Nieprzeciętna odwaga, życiowy spryt i ciekawe losy – to streszczenie życiorysu niejednego uczestnika Powstania Wielkopolskiego. Przywykliśmy do patrzenia na ich postacie przez pryzmat udanego zrywu powstańczego, doszukiwać się w nich cech pomnikowych i nierzeczywistych niemal bohaterów, bo w istocie na takie spojrzenie zasługują. Pamiętać jednak należy, że nie tylko to zadanie przed nimi w życiu stanęło i nie tylko z niego należycie się wywiązali. Ich życiorysy warte są przypomnienia właśnie dlatego, że ci spiżowi bohaterowie byli postaciami z krwi i kości, pełnowymiarowymi ludźmi, takimi, jak chociażby Władysław Jarosz.

Syn grodziskiego piekarza Leonarda Jarosza i jego żony, Małgorzaty z domu Weichan, już od najmłodszych lat wykazywał się niebywałą przedsiębiorczością. Jako piętnastolatek, wyposażony w przysłowiową markę w kieszeni, wyruszył do Poznania, by kształcić się w zawodzie cukiernika. Gdy wybuchła pierwsza wojna światowa został powołany do armii pruskiej i wysłany na front wschodni. Podczas wojskowego szkolenia, z wrodzoną przytomnością umysłu, podał jako swój przedwojenny zawód profesję kucharza, myśląc całkiem słusznie, że w kuchni głód nie będzie mu doskwierał. Wprawdzie jego mistyfikacja została szybko odkryta, ale ponieważ był bardzo pracowity i uczył się szybko, przełożeni pozwolili mu pozostać na tym wielce bezpiecznym dla żołądka stanowisku.

Praca kucharza uchroniła go przed głodem, ale nie przed kulami. W trakcie działań wojennych nad Niemnem został ciężko ranny. Jako rekonwalescent trafił do klasztoru. Tam pomagał wytrwale zakonnicom prowadzącym szpital, zyskując przy okazji dodatkowe kwalifikacje w zawodzie kucharza. Koniec I wojny światowej i wybuch Powstania Wielkopolskiego zastały go w Grodzisku Wielkopolskim. Tutaj, posiadając już odpowiednie ku temu zawodowe doświadczenie, zgłosił się jako kucharz w formowanej przez Józefa Skrzydlewskiego kompanii Służby Straży i Bezpieczeństwa i został później kucharzem sztabowym frontu zachodniego powstania.

Zdobyte podczas działań zbrojnych kulinarne kompetencje Władysław Jarosz przełożył na owocne działania w czasach pokoju. W okresie międzywojennym prowadził między innymi: kawiarnię, hotel, cukiernię i piekarnię. Na liście jego licznych przedsięwzięć znalazło się także grodziskie kino „Słońce” oraz… co wydaje się znacznie oczywistsze po doświadczeniach z frontową kuchnią… fabryka konserw jarzynowo-owocowych i mięsnych. Lata międzywojnia były więc dla niego czasem intensywnej działalności gospodarczej, dowodzącej niezmiennej w czasie przedsiębiorczości i umiejętności radzenia sobie w życiu.

Dom przy ul. Poznańskiej 1 w Grodzisku Wielkopolskim, w którym mieszkał Władysław Jarosz (zdjęcie z archiwum rodzinnego)

 

Gdy wybuchła II wojna światowa, należał do najbardziej szanowanych obywateli Grodziska. Ta akurat rekomendacja i wcześniejszy udział w Powstaniu Wielkopolskim były w tej sytuacji poważnym zagrożeniem. Wymienione okoliczności stały się przyczyną umieszczenia Władysława oraz jego małżonki Gertrudy (z domu Sarrazin) na liście osób przeznaczonych do usunięcia. Wcześniej, tuż po wejściu Niemców do Grodziska, Władysław został uderzony kolbą w twarz, podczas próby zamknięcia swojego lokalu. Wybito mu wówczas wszystkie zęby i złamano szczękę – i choć pozornie nieszczęśliwe, to zdarzenie ocaliło małżonków od śmierci. Gdy 17 listopada Władysław i Gertruda zostali wysiedleni ze swego domu przy Poznańskiej 1 w Grodzisku Wielkopolskim, zmuszeni byli udać się do Młyniewa. Najprawdopodobniej zginęlby oboje, gdyby nie podstęp żony Władysława, która wyprosiła u komendanta miasta przepustkę na udanie się wraz z mężem do Poznania na operację pogruchotanej szczęki. Do Młyniewa już nie wrócili, wyruszyli natomiast w stronę Warszawy.

W stolicy ukrywali niejednokrotnie różnych konspiratorów, między innymi, będącego wówczas młodym wikarym, późniejszego proboszcza swarzędzkiej parafii. Władysław Jarosz sam działał wówczas w partyzantce.

Kiedy upadło powstanie warszawskie, Jaroszowie wrócili przez Łowicz do Grodziska. Powróciwszy, odbudowali stopniowo swój zniszczony dom przy ul. Poznańskiej 1. Ciągle gotów do działania, Władysław otworzył niewielką kawiarenkę i fabrykę drożdży. Niestety działo się to w czasach nieprzychylnych osobom przedsiębiorczym. Komunistyczne władze zamknęły interes.

Władysław Jarosz (72 lata) wraz z żoną, podczas uroczystości I Komunii Św. swojej wnuczki, Grażyny, rok 1961 (źródło: archiwum rodzinne Pani Jolanty Halamy)

W roku 1968, w pięćdziesiątą rocznicę wybuchu Powstania Wielkopolskiego, ówczesny Minister Obrony Narodowej, Wojciech Jaruzelski, wręczył Władysławowi Jaroszowi nominację na stopień podporucznika rezerwy Wojska Polskiego. Pod koniec życia, chorujący coraz bardziej na oczy, Władysław, przeprowadził się do swojej córki w Gołuchowie. Tam zmarł 31 lipca 1983 roku, w wieku 94 lat i został pochowany na tamtejszym cmentarzu.

Opracowanie w oparciu o biogram, sporządzony przez Grzegorza Kubackiego na potrzeby publikacji pod redakcją Bogusława Polaka „Powstańcy wielkopolscy. Biogramy uczestników powstania wielkopolskiego 1918-1919” i zawarte w nim informacje od Pani Jolanty Halamy z Kórnika, wnuczki Władysława Jarosza.

Serdecznie dziękujemy Panu Jackowi Jerzemu Halamie za dostarczenie wymienionych wyżej materiałów na temat Władysława Jarosza i możliwość poznania losów tej niezmiernie interesującej postaci.