Wielkanoc za pasem i – choć najważniejsze dni związane z jej przeżywaniem ciągle jeszcze przed nami – na wrzucenie kartek z życzeniami do skrzynki pocztowej to już ostatni moment. Kontynuujemy zatem nasz cykl i ślemy do Was świąteczne pocztówki sprzed stu lat, wierząc, że ich urok obudzi na nowo tęsknotę za wysyłaniem bliskim życzeń w tej, wypieranej przez elektronikę, formie.

Tworzone przez artystów malarzy, wysyłane najbliższym i szczególnie szanowanym, pieczołowicie przechowywane przez adresatów – kartki pocztowe sprzed stu lat – zachowały się w osobistych archiwach i zbiorach bibliotecznych. Te, które prezentujemy, nie zawsze pochodzą dokładnie z 1918 roku, nie wszystkie też powstały w Wielkopolsce. Ich cechą wspólną są jednak zarówno datowanie zbliżone do roku odzyskania Niepodległości, jak i łatwe do zidentyfikowania motywy związane z polskością.

Prezentowana poniżej karta autorstwa Józefa Ryszkiewicza pochodzi z 1915 roku, jej wydawca jest nieznany. Zachowała się w zbiorach Biblioteki Narodowej.

Obraz znajduje się w domenie publicznej – można go kopiować i reprodukować bez pytania o zgodę, co traktować należy jak inspirację do wydrukowania pocztówki na pięknym papierze i posłania wraz z życzeniami do kogoś, kto ciągle tęskni za urodą polskich dworków.

Na progu wiejskiego domu z małym gankiem wspartym kolumienkami stoją dwie kobiety. Jedna z nich, nieco z tyłu, trzyma w rękach wielkanocną babkę, druga zaś, młodsza, dzieli się jajkami z ułanem. W tle widoczni są towarzysze ułana na koniach. Napis w lewym górnym rogu brzmi: „ŚWIĘCONE W POCHODZIE. / Wyjdź kochana do ułana! / Wszak na wojnie i w pochodzie, / jak to mowią, chleb nie bodzie / Więc do sakwy to i owo, / A na drogę miłe słowo.”
Święcone w pochodzie, czyli „Wyjdź kochana do ułana”

Źródło reprodukcji: Biblioteka Cyfrowa Polona.

Danuta Podolak
Kobieta z książką na głowie... - dosłownie i w przenośni. Zakochana w sztuce słowa. Legenda głosi, że urodziła się z „Trylogią” pod pachą, mikrofonem w ręce i fragmentami „Pana Tadeusza” na ustach. Tyle w tym prawdy, że lubi Sienkiewiczowskie zdania wielokrotnie złożone, pracowała w kilku stacjach radiowych i jednej telewizji oraz z zapałem interpretuje teksty literackie, nagrywając audiobooki. Aktorka, nieistniejącego już, amatorskiego teatru, którego niezapomnianą Panią Profesor była Krystyna Feldman. Prowadziła zajęcia recytatorskie dla uczniów szkoły podstawowej, reżyserowała spektakle dziecięcego teatru i organizowała warsztaty radiowe dla dzieci i młodzieży. Z radością i dumą występuje w barwach „Tytusa”. Realizuje projekt „Historia pisana głosem”. Humanistka z umysłem ścisłym, historię kocha jako wierną towarzyszkę wszelkich nauk filologicznych. Interesuje ją staropolszczyzna, lubi grzebać w wiekowych papierach. Kocha miejsca, w których to, co nowoczesne, spotyka się z tym, co dawne – na przykład biblioteki cyfrowe. Właśnie z tej miłości szpera w gazetach sprzed stu lat i szuka sposobów prababek na zdrowe, mądre i pełne uroku życie.