 1918 roku. Jak donosiły ówczesne gazety, nie było to święto grilla, zwane inaczej „majowym weekendem”, lecz chwile pełne wyczekiwania na zmiany, niewolne od dyskusji na temat przeszłości i przyszłości Polski, naznaczone jednocześnie doświadczeniem płynącej własnym nurtem codzienności.

Udostępnij

Danuta Podolak

Kobieta z książką na głowie... - dosłownie i w przenośni. Zakochana w sztuce słowa. Legenda głosi, że urodziła się z „Trylogią” pod pachą, mikrofonem w ręce i fragmentami „Pana Tadeusza” na ustach. Tyle w tym prawdy, że lubi Sienkiewiczowskie zdania wielokrotnie złożone, pracowała w kilku stacjach radiowych i jednej telewizji oraz z zapałem interpretuje teksty literackie, nagrywając audiobooki. Aktorka, nieistniejącego już, amatorskiego teatru, którego niezapomnianą Panią Profesor była Krystyna Feldman. Prowadziła zajęcia recytatorskie dla uczniów szkoły podstawowej, reżyserowała spektakle dziecięcego teatru i organizowała warsztaty radiowe dla dzieci i młodzieży. Z radością i dumą występuje w barwach „Tytusa”. Realizuje projekt „Historia pisana głosem”. Humanistka z umysłem ścisłym, historię kocha jako wierną towarzyszkę wszelkich nauk filologicznych. Interesuje ją staropolszczyzna, lubi grzebać w wiekowych papierach. Kocha miejsca, w których to, co nowoczesne, spotyka się z tym, co dawne – na przykład biblioteki cyfrowe. Właśnie z tej miłości szpera w gazetach sprzed stu lat i szuka sposobów prababek na zdrowe, mądre i pełne uroku życie.

Danuta Podolak